Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kosmetyki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kosmetyki. Pokaż wszystkie posty
Peeling do ciała mango od MAWAWO Cosmetics

Peeling do ciała mango od MAWAWO Cosmetics

Pozostając w tematyce mango (poprzednia recenzja była o pomadce do ust w wersji mango), mam Wam do przedstawienia peeling do ciała. Podczas ostaniej jesiennej edycji targów EKOTYKI poznałam zupełnie dla mnie nową polską markę - Mawawo Cosmetics. Ich stoisko przykuwało oko swoimi pięknie wyeksponowanymi kosmetykami. Nie mogłam przejść obojętnie obok owocowych wariantów kosmetyków do pielęgnacji ciała. Odkręcone testery peelingów, maseł czy musów można było wąchać bez końca, przypominając sobie jak pachną soczyste melony, kokosy czy truskawki. Osobiście mam słabość do mango i gdy tylko widzę w nazwie czy na obrazku ten owoc to mogę kupić kota w worku. Tutaj kota w worku oczywiście nie kupiłam, a ostatecznie po długich chwilach zanurzania nosa w słoiczkach z kosmetykami, skusiłam się na mus o zapachu melona i peeling do ciała w wersji mango. Co ciekawe mus jest kosmetykiem 2w1, bo nadaje się do pielęgnacji twarzy i ciała. On jeszcze czeka na swoją kolej, jak tylko go wypróbuję, na pewno dam znać co o nim myślę. 



W asortymencie marki znajdziemy następujące kategorie kosmetyków:
  • masła do ciała
  • peelingi do ciała
  • musy do twarzy i ciała
  • peelingi do twarzy
  • pianki do mycia twarzy
  • płyny micelarne
  • kremy i sera do twarzy
Produkty do pielęgnacji ciała występują w różnych wariantach zapachowych, które można dosłownie jeść oczami - pięknie się prezentują i wspaniale pachną.



Skupmy się jadnak na razie na peelingu do ciała, który już zużyłam i chciałabym Wam opisać co o nim sądzę.
Na stronie mawawocosmetics.com przeczytamy:
Produkty z tej serii zostały opracowane z myślą o osobach, które szukają skutecznej, intensywnej pielęgnacji, ale nie wywołującej podrażnień. Intensywne Peelingi Cukrowe do Ciała szczególnie polecamy osobom ze skórą suchą, potrzebującą odżywienia, regeneracji, z pierwszymi oznakami starzenia, narażonej na zmieniające się warunki atmosferyczne, a także z tendencją do występowania stanów zapalnych i wrastających włosków.
•    Produkt wegański
•    98,8% składników pochodzenia naturalnego

INCI: Sucrose, Helianthus Annuus Seed Oil, Butyrospermum Parkii Butter, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Cocos Nucifera Oil, Glycine Soja Oil, Olus Oil, Theobroma Cacao Seed Butter, Lauryl Glucoside, Tocopherol Acetate, Tocopherol, Juglans Regia Shell Powder, Persea Gratissima Oil, Riboflavin, Silica Dimethyl Silylate, Aqua, Parfum, Limonen
Cena: 47 zł za 200 ml
Produkt kupiłam sama, a załapałam się na zniżkę targową i o ile pamięć mnie nie myli to było to jakieś -20%. 

Czas wyrazić opinię o kosmetyku, Zacznę może od zapachu, który urzekł mnie na tyle, że postanowiłam kupić peeling do ciała. A zaznaczę, że tego typu kosmetyku używam bardzo rzadko. Jeżeli już to sięgam właśnie po peelingi cukrowe, które są w mojej ocenie znacznie delikatniejsze niż solne. Opisywany tutaj peeling mogę umieścić w kategorii "średniego zdzieraka" - nie jest ani przesadnie mocny, ale czuć jego działanie. Po użyciu peelingu skóra jest na tyle natłuszczona, że dla mnie nie było potrzeby używania balsamu do ciała. Nie było to oczywiście nieprzyjemne uczucie, skóra nie kleiła się, ale była przyjemna w dotyku. Z działania, wyglądu opakowania i przede wszystkim z zapachu soczystego mango jestem bardzo zadowolona. Jedyne do czego mogłabym się przyczepić to kolor - mimo, że żółta barwa jest bardzo intensywna i zarazem apetyczna, to przy spłukiwaniu wszystko jest koloru peelingu. Oczywiście łatwo jest to umyć, ale myślę, że gdybym następnym razem miała dobrać produkt do kąpieli według koloru, sięgnęłabym po niebieski lub zielonkawy produkt. Przy spłukiwaniu kojarzyłby się z pięknym lazurem morza niż słomkowym kolorem - tutaj sami możecie sobie dopowiedzieć - czym. Niemniej jednak kosmetyku używało mi się bardzo przyjemnie i chętnie przy okazji poznam kolejne produkty marki Mawewo.
Pomadka nawilżająca do ust MANGO marki LA-LE - czy kupię kolejne opakowanie?

Pomadka nawilżająca do ust MANGO marki LA-LE - czy kupię kolejne opakowanie?

Nawet nie wiecie jak bardzo chciałam zabrać się za pisanie nowych postów. Ogarnęła mnie jakaś niemoc, a do tego mam wrażenie, wskazówki zegara przyspieszyły niemiłosiernie. W każdym razie lista tematów na wpisy jest długa i na rozruch wskakuje recenzja ciekawego produktu, o którym na szczęście nie trzeba się długo rozpisywać. Jak po tytule widzicie chodzi o pomadkę do ust polskiej manufaktury La-Le. 

Pomadka występuje w 4 wariantach:
  • arbuz
  • truskawka
  • malina
  • mango
Zamknięta jest w szklanym pojemniczku o pojemności 15 ml i kosztuje 15 zł.



