Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Planeta Organica. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Planeta Organica. Pokaż wszystkie posty
Minirecenzje ostatnio zużytych produktów - Too Faced, Asoa, Petal Fresh, Biolove, SweetBath

Minirecenzje ostatnio zużytych produktów - Too Faced, Asoa, Petal Fresh, Biolove, SweetBath

Dawno nie było denka, trochę się tego nazbierało. A w łazience już się przesypuje kolejna torba z zużytymi kosmetykami. Czas więc nadrobić spore zaległości i przejść do konkretów. Oprócz zużytych produktów muszę się dzisiaj podzielić z Wami kilkoma kosmetykami, które u mnie kompletnie się nie sprawdziły. Znalazły one jednak nowy dom. Staram się nie wyrzucać kosmetyków, które mi z jakiegoś powodu nie przypasowały i poszukać wśród znajomych i rodziny kogoś, komu dany produkt mógłby się sprawdzić :)


1. Naturalny Płyn do mycia naczyń, mięta mandarynka - YOPE
Chemia kuchenna w kosmetycznym denku? Wyjątkowo tak! A to ze względu na markę Yope, którą znacie pewnie np. z płynnych mydeł do rąk. Niestety zwykłe płyny do mycia naczyń strasznie przesuszają moją skórę dłoni. Gdy tylko zobaczyłam nowość Yope do kuchni, od razu postanowiłam wypróbować. Płyn jest niesamowicie wydajny, ma wygodny dozownik z pompką, ładnie pachnie i do tego ma naturalny skład. Domywa naczynia i moje ręce wyglądają o wiele lepiej niż przy używaniu innych płynów do mycia naczyń. Kolejne opakowania w użyciu.

2. BIO mydło w płynie COTTON - Scandia Cosmetics
Bardzo lubię produkty marki Scandia Cosmetics. Mają świetne kremy do rąk (o nim jeszcze w denku będzie), ale gdy zobaczyłam linię Cotton przepadłam. Piękny design i delikatny zapach. Od razu wzięłam dwa mydła i nie żałuję, bo jest bardzo fajne. Marka chyba nie jest bardzo znana, ich marketing mocno kuleje, a profile na Social Media są zaniedbane. Mimo to polecam się zapoznać z ich ofertą. 



3. Micelarna woda hialuronowa do mycia twarzy i oczu - Tołpa
Nie jest mi po drodze z tą marką. Kiedyś używałam ich kremów, ale z upływem czasu znalazłam po prostu lepsze produkty. Niemniej jednak ten micel bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Radził sobie z usuwaniem tuszu i mocnego makijażu, nie podrażniał oczu. Bardzo przyjemny produkt.

4. Lipowy płyn micelarny - Sylveco
Jednak lipowy płyn z Sylveco nadal pozostaje moim ulubieńcem i to po niego sięgam przy zakupach, by mieć go w zapasie. Nawet jak dostanie się do oczu, nie powoduje podrażnienia. Radzi sobie ze zmywaniem najmocniejszych makijaży. 

5. Olej z nasion malin - Ministerstwo Dobrego Mydła
Świetny produkt! Stosowałam jako serum do twarzy, działał jak opatrunek na podrażnioną skórę. Idealnie radził sobie ze zmianami na skórze głowy mojego męża. Po wizycie u dermatolog dostał pełno leków, które nic nie zdziałały. Spróbowałam olejku i sprawdził się idealnie. Aktualnie nakładam go okazjonalnie, gdy wystąpi jakieś podrażnienie. Polecam go bardzo, mam kolejne opakowanie.

6. Serum dla koneserów - Asoa
Kosmetyk kupiłam na targach EKOtyki. Nie znałam wcześniej kompletnie marki. Poleciła mi go siostra koleżanki (bardzo Ci dziękuje ;) jeżeli to czytasz). Miał się sprawdzać idealnie pod nakładane produkty mineralne. Serum ma bardzo bogatą formułę, pozostawione na twarzy wchłania się, ale zostawia lekką tłustą warstwę. 

INCI: anthemis nobilis (camomile) flower water, Citrus aurantium (Orange blossom) floral water,  Mangifera Indica Seed Butter, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Sclerocarya Birrea Seed Oil, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Argania Spinosa Kernel Oil,  Glyceryl Stearate Citrate, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol.

Nie stosowałam go codziennie, ale faktycznie minerały się z nim polubiły. Dobrze się sprawdzał jako baza pod makijaż. Jedyne co mnie irytowało, to fakt, że serum nie dało się zużyć do końca. Pompka nie zbierała całego produktu. Aktualnie Asoa zmieniła typ opakowania na airless - duży plus za to.

7. Maseczka w płachcie Hada Labo
Lubię nałożyć maseczkę w płachcie wieczorem przed nałożeniem kremu, kiedy czuję, że skóra tego potrzebuje.  


8. Szampon do włosów Aleppo - Planeta Organica
Kolejne opakowanie tego szamponu. Kiedy widzę go w promocji, chętnie po niego sięgam. Moje włosy bardzo się z nim polubiły i do tego zamknięty jest w opakowaniu z wygodnym dozownikiem w formie pompki.

9. Szampon Ultra - Shine Aloe & Citrus - Petal Fresh
Dostałam ten szampon jako prezent podczas spotkania od jednej z blogerek. Była to dla mnie totalna nowość, bo jakoś nie śledzę nowości Rossmanna, a to w nim można dostać tą markę. Powiem szczerze, że ten kosmetyk bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Przy promocji chętnie do niego wrócę.

10. Odżywka do włosów Moisturizing Grape Seed & Olive Oil - Petal Fresh
Dokupiłam od razu odżywkę i tutaj również bardzo pozytywnie. Nie stosowałam od nasady włosów, żeby ich nie obciążyć. Włosy były świetne, nie elektryzowały się, były dociążone, ładnie się układały. Również planuję powrót :)


11. Pieniąca sól do kąpieli o zapachu bryzy morskiej - SweetBath
Produkty marki SweetBath są na prawdę na wysokim poziomie. Ich dbałość o szczegóły, piękne zapachy. Nie będę daleka od prawdy, jeżeli stwierdzę, że są to produkty bardzo wysokiej jakości. Tym bardziej ubolewam, że jest o nich tak cicho i trudno jest dostać ich produkty. Pieniąca sól do kąpieli po wrzuceniu do wody sprawia, że nie jesteśmy w swojej łazience, tylko na rajskiej plaży. Woda robi się lazurowa, a w powietrzu unosi się piękny świeży zapach i do tego ta piana! Świetny produkt i trzymam kciuki, żeby zespół SweetBath tworzył dalej takie piękne rzeczy!

