Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Benefit. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Benefit. Pokaż wszystkie posty
Denko czyli zużyte ostatnio produkty - m.in.Benefit, BasicLab, Tsubaki, Lumane, Lily Lolo

Denko czyli zużyte ostatnio produkty - m.in.Benefit, BasicLab, Tsubaki, Lumane, Lily Lolo

Ostatnio zużyte produkty opisywane były początkiem listopada. Od tego czasu sporo kosmetyków dobiło w końcu dna, więc czas nadrobić zaległości. Muszę w końcu opróżnić torbę zalegającą w łazience i zrobić miejsce na nowe śmieci ;) A tak serio, takie podsumowanie daje niezły pogląd na to, co na prawdę się sprawdza, a co tylko zalega na półkach. Mobilizuje również do systematycznego zużywania otwartych już produktów i nie otwierania na raz np. pięciu kremów.


Jeżeli chodzi o kąpiel to bardzo nie polubiłam się z zapachem żelu pod prysznic Yope Kokos i sól morska. Uwielbiam wszystko co kokosowe, a tu takie rozczarowanie! Dla mnie ten zapach nawet koło koksa nie stał! Bleee! Był tak ohydny, że nie mogłam do używać. Za to wersja Dziurawiec żelu pozostaje moim jednym z ulubionych produktów do kąpieli. Do tej grupy mogę również podpiąć zmiękczający kremowy żel pod prysznic z sokiem z brzoskwini od Le Cafe de Beaute. Przepięknie pachnie soczystą brzoskwinią i jedyny minus, który mogę mu przypisać to, że dość szybko się skończył. Żele do kąpieli od Yves Rocher wspominam bardzo dobrze, szczególnie świąteczne edycje limitowane.Ta miniaturka była ok, ale zapach był bardzo delikatny. Puder do kąpieli od Closhee Naturals, który mnie urzekł zapachem podczas targów Ekotyki, odrobinę mnie rozczarował wrzucony do wanny. Produkt ma fajny skład, nie jest drogi, bo opakowanie kosztowało coś około 5 zł i zapach jest przyjemny, ale mało intensywny. Nawilżenie było, ale w porównaniu np. z pudrem do kąpieli Hagi czy półkulą od MDM wypadało słabo. Kolejnym rozczarowaniem jest niestety mój wyczekiwany zakup czyli arbuzowa kula do kąpieli od Cherry Shop. Zapowiadała się cudnie. Przez papierek pachniała jak prawdziwy, soczysty arbuz. Jednak po wrzuceniu do wody czar prysł. Po zapachu nie było już śladu, po kąpieli skóra była średnio nawilżona, a do tego cena za to maleństwo to 10zł! Także wielkie meh! Do denka wrzuciłam również peeling Vianka z serii orzeźwiającej. Nie zachwycił mnie zapachem i jakoś niechętnie po niego sięgałam. Błąkał się po wannie już jakiś czas, więc w końcu postanowiłam się go pozbyć.


Plastry z woskiem Veet używam bardzo długo. Jakoś nie pokazuję ich w denkach, ale według mnie to najlepsze plastry na rynku. Zawsze kiedy kupię inne to żałuję, bo więcej z tym problemów niż pożytku. Wersji do skóry wrażliwej używam z powodzeniem również do twarzy. Mydła Yope, a szczególnie to w wersji Wanilia cynamon jest moim ulubieńcem. Olejek Isany jest świetny do domywania gąbeczek. Serum antycellulitowe SPA FIND wypróbowałam raz. Skóra po nałożeniu produktu zaczęła mnie piec, więc odłożyłam go na półkę. Później sobie o nim przypomniałam i sprawdziłam skład. Bodajże na drugim miejscu był alkohol (w sumie czuć to było odrazu po otworzeniu kosmetykach) co na pewno powodowało u mnie podrażnienie. Antyperspirant BasicLab 72h miał być najskuteczniejszy z pośród trzech, które posiada marka w swoim asortymencie. Przyznam, że w ciepłe dnie nie byłam z niego zadowolona i odłożyłam go na bok. Jest bardzo kremowy i długo schnął pod pachami. Wydawał mi się też średnio chronić w ekstremalnych warunkach. Wróciłam do niego zimą i przyznaję, że zmieniłam podejście do niego. Lepiej sobie radzi w chłodniejsze dni i za co daję mu plusa - pielęgnuje skórę pod pachami. Pewnie to za sprawą aloesu w składzie. Na zdjęciu możecie doszukać się również mniejszej wersji kremu do rąk z Masłem Shea od Scandia Cosmetics. Lubię wszystkie wersję, ale najbardziej kupuje mnie mango & papaja. Kremy Scandia Cosmetics są moimi ulubionymi kremami do rąk! Baaardzo dawno temu kupiłam sobie gotowe sreberka do ściągania hybryd. Tak na prawdę to były to chyba moje pierwsze hybrydy i chciałam je usunąć z paznokci. Dlatego kupiłam sobie cały sprzęt do ściągania - aceton, patyczki, pilnik i właśnie te gotowe folijki. Ostatecznie były ok, ale według mnie zupełnie się to nie opłaca. Lepiej samemu zrobić sobie takie z kawałków płatków kosmetycznych i foli spożywczej. Nawiasem pisząc, to chyba mój jedyny produkt z Semilaca.


