Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Resibo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Resibo. Pokaż wszystkie posty
Ulubione kosmetyki czyli po co ostatnio sięgałam najczęściej.

Ulubione kosmetyki czyli po co ostatnio sięgałam najczęściej.

Takiego wpisu w tym roku jeszcze nie było, a już przecież czerwiec! Dawno nie pisałam o produktach, które w danym momencie najlepiej się u mnie sprawdzają i jestem z nich szczególnie zadowolona. Jakoś ostatnio skupiałam się tylko na recenzjach kosmetyków, które zużyłam. Postanawiam to zmienić i co jakiś czas wrzucać wpisy typu moi ulubieńcy. Dziś sporo będzie kolorówki, a w większości produktów, których używam do codziennego, zazwyczaj lekkiego makijażu.


Zacznijmy jednak od pielęgnacji. Tutaj od ponad miesiąca na prowadzenie wyszedł Deep Cleansing Oil z marki DHC kupiony w Japonii (Wiem, wiem, będzie wpis z zakupami) czyli olejek do demakijażu. Powiem szczerze, że moja przygoda ze zmywaniem makijażu olejkiem nie była udana. Stosowałam ten od Resibo, ale u mnie etap czyszczenia buzi musi zakończyć się tym, że skóra jest czyta. Pozostałe po umyciu uczucie tłustości i mgły na oczach były nie do zniesienia. W przypadku olejku DHC nawet makijaż wodoodporny świetnie się rozpuszcza, a zmywając go wodą na twarzy nie zostaje tłusty film i co najważniejsze nie powoduje zamglenia oczu. Marka DHC często wypuszcza limitowane edycje swoich produktów, ja załapałam się na wersję opakowania z Kubusiem Puchatkiem. 

Kolejnym produktem, który stał się moim porannym must have to lift żurawinowy marki Norel. Jest to wersja profesjonalna, przeznaczona do wzmocnienia i napinania skóry twarzy. W sprzedaży stacjonarnej dostępne jest serum żurawinowe, który również ma za zadanie liftingować skórę. Produkt ma konsystencję bogatego żelu, który po nałożeniu na skórę faktycznie daje uczucie wygładzenia. Dobrze się sprawdza jako baza pod makijaż. Nadal jestem wielką fanką płyny micelarnego Sylveco, ale nie będę go pokazywać po raz pięćdziesiąty na zdjęciach. 


Olejek do kąpieli i pod prysznic Roge Cavailles urzekł mnie swoim zapachem, według mnie jest on idealny na ciepłe dni - słodkawy, ale zarazem cytrusowy i orzeźwiający. Mimo, że jest olejkiem do kąpieli dedykowany skórze suchej i wrażliwej dostępny w aptece, niestety na pierwszym miejscu, zaraz po wodzie w składzie znajdziemy mocny detergent. Wybaczam mu to za piękny zapach :) Do włosowych ulubieńców zaliczam szampon do włosów Wierzbicki & Schmidt, Eliksir myjący Paczula Wonna. Zabawna nazwa, szampon z SLS, ale u mnie dobrze się sprawdza. Oczyszcza, nie podrażnia i faktycznie jest wydajny. Skusiłam się w końcu na pełne opakowanie maski do włosów ANWEN. Z przetestowanych saszetek najlepiej sprawdziła się u mnie wersja do włosów niskoporowatych i teraz tylko walczę ze sobą, żeby trzymać ją na włosach dłużej niż te minimalne 3 min ;)