12. Żel pod prysznic, Starefruit - Biolove
Żel był przyzwoity. Ze wszystkich wariantów zapachowych żeli Biolove, najbardziej do gusty przypadł mi żel gruszkowy. I tylko do tego zapachu mogłabym wrócić.

13. Naturalny Żel pod prysznic do ciała i włosów, melon milk shake  - Stani Chef's Hristina
Świetny produkt! Niesamowity zapach, więcej o nim w poprzednim wpisie, gdzie napisałam szerszą recenzję → BUŁGARSKIE KOSMETYKI - NATURALNY ŻEL POD PRYSZNIC DO CIAŁA I WŁOSÓW STANI CHEF'S, KOKTAJL MELONOW

14. Mus do ciała, mango - Biolove
Przyjemne mazidło do ciała. Aktualnie, gdy widzę napis mango, produkt od razu mnie kupuję, albo ja jego ;) Spodziewałam się ciut mocniejszego zapachu, ale nadal był przyjemny. Wadą na pewno jest słaba wydajność, ale tak już jest w przypadku musów.


15. Naturalna pasta do zębów - Sylveco
Pasty do zębów czasem się w denku pojawiają, przeważnie ze względu na markę. Ta z Sylveco jest przyzwoita, nie ma fluoru, jednak wolałabym by była bardziej miętowa.

16. Czarna pasta do zębów - Natura Siberca
Blee ta pasta była ohydna. Miałam już czarną pastę do zębów, ale tamta miała miętowy posmak. Na pewno więcej jej nie kupię.

17. Krem do rąk z 25% masłem shea, wiśnia - Scandia Cosmetics
Moje ulubione kremy do rąk. Pełna recenzja kremów Scandia Cosemtics → NAJLEPSZY KREM DO RĄK? VEGE KREM DO RĄK 25% MASŁA SHEA SCANDIA COSMETICS.

18. Krem do rąk - Alma K.
Krem ten jest zupełnie inny niż ten powyżej ze Scandii. Alma K szybko się wchłania, jest bardzo dobry gdy potrzebujecie nawilżyć swoje dłonie i szybko wrócić do klawiatur :) Dla mnie jest lekkim kremem, ale bardzo przyjemnym.

19. Antyperspirant - Vichy
Wersja biała dla mnie tak samo przyzwoita jak niebieska.


20. Baza pod cienie Shadow Insurance Original - Too Faced
Miałam wielki problem z rolowaniem się cieni na powiece. Nałożone solo nie wytrzymywały nawet godziny. Moje powieki niestety mają tendencję do przetłuszczania się. Nakładanie korektora jako bazy nie było wystarczające. Szukałam długo dobrej bazy i zeszło na Too Faced. Jestem z niej bardzo zadowolona. Cienie utrzymują się idealnie i to na długie godziny. Ma ona niestety jedną wadę - lubi się czasem rozwarstwiać i czasem wypływa z niej oleista ciecz. Miałam na to sposób - przed użyciem mocno wstrząsałam tubką. Mam kolejne opakowanie.

21. Przyciemniająca maskara do brwi - Golden Rose
Produkty do brwi z Golden Rose są godne polecenia. Więcej o niej → BROW COLOR TINTED EYEBROW MASCARA - PRZYCIEMNIAJĄCA MASCARA DO BRWI GOLDEN ROSE

22. Baza pod pomadki - Golden Rose
Lubiłam efekt jaki dawała ta baza - usta były wygładzone. Nie trzeba było dawać na nią pomadkę, solo też fajnie się ją stosowało. Faktycznie jeżeli macie spierzchnięte usta, a lubicie stosować matowe pomadki - baza z Golden Rose będzie świetnym rozwiązaniem. Do tego bardzo przyjemnie pachnie.

23. Balsam ochronny do ust, miętowy - EOS
Mam słabość do tych balsamów. Poluje na nie kiedy są w promocji. Bardzo lubię mieć EOSa na półce w łazience :) Miętowa wersja jest bardzo orzeźwiająca, fajna na ciepłe dni, ale nie tylko.


Próbki staram się na bieżąco wykorzystywać. Produkty, które znam biorę na wyjazdy, a nowości staram się stosować w domu. Nie polecam eksperymentować na wyjazdach i przed ważnymi dniami :) 


Niestety, tak jak pisałam na początku jest kilka produktów, które mi się nie sprawdziły. Produkty do ust AA - błyszczyk od razu wiedziałam, że nie będę używać, bo nie przepadam. Pomadka natomiast, mimo pięknego odcienia czerwieni jest dla mnie słabej trwałości. Kredka do oczu Arrow z Orphica niestety mimo zapewnień producenta o jej miękkości, dla mnie była super twarda. Niemniej jednak dalej jestem ciekawa innych produktów marki - w tym słynnego Realash. Na koniec serum, które miało robić efekt wow pod oczami. Po użyciu okolica pod oczami faktycznie była wygładzona, jednak po kilku razach skóra  wyglądała na przesuszoną. Wolałam zaprzestać używania.

Nowości marca 2018 - czyli moje popełnione zakupy i nie tylko

Nowości marca 2018 - czyli moje popełnione zakupy i nie tylko

Muszę przyznać się, aż do trzech zakupów w Drogerii Pigment w ostatnim czasie.  No tak - wydało się :P Nie da się ukryć, że mają konkurencyjną ofertę i do tego wszystko można załatwić stacjonarnie, a przyznam, że taką formę zakupów lubię najbardziej. W tym miesiącu przybyło mi sporo nowości, które przywiozłam ze spotkania. 

Odbyły się również targi kosmetyków naturalnych Ekotyki, z których też coś przyniosłam do szafki w łazience → RELACJA Z KRAKOWSKICH TARGÓW KOSMETYKÓW NATURALNYCH - EKOTYKI + MOJE ZAKUPY


Początkiem roku zgłosiłam się do konkursu organizowanego przez Pause Box. Co prawda nie wygrałam, ale dostałam drobny upominek, który widzicie na zdjęciu.


