Różane serum Garden Roses od Make Me Bio - jak się sprawdziło i komu polecam

Różane serum Garden Roses od Make Me Bio - jak się sprawdziło i komu polecam

Co to jest serum i czym się różni od toniku czy kremu? Po co w ogóle stosować taki kosmetyk? Serum powinno być skoncentrowanym kosmetykiem, bogatym w substancje aktywne. Można stosować je jako dodatek w codziennej pielęgnacji. Do wyboru mamy wiele produktów, które mogą wspomagać regenerację skóry, mają właściwości antyoksydacyjne, rozjaśniające, przeciwzmarszczkowe, czy silnie nawilżające. Wyróżnia się serum do skóry, włosów czy paznokci. Sięgam po taki kosmetyk w celu wyeliminowania jakiegoś problemu i staram się stosować go tak długo, aż zobaczę rezultat - dostosowuję produkt do potrzeb mojego organizmu. 


Skupmy się na razie na serum do twarzy - najlepiej nakładać je na dobrze oczyszczoną skórę, którą wcześniej przemyliśmy tonikiem w celu wyrównania pH. Po wklepaniu serum, wmasowujemy jeszcze krem, w zależności od potrzeby skóry.

Często sięgam po sera silnie nawilżające, odżywiające. Lubię te z witaminą C czy kwasem hialuronowym w składzie.

A jak sprawdziło się u mnie serum różane od Make Me Bio?




Serum ma 15 ml i w regularnej cenie kosztuje 45 zł.
Zamknięte jest w szklanej buteleczce z pipetką.


Skład: Rosa Damascena (Róża Damasceńska) Flower Water*, Aqua (Woda), Glycerin (Gliceryna), Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil*, Prunus Amygdalus Dulcis (Słodkie Migdały) Oil*, Macadamia Ternifolia (Makadamia) Seed Oil*, Sodium Hyaluronate, Aloe Barbadensis (Aloes) Leaf Juice Powder*, Phytosterols, Xanthan Gum, Propanediol, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Citronellol**, Geraniol** 

* z upraw organicznych ** naturalnie występujący w olejkach eterycznych


Przeważnie stosowałam sera olejowe, które były bardzo treściwe i pozostawiały na twarzy tłustą warstewkę. Różane serum z Make Me Bio nie jest takim kosmetykiem. Zaskoczyła mnie lekkość tego produktu. Jego konsystencja jest wodnista - bardziej kojarzy mi się z esencją niż serum. Już sam skład może nas na to naprowadzić - pierwsze dwa składniki to woda różana i woda, a dopiero później oleje i kwas hialuronowy i aloes. 

Zużyłam go na przełomie końca zimy - początku wiosny, podczas wieczornej pielęgnacji. Były momenty, że zmieniałam go na bardziej treściwe olejowe serum, bo czułam, że skóra potrzebuje mocniejszego odżywienia. Niemniej jednak uważam, że kosmetyk jest ciekawy i polecałabym go osobom, które nie przepadają za tłustymi konsystencjami kosmetyków, szczególnie z cerą wrażliwą. Cera bardzo sucha może mieć pewien niedosyt i ewentualnie można wspomóc się silnie nawilżającym kremem, który byłby nakładany po aplikacji serum. Inny pomysł na ten kosmetyk to zastosowanie serum do przygotowania domowych maseczek w płachcie. Wystarczy dodać kilka kropli do kompresu i mamy bardzo fajny produkt. Możliwe, że sięgnę po Różane Serum z Make Me Bio jeszcze raz w czasie letnich dni, kiedy wolę nakładać na skórę lżejsze konsystencje.  



Produkt otrzymałam jako prezent od Drogerii Pigment. 
Wpis nie jest sponsorowany.

Ekotyki w Katowicach 27 kwietnia 2019 - podlinkowani wystawcy i co polecam

Ekotyki w Katowicach 27 kwietnia 2019 - podlinkowani wystawcy i co polecam

W Katowicach już po raz trzeci odbędą się Targi Kosmetyków Naturalnych - Ekotyki. Tak jak ostatnio będą miały miejsce w Galerii Szyb Wilson, która znajduje się przy ulicy Oswobodzenia 1. Wstęp jest bezpłatny! By być na bieżąco z wszystkimi informacjami i promocjami obowiązującymi podczas targów, polecam śledzić wydarzenie na Facebooku - www.facebook.com/events/Ekotyki.


Kolejny raz mam przyjemność pełnić rolę patrona medialnego Targów. Poniżej możecie zobaczyć wystawców, którzy przyjadą do Katowic. Podlinkowałam Wam wszystkich, gdybyście przed Targami chcieli szczegółowa poznać ich asortyment. 

