Moje pierwsze produkty marki The Ordinary - recenzja emulsji oczyszczającej oraz kremu nawilżającego

Moje pierwsze produkty marki The Ordinary - recenzja emulsji oczyszczającej oraz kremu nawilżającego

Coraz więcej uwagi poświęca się na dobrze odpowiednich składników i ich pozyskiwaniu. Ekologia, dbanie o prawa zwierząt i slow life to teraz ważne aspekty (nie tylko w branży kosmetycznej). Jest to jak najbardziej pozytywny trend. Cieszy również większa świadomość konsumentów. Staram się być na bieżąco z nowościami i jakby nie było trendami np. makijażu i zauważyłam, że od pewnego czasu popularność zyskały kosmetyki The Ordinary. Pewnie głównie ze względu na łatwiejszą dostępność w Polsce - Drogeria Pigment ostatnio powiększyła swoją ofertę właśnie o tą markę i teraz możemy zakupić ją u nich stacjonarnie lub zamówić w ich e-sklepie. Widziałam, że również mara dostępna jest w Douglasie i cosibella.pl.

THE ORDINARY

The Ordinary jest marką Deciem. To Kanadyjska marka, która osiągnęła światowy sukces. Salony firmowe znajdziemy w Kanadzie, USA, Meksyku, Australi oraz w Korei Południowej, a w Europie w Wielkiej Brytanii i Holandii. Deciem nie testuje swoich produktów na zwierzętach oraz nie zleca tego nikomu. Wszystkie produkty w tym The Ordinary nie zawierają parabenów, siarczanów, olejów mineralnych, olejów zwierzęcych, barwników smołowych z węgla kamiennego, formaldehydu, rtęci, oksybenzonu. 

CHARAKTERYSTYKA MARKI

#SKŁAD 
Proste receptury. Kilka lub maksymalnie kilkanaście składników aktywnych. Możliwość łączenia ze sobą różnych produktów tak, aby były maksymalnie skuteczne. Całkowicie wegańskie i nie testowane na zwierzętach. Bez zapachu.

#STĘŻENIE
Maksymalnie możliwe i skuteczne stężenie składnika aktywnego, jednocześnie zachowując bezpieczeństwo dla skóry.

#CENA 
Marka udowadnia, że da się stworzyć skuteczny produkt za niewielką cenę.

#SZCZEROŚĆ 
What You see is What You get. Opakowania stworzone tak, aby od razu widzieć skład i stężenie kosmetyku. Bez marketingowych informacji na produktach.



Jeżeli obserwujecie mnie na Instagramie, mogliście zauważyć, że byłam w Seulu w firmowym sklepie DECIEM, gdzie stacjonarnie można dostać produkty The Ordinary. Wiem, pisałam, że można już ją kupić stacjonarnie w Polsce. Jednak co sklep firmowy to sklep firmowy. Poza tym był dostępny tam cały asortyment, łącznie z podkładami, które można było sobie dobrać na miejscu. 

Ostatecznie wybrałam:

  • Squalane Cleanser, Nawilżająca emulsja oczyszczająca ze skwalanem, 50 ml
  • Natural Moisturizing Factors + HA, Krem Nawilżający z Kwasem Hialuronowym, 100 ml
  • Glycolic Acid 7% Toning Solution, Tonik Peelingujący z 7% Kwasem Glikolowym, 240 ml
  • Coverage foundation Podkład w odcieniu 1.2Y



W tym poście przedstawię Wam bliżej dwa produkty - krem i emulsję (Następne dwa kończy testować i przedstawię je w kolejnym poście). Ograniczyłam w bagażu miejsce na zabierane z domu kosmetyki do pielęgnacji z myślą o uzupełnieniu jej na miejscu. Kupiłam je już, bodajże w drugim dniu pobytu i używałam od razu w trakcie podróży.


THE ORDINARY Krem Nawilżający z Kwasem Hialuronowym Natural Moisturizing Factors + HA

Natural Moisturizing Factors + HA - jest kompleksem substancji składającym się z kilku aminokwasów, kwasów tłuszczowych, triglicerydów. Zawiera również mocznik, ceramidy, fosfolipidy, glicerynę, sacharydy, PCA sodowy, kwas hialuronowy i wiele innych związków, które są naturalnie obecne w skórze. Polecany dla każdego rodzaju skóry, szczególnie tej suchej i wrażliwej.

Działanie produktu:
  • nawilża skórę przesuszoną zabiegami kosmetycznymi, słońcem, wiatrem, mrozem czy suchym, klimatyzowanym powietrzem,
  • przywraca właściwe nawilżenie skórze,
  • uelastycznia i zmiękcza naskórek,
  • regeneruje i wygładza,
  • przywraca funkcje ochronne.
  • stymuluje naturalną odnowę biologiczną skóry

Krem nakładałam rano i wieczorem na oczyszczoną skórę. Zaskoczyła mnie formuła, która nie jest tłusta, wręcz po wchłonięciu nie zostawia żadnej poświaty. Wygląda to jakbyśmy sobie zaaplikowali co najwyżej silikonową bazę - jeżeli wiecie o co mi chodzi. Na dzień idealne! W wieczornej pielęgnacji brakowało mi jednak tego poczucia otulenia skóry. W moim przypadku warto było go połączyć z odżywczym serum lub stosować tylko na dzień. Moim zdaniem ten krem sprawdzi się bardzo dobrze u Panów, którzy stronią od tłustych formuł. Myślę, że tak na prawdę sprawdzi się dobrze jako rodzinny krem do pielęgnacji każdej buzi.

Cena za 100 ml 34 zł




THE ORDINARY Nawilżająca emulsja oczyszczająca ze skwalanem Squalane Cleanser

Nawilżająca emulsja oczyszczająca ze skwalanem, delikatnie usuwa makijaż pozostawiając skórę gładką i nawilżoną. Formuła cleansera zawiera skwalan, wraz z innymi lipofilowymi estrami, które delikatnie i skutecznie rozpuszczają makijaż oraz wszelkiego rodzaju zanieczyszczenia. Podczas pocierania produktu w dłoniach przez około 10-30 sekund, jego konsystencja zmienia się z balsamicznej na oleistą. Kosmetyk jest idealny do codziennego użytku, nie przesusza skóry, dzięki czemu nadaje się do każdego typu cery.