No to czas na kolorówkę i moje minimum, które ostatnio używam. W trakcie ciepłych dni wolę na twarz nakładać podkład mineralny. Moim ostatnim ulubieńcem jest Annabelle Minerals w odcieniu Golden Fair, ale w wykończeniu rozświetlającym. W denku pokazywałam Wam wersję o wykończeniu matującym. Podkład rozświetlający daje na twarzy efekt zdrowej, rozpromienionej  skóry muśniętej słońcem. W pierwszej chwili po otworzeniu opakowania wystraszyłam się połyskujących drobinek, jednak efekt wygląda subtelnie i całość prezentuje się bardzo ładnie. Podkład nakładam pędzlami od Annabelle Minerals, które są bardzo mięciutkie i przyjemnie się z nimi pracuje. Do podkładu mineralnego lubię pod oczy nakładać korektor z Maybelline → KOREKTOR POD OCZY MAYBELLINE INSTANT ANTI-AGE - CZY DA RADĘ UKRYĆ MOJE PODKOWY POD OCZAMI?, który powiem szczerze nawet nie pudruje. Wygląda wtedy lekko i naturalnie, utrzymuje się w przyzwoitym stanie cały dzień. Kolejnym elementem, którego sobie ostatnio nie odpuszczam to podkreślenie brwi. Odkąd sięgnęłam po pomadę do brwi Wibo, ląduje ona na brwiach prawie codziennie. Znajdziecie ją w Rossmannie w 4 odcieniach, zdecydowałam się na odcień Soft Brown. Na grafice na opakowaniu wygląda bardzo jasno, ale nic bardziej mylnego, jest ciemna. Na Intagramie pokazywałam ją w zestawieniu z innymi produktami do brwi, które posiadam. Dalej moimi ulubieńcami do konturowania są cudnie pachnący czekoladą bronzer Too Faced oraz dający piękną tafle rozświetlacz marki Makeup Mekka w odcieniu Glitz. Bywają dni kiedy mam ochotę dodać coś więcej i na oku pojawia się kreska. Ostatnio dzięki eyelinerowi Sailor Moon, którym na prawdę łatwo podkreślić górną powiekę. Nie zamieściłam tu żadnych cieni do powiek, bo nie mogłam się zdecydować, które pokazać i prawdę mówiąc ostatnio mniej ich używam. Jednak jeżeli już się nimi bawię to robię szaleństwa i do tego niezastąpiony jest klej do brokatu od NYX. Położony na niego jakikolwiek błyszczący cień czy brokat trzyma się idealnie i nie zbiera w załamaniach powieki.


Największą grupą są produkty do ust. Zacznę od balsamu do ust Resibo, który zaskoczył mnie bardzo, oczywiście pozytywnie. Nałożony na usta pozostawia  na nich warstwę, która nie jest lepka i utrzymuje się bardzo długo. Nie zauważyłam tej poprawy kolorytu, o której zapewnia producent, ale to nie jest dla mnie priorytetem. Najważniejsze jest to, że usta faktycznie są zregenerowane. Poza tym mamy tutaj przegląd różnych formuł i wykończeń produktów do ust. Zaczynając od miniaturki błyszczyka Too Faced (zaznaczam, że nie przepadam za tym wykończeniem), który jest zamknięty w przeuroczym opakowaniu. Kolor jest iście letni, formuła na szczęście nie jest kleista (tego bym nie przeżyła), a zapach jest przyjemny. Częściej sięgam jednak po matowe wykończenie. Pomadka MAC w odcieniu Mehr, której według mnie bliżej do lekkiej satyny z jej dość kremową konsystencją, przez co bardzo przyjemnie się ją nosi na ustach. Odcień Mehr jest ładnym, neutralnym kolorem, który u mnie lekko podkreśla naturalny kolor ust. Jeżeli chciałam mocniejszy akcent to na ustach ląduje matowa pomadka w płynie od Makeup Mekka. Łatwo się ją nakłada na ustach, po chwili zastyga na mat, mimo to bardzo komfortowo się ją nosi. Moim ostatnim odkryciem jest nowość od Golden Rose, a mianowicie pomadka Soft&Matte. Ciekawe wykończenie, jest bardzo kremowa, ale o matowym wykończeniu. Zastyga na ustach, ale nie całkowicie.


Poniżej od lewej - błyszczyk Pure Peach Too Faced, Soft Mate 110 Golden Rose,  Ultra Matte Lip Pop Sticks Addicted Makeup Mekka, Mehr MAC.


Nowości kosmetyczne grudnia - m.in. pierwsze zakupy w GlamShop i spełnienie zachcianek

Nowości kosmetyczne grudnia - m.in. pierwsze zakupy w GlamShop i spełnienie zachcianek

Grudzień minął, a z nim cały rok. Muszę przyznać - cieszę się z tego i liczę po cichu by ten był lepszy. Wracając do tematu postu to koniec roku przyniósł spory zastrzyk nowości. Skorzystałam z promocji, uległam swoim zachciankom i tak o to zaczynam tłumaczenie ;)

W Galerii Handlowej Bonarka w Krakowie otworzył się sklep Aroma Life, znalazłam w nim markę Heart & Home. Już od jakiegoś czasu chciałam wypróbować ich zapachy i skusiłam się na cztery woski. 


Podczas trwania wariactwa wyprzedaży Black Friday skorzystałam ze zniżki w Glam Shopie. Już od dłuższego czasu chciałam przetestować produkty Hani. Zamówienie złożyłam zaraz po północy, by produkty, które chciałam kupić nie znikły ze sklepu. Jak się poźniej okazało to część nie została od razu przeceniona, ale stwierdziłam, że nie będę się bawić w anulowanie zamówienia i zostawiłam to. Wybrałam cztery cienie pojedyncze - od lewej: Butelka, Pralina, Różowe Złoto i Matowy Cielak oraz paleta magnetyczna.