Wygładzająca odżywka do włosów Tsubaki była na prawdę fajna. Wygodne opakowanie z dozownikiem z pompką, świetny zapach i na prawdę dobre wygładzenie włosów. Kolejnym super produktem jest szampon aloesowy do włosów marki Equilibra. Świetnie nawilża skórę głowy i włosy. Odżywka Charles Worthington również była fajna. Więcej o niej przeczytacie w osobnym poście z recenzją - SERIE SANCTUARY SPA ORAZ CHARLES WORTHINGTON LONDON DOSTĘPNE W HEBE - JAK SIĘ U MNIE SPRAWDZIŁY?


Zużyłam miniaturkę kremu Lumene Intense Hydration, który ma intensywnie nawilżać. Przyznam, że krem był na prawdę przyjemny. Moja skóra na pewno się z nim polubiła, niestety nie jest to produkt z naturalnym składem - znajdziemy w nim np. Phenoxyethanol. Krem pod oczy Nacomi to produkt po który sięgam już stale. Kolejne opakowanie już w użyciu, a pełną recenzję znajdziecie - MAROCCAN ARGAN CREAM, NACOMI ARGANOWY KREM POD OCZY - ODKRYCIE WSRÓD KREMÓW POD OCZY? Płyn lipowy Sylveco to mój ulubieniec jeżeli chodzi o produkty do demakijażu. Za to płyn micelarny z Aloesove mnie jakoś nie porwał. Jako płyn do demakijażu oczu był średni. Lotion Hada Labo z kwasem hialuronowym jest ciekawym produktem. Przywiozłam go z Tokio, gdzie kosmetyk można dostać w każdej drogerii. Posiada znacznie większą gęstość niż zwykły płyn micelarny. Dobrze współgra z później nakładanymi na niego kremami. Olejek z opuncji opisałam wyczerpująco tu - OLEJ Z NASION OPUNCJI FIGOWEJ JAKO KREM POD OCZY? Maseczki w płachcie opisałam tu - KOREAŃSKIE MASECZKI W PŁACHCIE BORNTREE Z DROGERII KOREANUNICORN. Z kolei pozostałe również fajnie się sprawdziły. Nałożenie maseczki wieczorem na twarz to zrobienie sobie małego SPA w domu. Bezcenna chwila relaksu.


Z próbeczek jestem zadowolona. Szczególnie zaciekawił mnie złoty olejek z Hagi. Woski z Heart & Home niestety mnie rozczarowały. Piękne opakowania niestety nie przekładają się na jakość zapachu. Z kolei wosk Vanilla Lime od Yankee Candle to piękna kompozycja słodko świeża. Poznałam ją kiedyś w małej świecy, którą wygrałam i powiem, że wosk pachnie równie pięknie. Nowością dla mnie jest wosk marki Organique. Zaskoczył mnie swoją intensywnością i mam ochotę poznać pozostałe wersje zapachowe.


Bardzo podoba mi się zapach Thierry Mugler Alien. Kolejna buteleczka jest już na półce. Pomadka od KIKO wylądowała w denku, niestety dlatego, że zmieniła swój zapach.  Bardzo mnie to zirytowało, bo kupiłam ją stosunkowo niedawno. Żel Gimme Brow od Benefitu ma super precyzyjną szczoteczkę do rozczesywania brwi. Kredka od Catrice była fajna, ale odkąd poznałam produkty Golden Rose to leżała nieużywana. Podkłady mineralne są moimi faworytami jeżeli chodzi o szybki makijaż. Wersja Popcorn od Lily Lolo to moje kolejne wykończone opakowanie. 
American Beauty z marką Benefit - Specjalne edycje pudełka FUNDAY BOX

American Beauty z marką Benefit - Specjalne edycje pudełka FUNDAY BOX

Zaraz po pudełku Mikołajkowym dotarło do mnie limitowane pudełko American Beauty czyli kolaboracja Yeah Bunny i Benefit. Pamiętam, jeszcze sprzed czasów blogowania jak zachwycałam się pięknymi stoiskami marki Benefit w perfumeriach Sephora. Wtedy te kosmetyki były dla mnie trudno osiągalne przez swoją wysoką cenę. Sporo czasu od tego minęło. No dobrze, rozczuliłam się nad starymi czasami, a przecież czeka tutaj otwarte pudełko Funday Box! Sami zobaczcie jak wyglądało.