Główne cechy produktu:
  • oczyszcza,
  • nawilża.

Sposób aplikacji: Niewielką ilość emulsji nanieś na dłonie i potrzyj  aby rozgrzać, następnie dobrze wmasuj w suchą skórę twarzy i spłucz obficie ciepłą wodą.


Produkt ma ciekawą konsystencję, po pocieraniu zmienia się w olej. Aplikacja na suchą twarz jest wtedy przyjemniejsza i można dotrzeć do każdego zakamarka. Jest delikatny, po zmyciu skóra jest przyjemna w dotyku, nie czuć przesuszenia. Dla mnie ma jednak kilka wad - nie rozpuszcza dobrze makijażu. Należy wpierw oczyścić twarz płynem micelarnym - tyczy się to nie tylko tuszu, ale i podkładu. Jeżeli nie nosimy makijażu to sebum rozpuszcza dobrze. Zawartość opakowania dość szybko maleje, bo bywa, że zadozuje się zbyt duża ilość produktu. Nie zostanie ze mną w codziennej pielęgnacji. 

Cena za 50 ml 32 zł



Szybkie recenzje ostatnio zużytych kosmetyków czyli ogromne Denko m.in. Creamy, Your Natural Side, BasicLab, Bartos i najlepszy krem pod oczy jaki używałam

Szybkie recenzje ostatnio zużytych kosmetyków czyli ogromne Denko m.in. Creamy, Your Natural Side, BasicLab, Bartos i najlepszy krem pod oczy jaki używałam

Pokazane w tym poście zużyte produkty pochodzą z bardzo długiego okresu. Leżakowały sobie w torbie, aż w końcu nadszedł czas na ich wyrzucenie. Zdążyłam jeszcze pstryknąć kilka fotek, bo szkoda byłoby nie wspomnieć jak się u mnie sprawdziły. W końcu nadal jestem zdania, że takie podsumowanie daje później szerszy obraz na to czy warto wrócić do danego kosmetyku. Przy okazji mam pewne przemyślenie. Faktycznie produkujemy ogromne ilości śmieci. Mimo, że nadal jednym z czynników, które przyciąga mnie do kupna jakiegoś produktu jest opakowanie, to warto spojrzeć na tą sprawę z perspektywy eko. Temat jest szeroki i na pewno napiszę o tym więcej. Zróbmy jednak szybki przegląd tego co wykończyłam w swojej kosmetyczce.  


Na początek świetny mus do ciała od ciała od Mydlarni 4 Szpaki. Pachnie obłędnie cytrusami, jego konsystencja to lekka chmurka, którą bardzo przyjemnie się nakłada. Mimo pojemności 150 ml starczył na długo. Samo opakowanie również jest bardzo ładne - po wykorzystaniu zostawiłam go na odlewki kosmetyków dla koleżanek :) Mydło chlebowe od Aquaferina Fermenti jest ulubionym produktem do mycia mojego męża. W zapasie mam już kolejne opakowania dla niego. Żel pod prysznic Nutka miał bardzo przyjemny zapach i przyznaję się, że chętnie sięgnęłabym po niego jeszcze raz. O musie pod prysznic od Efektimy pisałam już tu - NOWOŚCI POLSKIEJ MARKI EFEKTIMA - MYJĄCY MUS I PEELINGI CUKROWE DO CIAŁA


Jak widzicie w sprawach włosowych jestem nudna i używam nieprzerwanie aloesowego szamponu od Equilibry. A jeżeli była taka potrzeba to posiłkowałam się suchym szamponem Batiste. Zawsze mam w razie czego w łazience opakowanie, na wypadek potrzeby szybkiego odświeżenia włosów.


Opakowanie, które widnieje na górze zdjęcia to roztwór soli. Idealna np. do wymoczenia nóg. Krem do rąk na zimę BasicLab ostatecznie używałam na przełomie wiosny i lata. Stał przy łóżku i nakładałam go wieczorem. Był w porządku, ale moimi ulubieńcami nadal są kremy z Masłem Shea od Scandia Cosmetics. Czerwona wersja antyperspirantu Vichy była w porządku, ale nie zauważyłam znaczniej różnicy w porównaniu do klasycznej niebieskiej. Znalazłam w zapasach cleaner z Indigo, w końcu udało mi się coś wykończyć z paznokciowej szuflady ;) W samochodzie skończył się również ulubiony odświeżacz powietrza o zapachu Pink Sands z Yankee Candle. A i jeszcze zdenkowałam słynny peeling enzymatyczny z Tołpy. Po użyciu fajnie złuszczała się skóra na nosie, ale potrafił podrażnić policzki. Należy z nim uważać i wyczuć jak go można stosować.


Produkty Yope - mydło do rąk w wersji Wanilia z cynamonem jest moją ulubioną wersją. Co do żeli pod prysznic zapachy mnie nie powaliły. Różę miałam już wcześniej i razem z dziurawcem mogę je używać. Za to pozostałe wersje dla mnie śmierdzą.


Z kolei piankowe mydła z Bath & Body Works pachną tak mocno, że po użyciu zapach wyczuwalny jest w całej łazience. Niestety dla mnie są bardzo mało wydajne i szybko się kończą. Obłędnie owocowo pachniał również płyn pod prysznic i do kąpieli z Dairy  Fun od Delii. Podobnie bardzo podobał mi się zapach żel pod prysznic Tołpa Spa Detox. Był bardzo energetyczny - nuta zapachowa to dla mnie trawa cytrynowa. Co do żelu do higieny intymnej to Vianek sięgam po niego naprzemiennie z Sylveco i Biolaven. 


