Minirecenzje ostatnio zużytych produktów - Too Faced, Asoa, Petal Fresh, Biolove, SweetBath

Dawno nie było denka, trochę się tego nazbierało. A w łazience już się przesypuje kolejna torba z zużytymi kosmetykami. Czas więc nadrobić spore zaległości i przejść do konkretów. Oprócz zużytych produktów muszę się dzisiaj podzielić z Wami kilkoma kosmetykami, które u mnie kompletnie się nie sprawdziły. Znalazły one jednak nowy dom. Staram się nie wyrzucać kosmetyków, które mi z jakiegoś powodu nie przypasowały i poszukać wśród znajomych i rodziny kogoś, komu dany produkt mógłby się sprawdzić :)


1. Naturalny Płyn do mycia naczyń, mięta mandarynka - YOPE
Chemia kuchenna w kosmetycznym denku? Wyjątkowo tak! A to ze względu na markę Yope, którą znacie pewnie np. z płynnych mydeł do rąk. Niestety zwykłe płyny do mycia naczyń strasznie przesuszają moją skórę dłoni. Gdy tylko zobaczyłam nowość Yope do kuchni, od razu postanowiłam wypróbować. Płyn jest niesamowicie wydajny, ma wygodny dozownik z pompką, ładnie pachnie i do tego ma naturalny skład. Domywa naczynia i moje ręce wyglądają o wiele lepiej niż przy używaniu innych płynów do mycia naczyń. Kolejne opakowania w użyciu.

2. BIO mydło w płynie COTTON - Scandia Cosmetics
Bardzo lubię produkty marki Scandia Cosmetics. Mają świetne kremy do rąk (o nim jeszcze w denku będzie), ale gdy zobaczyłam linię Cotton przepadłam. Piękny design i delikatny zapach. Od razu wzięłam dwa mydła i nie żałuję, bo jest bardzo fajne. Marka chyba nie jest bardzo znana, ich marketing mocno kuleje, a profile na Social Media są zaniedbane. Mimo to polecam się zapoznać z ich ofertą. 



3. Micelarna woda hialuronowa do mycia twarzy i oczu - Tołpa
Nie jest mi po drodze z tą marką. Kiedyś używałam ich kremów, ale z upływem czasu znalazłam po prostu lepsze produkty. Niemniej jednak ten micel bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Radził sobie z usuwaniem tuszu i mocnego makijażu, nie podrażniał oczu. Bardzo przyjemny produkt.

4. Lipowy płyn micelarny - Sylveco
Jednak lipowy płyn z Sylveco nadal pozostaje moim ulubieńcem i to po niego sięgam przy zakupach, by mieć go w zapasie. Nawet jak dostanie się do oczu, nie powoduje podrażnienia. Radzi sobie ze zmywaniem najmocniejszych makijaży. 

5. Olej z nasion malin - Ministerstwo Dobrego Mydła
Świetny produkt! Stosowałam jako serum do twarzy, działał jak opatrunek na podrażnioną skórę. Idealnie radził sobie ze zmianami na skórze głowy mojego męża. Po wizycie u dermatolog dostał pełno leków, które nic nie zdziałały. Spróbowałam olejku i sprawdził się idealnie. Aktualnie nakładam go okazjonalnie, gdy wystąpi jakieś podrażnienie. Polecam go bardzo, mam kolejne opakowanie.

6. Serum dla koneserów - Asoa
Kosmetyk kupiłam na targach EKOtyki. Nie znałam wcześniej kompletnie marki. Poleciła mi go siostra koleżanki (bardzo Ci dziękuje ;) jeżeli to czytasz). Miał się sprawdzać idealnie pod nakładane produkty mineralne. Serum ma bardzo bogatą formułę, pozostawione na twarzy wchłania się, ale zostawia lekką tłustą warstwę. 