Na stronie la-le.pl dowiemy się, że:

Cudownie pachnące, o świetnym składzie. Pomadki do ust idealne nie tylko na zimę, ale i na suche, upalne lato. Muszą być Twoje.

Dzięki swojemu przemyślanie dobranemu składowi nawilżają i odżywiają nasze usta. 

Masło shea i olej kokosowy podstawa nawilżenia i ochrony. 
Wosk pszczeli nie tylko nadaje świetnej konsystencji, ale również działa kojąco na spierzchnięte i nawet poranione usta. 
I ten zapach ... zniewala i uzależnia :) 

Słodkie mango 

Skład: masło shea, olej kokosowy, wosk pszczeli, olejek eteryczny łun aromat naturalny 
Pojemność : 15 ml 



Na samym początku mojej subiektywnej opinii zaznaczę, że preferuję, ze względów higienicznych formę pomadek w sztyfcie. Niemniej jednak opcja w słoiczku jest bardziej ekologiczna - słoiczek, można jeszcze raz zużyć i jakby nie było samego produktu również w środku jest więcej. 

Z pośród 4 wariantów pomadki skusiłam się oczywiście na mango (oczywiście, bo jeżeli w nazwie jest mango, to od razu po to sięgam). Bardzo podoba mi się słodki zapach pomadki, jej pomarańczowy kolor jest lekko widoczny na ustach. Dobrze się rozprowadza i gładko sunie roztapiając się pod wpływem temperatury warg. Jest tłustawa, nie mam problemów z taką konsystencją. Zaznaczam to jednak, jeśli ktoś szuka bardziej tępego kosmetyku do pielęgnacji ust. Sama postawiłam słoik z pomadką w łazience. I tam po umyciu rąk jakoś łatwiej mi ją nakładać, jest to dla mnie bardziej higieniczne. 

A odpowiadając na pytanie zadane w tytule posta - tak, mam zamiar kupić jeszcze raz tą pomadkę. Tym razem skuszę się na wersję arbuzową :)


Olejek do mycia twarzy Moringa For You marki Creamy - czy warto się nim zainteresować?

Olejek do mycia twarzy Moringa For You marki Creamy - czy warto się nim zainteresować?

Kiedyś olejki kojarzyły mi się tylko z kosmetykami, które nakłada się po oczyszczeniu skóry w celu jej odżywienia. A i tak przed nałożeniem bloga, pamiętam tylko olejki do opalania i ewentualnie te, które tą opaleniznę miały podkreślić. Do twarzy były polecane tylko formuły kremowe, w których ewentualnie "ukrywano" magiczne oleje. Czasy się zmieniły i olejkami mycie się twarz. 

JAKIE OLEJKI DO MYCIA UŻYWAŁAM


Moja pierwsza przygoda z tego typu produktem była dość nieudana. Pamiętam zachwyty nad olejkiem Resibo, z którym ja się kompletnie nie polubiłam. Nie jest to oczywiście zły produkt i na pewno ma rzeszę fanów. Niestety u mnie formuła olejków do mycia twarzy bez emulgatora jest nie akceptowalna. Nie cierpię uczucia mgły na oczach i pozostawionego tłustego filmu na skórze po umyciu - mam wtedy wrażenie, że etap oczyszczania był nieskuteczny. 

Tym razem skupiłam się na znalezieniu olejku z emulatorem i padło na japoński Deep Cleansing Oil marki DHC. To było całkowicie inne odczucie. Olejek rozpuszczał makijaż i sebum, a po spłukaniu wodą, nie było nieprzyjemnego odczucia. Jedynym minusem tego produktu była cena oraz dostępność. W poszukiwaniu bardziej przystępnego kosmetyku natrafiłam na markę Creamy i ich olejek do mycia twarzy Moringa For You.


Na stronie creamy.pl przeczytamy:



Olejek myjący do codziennej pielęgnacji każdej skóry, także wrażliwej. Polecany szczególnie dla cery mieszanej, suchej.

Kompozycja niezwykłych składników:

  • olej moringa, sprowadzony przez założycielkę marki Creamy prosto z jej rodzinnego Haiti, tłoczony z nasion „drzewa życia”, niezwykle bogaty w składniki odżywcze, dodatkowo wykazujący działanie przeciwzapalne,
  • olej migdałowy – znany ze swoich delikatnych właściwości pielęgnacyjnych, będzie odpowiedni nawet dla najwrażliwszej skóry,
  • substancja myjąca otrzymywana z orzechów drzewa kokosowego pozwala uzyskać delikatną emulsję olejku z wodą, dzięki czemu po umyciu na skórze nie pozostaje tłusty film.

Produkt został przebadany dermatologicznie pod okiem lekarza dermatologa i okulisty.

Sposób użycia: Wstrząsnąć przed użyciem. W zwilżoną skórę twarzy wmasować kilka kropli olejku do wytworzenia białej emulsji. Spłukać wodą. Osuszyć twarz. Stosować 1-2 razy dziennie, w zależności od potrzeb.

Przechowywanie: W temperaturze pokojowej, w szczelnych pojemnikach. Chronić przed dostępem wilgoci, wysokiej temperatury i światła.

Ingredients: Moringa Oleifera Seed Oil, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Peg-7 Glyceryl Cocoate.

Pojemność 100 ml w cenie 69 zł
Pojemność 50 ml w cenie 49 zł


JAK JEST RÓŻNICA MIĘDZY OLEJEM A OLEJKIEM?


Może jeszcze wyjaśnię jedną kwestię, chociaż na blogu już o tym wspominałam. Często widzimy na opakowaniu, że jest napisane - zawiera oleje, albo tak jak w tym przypadku, olejek moringa. Jak jest więc różnica między olejem i olejkiem? Czy można tego używać wymiennie? Odpowiedź brzmi - nie! To dwie różne rzeczy. Olej to tłuszcz roślinny pozyskiwany przez tłoczenie lub ekstrakcję, natomiast olejek to mieszanina olejów oraz olejów z innymi substancjami! Olejkami możemy również nazywać olejki eteryczne używane w aromaterapii i perfumiarstwie.