Pierwsze popełnione zakupy w Pigmencie. Uzupełnienie zapasów podstawowych produktów :) Chciałam wypróbować zimowe mydło Yope, sięgnęłam po swojego ulubieńca wśród kremów do rąk w wersji mini oraz skusiłam się na promocję na produkty Lily Lolo i kupiłam ponownie podkład mineralny → PODKŁADY MINERALNE LILY LOLO SPF 15 - JAK WYBRAĆ ODPOWIEDNI KOLOR DLA SIEBIE?



Kolejne zakupy w Drogerii Pigment zrobiłam po otrzymaniu zniżki 20% podczas Ekotyków - no cóż, żal było nie wykorzystać ;) Skusiłam się na wychwalany wszędzie cień Nabla Alchemy. Kupiłam lubiany przeze mnie żel do brwi z Golden Rose, który nie dawno wykończyłam. Chciałam wypróbować  płyn do mycia naczyń Yope i ich nowość - różany żel pod prysznic. A do tego zapas ulubionego płynu micelarnego uzupełniony.




Dla odmiany teraz nie będzie zakupów, a miła niespodzianka od Patrycji z bloga interendo.pl. A mianowicie zemsta zemsty, która była zemstą za zemstę ;) A na poważnie to do Pati nie da się wysłać czegoś bezinteresownie, bo zostanie to szybko zrewanżowane z nawiązką :) Oczywiście jest mi szalenie miło, ale na prawdę nie można jej przebić z zawartością paczki. Patrzcie - mamy tu m.in. krem pod oczy z Clochee, kulę do kąpieli, którą uwielbiam, uroczy błyszczyk do ust Jelly Belly, oczywiście azjatyckie produkty i inne dobrocie. Nic tylko testować!


No i na koniec ostatnie zakupy w Pigmencie, tym razem jednak zamówione on-line. Uzupełniłam szafkę z płynami do płukania ust i dorzuciłam do koszyka kredkę do brwi Nabla. Jestem ciekawa jak wypadnie w porównaniu do mojej ostatnio ulubionej kredki z Golden Rose. Moje włosy podrosły na tyle, że noszę je praktycznie ciągle spięte. Ostatnie wszystkie moje gumki po prostu rozpłynęły się i ślad po nich zaginął. Wrzuciłam do koszyka te urocze, pastelowe Invisibobble.

Denko maj - czerwiec czyli minirecenzje zużytych produktów

Denko maj - czerwiec czyli minirecenzje zużytych produktów

W dzisiejszym wpisie chciałabym po krótce opisać produkty, które wykończyłam (zdenkowałam) przez ostatnie dwa miesiące. Odkładałam puste opakowania do torby w łazience i w końcu po jej wypełnieniu postanowiłam się podzielić z Wami moją opinią na ich temat. Oczywiście jak zwykle udało mi się zużyć praktycznie samą pielęgnację, a z kosmetykami kolorowymi jest ten problem, że skończyć się nie chcą. Przejrzałam swoją kosmetyczkę i musiałam się pozbyć jednej rzeczy, która do końca nie była zużyta, ale była ze mną stanowczo zbyt długo. 


1. Żel pod prysznic Organic Shop wersja Organic Rose & Mellow, 280ml

Bardzo lubię żele ten marki, dobra jakość za przystępną cenę. Mają przyjemne zapachy. Do tego wszystkiego poręczne opakowanie, lubię kiedy opakowanie posiada dozownik z pompką. Pewnie sięgnę po nie znowu.

2. Kawowy scrub do ciała Mr. Scrubber wersja Chocolate

Dostałam go w prezencie. To mój pierwszy peeling kawowy. Byłam bardzo ciekawa tego produktu, o co rusz słyszy się o tego rodzaju kosmetyku. Zapach kawy dla mnie mocno dominował i nuty czekoladowe trudno było wyczuć. Peeling lubiłam zrobić po przyjściu z ćwiczeń, jeszcze za dnia, żeby faktycznie pobudził. Późno wieczorem, kiedy marzyłam tylko o przyłożeniu głowy do poduszki sięgałam po inne produkty do mycia. Ciężko dostać akurat ten wariant peelingu kawowego, ale nie mówię tym produktom nie i w przyszłości chętnie sięgnę po tego typu kosmetyk.

3. Krem do stóp 5w1 Lirene Stop pękającym piętom, miniatura

Przyznaję, że produkty do pielęgnacji stóp nie schodzą u mnie łatwo. Stoją zazwyczaj na stoiku nocnym i zwyczajnie o nich zapominam. Ten krem dostałam na zeszłorocznym Meet Beauty i w końcu zmobilizowałam się, aby go zużyć. Przyznam, że pozytywnie mnie zaskoczył i ładnie nawilżył pięty i szybko się wchłaniał. 

4. Balsam do ciała EOS wersja Berry Blossom, 200ml

Dotychczas używałam wyłącznie balsamów do ust EOS. Balsam dostałam w prezencie i bardzo się ucieszyłam, że mam możliwość przetestowanie kolejnego kosmetyku marki. Opakowanie, które jest bardzo sztywne i czasem nie pomagało w dozowaniu balsamu, pięknie prezentowało się w łazience. Zapach bardzo przyjemny, lekko pudrowy, słodkawy zapach. Nawilżenie nie było ekstremalne, ale dawał ukojenie mojej suchej skórze.

5. Żel myjący-energetyzujacy Lirene C+D pro Vitamin Energy, 200ml

Dostałam go do testów. Jego przeznaczenie to mycie twarzy, jednak dla mnie nie był to dobry pomysł i zużyłam go do mycia ciała. Mało poręczne opakowanie, z którego ciężko było wydobyć produkt, mocno chemiczny zapach i średni skład.

6. Żel po prysznic Acentra Frou Frou Sugared Violet

Żel dostałam w prezencie. Można się rozpływać nad opakowaniem, które jest przeurocze - małe dzieło sztuki. Mógłby robić za ozdobę łazienki, bo funkcja żelu jest mocno przeciętna. Odkręcana tubka z mocno płynna konsystencją nie jest dobrym rozwiązaniem.


7. Szampon do włosów Planeta Organica wersja prowansalska, 280ml

Ten szamon już się przewijał w moich zużytych produktach. Głównie zużywa go mój mąż, którego wysokoporowate włosy dobrze na niego reagują.