Mój świąteczny prezent ode mnie dla mnie to perfumy, które od kilku lat były na mojej liście do kupienia. W końcu są moje! Odkąd przyszły, używam namiętnie.


Zamówienie złożyłam na iPerfumy, do paczki dorzuciłam próbkę zapachu GIVENCHY Ange ou Demon (Etrange) Le Secret oraz kolejne opakowanie korektora Maybelline.


Dzięki otrzymanej próbce będę mogła przetestować i przekonać się jak pachnie melonowa wersja kawowego peelingu Body Boom.


Zrobiłam również zamówienie w Kontigo uzupełniając brakujące produkty, a także skusiłam się na balsam do ust z Resibo i nowe brokatowe cienie marki Mystik Warsaw.




Kupiłam ją...Laura Mercier jest w końcu ze mną. A tak serio to puder tej marki bardzo chciałam wypróbować, szczególnie do utrwalania korektora. Chcę go porównać do Estee Lauder Translucent Perfecting Loose Powder, który już jakiś czas testuję.


Za klejem do brokatu z NYXa trochę się nachodziłam. Praktycznie wszędzie był wyprzedany, ale w końcu jest mój! 


W trakcie trwania Dnia Darmowej Dostawy kupiłam w Mintishop gąbeczkę Blend it, tym razem w kolorze czarnym.


A na koniec spełnienie swojej zachcianki - kupienie swojej pierwszej pomadki MAC. Tak odkąd pamiętam to wszyscy się nimi zachwycali, naoglądałam się ich zdjęć. Postanowiłam w końcu ulec, a promocja oczywiście bardzo temu pomogła. Już niedługo napiszę czy jestem zadowolona z zakupu ;)


W grudniu przybyło mi również sporo produktów, które dostałam podczas spotkania blogerek - wszystkie produkty pokazałam w poprzednim poście
Denko czyli zużyte kosmetyki w minirecenzjach - sierpień 2017 m.in. Resibo, Bielenda, Bandi, OlivePlus

Denko czyli zużyte kosmetyki w minirecenzjach - sierpień 2017 m.in. Resibo, Bielenda, Bandi, OlivePlus

W sierpniu nie zużyłam wielu produktów, postanowiłam się mimo to rozliczyć z denka. Na bierząco zużywam otwarte kosmetyki, dzięki temu mogę napisać o nich rzetelną, oczywiście mocno subiektywną opinię. Tym razem sama pielęgnacją.


1. Krem do rąk z aloesem OlivePlus 150ml
W skrócie - byłam z niego zadowolona. Pełną recenzję znajdziecie w tym wpisie → KOSMETYKI OLIVALOE ORAZ OLIVEPLUS - KREM DO RĄK, BALSAM DO UST & KREM DO TWARZY. JAK SIĘ SPRAWDZIŁY?

2. Maska do włosów OlivePlus 200g
Na jej temat pojawi się jeszcze osobny post. Mogę już jednak zdradzić, że bardzo dobrze się sprawdzała i na moich suchych cienkich włosach, jak i na grubych kręconych.

3. Żel pod prysznic brzoskwiniowy Fitokosmetik 350ml
Absolutny faworyt wśród żeli pod prysznic. Uwielbiam zapach brzoskwini i ten żel nimi pachnie. Dojrzałymi brzoskwiniami, nie jakimś chemicznym lekiem, jak to często ma miejsce. Skład i jakość w stosunku do ceny jest bardzo dobry.

4. Peeling cukrowy do ciała wersja mango Organic Shop 250ml
Uwielbiam mango! I w tym peelingu na prawdę było je czuć. Peelingi Organic Shop są tanie i na prawdę dobre. Prosty skład, proste opakowanie, fajne zapachy.

5. Bazyliowy szampon przeciw wypadaniu włosów Basil Elemnt Vis Plantis 300ml
Szampon nie miał intensywnego bazyliowego zapachu - to dla tych, którzy boją się ziołowych zapachów w kosmetykach. Dobrze oczyszczał skórę głowy i włosy zarówno u mnie jak i u męża. Co do efektu zmniejszenia wypadania włosów - to jest to bardzo ogólne stwierdzenie i trudno stwierdzić to po jednym zużytym opakowaniu. Na pewno skóra głowy była w dobrej kondycji, a to na pewno ma wpływ na zmniejszenie wypadania włosów. 

6. Aloesowy szampon do włosów Equilibra 250ml
Mój faworyt jak na razie jeżeli chodzi o szampony. Aloes bardzo dobrze sprawdza się w roli nawilżacza. Włosy po użyciu tego szamponu są błyszczące.