W pielęgnacji twarzy pojawiło się trochę nowości. Po pierwsze micelarny płyn do twarzy od Bartos Cosmetics. Sprawdzał się bez zarzutu i co więcej nie szczypał przy przemywaniu oczu. Jedak jego cena jest bardzo wysoka, dlatego dalej sięgam po mój sprawdzony Sylveco. W upały chłodziłam się wodą termalną Vichy. O kremie Sunny Touch pisałam już tu - KREM DO TWARZY SUNNY TOUCH LIGHT OD REPUBLIKI MYDŁA. Miętowy hydrolat od Your Natural Side był wspaniałym ukojeniem skóry podczas upałów. Olejek z pestek pomidora był również przyjemny. Stosowałam go pod krem w wieczornej pielęgnacji skóry twarzy.


Zużyłam już drugie opakowanie olejku do mycia twarzy Moringa For You od Creamy. Bardzo przyjemny produkt, który dla mnie dobrze rozpuszcza makijaż i co najważniejsze nie zostawia mgły na oczach po zmyciu go wodą. O świetnym serum do twarzy od Kostka Mydła pisałam więcej tu - OWOCOWE SERUM ROZŚWIETLAJĄCE OD KOSTKA MYDŁA. Co do pomadek ochronnych to oby dwie lubiłam. Ta z BasicLab miała słodki budyniowy zapach, za to ta z Why Not Cosmetics orzeźwiający kawowy.


Kosmetyki Norel bardzo lubię i powyżej znajdziecie dwie perełki. Krem pod oczy Re-Generation GF to prawdziwa bomba. Tak bogatej konsystencji, a zarazem dobrze działającej na moją skórę pod oczami jeszcze nie używałam. Skóra stała się jakby gęstsza, dobrze nawilżona i wypoczęta. Oczywiście to dalej krem, a nie ingerencja zabiegami, więc trzeba patrzeć na to racjonalnie. Niemniej jednak był to najlepszy krem jaki używałam i planuję szybki powrót po zużyciu zapasów. Kolagenowy krem AteloCollagen kupiłam w ciemno bez zapoznania się z serią, jako nowość na targach. Dobrze zrobiłam, bo moja skóra bardzo polubiła się z tym kremem. Lekka formuła, a bardzo dobrze nawilża nie pozostawiając tłustej warstwy. Również chętnie kupię ponownie.


Próbeczki i saszetki. O peelingach pisałam tu - NOWOŚCI POLSKIEJ MARKI EFEKTIMA.
Jesienne Ekotyki w Katowicach, 5 październik 2019 - jakie marki biorą udział

Jesienne Ekotyki w Katowicach, 5 październik 2019 - jakie marki biorą udział

Już po raz czwarty Ekotyki czyli targi kosmetyków naturalnych zawitają do Katowic. Niedawno odbyła się jesienna edycja w Krakowie, a teraz czas na Śląsk. Niestety nie będę mogła się wybrać osobiście na wydarzenie, nad czym bardzo ubolewam. Informuję jednak wszystkich, którzy są zainteresowani naturalną pielęgnacją by odwiedzili stoiska twórców podczas Ekotyków. Może jesteście ze Śląska, albo będziecie przejazdem w Katowicach? Jedni i drudzy na pewno miło spędzą czas i przy okazji dowiedzą się wiele o naturalnych produktach. 


W sobotę 5 października Galerię Szyb Wilson w Katowicach wypełnią kosmetyki organicznych, wegańskich, nietestowanych na zwierzętach, a także zdrowe detergenty, naturalne świece i ekoakcesoria. Prawie 100 wystawców z całej Polski pomoże Wam przygotować się na długą jesień i zimę - otulą odżywczymi masłami do ciała, rozgrzewającymi peelingami, dostarczą zapas pachnących świec i mydeł, olejków do ciała, kremów i innych naturalnych mikstur! Ekotyki to świetne miejsce dla tych, którzy lubią dotknąć, powąchać i wypróbować kosmetyki na własnej skórze. Wyjątkowa okazja do bezpośredniego kontaktu z twórcami naturalnych kosmetyków i dobrania produktów do potrzeb własnej skóry. Na gości Ekotyków będą czekać kreatywne warsztaty w strefie Zmysły & Co, porady specjalistów od pielęgnacji skóry, kącik dla dzieci oraz foodtrucki ze zdrowym, pysznym jedzeniem! Nie przegap, powiedz znajomym i rodzinie! Dbaj o siebie naturalnie! 

Tak wydarzenie reklamuje założycielka Ekotyków - Karolina Kiepas.

A jakie dokładnie marki będą mieć swoje stoiska? Zostawiam Wam poniżej plakat.


Patrząc na ilość nowych dla mnie marek, jeszcze bardziej żałuję, że nie będę mogła wziąć udział. Osoby ciekawe jak wyglądały krakowskie jesienne Ekotyki odsyłam na mój Instagram, gdzie w zapisanych relacjach jest właśnie to wydarzenie.



Link do wydarzenia na Facebooku, gdzie śledzić można ogłaszanych przez organizatorów wystawców oraz czekające na gości niespodzianki:


Pamiętajcie, wstęp na targi jest bezpłatny!
Kiedy? Sobota, 5 października 2019 w godzinach 11:00-18:00
Gdzie? Katowice, Galeria Szyb Wilson, ul. Oswobodzenia 1

Kto się wybiera?

Przetestowałam 3 kosmetyki marki D'ALCHÉMY - jak się sprawdziły i czy są warte swojej ceny?

Przetestowałam 3 kosmetyki marki D'ALCHÉMY - jak się sprawdziły i czy są warte swojej ceny?

Czy znacie markę kosmetyczną D'ALCHÉMY? W tym wpisie chciałabym Wam ją troszeczkę przybliżyć. Jakiś czas temu dostałam propozycję przetestowania ich produktów. Których kosmetyków dokładnie? Wybrałam krem, tonik i peeling. Przypomnę może pokrótce jaką mam cerę by osoby poszukujące opinii o produktach mogły odnieść się do mojej recenzji.

STAN MOJEJ SKÓRY

Mam przetłuszczający się obszar nosa, a reszta twarzy jest sucha. Skórę mam  delikatną, naczynkową. Nie mam tendencji do niedoskonałości. Wiek - (już) 30+.