Zawartość boxa American Beauty:

  • Rozświetlacz Whatt's up 2,5g, Benefit
  • Puder brązujący Hoola 3,0g, Benefit
  • Gimme Brow+ nr 3 1,0g, Benefit
  • Zawieszka na bagaż, Benefit
  • Zniżka do Brow Baru, Benefit
  • Kosmetyczka, Yeah Bunny
  • Notesik, Yeah Bunny
  • Naklejki, Yeah Bunny
  • Gumy do żucia

Śledzę na bieżąco zagraniczne pudełka subskrypcyjne i mogę stwierdzić z całą odpowiedzialnością, że ta edycja jest na światowym poziomie! Zawartość jest ze sobą spójna - chociaż nie wiem, czy w Ameryce można kupić gumy do żucia w formie paska z kulkami? :) Mi kojarzą się one z dzieciństwem, nawet nie wiedziałam, że nadal można je dostać. Zawieszka przyda się do przymocowania na walizce. Kosmetyczka, a tak prawdę mówiąc to cała zawartość boxa idealna jest do zabrania ze sobą w podróż. Aż chciałoby się już spakować i jechać na wakacje! Byle dalej od tego zimna i ciemności. 














Odnośnie miniaturek Benefitu - są idealne w podróży i do tego takie urocze! No kto nie lubi miniaturek i ich słodkich opakowań? 

Kultowy bronzer Hoola chciałam wypróbować już dawno, ma ładny odcień, jest matowy i już nie mogę się doczekać, żeby go w końcu nałożyć na twarz! 

To już moje drugie opakowanie żelu Gimme Brow i ta super precyzyjna spiralka nie ma sobie równych! Odcień 03 jest ładnym kolorem brązu, z którego byłam zadowolona. 

Co prawda nie przepadam za rozświetlaczami nakładanymi na mokro - chociaż pamiętam, że High Beam był bardzo przyjemny. Jednak to był typowo płynny rozświetlacz. Niemniej jednak Watt's up ma ładny szampański odcień, więc nie omieszkam go wypróbować. 




Kosmetyczni ulubieńcy listopada

Kosmetyczni ulubieńcy listopada



Ostatni wpis z ulubieńcami pojawił się początkiem października → ULUBIONE PRODUKTY DO MAKIJAŻU I PIELĘGNACJI LATO 2017. Nie przeglądając go wcześniej, postanowiłam zebrać i przedstawić Wam wszystkie produkty, które najczęściej używałam w minionym miesiącu. Nie tylko częstotliwość sprawiła, że dany produkt znalazł się w tym zestawieniu. Kryterium było jasne - mają to być kosmetyki po które sięgałam z przyjemnością, a zarazem z działania których jestem zadowolona.



PIELĘGNACJA

W czasie chłodnych dni mam ochotę siedzieć opatulona po czubek nosa w ciepłym kocu. Nie cierpię kiedy jest mi zimno. Gdy zmarznę i czuję, że kubek ciepłej herbaty nie da radę mnie ogrzać, wskakuję do wanny z ciepłą wodą. Tutaj niezastąpione są kąpielowe umilacze - szczególnie polecam te z Sweet Bath, które dodatkowo cieszą oko. Po takiej kąpieli skóra jest nawilżona przez zawarte w kulach olejki. Pielęgnacja okolic skóry pod oczami jest dla mnie szczególnie ważna, można powiedzieć, że mam na jej punkcie obsesję. Chciałam wypróbować coś mocno regenerującego a zarazem z naturalnym składem. Podczas targów kosmetyków naturalnych na stoisku marki IOSSI kupiłam witaminowy koktail pod oczy na noc z retinolem i witaminą E i C. Nigdy wcześniej nie stosowałam olejków przeznaczonych do pielęgnacji skóry pod oczami, obawiałam się tej formuły, na szczęście niepotrzebnie. Muszę przyznać  - koktail jest prawdziwą bombą witaminową. Już niedługo jego recenzja. Do pielęgnacji twarzy mam dwóch ulubieńców. Pierwszy z nich to produkt marki Asoa, która była dla mnie totalną nowością, o której dowiedziałam się dopiero na targach EKOTYKI. Skusiłam się na serum dla koneserów i powiem Wam, że dobrze zrobiłam. Stosuje go rano pod makijaż i dobrze się sprawuje. Wieczorna pielęgnacja należy natomiast znowu do oleju z pestek malin. Stosuje go jako serum na twarz i radzi sobie doskonale z każdym podrażnieniem skóry.