7. Wybielająca pasta do zębów Elgydium.
Zamieściłam tutaj tą pastę, ponieważ po zabiegu wybielania zębów polecił mi ją stomatolog. Nie od dziś wiadomo, że pasty do zębów nie mają "mocy" wybielającej zębów. Nie mniej jednak potrafią dobrze usuwać przebarwienia, które pozostają na naszych zębach po zjedzeniu posiłku czy wypiciu kawy/herbaty czy wina. W tym wypadku ta pasta radzi sobie bardzo dobrze.


8. Olejek do demakijażu Resibo 150ml
O tym produkcie najtrudniej wyrazić mi opinię. Byłam go szalenie ciekawa, bo wszyscy o nim mówili. Chyba wyobraziłam sobie, że jest to magiczny eliksir i spodziewałam się po nim nie lada cudów. Produkt ten kupiłam pod koniec zeszłego roku. Używałam intensywnie w pierwszej połowie tego roku. I tak jak napisałam w jego recenzji - OLEJEK DO DEMAKIJAŻU MARKI RESIBO - HIT CZY KIT? CZY SIĘ U MNIE SPRAWDZIŁ? nie lubiłam go używać do demakijażu oczu. Resztka tego produktu leżała kilka miesięcy na półce i w końcu wylądował w denku. 

9. Multi Essence 4w1 esencja do pielęgnacji cery mieszanej Bielenda 200ml
To drugi produkt, zaraz po brzoskwiniowym żelu, który jest moim odkryciem w tym denku. Produkt dostałam na Meet Beauty Conference, w pierwszej chwili pomyślałam to kosmetyk nie dla mnie - na pewno w składzie jest alkohol. Jednak po rzuceniu okiem na skład, alkoholu nie było, za to wysoko znajduje się filtrat z drożdży. Stwierdziłam spróbuję. Stosowałam esencje tak jak płyn micelarny do oczyszczania twarzy. Zaniechałam przemywania nim oczu, bo jednak trochę je podrażniał. Do reszty skóry sprawdzał się na prawdę dobrze. Czuć było, że skóra jest czysta i sprężysta. 

10. Żel do mycia oczu i twarzy Tołpa 195ml
Dla mnie to dziwny kosmetyk. Po jego użyciu miałam wrażenie, że buzia nie jest wcale umyta. Po przetarciu twarzy wacikiem nasączonym esencją Bielendy fakt ten się potwierdzał. Żel był bardzo delikatny, faktycznie nie podrażniał oczy, ale nie radził sobie z tuszami.

11. Golden Collagen Eye Pads GlySkinCare
Kolagenowe płatki pod oczy ze złotem. Miały śmieszną żelową konsystencję, po nałożeniu na skórę pod oczami był wyczuwalne chwilowe ochłodzenie. Jednak po chwili temperatura się wyrównywała. Miałam wrażenie, że płatki są słabo nasączone produktem. Po ich zdjęciu i tak nałożyłam krem pod oczy, bo mimo, że skóra wyglądała ładnie, to brakowało mi mocnego nawilżenia.

12. Hydrolat różany Ministerstwo Dobrego Mydła 50ml
Mój pierwszy tonik (bo tak używałam hydrolatu) w spreyu. Codziennie rano i wieczorem używałam go po oczyszczeniu twarzy, a przed nałożeniem kremu. Forma rozpylenia bardzo przypadła mi do gustu, miałam wrażenie, że dzięki temu produkt był wydajniejszy, niż nalewanie go na wacik, czy bezpośrednio na dłoń.

13. Krem do twarzy intensywnie nawilżający Hydro Care Bandi 30ml
Mini wersja pełnowymiarowego kremu. Stosowałam go rano pod makijaż. Miał lekką, jakby żelową konsystencję, która dość szybko się wchłaniała. Skóra była dostatecznie nawilżona.


Próbki i miniaturki. 
Próbkę kremu pod oczy z Vianka już miałam i podobnie jak wcześniej teraz też stwierdzam, że jest dla mnie zbyt lekki. CosNature zapowiada się dobrze, szczególnie, że próbka 5ml starcza na jakiś czas. Suchy olejek Nuxe pachnie obłędnie.
Olejek do demakijażu marki Resibo - hit czy kit? Czy się u mnie sprawdził?

Olejek do demakijażu marki Resibo - hit czy kit? Czy się u mnie sprawdził?