OPIS MARKI

D’ALCHEMY to nowa marka naturalnych i organicznych preparatów pielęgnacyjnych o działaniu anti-aging. Kierowana jest do świadomych konsumentów, dbających o zdrowie, urodę i kondycję fizyczną. „Naturalne piękno” według D’ALCHEMY to przede wszystkim olśniewającą cera, będąca odzwierciedleniem dwóch czynników: zdrowia skóry i zrównoważonego podejścia do życia. 

Inspiracją dla D’ALCHEMY jest teoria „holistycznego piękna”, zaczerpnięta z filozofii Alchemików, średniowiecznych prekursorów współczesnych nauk medycznych i farmaceutycznych. W swej istocie filozofia ta wyraża odwieczne, obecne we wszystkich kulturach, ludzkie dążenie do doskonałości, pragnienie wewnętrznego spokoju i duchowej mądrości…

Zaawansowane technologicznie preparaty D’ALCHEMY są odpowiedzią na najbardziej problematyczne wyzwania i potrzeby skóry, by jak najdłużej zachować jej młodość oraz odsunąć w czasie procesy jej starzenia się. Zawierają skuteczne, wyłącznie naturalne i organiczne substancje aktywne o optymalnym stężeniu, które działają w sposób synergiczny, w idealnej harmonii ze skórą. Ich działanie spotęgowane jest poprzez zastosowanie najcenniejszych, starannie dobranych i naturalnie-czystych olejków eterycznych, które – jak potwierdzono w aromaterapii - bardzo aktywnie oddziałują na komórki skóry, uprzyjemniając jednocześnie codzienne rytuały pielęgnacyjne. 

Wszystkie produkty D’ALCHEMY są wolne od substancji syntetycznych, natomiast stosowane w nich układy konserwujące posiadają certyfikat ECOCERT i są rekomendowane w kosmetyce naturalnej, jako substancje „identyczne z naturalnymi”. Skuteczność receptur kosmetycznych D’ALCHEMY opiera się na hydrolach roślinnych zastępujących zwykłą wodę, olejach extra-vergin, czystych olejkach eterycznych i wyselekcjonowanych ekstraktach z roślin, uprawianych metodami organicznymi. Efekty działania kluczowych składników aktywnych potwierdzają badania kliniczne. Preparaty D’ALCHEMY sprawdzane są także pod kątem reakcji alergicznych lub zapalenia skóry. Ich wysoką biowitalność oraz stabilność mikrobiologiczną gwarantują unikatowe opakowania wykonane ze szkła biofotonicznego. 

Szacunek i troska o środowisko, organizmy żywe oraz zdrowie ludzkie sprawia, że kosmetyki D’ALCHEMY są nie tylko wolne od substancji potencjalnie szkodliwych i niedozwolonych przez organizacje certyfikujące (ECOCERT/COSMOS/NATRUE), a także wolne od jakichkolwiek składników odzwierzęcych, tj. pochodzących ze zwierząt żywych czy martwych (np. kolagen, kawior, lanolina) jak i od produktów przez zwierzęta wytwarzanych (np. miód, mleko). Ponadto żaden z preparatów D’ALCHEMY ani surowców wykorzystywanych do ich produkcji nie był nigdy testowany na zwierzętach. To wszystko sprawia, że produkty D’ALCHEMY są bezpieczne oraz w 100% przeznaczone dla Vegan oraz Wegetarian.

Więcej na stronie dalchemyskincare.com



JAKIE PRODUKTY WYBRAŁAM DO TESTÓW




TONIK NAWILŻAJĄCY

Nie ukrywam, że celowo umieściłam tonik na pierwszej pozycji przy pisaniu opinii. Już teraz zdradzę Wam, że z całej trójki jest to mój ulubieniec! A początkowo byłam mocno sceptyczna co do niego. Bo przyznajmy sobie szczerze - tonik za tą cenę powinien być wyjątkowy! Wymagałam wiele i się nie zawiodłam. Zacznijmy od zapachu - przepięknie pachnie! Połączenie olejku grejpfrutowego i róży robią swoje. Mogłabym mieć takie perfumy, albo odświeżacz powietrza. Brzmi to dziwnie, ale jak będziecie mieli okazję to koniecznie powąchajcie ten kosmetyk! Jeżeli chodzi o działanie to faktycznie fajnie przygotowuje skórę do dalszej pielęgnacji. Tutaj muszę zaznaczyć, że bardzo pozytywnie zaskoczona jestem atomizerem. Używałam wiele, ale ten rozpyla tak drobną mgiełkę! Nic nie spada tam gdzie nie powinno i podejrzewam, że przez to jest tak wydajny. Sama buteleczka jest ciężka (co może być uciążliwe w podróży), ale bardzo dobrej jakości. Szkło, z którego są wykonane opakowania marki D'ALCHÉMY to szkło biofotoniczne -  grube, ciemne, niepozwalające przechodzić wiązkom światła do środka i oddziaływać niekorzystnie na produkt.

Skład: ROSA DAMASCENA (DAMASK ROSE) FLOWER WATER, PROPANEDIOL, AQUA, GLYCERIN, POLYGLYCERYL-4 LAURATE SEBACATE, POLYGLYCERYL-6 CAPRATE/CAPRYLATE, GLUCONOLACTONE, ROSA GALLICA (FRENCH ROSE) FLOWER EXTRACT, TREHALOSE, CITRUS PARADISI (GRAPEFRUIT) PEEL OIL, SODIUM BENZOATE, ROSA DAMASCENA (DAMASK ROSE) FLOWER OIL, HYDROLYZED ALGIN, CALCIUM GLUCONATE, POTASSIUM SORBATE, SODIUM PHYTATE, CITRIC ACID, SORBIC ACID, ZINC SULFATE, ALCOHOL, CITRAL, CITRONELLOL, LIMONENE