8. Wzmacniający szampon do włosów przeciw wypadaniu Olivaloe, 200ml

Nie miałam jeszcze takiego szamponu jak ten. Włosy po jego użyciu były całkowicie inne, bardziej błyszczące, gładkie, ale nie oklapnięte. Bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. W połączeniu z kuracją Jantar faktycznie zauważyłam mniejsze wypadanie włosów i wysyp tzw. babyhair czyli zagęszczenie włosów, szczególnie w okolicy skroni.                                            

9. Odżywka w sprayu Jantar, 100ml

Bardzo dużo słyszałam o tej odżywce, ale jakoś nigdy mi nie było z nią po drodze. Do tego codzienne spryskiwanie nasady włosów i zostawianie tego bez spłukiwania wydawało mi się bardzo uciążliwe. Zważywszy, że głowę myję co drugi dzień, myślałam, że włosy będą się szybciej przetłuszczać i będą oklapnięte. Powiem Wam, że bardzo się myliłam, a zauważalne efekty zachęciły mnie do dalszej kuracji. Tak w ruch poszło kolejne opakowanie.

10. Ziołowy szampon do włosów przeciw wypadaniu włosów Bioxsine, 300ml

Wydawało mi się, że włosy po nim były strasznie szorstki. Do tego miał brunatny kolor i bardzo brudził wszystko dookoła. Zużył go w końcu mój mąż. Czy spowodował zmniejszenie wypadania włosów? Trudno mi ocenić, na pewno go nie zwiększył.

11. Wybielająca pasta do zębów Rapid White 75ml

Pasty do zębów też wrzucam do denka, a co! Nie znałam wcześniej tej pasty, a była całkiem ok. Czy wybielała zęby? Pasta do zębów nie wybieli nam zęby, może jedynie usunąć nalot z kawy, herbaty, jedzenia, ewentualnie papierosów. Ta radziła sobie z tym całkiem dobrze. 


12. 13. Lipowy płyn micelarny Sylveco

Co tu dużo pisać. Jak widzicie w dwa miesiące dwa opakowanie. Mój ulubiony produkt do zmywania makijażu.


14. Płyn micelarny do demakijażu Bishojo, 200ml

Byłam bardzo ciekawa tego produktu, zapowiadał się bardzo dobrze. Przyjemny skład, ładne opakowanie. Niestety dla mnie pachnie on zbyt intensywnie i nie jestem w stanie go używać. Pójdzie on w inne ręce i mam nadzieję, że tam się sprawdzi.

15. Tymiankowy żel do mycia twarzy Sylveco, 150ml

Polubiłam się z tym żelem i kolejna zdenkowane opakowanie już za mną. Mimo specyficznego zapachu tymianku, który kojarzy mi się z kuchnią, a nie z łazienką, przyzwyczaiłam się do niego.

16. Krem na dzień nawilżająco-ochronny BeautyOil, 50ml

Krem zużyłam początkiem maja. Pełną recenzję znajdziecie w tym wpisie → KREM NA DZIEŃ NAWILŻAJĄCO-OCHRONNY BEAUTYOIL - NATURALNY PRODUKT POLSKIEJ MARKI

17. Krem pod oczy Make Me Bio wersja z ogórkiem, 15ml

Krem był bardzo wydajny i zużyłam go ponad pięć miesięcy, stosując codziennie rano. Jego pełną recenzję napisałam tu → BIO KREM POD OCZY Z WITAMINĄ E I EKSTRAKTEM Z OGÓRKA MARKI MAKE ME BIO



18. Maseczka w płachcie Collagen & Hyaluronic Acid Mask Rau Cosmetics 

Maseczka zawierała aloes, alantoninę, kwas hialuronowy, pantenol, kolagen. Po zdjęciu jej z twarzy po 30 minutach, skóra była bardzo przyjemna w dotyku, odżywiona i napięta. 

19. Płatki pod oczy Rau Cosmetics

Płatki były śmiesznie, bo nie tylko na okolicę pod oczy, ale tak jakby i na powiekę. Możecie zobaczyć dokładnie na stronie producenta → www.rau-cosmetics.pl. Dla mnie było to nie wygodne, więc złożyłam na pół i umieściłam tylko na skórze pod okiem. Efekt był bardzo przyjemny, lekko chłodzący. Zabieg zrobiłam wieczorem i rano skóra pod oczami wyglądała na prawdę dobrze. Szkoda tylko, że cena jest tak wysoka za jedno opakowanie.

20. Oczyszczający plaster na nos Let Me Out Mizon

Skusił mnie, żeby go kupić, ale szału nie ma. Szczególnie za tą cenę. Chyba lepiej zrobić sobie samemu z węgla taki oczyszczający rytuał. Wypróbuję i opiszę na pewno na blogu!

21. Eyeliner do kresek Sephora

Schował się na tym zdjęciu, ale jest tam :) To on jest tym rodzynkiem z kolorówki w tym denku. Na początku byłam nim zachwycona, ale później tak jakby zasechł lekko. Pojawiły się inne eyelinery w mojej kosmetyczce i ten się po prostu kurzył, a latka mu leciały. Bez skrupułów wylatuje do kosza. 


Udało mi się zużyć kilka próbek. Nawilżająca seria do włosów z Joico wypadła dobrze i może sięgnę po pełne opakowanie. Czarna maska z IVA NATURA bardzo fajnie oczyszczała twarz, ale jej zmywanie to koszmar - cała łazienka była czarna ;) Skończył mi się krem pod oczy z Make Me Bio, co mogliście zobaczyć kilka zdjęć wyżej, więc powoli sięgam po próbki kremów pod oczy - Norel MultiVitmin jaki i Cosnature z ekstraktem z granatu były w porządku. Próbki kremów BB z DrG zużyłam, aby sprawdzić ich kolor - jeden był nawet ładnie żółtawy. Wzięło mnie też przy czytaniu książki o Chanel na poznanie jej flagowych zapachów, dlatego znajdują się tu próbki perfum z Sephory. Jak klasyczna Nº5 nie przekonuje mnie do siebie, tak Mademoiselle czy Chance już bardziej. 
5 kosmetyków, które w ostatnim czasie się u mnie nie sprawdziły.

5 kosmetyków, które w ostatnim czasie się u mnie nie sprawdziły.

Dzisiaj piątka kosmetyków, które w ostatnim czasie miałam okazję używać i niestety nie sprawdziły się u mnie. Oczywiście to, że u mnie się nie sprawdziły, nie znaczy, że u Was też się nie sprawdzą. Podobnie jak z ulubieńcami, które zachwalam i jestem nimi zachwycona, ktoś inny może uznać, że te kosmetyki w ogóle się u niego nie sprawdzają. Jest to bardzo subiektywna ocena, więc po co to w ogóle pisać? Po pierwsze dla mnie mój blog jest swego rodzajem kosmetycznym dziennikiem. Po drugie czasem warto zerknąć przed zakupem danego kosmetyku na jego recenzje, szczególnie jeżeli była wydana przez osobę, która ma podobną cerę, typ urody, preferencję itp. Może to być wskazówką do tego czego się możemy spodziewać po kosmetyku - opis konsystencji, opakowania, aplikacji.