Ostatnio o olejkach, a szczególnie o tym do demakijażu marki Resibo było bardzo głośno. Temat troszkę przycichł, wydaję mi się, że został po prostu przyćmiony kolejnym produktem  Resibo czyli serum do twarzy. Swój olejek Resibo kupiłam w październiku, aktualnie mam jeszcze około 1/4 opakowania. Myślę, że po takim czasie użytkowania mogę się już wypowiedzieć na jego temat.





Producent obiecuje, że olejek usuwa wszelkie zanieczyszczenia, rozpuszcza sebum. Bez dyskomfortu zmywa nawet wodoodporny makijaż. Pozostawia skórę miękką i dobrze odżywioną. Do każdego typu cery: odżywia i nawilża suchą, reguluje tłustą i mieszaną. Dołączona do olejku ściereczka z mikrofibry delikatnie peelinguje skórę.  

Sposób użycia: Nanieś olejek na suchą lub wilgotną skórę twarzy i wmasuj, podobnie jak wtedy, gdy używasz żelu do mycia. Następnie zmyj przy pomocy specjalnej ściereczki z mikrowłókna dołączonej do produktu, zmoczonej w ciepłej wodzie. Przykładaj ściereczkę do twarzy i lekko dociskaj, postaraj się nie naciągać skóry. Ściereczka jest wielokrotnego użytku – możesz ją łatwo umyć ciepłą wodą z mydłem.

Skład: Linum Usitatissimum Seed Oil, Vitis Vinifera Seed Oil, Crambe Abyssinica Seed Oil, Persea Gratissima Oil, Tocopherol, Leptospermum Scoparium Branch/Leaf Oil, Parfum, Limonene

Cena: 59zł (w październiku kosztował 49zł)


OPAKOWANIE
Olejek zamknięty jest w plastikowej butelce z piękną etykietą w stylu boho. Butelka jest zakończona dozownikiem z pompką, co jest bardzo wygodnym rozwiązaniem. Niestety trafił mi się chyba wadliwy egzemplarz - mam nadzieję, że nie jest to powszechne w każdej butelce, ponieważ pompka przy ustawieniu w pozycję "lock" i próbie jej odblokowania niestety zacina się. Dlaczego blokowałam dozownik? Gdy chciałam wziąć olejek do kosmetyczki w podróż. Niefajnie byłoby mieć wylany olejek w bagażu. Trzeba było się na prawdę namęczyć, żeby odblokować pompkę.
Butelka z olejkiem zapakowana była w tekturową tubę, do której dołączona jest ściereczka z mikrowłókna. Całość prezentuje się bardzo ładnie, delikatnie i kojarzy się z naturą.


WŁAŚCIWOŚCI
Olejek ma ciemnożółty kolor, a jego zapach jest całkiem dla mnie neutralny. Wydajność jest bardzo przyzwoita, co prawda nie używam go codziennie, ale do demakijażu pełnego makijażu. Do jednorazowej aplikacji potrzebuję użyć dwie pompki. Jest ze mną od października i jeszcze nie dobił dna. Używałam olejku zgodnie z zaleceniami producenta, czyli rozprowadzałam go całą suchą twarz, następnie moczyłam dołączoną ściereczkę w letniej wodzie i dociskałam miejsce po miejscu. Olejek początkowo rozmazywał makijaż, a namocznona ściereczka zbierała resztki makijażu. Trudno mi było jednak zmyć tusz do rzęs, trzeba było uważać, żeby olejek nie dostał się do oczu. Tutaj jednak muszę zaznaczyć, że cienie i wodoodporny eyeliner zmywał bardzo dobrze. Co do ściereczki to jest ona podobna do rękawicy Glov. Mam ją w wersji mini, nakładaną na palec i ten sposób demakijażu preferuję na wyjazdach. Co do utrzymania czystości ściereczki to faktycznie dopierała się po użyciu mydłem (teraz używam olejku pod prysznic ISANA do jej prania), ale po kilku użyciach lekko zszarzała. Próbowałam ją nawet wyprać w pralce z białymi ręcznikami, ale dalej nie wyglądała jak nowa. Najgorzej jednak wyglądają brzegi ściereczki - możecie porównać zdjęcie nowej ściereczki powyżej i używanej poniżej.