INCI: anthemis nobilis (camomile) flower water, Citrus aurantium (Orange blossom) floral water,  Mangifera Indica Seed Butter, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Sclerocarya Birrea Seed Oil, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Argania Spinosa Kernel Oil,  Glyceryl Stearate Citrate, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol.

Nie stosowałam go codziennie, ale faktycznie minerały się z nim polubiły. Dobrze się sprawdzał jako baza pod makijaż. Jedyne co mnie irytowało, to fakt, że serum nie dało się zużyć do końca. Pompka nie zbierała całego produktu. Aktualnie Asoa zmieniła typ opakowania na airless - duży plus za to.

7. Maseczka w płachcie Hada Labo
Lubię nałożyć maseczkę w płachcie wieczorem przed nałożeniem kremu, kiedy czuję, że skóra tego potrzebuje.  


8. Szampon do włosów Aleppo - Planeta Organica
Kolejne opakowanie tego szamponu. Kiedy widzę go w promocji, chętnie po niego sięgam. Moje włosy bardzo się z nim polubiły i do tego zamknięty jest w opakowaniu z wygodnym dozownikiem w formie pompki.

9. Szampon Ultra - Shine Aloe & Citrus - Petal Fresh
Dostałam ten szampon jako prezent podczas spotkania od jednej z blogerek. Była to dla mnie totalna nowość, bo jakoś nie śledzę nowości Rossmanna, a to w nim można dostać tą markę. Powiem szczerze, że ten kosmetyk bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Przy promocji chętnie do niego wrócę.

10. Odżywka do włosów Moisturizing Grape Seed & Olive Oil - Petal Fresh
Dokupiłam od razu odżywkę i tutaj również bardzo pozytywnie. Nie stosowałam od nasady włosów, żeby ich nie obciążyć. Włosy były świetne, nie elektryzowały się, były dociążone, ładnie się układały. Również planuję powrót :)


11. Pieniąca sól do kąpieli o zapachu bryzy morskiej - SweetBath
Produkty marki SweetBath są na prawdę na wysokim poziomie. Ich dbałość o szczegóły, piękne zapachy. Nie będę daleka od prawdy, jeżeli stwierdzę, że są to produkty bardzo wysokiej jakości. Tym bardziej ubolewam, że jest o nich tak cicho i trudno jest dostać ich produkty. Pieniąca sól do kąpieli po wrzuceniu do wody sprawia, że nie jesteśmy w swojej łazience, tylko na rajskiej plaży. Woda robi się lazurowa, a w powietrzu unosi się piękny świeży zapach i do tego ta piana! Świetny produkt i trzymam kciuki, żeby zespół SweetBath tworzył dalej takie piękne rzeczy!

12. Żel pod prysznic, Starefruit - Biolove
Żel był przyzwoity. Ze wszystkich wariantów zapachowych żeli Biolove, najbardziej do gusty przypadł mi żel gruszkowy. I tylko do tego zapachu mogłabym wrócić.

13. Naturalny Żel pod prysznic do ciała i włosów, melon milk shake  - Stani Chef's Hristina
Świetny produkt! Niesamowity zapach, więcej o nim w poprzednim wpisie, gdzie napisałam szerszą recenzję → BUŁGARSKIE KOSMETYKI - NATURALNY ŻEL POD PRYSZNIC DO CIAŁA I WŁOSÓW STANI CHEF'S, KOKTAJL MELONOW

14. Mus do ciała, mango - Biolove
Przyjemne mazidło do ciała. Aktualnie, gdy widzę napis mango, produkt od razu mnie kupuję, albo ja jego ;) Spodziewałam się ciut mocniejszego zapachu, ale nadal był przyjemny. Wadą na pewno jest słaba wydajność, ale tak już jest w przypadku musów.


15. Naturalna pasta do zębów - Sylveco
Pasty do zębów czasem się w denku pojawiają, przeważnie ze względu na markę. Ta z Sylveco jest przyzwoita, nie ma fluoru, jednak wolałabym by była bardziej miętowa.