Polecam jeszcze zerknąć na fotorelację, którą przygotowałam z krakowskiej edycji Ekotyków na blogu → RELACJA Z WIOSENNEJ EDYCJI TARGÓW EKOTYKI 23/24 MARCA 2019 ORAZ MOJE ZAKUPY - DUŻO ZDJĘĆ! A także zapisaną relację na moim Instastory. Uchwyciłam tam co ciekawsze nowości kosmetyczne.


Lista wystawców:
  1. Aleoplus - www.aloeplus.pl 
  2. Ambasz - www.ambasz.pl
  3. Amber Dust - amberdust.pl
  4. Annabelle Minerals - www.annabelleminerals.pl
  5. Anwen - sklepanwen.pl
  6. Asoa - www.asoa.pl
  7. Balja - balja.pl
  8. BeEco - be-eco.com.pl
  9. Bio Agadir - BioAgadirFrance
  10. Biofemme - biofemme.pl
  11. Bioleev - bioleev.com
  12. Bionaturalis - www.bionaturalis.com.pl
  13. BioMe - mybiome.pl
  14. BioUp - bioup.pl
  15. Bipha Ayuverda - www.biphaayurveda.com
  16. Blank Mydło - www.blankmydlo.pl mydło mus
  17. Bosphaera - www.facebook.com/bosphaera
  18. Botaniq - botaniq.pl
  19. Brooklyn Groove - www.brooklyngroove.com
  20. Candle Craft - candlecraft.com.pl
  21. Cherry Soap - www.cherry-shop.pl
  22. Chic Chiq - chicchiq.com/pl
  23. Cząstka Podlasia -/
  24. Denttabs - www.fb.com/Denttabs
  25. Drogą Natury - www.droganatury.com
  26. Earthnicity Minerals - www.earthnicity.pl
  27. Ecolore - ecolore.pl
  28. E-Fiore - www.e-fiore.pl
  29. Econa - www.econa.com.pl
  30. Ekofuria - ekofuria.pl
  31. Eko Lila - ekolila.pl
  32. Essences -www.fb.com/essences
  33. Essenz- essenz.pl
  34. Esito - esitokosmetyki.pl
  35. Fito SPA - www.fitospa.pl
  36. HelloECO - helloeco.pl
  37. Hola Care - bleuet.pl
  38. Hygge Nights - www.hyggenights.com pillow spray
  39. Idea Toscana - www.facebook.com/Idea-Toscana
  40. Iossi - www.iossi.eu
  41. Kandinatural - kandinatural.pl egipskie kosmetyki
  42. Kire Skin - kireskin.com
  43. Knot At All - www.fb.com/KNOTatallpillow
  44. Kosmetyka Chlebowa - kosmetykachlebowa.pl
  45. Korbeauty Cosmetics - korbeautycosmetics.pl
  46. Kripa Venezia - kripa.com.pl
  47. La-Le - la-le.pl
  48. Larens - www.fb.com/LarensCosmetics
  49. Laveco - laveco.pl
  50. Local Beauty - localbeauty.pl
  51. Majru - majru.com
  52. Manufarma - manufarma.com
  53. Manufaktura Mewa - manufakturamewa.pl
  54. Mineral SPA - www.fb.com/mineralspa
  55. Mydlarnia u Franciszka - ufranciszka.pl
  56. Nailed It! NCLA Manicure - www.fb.com/naileditkatowice
  57. Nami - www.nami24.pl
  58. Natu Handmade - natuhandmade.pl
  59. Naturologia - naturologia.pl
  60. Natural Secrets - naturalsecrets.pl
  61. Natural Way - Fb/NaturalneterapieNaturalWay
  62. Naturalne Mydła Wiedeńskie - www.facebook.com/naturalnemydlawiedenskie
  63. Naturalnie ŻE ĄĘ - www.fb.com/naturalniezeae
  64. Nova Kosmetyki - novakosmetyki.pl
  65. Olivia Plum - www.oliviaplum.pl
  66. Orientana - www.orientana.pl
  67. Plantea - plantea.pl
  68. Pracownia Dotyk Kreacji - dotyk-kreacji.pl
  69. R&N Herbs - bioherba.com.pl
  70. Rapan Beauty - www.rapanbeauty.pl
  71. Ringana - www.ringana.com
  72. Republika Mydła - republikamydla.com
  73. Rezerwat Natury - rezerwat-natury.pl
  74. Rosafilo - rosafilo.pl
  75. Salto Natural - www.fb.com/SALTOnatural
  76. Sampure Minerals - sampure.pl
  77. Sape - www.sape.com.pl
  78. Sattva Ayurveda - www.sattva.pl
  79. Seei Bio - www.seeibio.pl
  80. Senkara - senkara.pl 
  81. Sensum Mare - sensummare.pl
  82. Seventh Generation - bioczystosc.pl
  83. Si Si Bee - sisibee.pl
  84. Sylveco - sylveco.pl
  85. Szmaragdowe Żuki - szmaragdowezuki.pl
  86. Totobi - totobi.pet kosmetyki dla piesków
  87. Veoli Botanica - veolibotanica.pl
  88. Your Natural Side - yournaturalside.eu
  89. Zuzii - zuzii.eu