W takim razie czy jest to hit czy kit? Nie mogę powiedzieć, że olejek do demakijażu Resibo jest złym kosmetykiem. Jego skład jest bardzo dobry, posiada piękny, dopracowany design - mimo zacinającej się pompki, ale możliwe, że mi po prostu trafiło się takie opakowanie. Jakie efekty zauważyłam po używaniu tego olejku? Po użyciu olejku, skóra jest bardzo miękka i przyjemna w dotyku. Irytuje mnie jednak fakt, że trudno domywa się tusz z rzęs, a do tego zostaje lekka mgła na oczach. Najlepiej sprawdza się jak rzęsy domywam po prostu płynem micelarnym z Sylveco. Używam co prawda tuszu do rzęs L'oreal So Couture, który na prawdę dobrze się trzyma i nie osypuje w ciągu dnia. Nie wiem jakby sobie poradził z innymi "lżejszymi" tuszami. Polecam po prostu wypróbować Wam ten produkt. Olejek do demakijażu może być używany przez każdy typ skóry - nawet przetłuszczającą się. Sama po wykończeniu tego produktu zastanowię się mocno czy kupić kolejne opakowanie, szczególnie, że cena wzrosła i tak jak pisałam wyżej, kosztuje już 59zł.


Stosowaliście ten olejek do demakijażu?
Może polecacie coś innego?
A może czujecie się nim skuszeni? :)
Wishlista czyli kosmetyczne plany na 2017 rok

Wishlista czyli kosmetyczne plany na 2017 rok


Nowy rok, nowe kosmetyczne plany. Lubię robić takie listy dla samej siebie, nie trzymam się jej sztywno, ale daje mi ona zarys tego co chcę wypróbować (czasem nawet kupić ponownie). W ogromie dostępnych produktów można się zatracić. Gdy słyszy się hasło promocja, wyprzedaż, okazja - często można stracić głowę. Taka lista pomaga w takich sytuacjach ;) 
Wszystkie zdjęcia są podlinkowane do miejsc z których pobrałam grafikę.


PIELĘGNACJA 


W pielęgnacji króluje Norel, na liście znalazły się produkty, których od nich nie używałam. Jedynie krem pod oczy witaminowy zachęcił mnie do siebie próbką, którą otrzymałam do ostatnich zakupów. 
Z Resibo chciałabym wypróbować krem pod oczy i serum. Mokosh to glinka, hydrolat i olej jojoba, który miałam w mini wersji. Miniatura kremu pod oczy i serum z Kiehl's zachęciła mnie mocno do posiadania pełnej wersji produktów. Póki co stopuje mnie ich cena, ale może się na nie skusze.


KOLORÓWKA

Kolorówka to spory mix :) Z Pomadek chciałabym wypróbować te naturalne z Lavera. Nadal kusi mnie pomadka z MAC, tylko nie mogę się zdecydować na kolor, chciałabym taki, by móc nosić ją jak najczęściej. Może w tym roku w końcu któryś wybiorę. Limitka z Kobo też wygląda ładnie, a ostatnio zobaczyłam matową serię pomadek z KIKO, które mają piękne kolory i jak na złość jej nie przeceniają ;) Korektory pod oczy to Lavera, niedostępny w Polsce Maybelline i full cover z MUFE
Z cieni chciałabym wypróbować te z TheBalm - szczególnie matowa paletka Meet Matt(e) Trimony, która podobno ma świetną pigmentację. Polubiłam się bardzo z bronzerem z Kobo i chętnie poznam inne ich produkty np. pudry. Jeżeli jesteśmy przy pudrach, to tyle dobrego słyszałam o Ben Nye, że musiał się tu znaleźć. Polubiłam się z minerałami i po zużyciu próbki z Lily Lolo chcę pełne opakowanie. Do brwi chciałabym wypróbować precyzyjną kredkę z Golden Rose. 
Z przyrządów kosmetycznych chętnie poznałabym się z gąbeczkami, a po pierwszym pędzlu mBrush, chcę kolejne - szczególnie te do blendowania cieni na powiece. 

PERFUMY
Trochę sporo w tej kategorii, ale...Armani Code i Estee Lauder już mi się kończą, dosłownie kilka kropel na dnie mi zostało. Nie umiem się z nimi rozstać, bo bardzo je lubię. A pozostałe Armani Si, Angel i Alien Thierry'ego Muglera, Ange ou Demon Givenchy czy Hypnose Lancome mam już od jakiegoś czasu wypróbowane dzięki próbką i to całkiem sporym. Nie umiem się zdecydować na jeden, dlatego są tu wymienione wszystkie :)


INNE

Dodatkowo załączyłam tu kąpielowe umilacze, których u mnie nigdy dość. Bardzo lubię różnorakie kule do kąpieli i chętnie poznam nowe wersje - te pachnące, barwiące wodę i pianotwory :) Co do pachnących świeczek, to pięknie wyglądają duże słoje z Yankee Candle. Niestety są strasznie drogie,. Gdybym miała się na nie skusić, wybrałabym Pink Sand lub Lake Sunset. Tańszą alternatywą są woski i w tym roku chciałabym poznać się z tymi trzema.
Wishlista 2016 - rozliczenie. Co kupiłam, jak się sprawdziło i co nadal chce wypróbować.