KOLORÓWKA

Jak w pielęgnacji tak i w makijażu największy nacisk kładę na okolicę pod oczami. Mój korektor na codzień to Maybelline (pisałam o nim więcej tu → KOREKTOR POD OCZY MAYBELLINE INSTANT ANTI-AGE) i sprawdza się w swojej roli bardzo dobrze. Potrzebowałam produktu do utrwalenia korektora, byłam gotowa zainwestować w dobry produkt, ale nie mogłam się zdecydować na żaden konkretny. Ostatecznie padło na Perfecting Loose Powder od Estee Lauder w odcieniu Translucent. Jestem bardzo zadowolona z efektu wygładzenia jaki daje na skórze pod oczami a dodatkowo nie zmienia koloru korektora. Do brwi najchętniej używam żelu Benefitu Gimme Brow. Czy to na szybko - dwa razy pociągam szczoteczką włoski by podkreślić ich kolor, czy do precyzyjnie wyrysowanych brwi kredką by je mocniej utrwalić sprawdza się bardzo dobrze. Praktyczne, małe opakowanie bez problemu zmieści się w podróżnej kosmetyczce. Przepadłam jeśli chodzi o brązer - miniaturka Milk Chocolate Soleil z Too Faced obłędnie pachnie czekoladą i świetnie wygląda na twarzy. Podobnie jak rozświetlacz z marki MAKEUP MEKKA w odcieniu Glitz, który jest drobno zmielony i daje niesamowitą tafle. 
Zużyte produkty w mini recenzjach - m.in.Yope, Sylveco, Benefit, Biolove

Zużyte produkty w mini recenzjach - m.in.Yope, Sylveco, Benefit, Biolove

Prawie dwumiesięczne denko, w którym dominują produkty do włosów. Jest tak dlatego, ponieważ zużywają je równocześnie dwie głowy :D Produkty zalegały już w torbie, więc postanowiłam opublikować post. Dla mnie samej opisywanie zużytych produktów jest motywacją do zużywania produktów na bieżąco. Nie mam przez to otwartych na raz pięć szamponów czy 8 odżywek do włosów (oczywiście, zdarzają się wyjątki). Do tego mogę zajrzeć do wcześniejszych wpisów i zobaczyć czy byłam z danego produktu zadowolona, np. przed kolejnym zakupem. A może i wam się przyda moja recenzja przed wyborem danego produktu w kwestii działania, konsystencji, zapachu itp.


1. Swiss Image Alpine Rose Szampon do włosów
2. Swiss Image Alpine Rose Odżywka do włosów

Na opakowaniu pisze, że jest do wszystkich typów włosów. Na stronie producenta z kolei jest napisane, że produkty polecane są do włosów przesuszonych, zniszczonych zabiegami, a także kręconych. Sama mam włosy cienkie, proste, które mają tendencję do elektryzowania się. Liczyłam na nawilżenie włosów i nie zawiodłam się. Włosy po umyciu włosów szamponem błyszczące i gładkie. Nie spowodował żadnych podrażnień. Odżywkę stosowałam na 3/4 włosów bez nasady i ładnie dociążała kosmyki. Na kręconych włosach podkręcała ich skręt. 


3. Equilibra Color Protection Szampon
Bardzo lubię aloesowy szampon z tej serii. Aktualnie nie był dostępny, więc sięgnęłam po ten i dobrze sobie radził. Nie farbuję włosów, także nie wypowiem się odnośnie ochrony koloru. 

4. Pilomax odżywka do włosów Aloe Wax NaturClassic
Była w zapasach długi czas, w końcu po nią sięgnęłam. Zużyłam i nie mam na jej temat jakiś odkrywczych wniosków. Była w porządku, ale chyba się na nią drugi raz nie zdecyduję. 

5. Palmers Deep Codnitioning Protein Pack
Na moich krótkich włosach ta saszetka starczyła na kilka razy. Dobrze spisała się na moich włosach jaki i kręconych.


6. Vis Plantis Basil Element Odżywka do włosów
Odżywka miała bardzo rzadką konsystencję, miała bardzo przyjemny świeży zapach - nie był to zapach Bazyli. Włosy po zastosowaniu idżywki były bardzo miękkie i przyjemne w dotyku. Pozytywnie mnie zaskoczyła. Duży plus za dozownik z pompka, który podczas  mycia głowy jest bardzo praktyczny. Jedyne do czego mogę się przyczepić to wydajność. Mimo to chętnie po nią sięgnę ponownie.

7. Vis Plantis Basil Element Maska do włosów
W porównaniu z odżywką miała bardziej zwartą konsystencję. Podobnie jak  w przypadku odżywki, byłam z niej zadowolona. Stosowałam ją rzadziej i starałam się trzymać dłużej na włosach.