JAK UŻYWAM OLEJKU DO MYCIA TWARZY?


Jest to mój pierwszy krok w oczyszczaniu jeżeli nie noszę makijażu. Do zmywania makijażu bywa, że używam wpierw płynu micelarnego do zmycia tuszu, ale często wpierw rozpuszczam wszystko masując twarz olejkiem, zmywam wodą i dopiero później doczyszczam oczy płynem micelarnym. Jeżeli nosiłam mocny podkład, krem z wysokim filtrem doczyszczam twarz jeszcze żelem do mycia twarzy. Następnie idzie reszta pielęgnacji. 

Stosowanie olejku jest bardzo przyjemne. Nie ma uczucia mgły na oczach i nic nie szczypie, co jest wielkim plusem. Produkt jest wydajny, a pipeta bardzo precyzyjna i dozujemy odpowiednią ilość kosmetyku. Do atutów mogę dołączyć jeszcze jeden fakt - marka Creamy za każde oddane opakowanie swojego kosmetyku zwraca 5 zł lub ładniej można to opisać, obniża kwotę kolejnego zakupu o 5 zł. Także te dwie buteleczki, które tu widzicie są już wymienione na kolejne opakowanie olejku kupionego na Ekotykach w promocyjnej cenie i dodatkowo obniżonej o 10 zł. Dla osób szukających promocji to bardzo fajna oferta :)


Moje pierwsze produkty marki The Ordinary - recenzja emulsji oczyszczającej oraz kremu nawilżającego

Moje pierwsze produkty marki The Ordinary - recenzja emulsji oczyszczającej oraz kremu nawilżającego

Coraz więcej uwagi poświęca się na dobrze odpowiednich składników i ich pozyskiwaniu. Ekologia, dbanie o prawa zwierząt i slow life to teraz ważne aspekty (nie tylko w branży kosmetycznej). Jest to jak najbardziej pozytywny trend. Cieszy również większa świadomość konsumentów. Staram się być na bieżąco z nowościami i jakby nie było trendami np. makijażu i zauważyłam, że od pewnego czasu popularność zyskały kosmetyki The Ordinary. Pewnie głównie ze względu na łatwiejszą dostępność w Polsce - Drogeria Pigment ostatnio powiększyła swoją ofertę właśnie o tą markę i teraz możemy zakupić ją u nich stacjonarnie lub zamówić w ich e-sklepie. Widziałam, że również mara dostępna jest w Douglasie i cosibella.pl.

THE ORDINARY

The Ordinary jest marką Deciem. To Kanadyjska marka, która osiągnęła światowy sukces. Salony firmowe znajdziemy w Kanadzie, USA, Meksyku, Australi oraz w Korei Południowej, a w Europie w Wielkiej Brytanii i Holandii. Deciem nie testuje swoich produktów na zwierzętach oraz nie zleca tego nikomu. Wszystkie produkty w tym The Ordinary nie zawierają parabenów, siarczanów, olejów mineralnych, olejów zwierzęcych, barwników smołowych z węgla kamiennego, formaldehydu, rtęci, oksybenzonu. 

CHARAKTERYSTYKA MARKI

#SKŁAD 
Proste receptury. Kilka lub maksymalnie kilkanaście składników aktywnych. Możliwość łączenia ze sobą różnych produktów tak, aby były maksymalnie skuteczne. Całkowicie wegańskie i nie testowane na zwierzętach. Bez zapachu.

#STĘŻENIE
Maksymalnie możliwe i skuteczne stężenie składnika aktywnego, jednocześnie zachowując bezpieczeństwo dla skóry.

#CENA 
Marka udowadnia, że da się stworzyć skuteczny produkt za niewielką cenę.

#SZCZEROŚĆ 
What You see is What You get. Opakowania stworzone tak, aby od razu widzieć skład i stężenie kosmetyku. Bez marketingowych informacji na produktach.



Jeżeli obserwujecie mnie na Instagramie, mogliście zauważyć, że byłam w Seulu w firmowym sklepie DECIEM, gdzie stacjonarnie można dostać produkty The Ordinary. Wiem, pisałam, że można już ją kupić stacjonarnie w Polsce. Jednak co sklep firmowy to sklep firmowy. Poza tym był dostępny tam cały asortyment, łącznie z podkładami, które można było sobie dobrać na miejscu. 

Ostatecznie wybrałam:

  • Squalane Cleanser, Nawilżająca emulsja oczyszczająca ze skwalanem, 50 ml
  • Natural Moisturizing Factors + HA, Krem Nawilżający z Kwasem Hialuronowym, 100 ml
  • Glycolic Acid 7% Toning Solution, Tonik Peelingujący z 7% Kwasem Glikolowym, 240 ml
  • Coverage foundation Podkład w odcieniu 1.2Y



W tym poście przedstawię Wam bliżej dwa produkty - krem i emulsję (Następne dwa kończy testować i przedstawię je w kolejnym poście). Ograniczyłam w bagażu miejsce na zabierane z domu kosmetyki do pielęgnacji z myślą o uzupełnieniu jej na miejscu. Kupiłam je już, bodajże w drugim dniu pobytu i używałam od razu w trakcie podróży.


THE ORDINARY Krem Nawilżający z Kwasem Hialuronowym Natural Moisturizing Factors + HA

Natural Moisturizing Factors + HA - jest kompleksem substancji składającym się z kilku aminokwasów, kwasów tłuszczowych, triglicerydów. Zawiera również mocznik, ceramidy, fosfolipidy, glicerynę, sacharydy, PCA sodowy, kwas hialuronowy i wiele innych związków, które są naturalnie obecne w skórze. Polecany dla każdego rodzaju skóry, szczególnie tej suchej i wrażliwej.