Wishlista 2016 - rozliczenie. Co kupiłam, jak się sprawdziło i co nadal chce wypróbować.

Tworzenie wish list to jedno, a rozliczanie się z nich? :) Patrząc wstecz na to co chcieliśmy możemy sobie uświadomić czy dana rzecz to tylko zachcianka czy faktycznie bardzo chcemy ją mieć. Powoli tworzę już listę na 2017 rok, a tym czas poniżej znaleźć możecie zobaczyć listę utworzoną w zeszłym roku. Powiem szczerze, że na prawdę sporo z niej znalazło się u mnie. Czasem nie był to dokładnie konkretny produkt, ale marka się zgadza :) Na zielono zaznaczyłam produkty, których nie udało mi się wypróbować.

Pierwsza kategoria - PIELĘGNACJI CIAŁA
1 2 3 4 5 6 7 8
 
1 Nie poznałam się z marką Zielone Laboratorium, nadal mnie jednak ciekawi.
 
2 Załapałam się już na nową wersję żelu aloesowego 99% ze Skin79. Żel aloesowy jest na prawdę uniwersalnym kosmetykiem.
 
3 Z Vianka nie poznałam olejku do ciała, który zamieściłam w wish liście, za to wypróbowałam odżywczy balsam do ciała i peeling do ciała. Aktualnie używam jeszcze płynu do higieny intymnej z Vianka.
 
4 Z Nacomi skusiłam się na krem pod oczy. Już niedługo pojawi się jego recenzja. Chętnie sięgnę po inne produkty tej marki.

5 Mydła Yope kupowałam w tym roku na namiętnie. Bywały promocje, gdzie kosztowały ok 10zł, więc wtedy robiłam zapas.

6 Orientany nie udało mi się wypróbować, ale nadal chętnie poznam.
 
7 Z Organique skusiłam się na ałun, ale nie był to strzał w dziesiątkę.
 
8 W tym roku zamiast The Secret Soap Store polubiłam ich firmę matkę - Scandia Cosmetics.



Druga kategoria - PIELĘGNACJA TWARZY
1 2 3 4 5 6 7 



1 i 2 Norel w tym roku pojawiał się u mnie często. Z żurawinowej serii skusiłam się na krem pod oczy. Stosuję też kwasowy tonik, kolejne opakowanie kremu multiwitaminowego oraz serum z witaminą C. Jestem z nich bardzo zadowolona i chętnie poznam kolejne produkty. 
 
3 Holika Holika i ich kultowy żel aloesowy znalazł się u mnie.
 
4 Miałam próbkę kremu w wersji Orange z Make Me Bio i zapach mi nie podszedł. Kupiłam w końcu Lekki krem nawiżający SPF25
 
5 Pierwszy kosmetyk, który testuję z Resibo to olejek do demakijażu. Szykuje się recenzja, ale już mogę powiedzieć, że chętnie wypróbuję ich krem pod oczy.

6 Produkt It's Skin dostałam w paczce od Inteterendo. Póki co Pianka MangoWhite to jedyny produkt, który przetestowałam z tej marki.
    
7 Marki Purite nadal nie testowałam. 


Trzecia kategoria - MAKIJAŻ

1 2 3 4 5 6 7 8 9
1 Podkłady mineralne miałam w tym roku możliwość przetestować, z czego bardzo się cieszę. Produkty Annabelle Minerals dostałam podczas konferencji Meet Beauty. Do testów dostałam również mini produkty Lily Lolo. Minerały to na prawdę fajna sprawa.

2 Tusz do rzęs So Coutute stał się moim ulubieńcem! Aktualnie używam wersji So Couture So Black, która też jest świetna.   

3 Skusiłam się jednak na wysuszacz do lakieru z Sally Hansen. Co prawda używam teraz hybryd, ale paznokcie u stóp dalej maluję tradycyjnymi lakierami i tam przyspieszacz wysychania jest nieoceniony.

4 Kosmetyki z TheBalm dalej za mną chodzą i to nie tylko bronzer i rozświetlacz, ale i paletki cieni.
 
Zoeva En Taupe jest u mnie dzięki mojemu żowi :)

6 Better Than Sex z Too Faced dalej mnie ciekawi szczególnie ze względu na jego mocno kontrowersyjne opinie. Może trafi się kiedyś miniatura tego tuszu w którymś z Sephora box.