Na koniec kilka poleceń :) Moim zdaniem warto zajrzeć na stoiska z minerałami, szczególnie przy aktualnej pogodzie. W ciepłe dni podkłady mineralne wygrywają u mnie na co dzień z fluidami. Na stosikach Pani wizażystki na pewno znajdą dla Was odpowiedni odcień kosmetyków. Polecam zajrzeć na stoisko Anwen, która za pewne dobierze nam odpowiednie produkty do pielęgnacji włosów, u Bosphaery znajdziecie przepiękne muffiny do kąpieli. Na stoisku Chic Chiq kupicie maseczki do twarzy do samodzielnego rozrobienia. Iossi to skoncentrowana dawka odżywczych substancji zamkniętych w kosmetykach do twarzy i ciała. Na stoisku La-Le na pewno znajdziecie coś dla siebie w ich różnorodnym asortymencie. U Majru koniecznie zapytajcie o maść konopną, a u Manufaktury Mewa sprawdźcie jak pachnie seria ananasowa! U Republiki Mydła prócz mydeł powąchajcie jak pachną kremy Sunny Touch. Jeżeli kochacie zapach banana to koniecznie zajrzyjcie do Senkary

Przeglądając asortyment wystawców zaciekawiło mnie Mydło Mus od Blank Mydła i Pillow Spray od Hygge Nights. Prócz polskich kosmetyków znajdziemy również kosmetyki egipskie - Kandinatural, a także stoiska oferującą naturalną chemię domową, czy nawet kosmetyki dla zwierząt. Sporo będzie również sklepów z okolic Katowic, które sprzedają wiele naturalnych marek. Jeżeli nie widzicie na liście wystawców swojej ulubionej firmy - spokojnie, sprawdźcie asortyment m.in. Ekofurię, Rezerwat Natury czy Local Beauty.


Udanych zakupów!
Denko, co sądzę o ostatnio zużytych kosmetykach - m.in. Norel, Moja Farma Urody, Mydlarnia 4 Szpaki, Creamy i MakeMeBio

Denko, co sądzę o ostatnio zużytych kosmetykach - m.in. Norel, Moja Farma Urody, Mydlarnia 4 Szpaki, Creamy i MakeMeBio

Znowu nazbierało się trochę opakowań po zużytych kosmetyków. Czas więc zrobić podsumowanie z czego byłam zadowolona, polecić Wam fajne perełki i zaznaczyć do czego wrócę. Bardzo lubię tego typu wpisy, mimo, że sporo osób z niej zrezygnowało. Według mnie cykliczne opisywanie zużytych opakowań daje motywację by otwierać i stosowań kosmetyki na bieżąco - czyli otwieramy jeden produkt z danej kategorii i zużywamy go do końca. Pozawala to również na szersze sprawdzenie czy dany produkt się u nas sprawdza i wydania końcowej opinii na zasadzie recenzji. 


W oczyszczaniu twarzy moim ulubieńcem stał się olejek Moringa od Creamy. Jest to olejek, który po kontakcie z wodą tworzy emulsję i łatwo go zmyć, przez co nie zostawia na skórze tłustej warstwy. Nie posiada zapachu, jest bardzo wydajny i dobrze rozpuszcza nawet mocny makijaż. Mam już kupione kolejne opakowanie. 

Płyn micelarny to mój niezawodny Sylveco - nie wiem, które to już jego opakowanie. 

Tonik z kwasem migdałowym Norel lekko złuszczał skórę - lubię tą serię. A marka często gości w mojej pielęgnacji.

Hydrolat różany z Make Me Bio bardzo lubię. To kolejne moje opakowanie, które zużyłam i za pewne nie ostatnie. Zużyłam również hydrolat oczarowy z Ministerstwa Dobrego Mydła, który kupiłam ponownie na ostatnich Ekotykach. Obydwa hydrolaty posiadały fajny atomizer, który po naciśnięciu rozpylał delikatną mgiełkę.   

Jeżeli chodzi o sera - zużyłam fajne nawilżające olejowe serum z Moja Farma Urody. Nakładałam go na oczyszczoną skórę przed kremem. Mieszanka różnych olejów dobrze wpłynęła na moją buzie w czasie zimnych i wietrznych dni. 