Działanie produktu:
  • nawilża skórę przesuszoną zabiegami kosmetycznymi, słońcem, wiatrem, mrozem czy suchym, klimatyzowanym powietrzem,
  • przywraca właściwe nawilżenie skórze,
  • uelastycznia i zmiękcza naskórek,
  • regeneruje i wygładza,
  • przywraca funkcje ochronne.
  • stymuluje naturalną odnowę biologiczną skóry

Krem nakładałam rano i wieczorem na oczyszczoną skórę. Zaskoczyła mnie formuła, która nie jest tłusta, wręcz po wchłonięciu nie zostawia żadnej poświaty. Wygląda to jakbyśmy sobie zaaplikowali co najwyżej silikonową bazę - jeżeli wiecie o co mi chodzi. Na dzień idealne! W wieczornej pielęgnacji brakowało mi jednak tego poczucia otulenia skóry. W moim przypadku warto było go połączyć z odżywczym serum lub stosować tylko na dzień. Moim zdaniem ten krem sprawdzi się bardzo dobrze u Panów, którzy stronią od tłustych formuł. Myślę, że tak na prawdę sprawdzi się dobrze jako rodzinny krem do pielęgnacji każdej buzi.

Cena za 100 ml 34 zł




THE ORDINARY Nawilżająca emulsja oczyszczająca ze skwalanem Squalane Cleanser

Nawilżająca emulsja oczyszczająca ze skwalanem, delikatnie usuwa makijaż pozostawiając skórę gładką i nawilżoną. Formuła cleansera zawiera skwalan, wraz z innymi lipofilowymi estrami, które delikatnie i skutecznie rozpuszczają makijaż oraz wszelkiego rodzaju zanieczyszczenia. Podczas pocierania produktu w dłoniach przez około 10-30 sekund, jego konsystencja zmienia się z balsamicznej na oleistą. Kosmetyk jest idealny do codziennego użytku, nie przesusza skóry, dzięki czemu nadaje się do każdego typu cery.

Główne cechy produktu:
  • oczyszcza,
  • nawilża.

Sposób aplikacji: Niewielką ilość emulsji nanieś na dłonie i potrzyj  aby rozgrzać, następnie dobrze wmasuj w suchą skórę twarzy i spłucz obficie ciepłą wodą.


Produkt ma ciekawą konsystencję, po pocieraniu zmienia się w olej. Aplikacja na suchą twarz jest wtedy przyjemniejsza i można dotrzeć do każdego zakamarka. Jest delikatny, po zmyciu skóra jest przyjemna w dotyku, nie czuć przesuszenia. Dla mnie ma jednak kilka wad - nie rozpuszcza dobrze makijażu. Należy wpierw oczyścić twarz płynem micelarnym - tyczy się to nie tylko tuszu, ale i podkładu. Jeżeli nie nosimy makijażu to sebum rozpuszcza dobrze. Zawartość opakowania dość szybko maleje, bo bywa, że zadozuje się zbyt duża ilość produktu. Nie zostanie ze mną w codziennej pielęgnacji. 

Cena za 50 ml 32 zł



Szybkie recenzje ostatnio zużytych kosmetyków czyli ogromne Denko m.in. Creamy, Your Natural Side, BasicLab, Bartos i najlepszy krem pod oczy jaki używałam

Szybkie recenzje ostatnio zużytych kosmetyków czyli ogromne Denko m.in. Creamy, Your Natural Side, BasicLab, Bartos i najlepszy krem pod oczy jaki używałam

Pokazane w tym poście zużyte produkty pochodzą z bardzo długiego okresu. Leżakowały sobie w torbie, aż w końcu nadszedł czas na ich wyrzucenie. Zdążyłam jeszcze pstryknąć kilka fotek, bo szkoda byłoby nie wspomnieć jak się u mnie sprawdziły. W końcu nadal jestem zdania, że takie podsumowanie daje później szerszy obraz na to czy warto wrócić do danego kosmetyku. Przy okazji mam pewne przemyślenie. Faktycznie produkujemy ogromne ilości śmieci. Mimo, że nadal jednym z czynników, które przyciąga mnie do kupna jakiegoś produktu jest opakowanie, to warto spojrzeć na tą sprawę z perspektywy eko. Temat jest szeroki i na pewno napiszę o tym więcej. Zróbmy jednak szybki przegląd tego co wykończyłam w swojej kosmetyczce.  


Na początek świetny mus do ciała od ciała od Mydlarni 4 Szpaki. Pachnie obłędnie cytrusami, jego konsystencja to lekka chmurka, którą bardzo przyjemnie się nakłada. Mimo pojemności 150 ml starczył na długo. Samo opakowanie również jest bardzo ładne - po wykorzystaniu zostawiłam go na odlewki kosmetyków dla koleżanek :) Mydło chlebowe od Aquaferina Fermenti jest ulubionym produktem do mycia mojego męża. W zapasie mam już kolejne opakowania dla niego. Żel pod prysznic Nutka miał bardzo przyjemny zapach i przyznaję się, że chętnie sięgnęłabym po niego jeszcze raz. O musie pod prysznic od Efektimy pisałam już tu - NOWOŚCI POLSKIEJ MARKI EFEKTIMA - MYJĄCY MUS I PEELINGI CUKROWE DO CIAŁA


Jak widzicie w sprawach włosowych jestem nudna i używam nieprzerwanie aloesowego szamponu od Equilibry. A jeżeli była taka potrzeba to posiłkowałam się suchym szamponem Batiste. Zawsze mam w razie czego w łazience opakowanie, na wypadek potrzeby szybkiego odświeżenia włosów.