7 Niezmiennie pomadka z MAC za mną chodzi, ale nadal się na nią nie skusiłam. Przede wszytskim nie mogę się zdecydować na kolor ;)

8 Urban Decay to jedna z tych marek, którą bardzo bym chciała przetestować i nad myślę, że kredka na początek do dobry pomysł.

9 W tym roku miałam okazję być na warsztatach macicuru hybrydowego, na które zaprosiła mnie marka Indigo. Największą jednak niespodzianką był dla mnie upominek jaki dostałam - zestaw startowy do hybryd, gdzie znalazłam wszystko do robienia sobie paznokci w domu :)   
Nowości WRZESIEŃ 2016 czyli poszukiwanie kosmetyków.

Nowości WRZESIEŃ 2016 czyli poszukiwanie kosmetyków.

Wiem, opuściłam się w prowadzeniu bloga...ma swoje usprawiedliwienie mam tylko tyle, że wrzesień/październik był mocno zwariowanym czasem. Dni uciekały mi, nawet nie wiem kiedy. Nagle patrzę, a tu już prawie listopad. Wszystko przez przygotowania do ślubu, ślub i ogarnięcie się już po. 
Od dłuższego czasu szukałam kilka pozycji do swojej kosmetyczki, ponieważ postanowiłam, że będę malować się sama na "swój wielki dzień" (śmieszy mnie nazywanie tak swojego ślubu :P). Widziałam jak makijaż będzie wyglądał, moim zadaniem było dokupienie kilka produktów.


Miałam upatrzone rzeczy do kupienia w Sephorze i czekałam na jakąś akcję w stylu -20% na cały asortyment. W międzyczasie dostałam e-mail z informacją o Boxie Sephora dodawanym do zakupów on-line. Od razu dodałam do koszyka wybrane produkty i wpisałam kod promocyjny, aby otrzymać box gratis. Miniaturki, które znalazły się w boxie opisałam w TYM poście.


Co do zakupów - wybrałam bazę pod cienie Too Faced. Mam bardzo tłuste powieki, cienie czy eyeliner rozmazują się na nich błyskawicznie. Próbowałam aplikować korektor jako bazę, cienie trzymały się minimalnie lepiej, ale i tak po kilku godzinach nie było ich już widać. Czytałam wiele na temat "idealne bazy" i zdecydowałam się, że wypróbuję właśnie Shadow Insurance. Kolejnym produktem był korektor marki Make Up For Ever. Nie długo napiszę coś więcej na temat bazy i korektora. Dodatkowo do koszyka dorzuciłam pęsetę do brwi oraz gumki do włosów. Poprzednia sephorowa pęseta służyła mi dobrze kilka lat, stępiła się, więc zakupiłam nową. Gumki do włosów, które wyglądają jak śmieszne, związane wstążki widziałam już u kogoś, były zachwalane, więc się skusiłam. Wyglądają dobrze, ale już mogę powiedzieć, że moje włosy się z nimi nie polubiły :P


Dorzucone gratisy do zamówienia on-line. Męskimi perfumami chciałam ucieszyć męża, ale on nie z tych co używają perfum. Na siłę trzeba go przekonywać, żeby ich użył ;)


W drogerii Pigemnt skusiłam się na zachwalany olejek do demakijażu twarzy z Resibo. Urocza buteleczka z dozownikiem zapakowana w kartonową tubę. W środku załączona jest ściereczka, która pomaga nam w demakijażu twarzy.


Moja pierwsza zalotka do rzęs, chciałam wypróbować czy jest jakaś widoczna różnica po jej użyciu. Kępki rzęs Ardell wyglądają bardzo ładnie i naturalnie - tzn. możemy dzięki nim wyczarować takie podkreślenie oka, na jakim nam w danym momencie zależy.


Skończył mi się krem do twarzy, więc zainwestowałam w Make Me Bio Lekki krem nawilżający z SPF 25. Skusiłam się na żel z Holika Holika, właściwości żelu aloesowego opisywałam TU.


Dobre 2 miesiące szukałam odpowiedniego podkładu, który sprawdzi się idealnie i mnie nie zawiedzie podczas mojego ślubu. Zdecydowałam się w końcu na Clarins Everlasting Foundation+ SPF 15 w odcieniu 108 sand.



A na koniec miła niespodzianka w postaci prezentu z Tokyo :) Shiseido Medicated Baby Powder (Pressed). Oryginalny produkt znanej japońskiej marki prosto ze stolicy Azji :)


Znacie któryś z tych produktów? Już niebawem napiszę o nich więcej! Także zapraszam tu ponownie :)
Copyright © 2014 Not Too Serious Blog , Blogger
Icons made by Freepik from www.flaticon.com is licensed by CC 3.0 BY