100 ml / Cena 129 zł


PRZECIWSTARZENIOWY KREM 

W przypadku kremu mam ciężki orzech do zgryzienia, jeżeli chodzi o wydanie werdyktu. Fakty są takie, że podobnie jak tonik, krem zamknięty jest w bardzo dobrym jakościowo słoiczku ze szkła biofotonicznego. Konsystencja jest bogata, gęsta, ale po rozprowadzeniu na twarzy, nie pozostawia tłustej warstwy. Dominującym zapachem kremu są zioła - szczególnie wyczuwam rozmaryn. Na szczęście znika on chwilę po nałożeniu. Po zużyciu całego słoiczka kremu przyznaję, że był on dla mnie przyjemniejszy do nakładania na dzień niż na noc. Pod makijaż nadawał się bardzo dobrze, a w wieczornej pielęgnacji lubię jak na skórze pozostaje uczucie otulenia jej grubą warstwą. Teraz nasuwa się pytanie czy warto jest wydać na niego 170 zł? Spójrzcie na skład  kremu poniżej. Jeżeli przejrzymy składy polecanych kremów wysokopółkowych w Perfumeriach, znajdziemy na pierwszym miejscu (czyli ten składnik występuje jako dominujący, w największej ilości, procentowo) parafinę, glicerynę czy wodę - składniki, które są bardzo tanie. Czyli wychodzi, że płacimy głównie za markę. W przypadku tego kremu, składniki są imponujące i dobrane w ciekawych proporcjach.


Skład: ROSA DAMASCENA (DAMASK ROSE) FLOWER WATER, HAMAMELIS VIRGINIANIA (WITCH HAZEL) LEAF WATER, PROPANEDIOL, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, GLYCERYL STEARATE, SQUALANE, LINUM USITATISSIMUM (LINSEED) SEED OIL, CETEARYL ALCOHOL, ARGANIA SPINOSA (ARGAN) KERNEL OIL, BUTYROSPERMUM PARKII (SHEA) BUTTER, SHOREA STENOPTERA SEED BUTTER, ORYZA SATIVA (RICE) STARCH, ACACIA SENEGAL GUM, STEARIC ACID, GLYCERYL STEARATE CITRATE, AQUA, ISOPROPYL ISOSTEARATE, TREHALOSE, SODIUM STEAROYL, GLUTAMATE, PYRUS MALUS (APPLE) JUICE, PRUNUS PERSICA (PEACH) JUICE, TRITICUM VULGARE (WHEAT) SEED EXTRACT, HORDEUM VULGARE (BARLEY) EXTRACT, ROSA MOSCHATA (MUSK ROSE) SEED OIL, COCOS NUCIFERA (COCONUT) OIL, MAURITIA FLEXUOSA (BURITI) FRUIT OIL, ROSA DAMASCENA (DAMASK ROSE) FLOWER OIL, ROSMARINUS OFFICINALIS (ROSEMARY) OIL, SANTALUM ALBUM (SANDALWOOD) WOOD OIL, CITRUS RETICULATA (TANGERINE) PEEL OIL, LAVANDULA ANGUSTIFOLIA (LAVENDER) OIL, EUGENIA CARYOPHYLLUS (CLOVE) BUD OIL, LAVANDULA STOECHAS (LAVENDER) EXTRACT, CROCUS CHRYSANTHUS BULB EXTRACT, GARDENIA TAHITENSIS FLOWER EXTRACT, TOCOPHEROL, PANAX GINSENG ROOT EXTRACT, SODIUM PHYTATE, BENZYL ALCOHOL, SALICYLIC ACID, SORBIC ACID, SODIUM HYDROXIDE, BETA-SITOSTEROL, SQUALENE, SODIUM BENZOATE, GLUCONOLACTONE, CALCIUM GLUCONATE, CITRIC ACID, ALCOHOL, POTASSIUM SORBATE, GLYCINE SOJA (SOYBEAN) OIL, GLYCERIN, GLYCERYL CAPRYLATE, GLYCERYL UNDECYLENATE, CITRAL, CITRONELLOL, EUGENOL, FARNESOL, GERANIOL, LIMONENE, LINALOOL

Pojemność 50 ml / Cena 170 zł




PEELING

Na koniec zostawiałam sobie peeling. Jest on na bazie białej glinki i pudru ryżowego. Ten ostatni wykazuje właściwości trące, powodujące mechaniczne usuwanie martwego naskórka poprzez masowanie skóry. Przyznam szczerze, że unikam tego typu peelingów, ale ten skład mnie skusił. Mam na niego taki sposób, że nakładam go jak maseczkę na twarz, a masuję nim tylko strefę T, omijając wrażliwe policzki. Stosowany w ten sposób, maksymalnie raz w tygodniu daje dobre efekty.

Skład: HAMAMELIS VIRGINIANA (WITCH HAZEL) LEAF WATER, KAOLIN, CITRUS LIMON (LEMON) PEEL WATER, ORYZA SATIVA (RICE) POWDER, LAVANDULA ANGUSTIFOLIA (LAVENDER) FLOWER WATER, LIPPIA CITRIODORA (VERBENA) LEAF WATER, PROPANEDIOL, VITIS VINIFERA (GRAPE) SEED OIL, DICAPRYLYL CARBONATE, ISOPROPYL PALMITATE, GLYCERYL STEARATE, CETEARYL GLUCOSIDE, CETEARYL ALCOHOL, AQUA, GLYCERIN, LAVANDULA ANGUSTIFOLIA (LAVENDER) OIL, EUGENIA CARYOPHYLLUS (CLOVE) BUD OIL, PYRUS MALUS (APPLE) JUICE, PRUNUS PERSICA (PEACH) JUICE, TRITICUM VULGARE (WHEAT) SEED EXTRACT, HORDEUM VULGARE (BARLEY) EXTRACT, PANAX GINSENG ROOT EXTRACT, SANTALUM ALBUM (SANDALWOOD) WOOD OIL, CINNAMOMUM ZEYLANICUM (CINNAMON) BARK OIL, ROSMARINUS OFFICINALIS (ROSEMARY) OIL, PUNICA GRANATUM (POMEGRANATE) FRUIT EXTRACT, BENZYL ALCOHOL, CITRUS GRANDIS (GRAPEFRUIT) FRUIT EXTRACT, CARICA PAPAYA FRUIT EXTRACT, SODIUM STEAROYL GLUTAMATE, CITRIC ACID, XANTHAN GUM, ROSA GALLICA (FRENCH ROSE) FLOWER EXTRACT, ROSA DAMASCENA (DAMASK ROSE) FLOWER OIL, POTASSIUM SORBATE, SODIUM BENZOATE, SODIUM PHYTATE, TOCOPHEROL, BETA-SITOSTEROL, ALCOHOL, SQUALENE, GLUCONOLACTONE, CALCIUM GLUCONATE, HYDROLYZED ALGIN, ZINC SULFATE, SALICYLIC ACID, SORBIC ACID, LINALOOL, EUGENOL, CINAMAL