Opakowanie, które widnieje na górze zdjęcia to roztwór soli. Idealna np. do wymoczenia nóg. Krem do rąk na zimę BasicLab ostatecznie używałam na przełomie wiosny i lata. Stał przy łóżku i nakładałam go wieczorem. Był w porządku, ale moimi ulubieńcami nadal są kremy z Masłem Shea od Scandia Cosmetics. Czerwona wersja antyperspirantu Vichy była w porządku, ale nie zauważyłam znaczniej różnicy w porównaniu do klasycznej niebieskiej. Znalazłam w zapasach cleaner z Indigo, w końcu udało mi się coś wykończyć z paznokciowej szuflady ;) W samochodzie skończył się również ulubiony odświeżacz powietrza o zapachu Pink Sands z Yankee Candle. A i jeszcze zdenkowałam słynny peeling enzymatyczny z Tołpy. Po użyciu fajnie złuszczała się skóra na nosie, ale potrafił podrażnić policzki. Należy z nim uważać i wyczuć jak go można stosować.


Produkty Yope - mydło do rąk w wersji Wanilia z cynamonem jest moją ulubioną wersją. Co do żeli pod prysznic zapachy mnie nie powaliły. Różę miałam już wcześniej i razem z dziurawcem mogę je używać. Za to pozostałe wersje dla mnie śmierdzą.


Z kolei piankowe mydła z Bath & Body Works pachną tak mocno, że po użyciu zapach wyczuwalny jest w całej łazience. Niestety dla mnie są bardzo mało wydajne i szybko się kończą. Obłędnie owocowo pachniał również płyn pod prysznic i do kąpieli z Dairy  Fun od Delii. Podobnie bardzo podobał mi się zapach żel pod prysznic Tołpa Spa Detox. Był bardzo energetyczny - nuta zapachowa to dla mnie trawa cytrynowa. Co do żelu do higieny intymnej to Vianek sięgam po niego naprzemiennie z Sylveco i Biolaven. 


W pielęgnacji twarzy pojawiło się trochę nowości. Po pierwsze micelarny płyn do twarzy od Bartos Cosmetics. Sprawdzał się bez zarzutu i co więcej nie szczypał przy przemywaniu oczu. Jedak jego cena jest bardzo wysoka, dlatego dalej sięgam po mój sprawdzony Sylveco. W upały chłodziłam się wodą termalną Vichy. O kremie Sunny Touch pisałam już tu - KREM DO TWARZY SUNNY TOUCH LIGHT OD REPUBLIKI MYDŁA. Miętowy hydrolat od Your Natural Side był wspaniałym ukojeniem skóry podczas upałów. Olejek z pestek pomidora był również przyjemny. Stosowałam go pod krem w wieczornej pielęgnacji skóry twarzy.


Zużyłam już drugie opakowanie olejku do mycia twarzy Moringa For You od Creamy. Bardzo przyjemny produkt, który dla mnie dobrze rozpuszcza makijaż i co najważniejsze nie zostawia mgły na oczach po zmyciu go wodą. O świetnym serum do twarzy od Kostka Mydła pisałam więcej tu - OWOCOWE SERUM ROZŚWIETLAJĄCE OD KOSTKA MYDŁA. Co do pomadek ochronnych to oby dwie lubiłam. Ta z BasicLab miała słodki budyniowy zapach, za to ta z Why Not Cosmetics orzeźwiający kawowy.


Kosmetyki Norel bardzo lubię i powyżej znajdziecie dwie perełki. Krem pod oczy Re-Generation GF to prawdziwa bomba. Tak bogatej konsystencji, a zarazem dobrze działającej na moją skórę pod oczami jeszcze nie używałam. Skóra stała się jakby gęstsza, dobrze nawilżona i wypoczęta. Oczywiście to dalej krem, a nie ingerencja zabiegami, więc trzeba patrzeć na to racjonalnie. Niemniej jednak był to najlepszy krem jaki używałam i planuję szybki powrót po zużyciu zapasów. Kolagenowy krem AteloCollagen kupiłam w ciemno bez zapoznania się z serią, jako nowość na targach. Dobrze zrobiłam, bo moja skóra bardzo polubiła się z tym kremem. Lekka formuła, a bardzo dobrze nawilża nie pozostawiając tłustej warstwy. Również chętnie kupię ponownie.


Próbeczki i saszetki. O peelingach pisałam tu - NOWOŚCI POLSKIEJ MARKI EFEKTIMA.
Przetestowałam 3 kosmetyki marki D'ALCHÉMY - jak się sprawdziły i czy są warte swojej ceny?

Przetestowałam 3 kosmetyki marki D'ALCHÉMY - jak się sprawdziły i czy są warte swojej ceny?

Czy znacie markę kosmetyczną D'ALCHÉMY? W tym wpisie chciałabym Wam ją troszeczkę przybliżyć. Jakiś czas temu dostałam propozycję przetestowania ich produktów. Których kosmetyków dokładnie? Wybrałam krem, tonik i peeling. Przypomnę może pokrótce jaką mam cerę by osoby poszukujące opinii o produktach mogły odnieść się do mojej recenzji.

STAN MOJEJ SKÓRY

Mam przetłuszczający się obszar nosa, a reszta twarzy jest sucha. Skórę mam  delikatną, naczynkową. Nie mam tendencji do niedoskonałości. Wiek - (już) 30+.



OPIS MARKI

D’ALCHEMY to nowa marka naturalnych i organicznych preparatów pielęgnacyjnych o działaniu anti-aging. Kierowana jest do świadomych konsumentów, dbających o zdrowie, urodę i kondycję fizyczną. „Naturalne piękno” według D’ALCHEMY to przede wszystkim olśniewającą cera, będąca odzwierciedleniem dwóch czynników: zdrowia skóry i zrównoważonego podejścia do życia. 