Z kolei różane serum z Make Me Bio jest według mnie ciekawym produktem o którym powinnam napisać więcej w osobnym poście.


Bardzo lubię kremy marki Norel - przeważnie zaopatruje się w nie na targach, kupując duże opakowania i dzielę się nimi z mamą. Wersje kremów kupuję naprzemiennie - dla cery wrażliwej, wersję witaminową i żurawinową (chociaż w tym wpisie  - LINK, mogliście zobaczyć, że kupiłam również ich nowość). Hialuronowy krem pod oczy z Norel był przyjemnym kremem na dzień.

Na noc używałam krem pod oczy Martina Gebhardt, którego próbkę otrzymałam od Basi. Krem jest niesamowicie treściwy i potrafi się rozwarstwić (wytrąca się olejowa warstwa). Powiem szczerze, że nie wiem jeszcze co o nim sądzić. Moja skóra pod oczami jest bardzo cienka i łatwo się przesusza. Może dam mu jeszcze jedną szansę i kupię pełne opakowanie. 

Zużyłam jeszcze próbkę kremu do rąk Resibo, którą też dostałam od Basi. Krem bardzo szybko się wchłania, nie pozostawiając tłustych dłoni, przez co jest idealny np. do pracy. 

Antyperspirant Vichy jest moim pewniakiem i to kolejne zużyte opakowanie.

Głęboko oczyszczająca maseczka z Zielonego Laboratorium była fajna na strefę T. Lubię glinki, ale przyznaję bez bicia, że nie chce mi się ich przygotowywać. Takie gotowe saszetki są fajne np. w podróży.

Chusteczki do demakijażu z Equilibry zużyłam w podróży, ale nie jest to moja ulubiona forma oczyszczania twarzy. Tonik z Moja Farma Urody jestem zmuszona wyrzucić, ponieważ nie doczytałam, że powinien być przechowywany w lodówce :( 


Brzoskwiniowy żel pod prysznic pachnie obłędnie i jest to moje kolejne zużyte opakowanie - znajdziecie go w Drogerii Pigment. Wykończyłam też żel pod prysznic Sanctuary SPA, którego zapach bardzo mi się podobał. Kolejne opakowanie mydła Yope i mydła Protex, które jest świetne do mycia pędzli.


Przyznam szczerze, że nie przepadam za mazidłami do ciała. Oczywiście gdy sytuacja tego wymaga - czyli ekstremalnie wysuszenie skóry, używam balsamów, ale przyjemności z tego nie ma. Te dwa produkty całkowicie zmieniły moje nastawienie do dbania a ciało. Mus do ciała z Mydlarni 4 Szpaki pachnie obłędnie cytrusami. Konsyskecja jest delikatnego puszku, który pod wpływem ciepła dłoni rozprowadza się gładko po ciele, zostawiając je nawilżone. Jest tłusty, ale ten poziom jak najbardziej mi odpowiada. Jedyny minus, który mogę tu znaleźć - dość szybko się skończył. 

Kolejnym bardzo przyjemnym produktem jest Weleda Skin Food - więcej o nim znajdziecie w tym wpisie → SKIN FOOD MARKI WELEDA. JAK SPRAWDZIŁY SIĘ U MNIE MASŁO DO CIAŁA I UST? Potwierdzam - jest bardzo wydajne. Jedyny minuj to cena.

Aloesowe szampony Equilibry jak i te przeciw wypadaniu włosów są u mnie często w użyciu. Tutaj kolejne zdenkowane opakowanie.


Z kosmetyków też znajdzie się kilka produktów. Przede wszystkim tani i bardzo dobry korektor Maybelline Anti Age w odcieniu Light. Kolejne opakowanie już w użyciu. Kępek rzęs nigdy dość - u siebie lubię je zdecydowanie bardziej niż paski. Primer do rzęs z Golden Rose się u mnie nie sprawdził. Nie podoba mi się na moich rzęsach efekt, aż tak pogrubionych i posklejanych rzęs. Dokończyłam również pozaczynane acetony - chociaż w głównej mierze mam wrażenie, że po prostu większość wyparowała (aceton jest lotny). Lubię dostawać próbki z podkładami - ten z Lancome był oczywiście zbyt ciemny, ale to fajna opcja, żeby poznać formułę. Z próbek prócz podkładów lubię jeszcze perfumy - fajnie na spokojnie sprawdzić sobie jak zapach się rozwija na skórze. A wy jakie próbki lubicie testować? :)

Puder do twarzy polskiej marki IBRA Makeup Transparent Powder  - porównanie dwóch odcieni.

Puder do twarzy polskiej marki IBRA Makeup Transparent Powder - porównanie dwóch odcieni.