Po tym wstępie zapraszam Was do zapoznania się z opisem pięciu gagatków, które mnie w ostatnim czasie rozczarowały :) 




1. Ałun Organique 29,90zł
Ałun potasowy to 100% naturalny, bezzapachowy dezodorant, który hamuje rozwój bakterii, neutralizuje zapach potu, a dodatkowo nie pozostawia śladu na ubraniu. Polecany do codziennego stosowania, również przy nadmiernej potliwości. Ałun można stosować po skaleczeniu, depilacji czy ukąszeniu. Nie koliduje on z zapachem innych kosmetyków. Hipoalergiczny, bez konserwantów, sztucznych barwników i alkoholu. Polecany również dla skór bardzo wrażliwych.

PRODUCENT OBIECUJE, ŻE PRODUKT:
- neutralizuje zapach potu
- hamuje rozwój bakterii
- delikatnie chłodzi

Sposób użycia: Ałun zwilż wodą, a następnie kilkakrotnie przetrzyj nim czystą skórę. Po każdym użyciu kryształ należy opłukać i pozostawić do wyschnięcia

Kupiłam ałun z nadzieją, że będzie chronił przed potem, jednak on nie ma takich właściwości. Wczytując się w opis producenta, widać, że ma hamować rozwój bakterii, czyli chronić przez przykrym zapachem. Cóż nie zauważyłam też tego. Jego właściwości kojące na rany też nie zauważyłam. Po kontakcie z wodą jego powierzchnia zrobiła się chropowata i wręcz nieprzyjemna w kontakcie ze skórą. Nie da się też zamknąć opakowania. Wydaję mi się, że nie chodzi tutaj o markę, tylko po prostu sam produkt - ałun. Rozczarował mnie bardzo i nie wiem jak go wykorzystać, pewnie po prostu go wyrzucę. Chyba, że macie dla niego jakieś inne zastosowanie?


2. Micelarny żel do mycia twarzy i demakijażu GO Cranberry NOVA Kosmetyki 150ml 19,50zł
Micelarny Żel Do Mycia Twarzy i Demakijażu przeznaczony jest do codziennego oczyszczania twarzy i demakijażu. Dzięki delikatnym substancjom myjącym pozostawia skórę odświeżoną i wolną od podrażnień.

Skład: Ingredients (INCI): Aqua, Sodium Lauroyl Sarcosinate, Polyglyceryl-4 Laurate/Sebacate*, Polyglyceryl-6 Caprylate/Caprate*, Glycerin, Vaccinium Macrocarpon Fruit Extract, Xanthan Gum, Panthenol, Allantoin, Citric Acid, Parfum. 

Zaskoczyła mnie bardzo rzadka konsystencja żelu, stosowałam go przez tydzień codziennie. Niestety miałam wrażenie, że po umyciu nim twarzy, skóra nadal jest niedomyta. Wykorzystałam go w końcu do mycia pędzli i do tego sprawdził się bardzo dobrze.


3. Regenerujący szampon do włosów prowansalski Planeta Organica ok. 15zł
Organiczne olejek z pestek winogron i organiczny ekstrakt z mięty pieprzowej. Zawiera sześć prowansalskich ziół: lawenda, mięta, rozmaryn, oregano, malwa, majeranek. Zawiera witaminy A, B, C, E dla zdrowia i urody włosów. Łatwy w użyciu dozownik.

Skład: Aqua with infusions of Organic Vitis Vinifera Seed Oil (organic grape seed oil), Lavandula Angustifolia Flower Oil (lavender oil), Organic Mentha Piperita Leaf Extract (organic peppermint extract), Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract (rosemary extract), Origanum Vulgare Leaf Extract (extract of oregano), Malva Sylvestris Leaf Extract (extract, mallow), Origanum Majorana Leaf Extract (extract of oregano); Magnesium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Lauryl Glucoside, Decyl Glucoside, Glycol Distearate, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Sodium Chloride, Parfum, Citric Acid.

Na początku muszę zaznaczyć, że wcześniejsze używane przeze mnie wersje szamponów Planeta Organica sprawdziły się u mnie bardzo dobrze. Włosy wyglądały po nich ładnie, dobrze się rozczesywały, a pompka działała bez zarzutu. Z tą wersją moje włosy się po prostu nie polubiły, a do tego mam wrażenie, że szampon prowansalski jest bardzo gęsty i trudno zadozować odpowiednią ilość produktu.






4. Dwufazowy płyn do demakijażu oczu LIRENE 125ml 15,49zł
Dwufazowy płyn do demakijażu oczu zapewnia dwukierunkowe działanie:
Faza I: precyzyjny demakijaż (również makijażu wodoodpornego) i usunięcie wszelkich zanieczyszczeń bez konieczności tarcia.
Faza II: zdecydowana poprawa wyglądu rzęs poprzez ich pielęgnację i wydłużenie. Nawet do 15% dłuższe rzęsy w 4 tygodnie!

Skład: Aqua (Water), Cyclopentasiloxane, Cyclohexasiloxane, Isohexadecane, Isopropyl Palmitate, Glycerin, Caffeine, Tocopheryl Acetate, Sodium Chloride, Maltodextrin, Chlorphenesin, Polyaminopropyl Biguanide, Disodium EDTA, Hydroxyethylcellulose, Xanthan Gum, Urea, Timonacic, Phenoxyethanol, CI 61565. 

Płyn miał domywać makijaż wodoodporny, u mnie nie może domyć tuszu L'oreal So Couture. Do tego pozostawia tłustą powłokę na skórze i mgłę na oczach. A tego ostatniego nie znoszę. 15% wzrost rzęs - hmm jest to chyba trudno dostrzegalna długość i nie umiem stwierdzić czy to prawda. W każdym razie ja nic nie zauważyłam.



