FUNDAY BOX edycja wrześniowa - miętowy Busy Day


Już październik, a ja dopiero przychodzę z postem dotyczącym wrześniowego Funday Box'a. Dla tych którzy pierwszy raz słyszą o pudełku, już spieszę z wytłumaczenie. Funday Box czyli projekt marki Yeah Bunny to wychodzące co miesiąc pudełko, które można upolować na stronie www.fundaybox.pl. Paczka dotarła do mnie równo tydzień temu. Wysyłka zazwyczaj jest w okolicach 20 dnia danego miesiąca. Można zamówić pojedyncze pudełko w cenie 79zł lub 3 miesięczny pakiet w cenie bodajże 177zł. W międzyczasie pojawił się również box specjalny - Back To School, skierowany dla młodzieży szkolnej. Niestety ja już dawno wrześniowy pierwszy dzwonek mam za sobą. Za to codziennie mam zabiegany dzień, dlatego motto wrześniowego pudełka "Busy Day" bardzo mi się spodobało.


Bardzo podoba mi się miętowo pastelowa oprawa graficzna. Jak zawsze jest na bardzo wysokim poziomie. Jeżeli nie widzieliście wcześniejszych pudełek, zostawiam Wam poniżej linki.


Na samym wierzchu dołączony jest katalog z opisem wszyskich produktów znajdujących się w środku. Powtórzę się, ale bardzo podoba mi się to, że jest on spersonalizowany przez wpisanie ręcznie imienia zamawiającego.



Karteczka z planem na fun, a z tyłu namiary na marki wraz kodami rabatowymi. Kodami oczywiście możecie się częstować :)



A zawartość prezentuje się tak:

  • Notesik z rozpiską godzinową plus długopis, Yeah Bunny
  • Arkusz naklejek, Yeah Bunny
  • Bazyliowa Maska do włosów, Elfa Pharm 
  • Szczotka do włosów, Tangle Angel
  • Miętowy cień do powiek, Annabelle Minerals
  • Pędzel do blendowania P64, Hulu 
  • Lakier hybrydowy, MylaQ
  • Napój imbirowy, Sobear
  • Kod na przejazd, mytaxi
  • Próbeczki, Hagi





Motyw kwiatowy notesika i naklejek jest piękny. Dobrze, że nad godziną 8 jest trochę miejsca, bo u mnie czasem potrzebny jest planning od wcześniejszych godzin ;)


Bardzo lubię podkłady Annabelle Minerals. Do cieni muszę się jeszcze przekonać, póki co używam koloru Vanilla, który jest praktycznie kolorem skóry. Fajny do makijażu make up no make up. 


Napój ma świetną grafikę, jest bardzo oryginalna, podobnie jak smak. Co prawda nie często sięgam po napoje, ale raz na jakiś czas jak już najdzie mnie ochota... :) Wtedy na pewno kupiłabym napój marki Wildgrass (ChaiKola, Sobear), bo są znacznie mniej słodkie, a dalej orzeźwiające i smaczne. Widziałam je nawet w kilku knajpkach w Krakowie i ponoć są do kupienia w Żabce.


Maskę do włosów znam, używałam już całą bazyliową serię. Cieszę się z jej obecności, bo dobrze wspominam odżywkę i maskę właśnie. Lakierów do paznokci nigdy dość, nowy kolor, którego nie mam jeszcze w swojej kolekcji. Military green to brudne khaki, które fajnie będzie wyglądać według mnie ze złotymi i jasnymi akcentami. Pędzli do blendowania również nigdy dość, a markę Hulu bardzo chciałam poznać. Pędzelek nie jest mocno zbity, z włosia naturalnego i faktycznie ładnie rozciera cienie. Szczotka Tangle Angel jest prawdopodobnie gwiazdą tego pudełka. Mam dwie wersje szczotek Tangle Teezer i jedną Wet Brush i nie wyobrażam sobie czesać się już zwykłą szczotką czy (!) grzebieniem. Kod na przejazd taksówką na pewno się przyda. A próbki produktów Hagi z miłą chęcią zużyję. Bardzo ciekawa jestem ich olejku z drobinkami.


Jak Wam się podoba zawartość? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuje bardzo za każdy pozostawiony komentarz :)

Copyright © 2014 Not Too Serious Blog , Blogger