IBRA Makup to polska marka - co ogromnie mnie cieszy, bardzo lubię wspierać nasze rodzime firmy! W swojej ofercie mają pędzle, gąbeczki, rzęsy i wszelkiego rodzaju akcesoria dla wizażystów, a także kosmetyki takie jak cienie i pudry.

Markę IBRA Makeup poznałam obserwując profil wizażystki Eweliny Zych. Uwielbiam jej prace, które przepięknie wyglądają na zdjęciach. Później w sieci co rusz natrafiałam na zachwyty odnośnie produktów IBRY, a szczególnie pudru. Nie mogłam przejść obojętnie obok takich słów uwielbienia i musiałam sama sprawdzić o co chodzi. Początkowo w asortymencie marki znajdował się jeden puder transparentny. Niedawno do swojej oferty dołączyli kolejny puder transparentny w jaśniejszym odcieniu. Zapytacie pewnie - od kiedy puder transparentny ma odcień? Ano może mieć lekki odcień, dzięki któremu lekko przyciemnimy lub rozjaśnimy makijaż. 

Wpierw kupiłam pierwszy odcień pudru, który na moim opakowaniu nie ma jeszcze numerka, ale teraz sprzedawany jest jako 01. Na Targach LNE dokupiłam na stoisku IBRY jaśniejszą wersję pudru, która ma nadrukowany numer 02. 



Starsza wersja pudru zamknięta jest w klasycznym opakowaniu z odkręcanym wieczkiem o pojemności 18 g. Wieczko jest lakierowane. Po odklejeniu foli zabezpieczającej mamy standardowe w pudrach otworki do wysypywania zawartości. Kolor pudru faktycznie jest lekko żółtawy. Dodatkowo w opakowaniu jest puszek do pudru. Cena tej wersji to 39 zł.


Nowa wersja pudru (koloru 01 jak i 02) posiada już inne opakowanie. Wieczko jest matowe. Otwierane jest jak pozytywka (takie mam skojarzenie), posiada lusterko, a otworki zastąpione są materiałowym sitkiem. Pojemność również uległa zmianie i mamy teraz 12 g w cenie 35 zł. W opakowaniu także znajdziemy puszek do pudru.


Osobiście wolałam starsze opakowanie - jest dla mnie praktyczniejsze. Puder i tak wysypuję na np. metalową blaszkę, nie nabieram pędzlem czy gąbką pudru z opakowania, bo to nie higieniczne. Samo opakowanie, mimo że ma mniejszą gramaturę, jest cięższe.


Na stronie producenta znajdziemy taki opis:

Nowe eleganckie i wygodne opakowanie z lusterkiem i siateczką zabezpieczającą przed wysypywaniem się pudru!
IBRA Makeup prezentuje nowy transparentny, sypki puder idealny dla każdego typu cery wzbogacony o pigment w jaśniejszym kolorze nr 2.
Ultra lekki puder transparentny do każdego rodzaju cery. Nadaje świeży wygląd oraz zapobiega świeceniu się skóry. Zapewnia matowy efekt pozostawiając skórę gładką i promienną.
Zalety pudru sypkiego IBRA Makeup:

  • gwarantuje długotrwały efekt matowego wykończenia makijażu,
  • uniwersalny, transparentny odcień dla każdego typu cery,
  • nie pozostawia plam i smug,
  • ultralekka formuła nie zatyka porów.
Skład: TALC, SYNTHETIC FLUORPHLOGOPITE, ALUMINIUM STRACH OCTENYLSUCCINATE, DIMETHICONE / VINYL DIMETHICONE CROSSPOLYMER, KAOLIN, BORON NITRIDE, SILICA, PHENOXYETHANOL, PARFUM, ETHYLHEXYLGLYCERIN, C I 19140, CI 77491, C I 77492


Co do kolorów - lubię obydwie wersje. Wszystko zależy jaki podkład mam na twarzy i czy zależy mi na jego lekkim przyżółceniu czy rozjaśnieniu. Do tego jeżeli posiadam dwie wersje mogę je ze sobą mieszać i uzyskać jeszcze jeden odcień. Puder nakładam przeważnie gąbeczką, dociskając go w skórę na strefie T, a następnie omiatam skórę dużym pędzlem. Po takim zabiegu skóra jest niesamowicie wygładzona, a podkład utrwalony na długie godziny. 

Po lewej odcień 01 (pierwszy, ciemniejszy), po prawej odcień nowy 02

Chciałam porównać Wam jeszcze pudry IBRY z pudrem Laury Mercier,  który również posiadam. 

Na żywo (i na zdjęciu mam nadzieję, że też to widać) wersja 02 zbliżona jest do odcienia pudru Laury Translucent. Pudry IBRY są jednak bardziej jedwabiste w dotyku i po nałożeniu na skórę dłużej ją matują. Po nałożeniu Laury skóra szybciej się wyświeca, ale też efekt jest zupełnie inny. Nie daje ona w przeciwieństwie do pudrów IBRY wygładzenia niczym Photoshop. 