8. Biolove Półkule do kąpieli Niezapominajka
Bardzo lubię kąpielowe produkty. Jedna półkula na jedną kąpiel spokojnie wystarczała. Zabarwiała wodę na lazurowy kolor, wypełniała łazienkę przyjemnym, lekko cytrusowym zapachem. Skóra po kąpieli była nawilżona, dzięki zawartości olejków. Już zakupiłam inną wersję do wypróbowania.

9. Yope mydło w płynie Wanilia i cynamon Refill Pack
Mydła Yope pojawiają się u mnie praktycznie w każdym denku. Tym razem sięgnęłam po refill pack bo był aktualnie w promocji, a butelkę niedawno opróżniłam. 

10. Yope żel pod prysznic Dziurawiec
Produkt, o ciekawym, trudno do określenia zapachu. Słodki, ale nie mdły, nie umiem go porównać do niczego, aby ułatwić wam jego wyobrażenie. Nie przesuszał skóry, bardzo wydajny i do tego ładne opakowanie z pompką.


11. Isana olejek pod prysznic
Olejek zużyłam do mycia pędzli i gąbeczek do makijażu. Spotkałam się z opiniami, że śmierdzi. Dla mnie jego zapach jest przeciętny, nie przeszkadza mi.

12. Tołpa pasta do zębów
Zużyłam, ale nie jest moim faworytem.

13. Mydło Protex
Kupiłam do mycia pędzli i gąbeczek i radzi sobie równie dobrze jak olejek Isany.

14. Vichy antyperspirant
Kolejne zużyte opakowanie tej wersji.


15. Rau Cosmetics Tonik do twarzy
Tonik nalewałam na wacik i przecierałam nim twarz po umyciu, a przed nałożeniem kremu. Nie mam mu nic do zarzucenia. 

16.  Sylveco lipowy płyn micelarny
Kolejne zużyte opakowanie.

17. Bielenda węglowy żel oczyszczający
Zużyłam jakieś 1/3 opakowania. Nie jest to produkt dla mnie, ma zbyt mocny zapach jak na produkt do twarzy. Będzie szukał nowego domu.

18. Bishojo krem wodny nawilżający do twarzy 30ml
Bardzo lekki, wodnisty krem. Używałam na dzień, zużyłam, ale mnie nie nijak nie porwał. 

19. OlivePlus 24h nawilżający krem do twarzy
Mocno nawilżający krem, który stosowałam wieczorem. Gdy nakładałam go na mocno oczyszczoną twarz, np. po zastosowaniu peelingu enzymatycznego, lekko szczypał nałożony na okolicę nosa. Nie powodował zaczerwień, czy uczulenia. Skóra rano wyglądała dobrze.


20. Bell Skin Camouflage 
Oderwało się wieczko i nie da się zamknąć opakowania, także ląduje w koszu. 

21.Benefit rozświetlacz High Beam miniaturka 
Resztki produktu zostały na ściankach, ale niestety nie da się ich już wydobyć. Bardzo ładny kolor, szczególnie do rozświetlania wewnętrznych kącików oczu.

Z próbek zużyłam kilka z krem Face Rejuve, który już jest na mojej liście do wypróbowania. Krem z kwasem migdałowym już mam w pełnej wersji. Próbkami z Fresh&Naturel jestem pozytywnie zaskoczona - szczególnie balsamem orzechowym, który pachnie jak Monte <3
Ulubione produkty do makijażu i pielęgnacji lato 2017

Ulubione produkty do makijażu i pielęgnacji lato 2017

Bardzo długo nie opisywałam swoich ulubieńców, ostatni taki wpis pojawił się w maju → ODŻYWKA JANTAR, SZAMPON OLIVALOE CZY BEAUTYBLENDER CZYLI KWIETNIOWI ULUBIEŃCY KOSMETYCZNI! Postanowiłam to nadrobić i opisać produkty, które lubiłam używać i dobrze się u mnie sprawdzały w trakcie ciepłych dni (które niestety są już za nami).


Na początek produkt, który pojawił w minionym poście dotyczącym ulubieńców - odżywka Jantar. Aktualnie używam jej miej więcej raz w tygodniu. Mam wrażenie, że po kuracji Jantarem stale pojawiają się na głowie nowe włosy, co mnie bardzo cieszy. W letnie dni idealnie mieć pod ręką suchy szampon - u mnie  Batiste. Tym razem postawiłam na wersję dla brunetek, która okazała się strzałem w dziesiątkę. Początkowo bałam się, że szampon będzie brudził wszystko dookoła przy aplikacji. Podczas ćwiczeń czy upału brązowe strużki potu na skroniach, to ostatnia rzecz o której bym marzyła. 