50 ml / Cena 109 zł





Poniżej możecie zobaczyć drobinki po lekkim roztarciu peelingu.


Krem do twarzy Sunny Touch Light od Republiki Mydła

Krem do twarzy Sunny Touch Light od Republiki Mydła

Ta recenzja miała być opublikowana już jakiś czas temu, ale przyznaję się, że nie miałam kiedy usiąść  na spokojnie przed komputerem i dokończyć ten wpis. Żałuję, że nie udało mi się tego zrobić, przed zeszłym weekendem kiedy można było odwiedzić stoisko Republiki Mydła w Krakowie. No nic, przeczytajcie moją opinię na temat kremu Sunny Touch Light. Jeżeli Was zainteresuje to można go przecież zamówić ze strony producenta, albo wyczekiwać kolejnych targów, na których będzie obecna Republika Mydła.


Już wstępem zdradziłam Wam, że z kremu jestem zadowolona. Nie ma co owijać w bawełnę, w końcu większość Was szuka szybkich i treściwych opinii w internecie. Rok temu opisywałam inny krem marki - KREM DO TWARZY SUNNY TOUCH OD REPUBLIKI MYDŁA. Jest to bogatsza, gęstsza i bardziej tłusta wersja kremu. Podejrzewam, że by wyjść na przeciw osobom, które lubią lżejsze formuły powstała wersja Light. Swoje opakowanie kupiłam na tegorocznej wiosennej edycji Ekotyków. Był to pierwszy nakład tego kremu i od tego czasu zmienił się kształt opakowania - aktualnie jest smuklejszy.

Co znajduje się wewnątrz?
Na stronie republikamydla.com przeczytamy:

Sunny Touch Light to lżejsza wersja naszego już kultowego Sunny Touch. Zawiera w sobie m.in. nierafinowane oleje z czerwonej maliny i lubelskiego rokitnika, posiadające silne działanie regeneracyjne oraz chroniące skórę przed promieniowaniem UV. Bazą jest świeży napar z lnu, który posiada właściwości nawilżające oraz łagodzące. W tej małej buteleczce znajdziecie ponadto witaminę B5, a więc d-panthenol o działaniu przeciwzapalnym oraz niezastąpioną witaminę E, która w połączeniu z biofermentem z bambusa pomaga w odbudowie naturalnego kolagenu.
Słodki zapach lata zawdzięczamy wyselekcjonowanym ekstraktom botanicznym, pozyskiwanym z kwiatów, liści, łodyg, nasion i owoców, dzięki czemu posiadają szereg zalet: są w pełni bezpieczne, nietoksyczne, bez parabenów i “fragrance free”. Są to dokładnie te same ekstrakty zastosowane we wcześniejszej wersji Sunny Touch, wiemy że kochacie ten zapach!
Krem idealnie sprawdzi się na dzień. Śmiało możemy go stosować pod makijaż, gdyż nie pozostawia na skórze tłustego filmu, nie zapycha skóry i bardzo szybka się wchłania, pozostawiając skórę nawilżoną oraz gładką w dotyku. Dzięki wysokiej jakości opakowaniu typu airless , Sunny Touch Light jest niezwykle wygodny w aplikacji i zabezpieczony przed działaniem czynników zewnętrznych.
Napar z nasion lnuDlaczego len? Działa na naszą skórę kojąco, nawilżająco oraz łagodząco. Nasiona lnu, z których wytwarzamy napar zawierają w swoim składzie multum dobroci: 30-45% wielonasyconych kwasów tłuszczowych (kwas linolowy oraz oleinowy), wzmacniające barierę ochronną skóry, proteiny, węglowodany, lignany, flawonoidy, związki fenolowe, sole mineralne, oraz witaminę E. Nasiona lnu są wykorzystywane przy leczeniu egzemy, łuszczycy. Ukojenie znajdzie tutaj również skóra trądzikowa, sucha, wrażliwa. Śluz powstały z naparu tworzy film ochronny na skórze, chroniąc przy tym płaszcz hydro-lipidowy skóry, zabezpiecza ją przed przesuszeniem i utratą wody, działa osłonowo, nawilża i natłuszcza skórę.