Podkreślę jeszcze, że pudry IBRA mają bardzo mocny, słodki zapach. Osobiście wolałabym by były bezzapachowe.

Porównanie z Laurą Mercier na górze.

Post nie powstał we współpracy z marką, a pudry kupiłam sama.
Jakie kosmetyki kupić w Japonii? Sklepy z japońskimi kosmetykami w Polsce - co polecam.

Jakie kosmetyki kupić w Japonii? Sklepy z japońskimi kosmetykami w Polsce - co polecam.

Za miesiąc minie już rok od mojej wizyty w Tokio. W zarysie wpisów, od przylotu mam zaczęte posty o tematyce Japonii - między innymi właśnie dotyczące zakupów. Przed podróżą śledziłam informacje co warto zobaczyć i kupić w kraju kwitnącej wiśni. Próbowałam znaleźć przydatne wskazówki i porady, także po powrocie postanowiłam podzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami. Pierwszy ogólny post z częścią moich zakupów już jakiś czas jest na blogu - CO KUPIĆ W TOKIO? MOJE ZAKUPY Z JAPONII. Tym razem postanowiłam napisać subiektywny poradnik - co moim zdaniem warto kupić i przetestować z japońskich kosmetyków. Mam nadzieję, że pomogę Wam tym odnaleźć się w kolorowym świecie tokijskich drogerii (bo to w nich byłam). Bardzo wiele, jak nie większość produktów jest również dostępna do kupienia przez internet np. u www.berdever.pl czy japanstore.pl. Oczywiście mają oni naliczone swoje marże na każdym kosmetyku oraz należy doliczyć kwotę wysyłki z Japonii, ale umożliwia to przetestowanie produktów bez potrzeby wylotu na drugi koniec świata.


FILTRY


Pierwszą pozycją na mojej liście zakupowej były filtry przeciwsłoneczne. W moim odczuciu mieszkańcy Korei i Japonii przodują wśród wszystkich krajów, jeśli chodzi o tą tematykę. Wszechobecne produkty z wysokim filtrem SPF i do tego w bardzo przystępnej cenie zachęcają do sporych zakupów. Miałam jednak jeden wyznacznik - chciałam znaleźć takie kremy z filtrem, które nie zawierały alkoholu, a dokładnie etanolu, który może podrażniać i wysuszać skórę (przynajmniej moja tak reaguje na ten składnik). W większości tanich kremów (ale nie tylko) alkohol znajdował się w składzie. 


Moim zdaniem warto kupić produkty japońskiej marki Evermere. Nie jest to marka wielkokoncernowa, a manufaktura, co budzi większe zaufanie. Spośród przywiezionych z Japonii kremów z filtrem, ten był najdroższy - kosztował około 100 zł, ale ma pojemność 70g. Stacjonarnie znalazłam go jedynie w Drogerii Rosemary w Tokio. Jestem z niego bardzo zadowolona. Ma lekką formułę, szybko się wchłania (jak na filtry) i naprawdę działa. Niedawno dokupiłam kolejne opakowania u berdever.pl/evermere. Tanim i fajnym filtrem bez alkoholu w składzie jest Isehan Sunkiller Water Essence - kosztował koło 30zł za 50 g. Dostaniecie go na japanstore.pl/isehan. Bez alkoholu w składzie udało mi się znaleźć jeszcze mleczko z filtrem UV Kao Curel. Również do dostania na japanstore.pl/curel.


MASECZKI W PŁACHCIE


Kolejnym produktem, który kojarzy się prawdopodobnie wszystkim z azjatyckimi kosmetykami to maseczki w płachcie. Można dostać oczopląsu od kolorów opakowań i wymyślnych grafik nadrukowanych na płatach, które nakłada się na twarz. Kotki, pieski, miśki, postacie z bajek - do wyboru do koloru. 


Większość gotowych maseczek nie ma idealnego składu (tyczy się to większości maseczek, niezależnie od marki czy kraju). Niemniej jednak bezsensu jest przyjechać do Japonii i nie kupić żadnej ;) Ostatecznie zdecydowałam się wypróbować 7pak maseczek LuLuLun. On-line dostępne są do kupienia na japanstore.pl/lululun. Fajnie jest wypróbować japońskie Mask Sheety, ale zdecydowanie bardziej polecam zakupić sobie kompresy do własnoręcznego przygotowania maseczek




OLEJKI DO DEMAKIJAŻU


Po wizycie w salonie DHC w tokijskiej dzielnicy Shibuya, zdecydowałam się na wypróbowanie olejku do demakijażu Deep Cleansing Oil. Powiem Wam, że dzięki niemu polubiłam ten etap pielęgnacji. Olejek dobrze rozpuszcza makijaż i łatwo się zmywa, nie pozostawia tłustej warstwy na skórze, ani nie powodując mgły na oczach. On-line do kupienia u berdever.pl/dhc. Innych japońskich olejków sama nie przetestowałam, ale czytałam, że fajne są również te z Fancyl i BCL. Polecam zatem wypróbować ten etap w pielęgnacji.