5. Matowa pomadka do ust Mattense HEAN 16,99zł
Zapewnia głęboki, trwały odcień, który utrzymuje się długo na ustach - LONG LASTING MATTE EFFECT. Formuła odporna na ścieranie i rozmazywanie, nie roluje się. Duża ilość składników odżywczych i nawilżających zapewnia ustom właściwą pielęgnację i ochronę. Zawiera dobroczynne substancje zapobiegające pierzchnięciu ust: odżywczy olej z rącznika, masło shea, olej z dyni drzewiastej Limmanthes, wosk carnauba.  

Niestety nie mogę nigdzie znaleźć pełnego składu produktu :/

Bardzo lubię matowe pomadki do ust, dlatego bardzo ucieszyłam się z tego produktu. Opakowanie inspirowane jest pomadkami z MAC. Kolor 404 Dolce, który mi się trafił jest bardzo neutralnym kolorem, także tutaj nie mam żadnych zarzutów. Nie odpowiada mi jednak zapach, który jest dość chemiczny. Co do formuły to przy próbie aplikacji jest dość tępa, a na ustach znowu mam wrażenie, że nie zastyga i pozostawia ślady np. na filiżance. Ma też charakterystyczny woskowaty posmak, który pozostaje na ustach. 




Denko styczeń 2017 m.in. Norel, Vianek, Biolove, Lush

Denko styczeń 2017 m.in. Norel, Vianek, Biolove, Lush

W styczniu nazbierało się tyle pustych opakowań, że postanowiłam opublikować jednomiesięczne podsumowanie zużytych kosmetyków, a nie tak jak zazwyczaj, po dwóch miesiącach. Zwyczajnie nie pomieściłam bym się chyba na zdjęciach z tym wszystkim, nie mówiąc już o magazynowaniu tego w mieszkaniu :)

Aby ułatwić opis, używam od jakiegoś czasu oznaczenie orientacyjnego poziomu zadowolenia z produktu kolorami:

kolor zielony - kupię ponownie
kolor pomarańczowy - możliwe, że kupię
kolor czerwony - raczej nie kupię


1. Kojący żel do higieny intymnej z ekstraktem z liści borówki brusznicy, Vianek 300ml
Był w porządku, naturalny skład, nie mam zastrzeżeń. 

2. Mineralne mydło kuchenne, YOPE 500ml
Nie wiem, które to już opakowanie tego mydła zużyłam. Wersję mineralną lubię chyba najbardziej z serii mydeł kuchennych.

3. Organiczne mydło do rąk Rose & Peach, Organic Shop 500ml
Żel wygrałam u Ani na blogu, razem z innymi fajnymi kosmetykami (pisałam o nich w nowościach wakacyjnych). Wcześniej używałam namiętnie mydeł marki YOPE. Z Organic Shop nie miałam mydła do rąk, widziałam je tylko on-line, a nie mogłam dostać nigdzie stacjonarnie. Mydło miało bardzo przyjemny zapach i było wydajne.  


4. Nawilżający żel do mycia ciała,  Oillan Balnce 100ml
Seria Balnce jest przeznaczona dla osób z problemami skórnymi jak alergie, AZS, łuszczyca. Produkt był w porządku, jak na tego typu produkt nie posiadał zapachu. Opakowanie 100ml jest jednak bardzo małe i starczyło mi zaledwie na tydzień.

5. Naturalny odżywczy żel pod prysznic z dziką różą, Cosnature 250ml
Przyjemny żel o fajnym składzie, nie mam do niego żadnych zarzutów. Może tylko wypróbowałabym inną wersję zapachową. Różana była w porządku, ale wolałabym coś bardziej owocowego np. wersję z granatem.

6. Aloesowy żel pod prysznic, Ec Lab 350ml
Lubię te żele pod prysznic, wersja aloesowa pachniała bardzo delikatnie i dałam ją mężowi. Do tego mamy tu aż 350ml przy czym butelka jest wysoka i smukła przez co zajmuje bardzo mało miejsca.

7. Odżywczy szampon Aleppo do włosów, Planeta Organica 280ml
To moje kolejne opakowanie tego szamponu. Przy długich włosach sprawdzał się bardzo dobrze. Teraz przy krótszych też niczego sobie.

8. Ałun Organique
Napalił,am się na ten produkt bardzo, szukając naturalnego antyperspirantu. Wszystko ładnie wygląda, obietnice, że produkt starczy na lata i nie pozwala się rozwijać zarazkom, które powodują, że pot nieprzyjemnie pachnie. Nie liczyłam więc, że będzie chronił przed potem, ale chociaż ochroni przed zapachem. Niestety nie zrobił tego. Wyczytałam gdzieś, że ałun stosowany jest do szybszego gojenia ranek, zadrapań skórnych - tutaj też nie zauważyłam niczego spektakularnego. Stał na półce i teraz nie wiem co z nim zrobić - trochę mi szkoda go wyrzucać, ale nie mam na niego pomysłu. Może Wy macie?

9. Balsam dezodorujący Melisa i Szałwia, Alterra 50ml
Na drugim składzie ma aloes, więc fajnie, ale na trzecim już alkohol. Nie posiada soli aluminium, więc dlatego się na niego skusiłam. Niestety nie sprawdził się u mnie w ogóle. Do tego jego zapach nie kojarzy mi się ze świeżością i drażnił mnie.


10. Maseczka w płachcie After taking a trip, Holika Holika
Maseczki w płachcie poznałam niedawno, ale jest to bardzo przyjemny wynalazek. Taki chwilowy, nawilżający opatrunek dla twarzy. Nie wiem czy tą wersję, ale chętnie poznam się z innymi.

11.Wiśniowe masło do ciała, Biolove 100ml
Masło kupiłam latem, ale czekało do zimy. Dlaczego? Po prostu zimą lubię mocniejsze, cięższe, słodsze zapachy. Wiśniowe masło pachnie obłędnie, ma się ochotę je zjeść. Chętnie poznam inne wersje zapachowe Biolove, szkoda tylko, że dostępni są tylko w Warszawie.

12. Tonik do twarzy Norel
Początkowo zdenerwowałam się na ten tonik, bo myślałam, że strasznie przesuszył mi skórę. Okazało się jednak, że po prostu udało mu się złuszczyć martwy naskórek. Po tym skóra była gładka i przyjemna w dotyku.