Produkty do pielęgnacji twarzy to przede wszystkim produkty marki Ministerstwo Dobrego Mydła. Ha! I to wcale nie mydła, tyko hydrolat różany i olej z pestek malin. Hydrolat to pierwszy tonik do twarzy w spreyu, który miałam (oprócz wody odświeżającej). Bałam się, że produkt będzie rozpylany wszędzie, tylko nie na twarzy. Obawy były niepotrzebne, aplikacja była sprawna i przyjemna. Jeżeli chodzi o olej, to nakładam go na twarz wieczorem, w zależności od potrzeb - czasem solo, a bywało również tak, że na olej nakładałam jeszcze krem. Dział on jak opatrunek - po obudzeniu skóra była promienna i gładka w dotyku. 

Na zdjęciu nie ma jeszcze esencji do twarzy Multi Essence z Bielendy, maski do włosów OlivePlus oraz brzoskwiniowego żelu pod prysznic FitoKosmetik które zużyłam i pokazałam w ostatnim denku→ DENKO CZYLI ZUŻYTE KOSMETYKI W MINIRECENZJACH - SIERPIEŃ 2017 M.IN. RESIBO, BIELENDA, BANDI, OLIVEPLUS, a warto o nich wspomnieć. Tak jak wspominałam, były to odkrycia tamtego denka. 

Pomadki ochronne w każdym możliwym miejscu to moja specjalność. Ostatnio moją ulubioną pomadką w kieszeni to Burt's Bees w wersji kokosowej. Mini krem w torebce musi być zawsze. Ostatnio polubiłam się z tym maluchem - Alma K. Nie jest to może tłusty krem na bazie masła shea, bardziej mleczko, które szybko się wchłania i daje ukojenie suchym dłoniom.

Dzięki hybrydom udaje mi się mieć zadbane paznokcie. Latem najdłużej na moich paznokciach gościły lakiery Indigo - m.in. Lady Lion, mocny róż i piękny odcień brązu z fioletem Peggy Brown. 

Mimo, że latem staram się przeważnie wybierać lekkie cytrusowe nuty, to całe lato pachniałam Si.


Kolorówka latem jest okrojona, przynajmniej dla mnie. Na twarz często wędrował tylko podkład mineralny i nic więcej. Przy muśniętej słońcem skórze dobrze wyglądał odcień Golden Fair Annabelle Minerals, który bardzo dobrze nakłada mi się pędzlem Kabuki od Vita Liberata. Parę razy przejadę tym puchaczem twarz i gotowe. Nie drapie, łatwo się go czyści. Co prawda wypadło kilka włosków, ale nie straciła na tym swojej objętości. Pod oczy lądował korektor z Maybelline, o którym pisałam tu → Korektor pod oczy Maybelline Instant Anti-Age. 

Bywały dni kiedy podkreślałam brwi i wtedy niezastąpiona była kredka do brwi z Golden Rose. Przeczesywałam je również miniaturką Gimmy Brow od Benefitu. Z pomadek katowałam płynną matową pomadkę do ust Golden Rose w numerze 03. Rzęsy to od dłuższego czasu So Couture z L'oreal, która idealnie daje efekt jak po luksusowym produkcie. Przy większej okazji wykonywałam pełen makijaż oka - matowe cienie TheBalm pięknie wyglądały na powiece. Kreska eyelinerem z Pierre Rene dopełniała całość. Musze przyznać, że zaskoczyła mnie trwałość tego eyelinera. Przy zmywaniu trzeba się na prawdę przyłożyć, żeby ją usunąć. Do konturowania używałam bronzer Bahama Mama oraz rozświetlacz Mary Lou.

Znacie te produkty? Chętnie poznam Wasze typy :)
Sephora Box wrzesień 2016

Sephora Box wrzesień 2016

Co jakiś czas Sephora dorzuca do zakupów on-line pudełko z produktami miniaturowymi. Do koszyka należy wrzucić wtedy produkty na określoną kwotę i wpisać kod, informację z kodem wysyłane są zazwyczaj w newsletterze. Należy się spieszyć, bo boxy rozchodzą się jak ciepłe bułeczki. Najlepiej już wcześniej mieć upatrzone rzeczy, które chce się kupić i wtedy wpisać kod uprawniający do otrzymania gratisowego pudełka. W końcu udało mi się upolować takiego boxa! :)


Miałam upatrzone kilka rzeczy, które od dawna chciałam przetestować, a zbliżający się ślub był idealnym pretekstem do kupienia ich :) W trakcie realizacji zamówienia możemy zaznaczyć czy chcemy, aby nasze zamówienie było zapakowane w pudełko prezentowe i dodatkowo wybrać jego kolor. Karton z którego zrobione jest pudełko jest bardzo solidny i na pewno zostawię go na przechowywanie równych szpargałów.

W tej edycji Sephora Box był przedstawiony jaki Work Sephora Box.



W załączonej ulotce znajduje się opis mini produktów, które otrzymałam w pudełku. Ciekawy sposób przekazu - kalendarz w pracy jest niezastąpioną rzeczą.