Bioferment z bambusa, nie bez powodu mówią o nim „naturalny silikon”. Dzięki niemu nasz krem sprawia, że skóra staje się gładka i nawilżona. Sami nie wierzyliśmy w jego działanie dopóki nie zaczęliśmy robić prób – JEST BOSKI! Bioferment z bambusa jest naturalnym źródłem krzemionki, która odpowiada za jedwabiste wykończenie kosmetyków, pochłania nadmiar sebum. Flawonoidy zawarte w biofermencie wykazują działanie antyoksydacyjne, co czyni go idealnym surowcem w kosmetykach przeciwstarzeniowych.Bambus – najszybciej rosnąca roślina na świecie 🙂
Olej z rokitnika, nasza perełka Lubelszczyzny. Ekologiczny, certyfikowany, tłoczony na zimno z pestek i miąższu rokitnika w lokalnej tłoczni, niefiltrowany. Chciałoby się powiedzieć: miód malina 😉, ale do maliny jeszcze dojdziemy. Olej z rokitnika redukuje stany zapalne skóry, regeneruję skórę, np. po oparzeniach słonecznych, chroni przez szkodliwym działaniem promieni UV, posiada silne właściwości antyoksydacyjne dzięki zawartości dużej ilości karotenoidów. Jako jeden z niewielu olejów posiada kwas omega-7, który jest naturalnym składnikiem lipidów skóry, kwas ten odpowiada za gojące właściwości oleju. Olej chętnie stosowany jako dodatek do kosmetyków przeciwstarzeniowych, naczynkowych, wzmacniających naturalną ochronę anty-UV.
Według przeprowadzonych badań olej z pestek malin pełni funkcję naturalnego filtra przeciwsłonecznego i my się z tym zgadzamy! Podobnie jak masło Shea, olej ze słonecznika czy rokitnika, olej ten jest silnym antyoksydantem i chroni przed starzeniem się skóry. Kwasy Omega-3 i Omega-6 zawarte w oleju to ogromne pokłady witaminy E i A. Dzięki niemu nasza skóra pozostanie promienna, gładka, miękka i nawilżona.
Skwalan roślinny z oliwy z oliwek jest substancją aktywną w postaci olejku będącego składnikiem ludzkiego sebum. Pełni funkcję transportu składników aktywnych w głąb skóry. Silny antyoksydant. Chroni przed promieniowaniem UV. Jest hipoalergiczny i bardzo dobrze tolerowany przez osoby, które borykają się z uczuleniami na oleje naturalne.
Masło Shea jest niezwykle bogate w nienasycone kwasy tłuszczowe, które przyczyniają się do nawilżania i natłuszczania skóry, pomaga w redukcji zmarszczek, które powstają głównie wtedy gdy nasza skóra jest sucha i odwodniona. Długo pozostaje w głębszych warstwach skóry, nie zapycha i śmiało może być stosowane nawet przez osoby o bardzo delikatnej cerze.
Olej ze słonecznikaChcieliśmy stworzyć krem z wykorzystaniem jak największej ilości surowców pochodzących z naszych rodzimych upraw. Olej ze słonecznika charakteryzuje się bardzo dużą ilością witaminy E, która stymuluje regenerację naskórka, w dodatku jest świetnie tolerowany nawet przez dzieci. Delikatny, szybko się wchłania, normalizuje pracę gruczołów łojowych przez co nie zapycha i jest świetnym olejem dla skóry tłustej czy mieszanej z problemami. Chroni nas przed promieniami słonecznymi. Wykazuje działanie przeciwrodnikowe, a więc przeciwdziała starzeniu się skóry. Nasz olej pochodzi z Polskiej uprawy, jest tłoczony na zimno i dostarczany nam zawsze w świeżych partiach.
Witamina E pomaga chronić naszą skórę przed wolnymi rodnikami, które powstają głównie w wyniku niekorzystnego działania promieni UV. Naturalny konserwant kosmetyków. Przyspiesza gojenie się ran.
Witamina B5 (d-panthenol) jest naturalnym składnikiem występującym w skórze i we włosach. Jego niedobór przyczynia się do spadku kondycji naszej skóry, w efekcie łuszczy się i matowieje. Pantenol łatwo wnika w głąb skóry, zmniejsza utratę wody, ma działanie nawilżające, koi i regeneruje naszą skórę.
Skład: Napar z nasion lnu, Masło Shea, Olej z pestek malin1, Olej z rokitnika1, Skwalan roślinny, Oleinian cetylostearylu², Woda, Olej ze słonecznika1, Oliwian sorbitolu², Witamina B5 (d-panthenol), Witamina E, Alkohol cetylowy, Cytrynian trietylu, Bioferment z bambusa, Ekstrakt botaniczny malinowy, Ekstrakt botaniczny waniliowy, Ekstrakt botaniczny z jabłka, Wyciąg z fermentacji bakterii Lactobacillus, Ekologiczny konserwant z rzodkiewki, Ekstrakt botaniczny z jeżyny, Ekstrakt botaniczny z winogrona, Trójglicerydy kaprylowe/kaprynowe, Alkohol, Kwas dehydrooctowy³, Alkohol benzylowy³.
  • 1Oleje zimnotłoczone
  • ²Emulgator z oliwy z oliwek
  • ³Delikatny konserwant dopuszczony przez ECOCERT do stosowania w kosmetykach naturalnych


Bardzo mnie cieszy, że krem pachnie tak samo pięknie jak wersja bogatsza, bo przyznam szczerze, że to ten zapach uwiódł od pierwszej chwili. Aplikacja dzięki buteleczce airless była bezproblemowa. Krem szybko się wchłania (szczególnie w porównaniu to Sunny Touch), ale uczucie nawilżenia pozostaje na skórze. Rokietnik to jeden z lepszych składników dla mnie. Używałam z wielką przyjemnością, przeważnie na dzień. 

Pojemność 30 ml / cena 44,95 zł
Ekotyki w Krakowie 21-22 września 2019 - zapowiedź weekendu z kosmetykami naturalnymi

Ekotyki w Krakowie 21-22 września 2019 - zapowiedź weekendu z kosmetykami naturalnymi

Cześć! Piszę do Was z ciepłego i słonecznego Seulu. Słyszałam, że w Polsce już przyszła jesienna aura, ale nie martwcie się! Wiąże się z tym bardzo dobra wiadomość - nadchodzi kolejna edycja Ekotykotyków czyli targów kosmetyków naturalnych w Pałacu Czeczotka na Rynku Głównym w Krakowie! Sama zamierzam wrócić tak by zdążyć na to wydarzenie!



21 i 22 września 100 wystawców wypełni 1 i 2 piętro Pałacu kosmetykami, a także zdrowymi detergentami, naturalnymi świecami i ekoakcesoriami. Sama mam już wstępną listę produktów, które zamierzam uzupełnić. Skrupulatnie zużywała kosmetyki w przeciągu ostatnich miesięcy by nie zalegały w półkach. Czas teraz świadomie dobrać produkty, które posiadają dobre składy by przygotować skórę na zimę.