13. Pieniąca kula do kąpieli Comforter, Lush
Bardzo lubię kąpielowe umilacze, a te z Lusha cieszą chyba wszystkie zmysły. Kultowy Comforter sprawia, że mamy różową, pachnąca kąpiel pełną piany. Kulę można oczywiście dzielić i ja oszczędzałam ja jak tylko się dało...;)

14. Mgiełka z wodą różaną i ekstraktem z dzikiej róży, Apis
Mgiełkę używałam latem, fajnie odświeżała, ale nie zdążyłam jej zużyć całej. Stała tak w łazience, aż postanowiłam się w końcu jej pozbyć. Chciałabym teraz wypróbować hydrolat różnany, więc pewnie do tej nie wrócę.

15. Pomadka Intensiv, Balea
Pomadek u mnie nigdy dosyć, ta miała fajny zapach, ale nie nawilżała ust specjalnie. 

16. Pomadka Malibu Lip Care
Dostałam ją od koleżanki, opakowanie i zapach ma świetny. Z nawilżaniem było już średnio. 

17. Podkład No Mask, Lirene
Podkład dostałam do testów podczas Meet Beauty Conference. Jego recenzję możecie przeczytać TUTAJ. Co mogę do niej dodać? Podkład ściemniał w butelczce i jest teraz bardziej pomarańczowy. Teraz na mojej bladej twarzy jego kolor wygląda mocno pomarańczowo. Jak latem był w porządku, tak teraz leżał nie używany. Nie wiem czy do niego wró- gdyby miał bardziej żółte tony to chętnie, bo formuła bardzo mi odpowiadała. 

18. Krem - żel pod oczy All About Eyes, Clinique 5ml
Miniaturka z SephoraBox. Niby tylko 5 ml, ale przy kremie pod oczy taka pojemność starcza na jakiś czas. Konsystencja lekkiego żelu, przyjemnie się go stosowało. Nawilżał dobrze, nakładałam go na noc. Jedyne co mnie hamuje przed kupnem pełnego opakowania to cena - 175zł na 15ml.


Próbki: Lavera mnie bardzo ciekawi i chętnie poznam się z ich pielęgnacją. Norel, akurat ten krem nie jest dla mnie, trochę mi łzawiły oczy po nim. A podkład Cinique bardzo fajny, tyle, że kolor akurat był dla mnie za ciemny.

Nowości styczeń 2017

Nowości styczeń 2017

Pierwsze zakupy kosmetyczne w drogerii Pigment. Skorzystałam z uzbieranych pieczątek, które uprawniają do 20% zniżki na zakupy. Kupiłam krem pod oczy z witaminą E i ekstraktem z ogórka z Make Me Bio. Kremy do twarzy z tej marki dobrze się u mnie sprawdzały, więc chciałam wypróbować ich krem pod oczy. Akurat skończył mi się krem z Nacomi, powoli kończą się też próbki z SephoraBox.

Od dłuższego czasu ciekawiły mnie gąbki do mycia twarzy Konjac. Dostępnych jest kilka wariantów, które dobiera się pod kątem posiadanej skóry. Różnią się tym, że zawierają różne glinki. Zdecydowałam się na gąbkę z glinką różową.  


Skorzystałam też z aktualnej promocji i kupiłam lubiany przeze mnie płyn micelarny z Sylveco, prowansalski szampon do włosów Planeta Organica - tej wersji jeszcze nie miałam i aloesowy szampon z Equilibry.

Chciałam Was poinformować, że od nowego roku możecie odwiedzać drogerię Pigment nie tylko stacjonarnie, ale i on-line :) Adres sklepu internetowego znajdziecie pod tym linkiem KLIK


Jak manicure hybrydowy jest moim odkryciem minionego roku, tak jego zdejmowanie nie należy do moich ulubionych czynności. Postanowiłam zaopatrzyć się w klipsy do ściągania hybryd.


Będąc dalej przy hybrydach, postanowiłam spróbować metody przedłużania paznokci. Mimo, że przy nałożonych hybrydach, paznokcie nie łamią się u mnie, zdarza mi się czasem tak walnąć gdzieś ręką, że paznokieć pęka - tak, brawo ja! Bywa też i tak, że przy zdejmowaniu hybryd złamię paznokieć. Irytowało mnie straszni, bo tyle zapuszczania i trzeba spiłować wszystkie, żeby wyglądać jak człowiek. Okazało się, że przedłużanie paznokci bazą, wcale nie jest trudne i można naprawić to co się zepsuło.


Do testowania trafiły do mnie lakiery hybrydowe marki Victoria Vynn. Już nie długo pojawi się wpis z recenzją.


U Dominiki udało mi się wygrać urodzinowy konkurs. W skład nagrody wchodzą:
  • Zawieszka do auta Lavender Vanilla Yankee Candle
  • Mała świeczka Vanilla Lime Yankee Candle
  • Żel pod prysznic Dove 
  • Peeling do ciała Vianek
  • Scrub do ciała cukrowy Organic Shop
  • Peeling do stóp Yves Rocher
  • Propolisowy Krem do stóp Korana
  • Złuszczająca maska do stóp Lbiotica


Denko listopad - grudzień 2016

Denko listopad - grudzień 2016

Bez długich wstępów zapraszam na rozliczenie zużytych kosmetyków  w okresie od listopada do grudnia. 

Aby ułatwić opis, wprowadziłam oznaczenie poziomu zadowolenia z produktu kolorami:

kolor zielony - kupię ponownie
kolor pomarańczowy - może kupię
kolor czerwony - nie kupię  


1. Mineralne mydło kuchenne Yope
Mydło Yope w tym roku bardzo często pojawia się na blogu. Wersję kuchenną bardzo lubię, często zastępuje mi po prostu płyn do mycia naczyń.

2. Passion Fruit&Cocoa Zmysłowy Żel Pod Prysznic Organic Shop
Polubiłam się z marką Organic Shop, dobra jakość za przyzwoite pieniądze. Chętnie poznam się z innymi wersjami zapachowymi.

3. Żel pod prysznic Aloe&Minerals Organic Shop
Podobnie jak wyżej, a sięgnęłam po niego również ze względu na to, że miał być aloesowy. 

4. Flower Collection Krystaliczny żel pod prysznic Egzotyczna Magnolia Lirene
Krystaliczność tego żelu polegała chyba tylko na tym, że był przeźroczysty. Zapach był w porządku, pienił się i tu zarzutów nie mam. Niestety wysuszał skórę, po kąpieli koniecznie było wysmarować się balsamem.

5. Pianka do golenia Venus
Używałam jej bardzo rzadko, stała na łazience i stała i w końcu postanowiłam się jej pozbyć. Nie przepadam za piankami do golenia. Zapach był w porządku, ale nie porywał.