  1. Burberry - Mini mascara Cat Lashes 3,5ml
  2. Rexaline - Line Killer X-treme Corrector 5ml
  3. Smashbox - Foundation Primer Pore Minimizing 7ml
  4. Biotherm - Blue Therapy Accelerated 5ml
  5. Make Up For Ever - Artist Rouge Lipstick 1,5g
  6. Benefit - Gimme Brow odcien 3 1g
  7. Clinique - All About Eyes 5ml
  8. Marc Jacobs Beauty - Highliner 0,37g
  9. Givenchy - Ange ou Demon La Secret EDP 4ml
  10. Nuxe - Hulie Prodigieuse 10ml
  11. Too Faced - Melt Off 1,15g
  12. Origins - Drink Up Intensive maska na noc 7ml

Dodatkowo w boxie znajdowała się płócienna torba z MANGO


Nie miałam wcześniej okazji używać powyższych kosmetyków, dlatego skusiłam się na tą promocję z boxem. Cieszy mnie, że jest tak różnorodnie - kolorówka jaki i pielęgnacja, do tego ciekawe marki tj. Make Up For Ever, Benefit, Marc Jacobs, Smashbox. 
W następnym poście z nowościami pokaże swoje zakupy z Sephora :)
Nowości lipiec - sierpień m.in. Tony Moly, KIKO, Benefit

Nowości lipiec - sierpień m.in. Tony Moly, KIKO, Benefit

W ostatnim konkursie zapytałam Was, które posty lubicie czytać najbardziej. W odpowiedziach znalazły się między innymi posty z nowościami, dlatego postanowiłam napisać taki wpis. Zebrałam wszystkie nowości wakacji w jeden post. Znajdziecie tu zakupy, prezenty, przesyłki i wygraną w rozdaniu. 


Biolove to dla mnie marka stosunkowo nowa, o której czytałam tylko recenzję, ale nie widziałam jej nigdzie na sklepowych półkach. Później dotarła do mnie informacja, że wyłączność na tą markę posiada sieć drogerii Kontigo. Niestety jest ona tylko w Warszawie i okolicach, więc gdy tylko nadarzyła się okazja i byłam w stoicy, odszukałam sklep i poszperałam na pulkach z kosmetykami Biolove. Piękne zapach, świetne składy i niewysoka cena i ciekawy asortyment. Nie straciłam jednak głowy i na wypróbowanie kupiłam masło do ciała o zapachy wiśni i piżmową kulę do kąpieli.


Korzystając z wyprzedaży w KIKO skusiłam się na 3 kredki do oczu oraz na TOP COAT, o którym pisałam już TU. Napiszę jeszcze co nieco o kredkach w osobnym poście.


Nie obyło się bez zakupów w Drogerii Pigment, gdzie kupiłam:
  • Szampon Planeta Organica ALEPPO - kolejne opakowanie, bardzo go polubiłam,
  • Żel do higieny intymnej Vianek - wcześniej miałam Biolaven,
  • Scrub do twarzy Bania Agafii,
  • Krem pod oczy Nacomi,
  • Silikonowa myjka do twarzy.


A teraz czas ma prezenty :D Muminkowy zestaw przywędrował do mnie z Finlandii, jest to gift od koleżanki, która była tam na wakacjach. Czyż nie jest to najsłodszy zestaw do włosów ever? :) Pamiętaj przed użyciem szczotki "Let's sing a song" :D Chyba cały czas jestem wewnętrznie małym dzieckiem ;)


Dostałam również taką o to uroczą pandę - So Cool Eye Stick marki Tony Moly, czyli chłodzący sztyft pod oczy. Azjatycki szał nastał na dobre, koreańskie kosemetyki można nawet spotkać w Sephorze. Kosmetyki Tony Moly znane są z przesłodkich opakowań. Kusiło mnie bardzo, żeby mieć w swojej kosmetyczce takie maleństwo :) Oj, jak ja kocham pandy <3 Bardzo dziękuje jeszcze raz za ten prezent :*


Gdy zobaczyłam na instagramie zdjęcie, na którym dziewczyny z UK chwalą się dodatkami do sierpniowych gazet - padłam. Miniatury produktów do brwi z Benefitu w cenie gazety! Od razu uderzyłam z prośbą do znajomego w Londynie, żeby wyruszył na poszukiwania. Udało się! Mam sierpniową Marie Claire z Ready, Set, BROW! czyli utrwalającym żelem do brwi. Cena pełnowymiarowego produktu to 125zł. Dziękuje Ci Cooler :) Szkoda, że w polskich gazetach nie ma takich cudów...