Poniżej zostawiam plakat z rozpiską marek, które biorą udział w tej edycji.   


      

Ekotyki to świetne miejsce dla tych, którzy lubią dotknąć, powąchać i wypróbować kosmetyki na własnej skórze. Wyjątkowa okazja do bezpośredniego kontaktu z twórcami naturalnych kosmetyków i dobrania produktów do potrzeb własnej skóry.

Link do wydarzenia na Facebooku, gdzie śledzić można ogłaszanych przez organizatorów wystawców oraz czekające na gości niespodzianki: www.fb.com/ekotyki
A najlepsze w tym wszystkim jest to, że wstęp na targi jest bezpłatny!

Kiedy? ​
21 i 22 września 2019 w godzinach 11:00-18:00 
Gdzie?​
Kraków, Pałac Czeczotka, ul. Wiślna 1 

Więcej:​ekotyki.pl

Jeżeli macie ochotę zobaczyć jak wyglądały wcześniejsze edycje Targów zapraszam do kliknięcia - www.nottooseriousblog.com/Ekotyki Odniesie Was do wcześniejszych postów o tej tematyce.

Z kim się widzę?
Owocowe Serum rozświetlające od Kostka Mydła - szybka recenzja

Owocowe Serum rozświetlające od Kostka Mydła - szybka recenzja

Unikałam pisania krótkich recenzji jednego produktu. Przeważnie skupiałam się na rozległych postach z kilkoma produktami czy szybkimi opiniami wielu zużytych produktów np. typu denko. Przyznam jednak, że sama często szukałam w sieci na szybko opinii o danym produkcie stojąc przed sklepową półką czy wybierając kosmetyki do koszyka w internetowej drogerii. Zauważyłam również tendencję na blogu - czytanie wyłącznie podsumowania w poście. W związku z tym dzisiaj będzie szybko i na temat - czy warto siegnąć po Owocowe Serum od Kostka Mydła? Tak! Po argumenty za zapraszam niżej.


Producent na swojej stronie o serum pisze:

Owocowe serum rozświetlające to silnie skoncentrowane i szybko wchłaniające się serum olejowe do skóry twarzy szyi i dekoltu. Bazę serum stanowią lekkie, nierafinowane i zimnotłoczone owocowe oleje z pestek malin, pestek truskawek i pestek moreli. Ponadto serum zawiera w swoim składzie skwalan, skwalan light (emolienty z oliwy z oliwek), olej jojoba oraz unikalną witaminę C w stabilnej, olejowej formie oraz naturalną witaminę E. Witamina C poprawia koloryt skóry, ma działanie rozświetlające, chroni skórę przed szkodliwym działaniem promieniowania UV i poprawia syntezę kolagenu. Witamina E działa przeciwstarzeniowo i wzmacnia działanie witaminy E.


DEDYKOWANE DLA SKÓRY: szarej, zmęczonej, z pierwszymi oznakami starzenia, z przebarwieniami

ZAPACH: słodki, owocowy

SPOSÓB UŻYCIA
Nanieść niewielką ilość (2-3 krople) na oczyszczoną, wilgotną skórę twarzy, szyi i dekoltu. Delikatnie wmasować lub wklepać opuszkami palców. Stosować raz dziennie, najlepiej wieczorem. Warto stosować serum w połączeniu z kwasem hialuronowym, w tym celu należy wymieszać kilka kropli serum i kwasiu hialuronoweego w zagłębieniu dłoni i taką emulsję nałożyć na twarz.
Idealną bazę pod serum stanowią naturalne hydrolaty.

SKŁAD Olej z pestek malin, olej z pestek truskawek, olej z pestek moreli, olej jojoba, skwalan z oliwy z oliwek, skwalan light, olejowa forma witaminy C, naturalna witamina E, olejek eteryczny lawendowy, olejek (oleożywica) z żywicy styrakowca, olejek eteryczny may chang, olejek eteryczny pomarańczowy.

INCI Rubus Idaeus Seed Oil, Fragaria Ananassa Seed Oil, Prunus Armeniaca Kernel Oil, Ascorbyl Tetraisopalmitate, Simmondsia Chinensis Oil, Squalane, Hydrogenated Farnesene, Tocopherol, Lavandula Angustifolia Oil, Styrax Benzoin Resin Oil, Benzyl Benzoate*, Limonene*, Citrus Sinensis Peel Oil, Litsea Cubeba Essential Oil, Citral*, Linalool*, Citronellol*, Eugenol*, Geraniol*.
*składniki olejków eterycznych mogące być potencjalnymi alergenami.

POJEMNOŚĆ 10 ml
Cena 30,00 zł


Wizualnie bardzo podoba mi się niebieskie szkło buteleczki, w którym zamknięte jest serum. Z pipetki korzystało się bardzo wygodnie. Kosmetyk używałam na noc około 3 razy w tygodniu, w zależności od potrzeb. Nakładałam go na oczyszczoną skórę twarzy, a po chwili wklepywałam jeszcze krem. Bardzo odpowiadał mi zapach - faktycznie owocowy z nutami cytrusowymi. Miał lekko żółte zabarwienie, co należy wziąć pod uwagę jeżeli chcecie się od razu przytulić do poduszki. Lepiej chwilę odczekać by serum się wchłonęło, wtedy nic nie pobrudzimy. Skład kosmetyku bardzo mi się podoba - moja skóra bardzo polubiła się z tą ciekawą mieszkanką olejów. Rano po zastosowaniu serum, skóra była jędrna i promienna, nie miałam poczucia ściągnięcia czy podrażnienia. Kwota nie jest wygórowana, a pojemność da się wykorzystać przed zakończeniem przydatności. Z miłą chęcią do niego powrócę i przy nadarzającej się okazji zaopatrzę się w kolejną buteleczkę.


Produkt znalazłam w Slow Paczce.

Copyright © 2014 Not Too Serious Blog , Blogger
Icons made by Freepik from www.flaticon.com is licensed by CC 3.0 BY