Inspiracją dla D’ALCHEMY jest teoria „holistycznego piękna”, zaczerpnięta z filozofii Alchemików, średniowiecznych prekursorów współczesnych nauk medycznych i farmaceutycznych. W swej istocie filozofia ta wyraża odwieczne, obecne we wszystkich kulturach, ludzkie dążenie do doskonałości, pragnienie wewnętrznego spokoju i duchowej mądrości…

Zaawansowane technologicznie preparaty D’ALCHEMY są odpowiedzią na najbardziej problematyczne wyzwania i potrzeby skóry, by jak najdłużej zachować jej młodość oraz odsunąć w czasie procesy jej starzenia się. Zawierają skuteczne, wyłącznie naturalne i organiczne substancje aktywne o optymalnym stężeniu, które działają w sposób synergiczny, w idealnej harmonii ze skórą. Ich działanie spotęgowane jest poprzez zastosowanie najcenniejszych, starannie dobranych i naturalnie-czystych olejków eterycznych, które – jak potwierdzono w aromaterapii - bardzo aktywnie oddziałują na komórki skóry, uprzyjemniając jednocześnie codzienne rytuały pielęgnacyjne. 

Wszystkie produkty D’ALCHEMY są wolne od substancji syntetycznych, natomiast stosowane w nich układy konserwujące posiadają certyfikat ECOCERT i są rekomendowane w kosmetyce naturalnej, jako substancje „identyczne z naturalnymi”. Skuteczność receptur kosmetycznych D’ALCHEMY opiera się na hydrolach roślinnych zastępujących zwykłą wodę, olejach extra-vergin, czystych olejkach eterycznych i wyselekcjonowanych ekstraktach z roślin, uprawianych metodami organicznymi. Efekty działania kluczowych składników aktywnych potwierdzają badania kliniczne. Preparaty D’ALCHEMY sprawdzane są także pod kątem reakcji alergicznych lub zapalenia skóry. Ich wysoką biowitalność oraz stabilność mikrobiologiczną gwarantują unikatowe opakowania wykonane ze szkła biofotonicznego. 

Szacunek i troska o środowisko, organizmy żywe oraz zdrowie ludzkie sprawia, że kosmetyki D’ALCHEMY są nie tylko wolne od substancji potencjalnie szkodliwych i niedozwolonych przez organizacje certyfikujące (ECOCERT/COSMOS/NATRUE), a także wolne od jakichkolwiek składników odzwierzęcych, tj. pochodzących ze zwierząt żywych czy martwych (np. kolagen, kawior, lanolina) jak i od produktów przez zwierzęta wytwarzanych (np. miód, mleko). Ponadto żaden z preparatów D’ALCHEMY ani surowców wykorzystywanych do ich produkcji nie był nigdy testowany na zwierzętach. To wszystko sprawia, że produkty D’ALCHEMY są bezpieczne oraz w 100% przeznaczone dla Vegan oraz Wegetarian.

Więcej na stronie dalchemyskincare.com



JAKIE PRODUKTY WYBRAŁAM DO TESTÓW




TONIK NAWILŻAJĄCY

Nie ukrywam, że celowo umieściłam tonik na pierwszej pozycji przy pisaniu opinii. Już teraz zdradzę Wam, że z całej trójki jest to mój ulubieniec! A początkowo byłam mocno sceptyczna co do niego. Bo przyznajmy sobie szczerze - tonik za tą cenę powinien być wyjątkowy! Wymagałam wiele i się nie zawiodłam. Zacznijmy od zapachu - przepięknie pachnie! Połączenie olejku grejpfrutowego i róży robią swoje. Mogłabym mieć takie perfumy, albo odświeżacz powietrza. Brzmi to dziwnie, ale jak będziecie mieli okazję to koniecznie powąchajcie ten kosmetyk! Jeżeli chodzi o działanie to faktycznie fajnie przygotowuje skórę do dalszej pielęgnacji. Tutaj muszę zaznaczyć, że bardzo pozytywnie zaskoczona jestem atomizerem. Używałam wiele, ale ten rozpyla tak drobną mgiełkę! Nic nie spada tam gdzie nie powinno i podejrzewam, że przez to jest tak wydajny. Sama buteleczka jest ciężka (co może być uciążliwe w podróży), ale bardzo dobrej jakości. Szkło, z którego są wykonane opakowania marki D'ALCHÉMY to szkło biofotoniczne -  grube, ciemne, niepozwalające przechodzić wiązkom światła do środka i oddziaływać niekorzystnie na produkt.

Skład: ROSA DAMASCENA (DAMASK ROSE) FLOWER WATER, PROPANEDIOL, AQUA, GLYCERIN, POLYGLYCERYL-4 LAURATE SEBACATE, POLYGLYCERYL-6 CAPRATE/CAPRYLATE, GLUCONOLACTONE, ROSA GALLICA (FRENCH ROSE) FLOWER EXTRACT, TREHALOSE, CITRUS PARADISI (GRAPEFRUIT) PEEL OIL, SODIUM BENZOATE, ROSA DAMASCENA (DAMASK ROSE) FLOWER OIL, HYDROLYZED ALGIN, CALCIUM GLUCONATE, POTASSIUM SORBATE, SODIUM PHYTATE, CITRIC ACID, SORBIC ACID, ZINC SULFATE, ALCOHOL, CITRAL, CITRONELLOL, LIMONENE