LOTIONY


Lotiony są ciekawym produktem - ten jest lekko lepki, ale wchłania się szybko. Można używać po umyciu twarzy jako tonik, przed nałożeniem kremu. Hada Labo jest chyba najsłynniejszym japońskim lotionem. Sama nabyłam wersję Gokujyun z kwasem hialuronowym. Dostępny jest praktycznie w każdej japońskiej drogerii, a on-line u berdever.pl/hadalabo.



Co do kosmetyków kolorowych - makijaż Azjatek wygląda trochę inaczej niż na przykład u Europejek. W Japońskich drogeriach (nie licząc ekskluzywnych Perfumerii, gdzie można dostać cały asortyment takich marek jak Dior, Givenchy czy Chanel) znajduje się kolorówka rodzimych marek, ale znajdziemy także szafy Rimmel, Maybelline, Revlon czy L'Oreal. Niech Was jednak nie zdziwi, że wyglądają one zupełnie inaczej niż np. w naszym Rossmannie. Marki te na azjatyckim rynku mają zupełnie inny asortyment. 

  • Nie ma mocnych podkładów - za to jest ogrom kremów BB i podkładów w kompakcie z wysokim filtrem. 
  • Bardzo duży wybór mamy wśród róży, za to praktycznie nie ma produktów do konturowania - bronzer, rozświetlacz. 
  • Duży wybór eyelinerów, tuszy i sztucznych rzęs, ale jeżeli chodzi o cienie do powiek  jest ich mniej i są delikatne, raczej pojedyncze niż w dużych paletkach.
  • Królują tinty i delikatne błyszczyki. Brak jest mocnych, matowych pomadek. 

EYELINERY


Bardzo polecam wypróbować. Wybór jest tak bogaty, że na prawdę każdy znajdzie coś dla siebie. Przedziwne opakowania, często nawiązujące do bajek, przeróżne kolory i po kilka odcieni danego koloru. Samego  czarnego eyelinera naliczyłam z pięć różnych odcieni. Praktycznie wszystkie są w pisaku lub w cienkim pędzelku. Są bardzo trwałe i na prawdę łatwo namalować nimi precyzyjną kreskę na powiece. On-line do kupienia na japanstore.pl/eyelinery.



TUSZE DO RZĘS


Polecam wypróbować również tusze do rzęs. Większość, które widziałam, miały bardzo precyzyjne szczoteczki, które ładnie rozdzielają każdą rzęsę - bardzo takie lubię. Zdecydowałam się na wypróbowanie tusz Fasio (za poleceniem Interendo). Dostaniecie je on-line u berdever.pl/fasio.




SZTUCZNE RZĘSY


Będąc w Japonii polecam kupić sztuczne rzęsy. W większości wyglądają bardzo naturalnie, dobrze się je dopasowuje do oka i nawet te najtańsze (kupowałam je po 100 Jenów) nosi się dobrze. Niestety on-line są bardzo drogie, także nie linkuje.



PRODUKTY DO WŁOSÓW


Będąc w Japonii koniecznie wypróbujcie produkty do włosów - szczególnie bardzo popularną serię Tsubaki należącego do koncernu SHISEIDO. Co ciekawe można kupić szampon czy odżywkę w dużej butli, ale później można dokupić uzupełnienie w lżejszym i tańszym opakowaniu. Ceny stacjonarnie są bardzo przyzwoite, więc warto znaleźć miejsce w walizce by przywieźć kilka opakowań ;) Szczególnie polecam odżywki, które fajnie wygładzają włosy i do tego przyjemnie pachną. Zapach bardzo długo utrzymuje się na włosach. Niestety ceny on-line są wysokie.