16. Czarna pasta do zębów - Natura Siberca
Blee ta pasta była ohydna. Miałam już czarną pastę do zębów, ale tamta miała miętowy posmak. Na pewno więcej jej nie kupię.

17. Krem do rąk z 25% masłem shea, wiśnia - Scandia Cosmetics
Moje ulubione kremy do rąk. Pełna recenzja kremów Scandia Cosemtics → NAJLEPSZY KREM DO RĄK? VEGE KREM DO RĄK 25% MASŁA SHEA SCANDIA COSMETICS.

18. Krem do rąk - Alma K.
Krem ten jest zupełnie inny niż ten powyżej ze Scandii. Alma K szybko się wchłania, jest bardzo dobry gdy potrzebujecie nawilżyć swoje dłonie i szybko wrócić do klawiatur :) Dla mnie jest lekkim kremem, ale bardzo przyjemnym.

19. Antyperspirant - Vichy
Wersja biała dla mnie tak samo przyzwoita jak niebieska.


20. Baza pod cienie Shadow Insurance Original - Too Faced
Miałam wielki problem z rolowaniem się cieni na powiece. Nałożone solo nie wytrzymywały nawet godziny. Moje powieki niestety mają tendencję do przetłuszczania się. Nakładanie korektora jako bazy nie było wystarczające. Szukałam długo dobrej bazy i zeszło na Too Faced. Jestem z niej bardzo zadowolona. Cienie utrzymują się idealnie i to na długie godziny. Ma ona niestety jedną wadę - lubi się czasem rozwarstwiać i czasem wypływa z niej oleista ciecz. Miałam na to sposób - przed użyciem mocno wstrząsałam tubką. Mam kolejne opakowanie.

21. Przyciemniająca maskara do brwi - Golden Rose
Produkty do brwi z Golden Rose są godne polecenia. Więcej o niej → BROW COLOR TINTED EYEBROW MASCARA - PRZYCIEMNIAJĄCA MASCARA DO BRWI GOLDEN ROSE

22. Baza pod pomadki - Golden Rose
Lubiłam efekt jaki dawała ta baza - usta były wygładzone. Nie trzeba było dawać na nią pomadkę, solo też fajnie się ją stosowało. Faktycznie jeżeli macie spierzchnięte usta, a lubicie stosować matowe pomadki - baza z Golden Rose będzie świetnym rozwiązaniem. Do tego bardzo przyjemnie pachnie.

23. Balsam ochronny do ust, miętowy - EOS
Mam słabość do tych balsamów. Poluje na nie kiedy są w promocji. Bardzo lubię mieć EOSa na półce w łazience :) Miętowa wersja jest bardzo orzeźwiająca, fajna na ciepłe dni, ale nie tylko.


Próbki staram się na bieżąco wykorzystywać. Produkty, które znam biorę na wyjazdy, a nowości staram się stosować w domu. Nie polecam eksperymentować na wyjazdach i przed ważnymi dniami :) 


Niestety, tak jak pisałam na początku jest kilka produktów, które mi się nie sprawdziły. Produkty do ust AA - błyszczyk od razu wiedziałam, że nie będę używać, bo nie przepadam. Pomadka natomiast, mimo pięknego odcienia czerwieni jest dla mnie słabej trwałości. Kredka do oczu Arrow z Orphica niestety mimo zapewnień producenta o jej miękkości, dla mnie była super twarda. Niemniej jednak dalej jestem ciekawa innych produktów marki - w tym słynnego Realash. Na koniec serum, które miało robić efekt wow pod oczami. Po użyciu okolica pod oczami faktycznie była wygładzona, jednak po kilku razach skóra  wyglądała na przesuszoną. Wolałam zaprzestać używania.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuje bardzo za każdy pozostawiony komentarz :)

Copyright © 2014 Not Too Serious Blog , Blogger