100 ml / Cena 129 zł


PRZECIWSTARZENIOWY KREM 

W przypadku kremu mam ciężki orzech do zgryzienia, jeżeli chodzi o wydanie werdyktu. Fakty są takie, że podobnie jak tonik, krem zamknięty jest w bardzo dobrym jakościowo słoiczku ze szkła biofotonicznego. Konsystencja jest bogata, gęsta, ale po rozprowadzeniu na twarzy, nie pozostawia tłustej warstwy. Dominującym zapachem kremu są zioła - szczególnie wyczuwam rozmaryn. Na szczęście znika on chwilę po nałożeniu. Po zużyciu całego słoiczka kremu przyznaję, że był on dla mnie przyjemniejszy do nakładania na dzień niż na noc. Pod makijaż nadawał się bardzo dobrze, a w wieczornej pielęgnacji lubię jak na skórze pozostaje uczucie otulenia jej grubą warstwą. Teraz nasuwa się pytanie czy warto jest wydać na niego 170 zł? Spójrzcie na skład  kremu poniżej. Jeżeli przejrzymy składy polecanych kremów wysokopółkowych w Perfumeriach, znajdziemy na pierwszym miejscu (czyli ten składnik występuje jako dominujący, w największej ilości, procentowo) parafinę, glicerynę czy wodę - składniki, które są bardzo tanie. Czyli wychodzi, że płacimy głównie za markę. W przypadku tego kremu, składniki są imponujące i dobrane w ciekawych proporcjach.


Skład: ROSA DAMASCENA (DAMASK ROSE) FLOWER WATER, HAMAMELIS VIRGINIANIA (WITCH HAZEL) LEAF WATER, PROPANEDIOL, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, GLYCERYL STEARATE, SQUALANE, LINUM USITATISSIMUM (LINSEED) SEED OIL, CETEARYL ALCOHOL, ARGANIA SPINOSA (ARGAN) KERNEL OIL, BUTYROSPERMUM PARKII (SHEA) BUTTER, SHOREA STENOPTERA SEED BUTTER, ORYZA SATIVA (RICE) STARCH, ACACIA SENEGAL GUM, STEARIC ACID, GLYCERYL STEARATE CITRATE, AQUA, ISOPROPYL ISOSTEARATE, TREHALOSE, SODIUM STEAROYL, GLUTAMATE, PYRUS MALUS (APPLE) JUICE, PRUNUS PERSICA (PEACH) JUICE, TRITICUM VULGARE (WHEAT) SEED EXTRACT, HORDEUM VULGARE (BARLEY) EXTRACT, ROSA MOSCHATA (MUSK ROSE) SEED OIL, COCOS NUCIFERA (COCONUT) OIL, MAURITIA FLEXUOSA (BURITI) FRUIT OIL, ROSA DAMASCENA (DAMASK ROSE) FLOWER OIL, ROSMARINUS OFFICINALIS (ROSEMARY) OIL, SANTALUM ALBUM (SANDALWOOD) WOOD OIL, CITRUS RETICULATA (TANGERINE) PEEL OIL, LAVANDULA ANGUSTIFOLIA (LAVENDER) OIL, EUGENIA CARYOPHYLLUS (CLOVE) BUD OIL, LAVANDULA STOECHAS (LAVENDER) EXTRACT, CROCUS CHRYSANTHUS BULB EXTRACT, GARDENIA TAHITENSIS FLOWER EXTRACT, TOCOPHEROL, PANAX GINSENG ROOT EXTRACT, SODIUM PHYTATE, BENZYL ALCOHOL, SALICYLIC ACID, SORBIC ACID, SODIUM HYDROXIDE, BETA-SITOSTEROL, SQUALENE, SODIUM BENZOATE, GLUCONOLACTONE, CALCIUM GLUCONATE, CITRIC ACID, ALCOHOL, POTASSIUM SORBATE, GLYCINE SOJA (SOYBEAN) OIL, GLYCERIN, GLYCERYL CAPRYLATE, GLYCERYL UNDECYLENATE, CITRAL, CITRONELLOL, EUGENOL, FARNESOL, GERANIOL, LIMONENE, LINALOOL

Pojemność 50 ml / Cena 170 zł




PEELING

Na koniec zostawiałam sobie peeling. Jest on na bazie białej glinki i pudru ryżowego. Ten ostatni wykazuje właściwości trące, powodujące mechaniczne usuwanie martwego naskórka poprzez masowanie skóry. Przyznam szczerze, że unikam tego typu peelingów, ale ten skład mnie skusił. Mam na niego taki sposób, że nakładam go jak maseczkę na twarz, a masuję nim tylko strefę T, omijając wrażliwe policzki. Stosowany w ten sposób, maksymalnie raz w tygodniu daje dobre efekty.

Skład: HAMAMELIS VIRGINIANA (WITCH HAZEL) LEAF WATER, KAOLIN, CITRUS LIMON (LEMON) PEEL WATER, ORYZA SATIVA (RICE) POWDER, LAVANDULA ANGUSTIFOLIA (LAVENDER) FLOWER WATER, LIPPIA CITRIODORA (VERBENA) LEAF WATER, PROPANEDIOL, VITIS VINIFERA (GRAPE) SEED OIL, DICAPRYLYL CARBONATE, ISOPROPYL PALMITATE, GLYCERYL STEARATE, CETEARYL GLUCOSIDE, CETEARYL ALCOHOL, AQUA, GLYCERIN, LAVANDULA ANGUSTIFOLIA (LAVENDER) OIL, EUGENIA CARYOPHYLLUS (CLOVE) BUD OIL, PYRUS MALUS (APPLE) JUICE, PRUNUS PERSICA (PEACH) JUICE, TRITICUM VULGARE (WHEAT) SEED EXTRACT, HORDEUM VULGARE (BARLEY) EXTRACT, PANAX GINSENG ROOT EXTRACT, SANTALUM ALBUM (SANDALWOOD) WOOD OIL, CINNAMOMUM ZEYLANICUM (CINNAMON) BARK OIL, ROSMARINUS OFFICINALIS (ROSEMARY) OIL, PUNICA GRANATUM (POMEGRANATE) FRUIT EXTRACT, BENZYL ALCOHOL, CITRUS GRANDIS (GRAPEFRUIT) FRUIT EXTRACT, CARICA PAPAYA FRUIT EXTRACT, SODIUM STEAROYL GLUTAMATE, CITRIC ACID, XANTHAN GUM, ROSA GALLICA (FRENCH ROSE) FLOWER EXTRACT, ROSA DAMASCENA (DAMASK ROSE) FLOWER OIL, POTASSIUM SORBATE, SODIUM BENZOATE, SODIUM PHYTATE, TOCOPHEROL, BETA-SITOSTEROL, ALCOHOL, SQUALENE, GLUCONOLACTONE, CALCIUM GLUCONATE, HYDROLYZED ALGIN, ZINC SULFATE, SALICYLIC ACID, SORBIC ACID, LINALOOL, EUGENOL, CINAMAL