PERFUMY


Tak ja w przypadku kosmetyków do makijażu, o których wspominałam wyżej, tak i z zapachami w Japonii jest inaczej. Oczywiście można dostać flakonik Chanel czy innych modnych perfum. Jednak moim zdaniem, warto powąchać zapachy, które dostępne są w drogeriach. Mnie urzekły delikatne i cudnie wyglądające flakoniki OHANA MAHAALO. Niestety nie znalazłam nigdzie strony, która wysyła do Polski. Sama ostatecznie skusiłam się na perfumy w kremie Vasilisa, które pachną na prawdę przyjemnie i wyglądają tak uroczo - sami przyznajcie :)




Koh Gen Do


Na koniec polecić mogę jeszcze odwiedzenie szafy znanej na całym świecie japońskiej marki makijażowej - Koh Gen Do. Jedyne miejsce w Tokio, które (na moment kiedy byłam) stacjonarnie ma asortyment Koh Gen Do to Drogeria Rosemary. Kupiłam UV Face Loode Powder SPF50. On-line marka dostępna jest do kupienia na japanstore.pl/koh-gen-do, ale z bardzo dużą marżą. 






Post nie powstał przy współpracy z żadnym sklepem internetowych czy marką. 
Wszystkie zawarte tutaj polecenia i opinie są moim własnymi. 

Mam nadzieję, że wpis pomoże stworzyć listę zakupową osobą przygotowującym się do wizyty w Japonii, a pozostałym osobą, którzy są zainteresowani  japońskimi kosmetykami do zorientowania się w temacie.
39 Kongres i Targi Kosmetyczne LNE w Krakowie - moje zakupy i minirelacja

39 Kongres i Targi Kosmetyczne LNE w Krakowie - moje zakupy i minirelacja

W miniony weekend, dokładnie 30 i 31 marca odbył się w Krakowie 39 Kongres i Targi Kosmetyczne LNE. Wcześniejsze edycje na których byłam i opisałam na blogu, znajdziecie klikając TUTAJ. Jeżeli chcecie prześledzić dokładnie jakie wykłady odbyły się na Kongresie i jakie marki miały swoje stosika na targach, odsyłam Was do strony - kongres.lne.pl. W krakowskim Expo na dwóch halach można było zobaczyć blisko dwustu wystawców. Jedną część zajmowały marki paznokciowe oraz z akcesoriami typu cążki, pędzle. Druga hala była pielęgnacyjno-zabiegowa. Poniżej zamieściłam kilka zdjęć, które udało mi się uchwycić w sobotę. 


Nie uczestniczyłam w Kongresie, podpatrywałam jedynie techniki stylistek paznokciowych i rozmawiałam z Paniami, które wykonywały zabiegi na sprzętach. Nie umknęła mi jednak burza, którą wywołało jedno z wystąpień (dla niewtajemniczonych odsyłam pod ten - LINK). Co o tym sądzę? Nie byłam na nim, widziałam tylko zdjęcia slajdów. Z nich jedynie mogę napisać, że przykro mi, że coś takiego miało miejsce. Korelacja między stanem skóry a samopoczuciem (np. stres) jest znany i są na to naukowe dowody (badania). Sama będąc pod silnym działaniem stresu, odczułam jego działania na całym moim organizmie. Nie mniej jednak wysuwanie dalekosiężnych hipotez, czy gorzej - tez, związanych z tym tematem (bez naukowych badań), jest już stąpaniem po cienkiej granicy, po której jest już tylko pseudonauka. Moim zdaniem nie unikniemy nawału tego typu zdarzeń i po prostu musimy zachować czujność. Na każde nowatorskie "odkrycia" musimy popatrzeć z dozą rozsądku i przyjrzeć się dokładnie badaniom, które są dowodem na wszelkiego rodzaju  wysnutych tezy.







Na targach miała premierę nowa gąbeczka marki Hulu Brushes.



















Dwa nowe cienie od Ecolore - matowy beż i mieniąca się brązowo-fioletowo błyskotka.










Moje zakupy zaczęły się od odwiedzenia stosika Ibra Makeup, gdzie zaopatrzyłam się w ich puder w jaśniejszym wykończeniu, kilka pędzli i gąbeczkę. Na stoisku w cążkami i pęsetami kupiłam mężowi nożyczki do przycinania wąsa z zaokrąglonymi końcami. Nie będzie już więcej skaleczeń :) Na stoisku Scandia Cosmetics miało być sporo zniżek i gratisów do zakupów, przynajmniej tak było zapowiadane na social media marki, a niestety zniżki nie były atrakcyjne. Uwielbiam ich kremy do rąk z Masłem Shea, ale można je kupić w znacznie lepszej cenie niż na targach. Kupiłam tylko krem Cotton, który z kolei jest ciężko dostać, a jest na prawdę bardzo przyjemny. W Norelu uzupełniłam swoją pielęgnację o kremy i sera. Chciałam kupić płyn micelarny i nie wiem jak to się stało, że ostatecznie dostałam żel do mycia twarzy. Trudno będzie musiał poczekać w bardzo dużej kolejce. 



Copyright © 2014 Not Too Serious Blog , Blogger
Icons made by Freepik from www.flaticon.com is licensed by CC 3.0 BY