Niesamowitą niespodziankę sprawiła mi marka Indigo, która obdarowała mnie swoim najnowszym zestawem startowym do manicure'u hybrydowego. Dokładnie opisałam go TU, jeżeli jesteście ciekawi co znalazło się w środku. Już niebawem dostępny będzie w sprzedaży na www.indigo-nails.com w cenie 269 zł.


Do testów od marki Vita Liberata dostałam serum Self Tanning Anti Age, dodatkowo w przesyłce znalazłam miniatury suchego olejku i lotionu. Już niedługo pojawi się recenzja serum.

A na koniec nagroda, którą udało mi się wygrać w rozdaniu u Ani z bloga Perfect Foundation. Cała zabawa polegała na tym, że sama mogłam sobie wybrać nagrodę. Ania nakreśliła tylko mniej więcej co to ma być, a dokładnie wyglądało to tak:
1.Wybrany krem BB ze Skin79, Holika Holika bądź Lioele - tutaj nie umiałam się zdecydować, więc poprosiłam Anię, żeby wybrała coś dla mnie.
2.Wybrana paleta Sleek bądź Makeup Revolution - wybrałam Makeup Revolution Ultra Contour Paleta do Konturowania.
3.Wybrana pomadka Golden Rose - wybrałam Golden Rose Velvet Matte Matowa Pomadka do Ust 02.
4.Wosk lub sampler od Yankee Candle - sampler Pink Sands.
5.Wybrana maska do włosów od Banii Agafii - Bania Agafii Balsam do Włosów Aktywator Wzrostu 100ml.
6.Wybrany produkt od Organic Shop - Organic Shop Mydło w Płynie Różowe Brzoskwinie 500ml. 
Dodatkowo w przesyłce znalazłam maseczkę APIS i krem Sylveco :)
Wishlista 2015 - rozliczenie. Co kupiłam, jak się sprawdziło i czy jestem zadowolona :)

Wishlista 2015 - rozliczenie. Co kupiłam, jak się sprawdziło i czy jestem zadowolona :)

Chciałam jeszcze rozliczyć swoją wcześniejszą Wish Listę, która zrobiłam w połowie zeszłego roku. Nie wiem jak Wy, ale ja lubię robić takie listy. Wydaję mi się, że podczas zakupów jestem bardziej opanowana przed włożeniem do koszyka czegoś "niepotrzebnego". Lubię oczywiście testować nowości i sprawdzać co tam nowego się pojawiło na rynku, jednak wolę przed tym, cokolwiek o danej rzeczy poczytać przed jej kupieniem. Do tego sprawdzam w którym miejscu dany produkt można kupić najkorzystniej. Przez robienie listy zakupowej wydaje mi się, że jest się bardziej zorganizowanym i nie pada się ofiarą tzw. promocji ;)


Kupiłam:
  • Kallos Bananowy - jestem z niego zadowolona, cena do jakości jest bardzo dobra i do tego zapach dojrzałych bananów KLIK. 
  • Kule LUSH - chciejstwo zostało zaspokojone w Londynie KLIK.
  • Krem Green Tołpa - został już nawet zużyty
Prawie kupiłam ;)
  • Krem Sylveco - kupiłam, ale w wersji lekkiej KLIK.
  • krem pod oczy Organique - zamiast tej wersji skusiłam się na wersję z dynią KLIK.
  • Soap&Glory - miało być masło do ciała w końcu wzięłam krem do rąk KLIK
Nie kupiłam, ale nadal chcę :)
  • Maska do włosów z Organique
  • Pomadka do ust z Sylveco

Z kolorówki  kupiłam tylko cień do brwi z Golden Rose w odcieniu 104 KLIK. 

Nie kupiłam, ale nadal chcę :)
  • Kultowy rozświetlacz i bronzer z The Balm.
  • Gimme Brow z Benefitu. 
Podkład z Estee Lauder już mnie tak nie kusi, wolałabym przetestować podkłady mineralne.

Z akcesoriów nabyłam miseczkę do maseczek KLIK i pędzele, ale z Hakuro KLIK i KLIK. Pędzle Zoeva dalej zostają marzeniem, pastelowych gumek Ivisibobble nie znalazłam a opaskę do włosów kupiłam sportową a na targach kosmetycznych udało mi się kupić różową KLIK.

Tak to wygląda ;) Jestem zadowolona z rzeczy, które udało mi się kupić, oczywiście w 2015 roku pojawiło się sporo nieplanowanych zakupów. Jednak nadal uważam, że taka lista jest pomocna. Teraz muszę się zabrać za taką na 2016 rok. 

Lubicie przygotowywać takie listy?
Rozliczacie się z nich? ;) 




Chciałabym Was zaprosić na konkurs, który zorganizowałam na swoim profilu facebook'owym :)
 
Copyright © 2014 Not Too Serious Blog , Blogger
Icons made by Freepik from www.flaticon.com is licensed by CC 3.0 BY