50 ml / Cena 109 zł





Poniżej możecie zobaczyć drobinki po lekkim roztarciu peelingu.


Owocowe Serum rozświetlające od Kostka Mydła - szybka recenzja

Owocowe Serum rozświetlające od Kostka Mydła - szybka recenzja

Unikałam pisania krótkich recenzji jednego produktu. Przeważnie skupiałam się na rozległych postach z kilkoma produktami czy szybkimi opiniami wielu zużytych produktów np. typu denko. Przyznam jednak, że sama często szukałam w sieci na szybko opinii o danym produkcie stojąc przed sklepową półką czy wybierając kosmetyki do koszyka w internetowej drogerii. Zauważyłam również tendencję na blogu - czytanie wyłącznie podsumowania w poście. W związku z tym dzisiaj będzie szybko i na temat - czy warto siegnąć po Owocowe Serum od Kostka Mydła? Tak! Po argumenty za zapraszam niżej.


Producent na swojej stronie o serum pisze:

Owocowe serum rozświetlające to silnie skoncentrowane i szybko wchłaniające się serum olejowe do skóry twarzy szyi i dekoltu. Bazę serum stanowią lekkie, nierafinowane i zimnotłoczone owocowe oleje z pestek malin, pestek truskawek i pestek moreli. Ponadto serum zawiera w swoim składzie skwalan, skwalan light (emolienty z oliwy z oliwek), olej jojoba oraz unikalną witaminę C w stabilnej, olejowej formie oraz naturalną witaminę E. Witamina C poprawia koloryt skóry, ma działanie rozświetlające, chroni skórę przed szkodliwym działaniem promieniowania UV i poprawia syntezę kolagenu. Witamina E działa przeciwstarzeniowo i wzmacnia działanie witaminy E.


DEDYKOWANE DLA SKÓRY: szarej, zmęczonej, z pierwszymi oznakami starzenia, z przebarwieniami

ZAPACH: słodki, owocowy

SPOSÓB UŻYCIA
Nanieść niewielką ilość (2-3 krople) na oczyszczoną, wilgotną skórę twarzy, szyi i dekoltu. Delikatnie wmasować lub wklepać opuszkami palców. Stosować raz dziennie, najlepiej wieczorem. Warto stosować serum w połączeniu z kwasem hialuronowym, w tym celu należy wymieszać kilka kropli serum i kwasiu hialuronoweego w zagłębieniu dłoni i taką emulsję nałożyć na twarz.
Idealną bazę pod serum stanowią naturalne hydrolaty.

SKŁAD Olej z pestek malin, olej z pestek truskawek, olej z pestek moreli, olej jojoba, skwalan z oliwy z oliwek, skwalan light, olejowa forma witaminy C, naturalna witamina E, olejek eteryczny lawendowy, olejek (oleożywica) z żywicy styrakowca, olejek eteryczny may chang, olejek eteryczny pomarańczowy.

INCI Rubus Idaeus Seed Oil, Fragaria Ananassa Seed Oil, Prunus Armeniaca Kernel Oil, Ascorbyl Tetraisopalmitate, Simmondsia Chinensis Oil, Squalane, Hydrogenated Farnesene, Tocopherol, Lavandula Angustifolia Oil, Styrax Benzoin Resin Oil, Benzyl Benzoate*, Limonene*, Citrus Sinensis Peel Oil, Litsea Cubeba Essential Oil, Citral*, Linalool*, Citronellol*, Eugenol*, Geraniol*.
*składniki olejków eterycznych mogące być potencjalnymi alergenami.

POJEMNOŚĆ 10 ml
Cena 30,00 zł


Wizualnie bardzo podoba mi się niebieskie szkło buteleczki, w którym zamknięte jest serum. Z pipetki korzystało się bardzo wygodnie. Kosmetyk używałam na noc około 3 razy w tygodniu, w zależności od potrzeb. Nakładałam go na oczyszczoną skórę twarzy, a po chwili wklepywałam jeszcze krem. Bardzo odpowiadał mi zapach - faktycznie owocowy z nutami cytrusowymi. Miał lekko żółte zabarwienie, co należy wziąć pod uwagę jeżeli chcecie się od razu przytulić do poduszki. Lepiej chwilę odczekać by serum się wchłonęło, wtedy nic nie pobrudzimy. Skład kosmetyku bardzo mi się podoba - moja skóra bardzo polubiła się z tą ciekawą mieszkanką olejów. Rano po zastosowaniu serum, skóra była jędrna i promienna, nie miałam poczucia ściągnięcia czy podrażnienia. Kwota nie jest wygórowana, a pojemność da się wykorzystać przed zakończeniem przydatności. Z miłą chęcią do niego powrócę i przy nadarzającej się okazji zaopatrzę się w kolejną buteleczkę.


Produkt znalazłam w Slow Paczce.

Copyright © 2014 Not Too Serious Blog , Blogger
Icons made by Freepik from www.flaticon.com is licensed by CC 3.0 BY