6. Szampon do włosów Aleppo Planeta Organica
7. Szampon do włosów Finnish Planeta Organica
Lubię tę serię szamponów do włosów, to kolejne opakowania, które zużyliśmy razem z mężem. Kuję je kiedy są na promocji wtedy, tak jak widać na cenówce, mogą kosztować ok. 10zł.


8. Hyalurogel, krem intensywnie nawilżający, skóra wrażliwa, normalna i odwodniona Mixa
Krem miała bardziej konsystencję żelu, szybko się wchłaniał. Mibyć intensywnie nawilżający, faktycznie zaraz po użyciu skora wydawała się nawilżona. Jednak po kilku godzinach zastanawiałam się czy w ogóle go nakładałam, bo efekt był taki jakby moja skóra kremu nie widziała. Dodatkowo opakowanie kremu to ciężki, szklany słoik. Może do postawienia w łazience ( o ile nie spadnie) jest to bez znaczenia, o tyle przy pakowaniu się na wyjazdy, kosmetyczka waży później tyle, że mąż się pyta - coś ty tam na pakowała. 

9. Arganowy krem pod oczy Nacomi
Krem zaskoczył mnie bardzo pozytywnie, całą recenzję możecie przeczytać w tym poście. Tak jak tam pisałam chętnie do niego wrócę, ale mam na oku jeszcze kilka innych do wypróbowania. 

10. Woda tonizująca z wit. C liście zielonej oliwki Ziaja
Fajnie, że była w sprayu. Używałam ją głównie latem w trakcie upałów. Została tak nie dokończona w łazience i wyrzucam resztkę. 

11. Tymiankowy żel do mycia twarzy Sylveco
Po pierwszym użyciu tego żelu, pomyślałam sobie co to za dziwactwo kupiłam, dlaczego tak się inni tym żelem zachwycają? Faktycznie ostry tymiankowy zapach kojarzy się bardziej z gotowaniem niż z pielęgnacją skóry. Po dłuższym stosowaniu stwierdziłam, że pomijając zapach, żel jest na prawdę fajnym kosmetykiem z bardzo dobrym składem. Oczyszcza buzię jak żaden inny żel i do tego ma na prawdę gęstą konsystencję, przez co nic się nie rozlewa i łatwo aplikuję się go na skórę twarzy. To już któreś moje zużyte opakowanie.

13. Lipowy płyn micelarny Sylveco
Moim wcześniejszym faworytem do oczyszczania twarzy była słynna Bioderma Sensibio, chciałam jednak zneleźć kosmetyk z bardziej naturalnym składem. Lipowy micel póki co jest najlepszym jaki znalazłam. To już której moje opakowanie.

14. Pianka do mycia twarzy Mango-White It's Skin
Opakowanie dostałam od Patrycji, pierwszy mój kosmetyk z It's Skin. Małe opakowanie, a wydajne jak nie wiem. Odrobinka produktu pozwoliła na umycie całej buzi. Kosmetyk pod wpływem odrobiny wody zamieniał się w gęsta piankę, a dodatkowo zawierał mikro drobinki peelingujące. Zapach miał bardzo przyjemny.

15. Maseczka do twarzy Rosy Cheeks LUSH
Maseczkę kupiłam w czeskim LUSHu w Pradze. Jest to moja pierwsza lushowa maseczka i był to strzał w dziesiątkę
16. Serum do twarzy wiesiołek i baobab IOSSI
O serum pisałam końcem marca. Dlaczego jest dopiero teraz w denku? Może od początku, serum ma datę przydatności na 4 miesiące od otwarcia. Gdzieś końcem maja miałabym zużyć całe opakowanie 30ml. Na początku szło mi całkiem dobrze i byłam bardzo zadowolona z działania. Jednak kiedy robiło się co raz cieplej, zapach serum zaczął być dla mnie męczący - serum ma zapach mocno ziołowy, orientalny. Tak więc resztówka przesiedziała w opakowaniu na półce i ciągle szkoda było mi jej wyrzucać. W końcu zmobilizowałam się i zużyłam resztówkę na włosy i ciało. Myślę, że akurat do tego serum nie wrócę, ale bardzo chętnie poznałabym inne kosmetyki marki IOSSI, dlatego zaznaczenie dam koloru zielonego, żeby kogoś nie zmyliło, że to zły kosmetyk :)


17. Maseczka w płachcie Juicy Toamato Holika Holika
18. Maseczka w płachcie Makgeolli Brightening Mask Sheet Holika Holika
Maseczki dostałam do wypróbowania od myasia.pl. Mogłam sobie wybrać jakie chcę - dostałam zupełnie inne :P Mimo to i pomidorową i rozjaśniającą maseczkę przyjemnie trzymało się na twarzy. Nie miały kolorowych obrazków na sobie - po prostu zwykła biała ściereczka :) Tego typu maseczki są jednak super wygodne w użyciu, bo nie trzeba się bawić w nakładanie i zmywanie   

19. Korektor Lasting Perfection Collection odcień 01
Przed kupieniem korektora z MUFE, był to jedyny sluszny korektor pod oczy. Krycie ma bardzo dobre, na lato jednak kolor 01 jest dla mnie troszkę za jasny. Teraz jest lepszy - szczególnie jak nakładam tylko korektor pod oczy bez podkładu. Lekko ciemnieje, ale nie jest to dla mnie mocno widoczne.

Próbka podkładu z Clinique
Miałam trochę za ciemny kolor, ale formuła i krycie była całkiem fajna.  



20. Kula do kąpieli Musk Biolove
Uwielbiam kąpielowe umilacze. Kula miała bardzo ładny zapach.

21. Antyperspirant Vichy
Zieloną kulkę Vichy polecała kiedyś Agnieszka na swoim blogu. Kupiłam go kiedyś na promocji. Do codziennego stosowania nie znalazłam póki co lepszego antyperspirantu. Nie jest blokerem, ale sprawia, że używając go, czuję się bardziej komfortowo. Mam kolejne opakowanie. 

22. Krem do rąk odżywczy kokon Tołpa
Wielkość kremu idealna do torebki, sam krem za to nie był mocno treściwy. Zapach specyficzny, nie przypadł mi do gustu. Zużyłam, ale nie planuje do niego wrócić.

Copyright © 2014 Not Too Serious Blog , Blogger
Icons made by Freepik from www.flaticon.com is licensed by CC 3.0 BY