FUNDAY BOX lipiec 2018 - tęczowe pudełko

Cześć! Ostatnio pogoda nas nie rozpieszcza. Mam wrażenie, że nie ma dnia kiedy nie pada deszcz. Lepiej nie wychodzić z domu bez parasola, bo może się to skończyć przemoczonym ubraniem. Kiedyś ktoś powiedział, że gdy pada to dzieci się nudzą. Niby dorosłych się to nie tyczy, ponieważ kiedy wciąga ich wir dnia codziennego, nie zwraca się uwagi na pogodę. Niemniej jednak w szary, mokry, pochmurny dzień czujemy się gorzej. Można próbować dodać sobie poweru kawą czy czekoladą. U mnie w tym tygodniu prócz wcześniejszych wymienionych, pozytywną energie przyniósł FUNDAY BOX. Lipcowe pudełko było edycją tęczową. Zobaczmy co skrywało w środku.


Tak jak w poprzednich edycjach w pudełku znajdziemy katalog z pięknymi grafikami, w którym znajdziemy informacje o produktach znajdujących się w pudełku. W środku katalogu znajduje się zestaw naklejek oraz kartonik na którym wypisane są rabaty i namiary na marki. Jeżeli chcecie mieć niespodziankę przed odpieczętowaniem bibułki, lepiej odłożyć te kartki na bok ;)


Ja Wam od razu katalog pokażę, bo robi na mnie ogromne wrażenie! Wszystko jest takie kolorowe i dziewczęce. No dobrze, graficznie produkty już widzieliście, to teraz zobaczmy jak wyglądają "na żywo".




Tak wygląda zawartość pudełka zaraz po rozerwaniu bibułki. Powiem Wam szczerze, że ja zawsze szukam takich zdjęć, gdzie ktoś pokazuje krok po kroku jak otwiera pudełko. Wtedy czuję się tak jakby to ja po części odpakowywała zawartość boxa ;) Także jeżeli kogoś przytłacza ilość zdjęć w tym poście, to niech od razu przeskoczy na koniec.


Na początek nowość od Delete czyli dziecka marki Glov. Dla mnie zmywanie maseczek czy peelingów enzymatycznych to zawsze zmora i przyczynia się to do tego, że rzadko je nakładam i wygodniej mi sięgnąć po maseczkę w płachcie. Niemniej jednak maseczki z glinki są świetne i do tego o wiele taniej wychodzą niż mask sheety. Kupiłam kiedyś ściereczkę z Biolove do ściągania maseczek, ale powoli kończy ona swój żywot. Bardzo cieszę się z obecności w boxie nowoście z Delete - ściereczki do usuwania maseczek.


W klimacie tęczy pojawiła się gąbeczka do makijażu i pilniczek. Czy u Was też pilniczków nigdy za wiele? :)


Ostatnio postanowiłam, że chcę poszaleć z makijażem, szczególnie z kolorowymi cieniami, które fajnie jest uchwycić na zdjęciu. Próbuje i próbuje i nadal nie jestem zadowolona z fotografii makijaży, ale obiecuje, że będę kombinować dalej. Wracając do cieni, to widziałam, że NYX ma zwariowane kolory, Huda wypuściła te malutkie paletki i oczywiście królowa koloru Juvia's Place. Nie chciałam jednak od razu wydawać dużej kwoty na kolorowe cienie, także szukałam w drogeryjnych szafach kosmetycznych, ale z Kobo czy MySecret nie podobały mi się zestawienia kolorystyczne. A tu nagle marka Miyo i ich szalona paleta Five Points w wersji Carnival jest w lipcowym FUNDAY BOX. Widziałam ich pigmentacje na zdjęciach z makijażami i jestem pod wrażeniem! Zabieram się za artystyczne makijaże :)


Nie chciałam przeciągać tego wpisu w nieskończoność, także reszta rzeczy już na całościowym zdjęciu:
  • Szampon marki _Element z Filtratem śluzu ślimaka. Poznałam markę na evencie zorganizowanym w Krakowie - więcej o nim możecie przeczytać w NOWOŚCI CZERWCA - DROBNE ZAKUPY I SPORO KOSMETYKÓW DO TESTOWANIA. Szampon już poszedł w ruch i powiem Wam, że zapowiada się bardzo fajnie.
  • 3 Maseczki Tołpy - akurat z tą marką mam taką relacji love/hate. W większości maseczki powędrowały do mojej mamy, która z Tołpą się polubiła.
  • Dezodorant Emoji - pamiętacie dezodoranty Fa w latach 90'? Te mi właśnie bardzo przypominają te czasy. Sam zapach jest słodki, opakowanie ładne, także od razu wzięła go moja mama. Dostaniecie je w Rossmannach.
  • Lakier do paznokci So Chic Gel Efect- markę poznałam na Konferencji Meet Beauty. Sama używam hybryd, ale na stopach paznokcie dalej maluję zwykłymi lakierami. 3 tygodnie temu użyłam właśnie lakieru So Chic w kolorze neonowego różu i wiecie że dalej się trzyma! Także ten fluo żółty na pewno pójdzie w ruch przy następnym malowaniu :)
  • Opaska do włosów z kokardką do domowego SPA - takich gadżetów nigdy za wiele :)
  • Baton Dobra Kaloria Ziarno Kakaowca - myślałam, że to są takie suche ciastka, a okazał się bardzo smacznym batonikiem. Ostatnio je widziałam chyba w Lidlu przy kasach. 
  • Saszetka Day Up Pearls o smaku mango - kocham wszystko co jest z mango, a te saszetki są super do torebki w razie nagłego głodu. Często tak mam, że jak gdzieś jadę, albo nawet w ciągu dnia skupię całą swoją uwagę na czymś to całkowicie zapomnę o jedzeniu, a później czuję nagły skręt kiszek. Wtedy zamiast rzucić się na jakiś fast food, lepiej wziąć wciągnąć taką saszetkę i przygotować sobie zdrowy posiłek.
  • Napój BCCA Shape - to mieszanka aminokwasów i witaminy B zalecane dla sportowców. Powiem Wam szczerze, że ja przed i po treningu raczej preferuje wodę ;)
  • Zniżka - 20 zł na pierwszy przejazd Taxify. Jeżeli już jadę taksówką to wybieram właśnie te, które posiadają aplikację. Dla mnie jest to szybsze przy zamawianiu i płaceniu, a także czuję się bezpieczniej wiedząc, kto mnie wiezie.
  • 2 próbki marki Biofficina Toscana



Podsumowując w boxie lipcowym znajdowało się 13 produktów plus zniżki i próbki, szacowana wartość pudełka to ponad 200 zł. Pojedyncze pudełko kosztuje 79zł już z wysyłką. Można jednak zamówić pakiet trzy miesięczny w cenie 177zł. Aktualnie trwa sprzedaż edycji sierpniowej, której motywem jest kolor brzoskwiniowy. FUNDAY BOX zamówić można na stronie www.fundaybox.pl.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuje bardzo za każdy pozostawiony komentarz :)

Copyright © 2014 Not Too Serious Blog , Blogger