Pokazywanie postów oznaczonych etykietą peeling. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą peeling. Pokaż wszystkie posty
Peeling do ciała mango od MAWAWO Cosmetics

Peeling do ciała mango od MAWAWO Cosmetics

Pozostając w tematyce mango (poprzednia recenzja była o pomadce do ust w wersji mango), mam Wam do przedstawienia peeling do ciała. Podczas ostaniej jesiennej edycji targów EKOTYKI poznałam zupełnie dla mnie nową polską markę - Mawawo Cosmetics. Ich stoisko przykuwało oko swoimi pięknie wyeksponowanymi kosmetykami. Nie mogłam przejść obojętnie obok owocowych wariantów kosmetyków do pielęgnacji ciała. Odkręcone testery peelingów, maseł czy musów można było wąchać bez końca, przypominając sobie jak pachną soczyste melony, kokosy czy truskawki. Osobiście mam słabość do mango i gdy tylko widzę w nazwie czy na obrazku ten owoc to mogę kupić kota w worku. Tutaj kota w worku oczywiście nie kupiłam, a ostatecznie po długich chwilach zanurzania nosa w słoiczkach z kosmetykami, skusiłam się na mus o zapachu melona i peeling do ciała w wersji mango. Co ciekawe mus jest kosmetykiem 2w1, bo nadaje się do pielęgnacji twarzy i ciała. On jeszcze czeka na swoją kolej, jak tylko go wypróbuję, na pewno dam znać co o nim myślę. 



W asortymencie marki znajdziemy następujące kategorie kosmetyków:
  • masła do ciała
  • peelingi do ciała
  • musy do twarzy i ciała
  • peelingi do twarzy
  • pianki do mycia twarzy
  • płyny micelarne
  • kremy i sera do twarzy
Produkty do pielęgnacji ciała występują w różnych wariantach zapachowych, które można dosłownie jeść oczami - pięknie się prezentują i wspaniale pachną.



Skupmy się jadnak na razie na peelingu do ciała, który już zużyłam i chciałabym Wam opisać co o nim sądzę.
Na stronie mawawocosmetics.com przeczytamy:
Produkty z tej serii zostały opracowane z myślą o osobach, które szukają skutecznej, intensywnej pielęgnacji, ale nie wywołującej podrażnień. Intensywne Peelingi Cukrowe do Ciała szczególnie polecamy osobom ze skórą suchą, potrzebującą odżywienia, regeneracji, z pierwszymi oznakami starzenia, narażonej na zmieniające się warunki atmosferyczne, a także z tendencją do występowania stanów zapalnych i wrastających włosków.
•    Produkt wegański
•    98,8% składników pochodzenia naturalnego

INCI: Sucrose, Helianthus Annuus Seed Oil, Butyrospermum Parkii Butter, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Cocos Nucifera Oil, Glycine Soja Oil, Olus Oil, Theobroma Cacao Seed Butter, Lauryl Glucoside, Tocopherol Acetate, Tocopherol, Juglans Regia Shell Powder, Persea Gratissima Oil, Riboflavin, Silica Dimethyl Silylate, Aqua, Parfum, Limonen
Cena: 47 zł za 200 ml
Produkt kupiłam sama, a załapałam się na zniżkę targową i o ile pamięć mnie nie myli to było to jakieś -20%. 

Czas wyrazić opinię o kosmetyku, Zacznę może od zapachu, który urzekł mnie na tyle, że postanowiłam kupić peeling do ciała. A zaznaczę, że tego typu kosmetyku używam bardzo rzadko. Jeżeli już to sięgam właśnie po peelingi cukrowe, które są w mojej ocenie znacznie delikatniejsze niż solne. Opisywany tutaj peeling mogę umieścić w kategorii "średniego zdzieraka" - nie jest ani przesadnie mocny, ale czuć jego działanie. Po użyciu peelingu skóra jest na tyle natłuszczona, że dla mnie nie było potrzeby używania balsamu do ciała. Nie było to oczywiście nieprzyjemne uczucie, skóra nie kleiła się, ale była przyjemna w dotyku. Z działania, wyglądu opakowania i przede wszystkim z zapachu soczystego mango jestem bardzo zadowolona. Jedyne do czego mogłabym się przyczepić to kolor - mimo, że żółta barwa jest bardzo intensywna i zarazem apetyczna, to przy spłukiwaniu wszystko jest koloru peelingu. Oczywiście łatwo jest to umyć, ale myślę, że gdybym następnym razem miała dobrać produkt do kąpieli według koloru, sięgnęłabym po niebieski lub zielonkawy produkt. Przy spłukiwaniu kojarzyłby się z pięknym lazurem morza niż słomkowym kolorem - tutaj sami możecie sobie dopowiedzieć - czym. Niemniej jednak kosmetyku używało mi się bardzo przyjemnie i chętnie przy okazji poznam kolejne produkty marki Mawewo.
Przetestowałam 3 kosmetyki marki D'ALCHÉMY - jak się sprawdziły i czy są warte swojej ceny?

Przetestowałam 3 kosmetyki marki D'ALCHÉMY - jak się sprawdziły i czy są warte swojej ceny?

Czy znacie markę kosmetyczną D'ALCHÉMY? W tym wpisie chciałabym Wam ją troszeczkę przybliżyć. Jakiś czas temu dostałam propozycję przetestowania ich produktów. Których kosmetyków dokładnie? Wybrałam krem, tonik i peeling. Przypomnę może pokrótce jaką mam cerę by osoby poszukujące opinii o produktach mogły odnieść się do mojej recenzji.

STAN MOJEJ SKÓRY

Mam przetłuszczający się obszar nosa, a reszta twarzy jest sucha. Skórę mam  delikatną, naczynkową. Nie mam tendencji do niedoskonałości. Wiek - (już) 30+.



OPIS MARKI

D’ALCHEMY to nowa marka naturalnych i organicznych preparatów pielęgnacyjnych o działaniu anti-aging. Kierowana jest do świadomych konsumentów, dbających o zdrowie, urodę i kondycję fizyczną. „Naturalne piękno” według D’ALCHEMY to przede wszystkim olśniewającą cera, będąca odzwierciedleniem dwóch czynników: zdrowia skóry i zrównoważonego podejścia do życia. 

Inspiracją dla D’ALCHEMY jest teoria „holistycznego piękna”, zaczerpnięta z filozofii Alchemików, średniowiecznych prekursorów współczesnych nauk medycznych i farmaceutycznych. W swej istocie filozofia ta wyraża odwieczne, obecne we wszystkich kulturach, ludzkie dążenie do doskonałości, pragnienie wewnętrznego spokoju i duchowej mądrości…

Zaawansowane technologicznie preparaty D’ALCHEMY są odpowiedzią na najbardziej problematyczne wyzwania i potrzeby skóry, by jak najdłużej zachować jej młodość oraz odsunąć w czasie procesy jej starzenia się. Zawierają skuteczne, wyłącznie naturalne i organiczne substancje aktywne o optymalnym stężeniu, które działają w sposób synergiczny, w idealnej harmonii ze skórą. Ich działanie spotęgowane jest poprzez zastosowanie najcenniejszych, starannie dobranych i naturalnie-czystych olejków eterycznych, które – jak potwierdzono w aromaterapii - bardzo aktywnie oddziałują na komórki skóry, uprzyjemniając jednocześnie codzienne rytuały pielęgnacyjne. 

Wszystkie produkty D’ALCHEMY są wolne od substancji syntetycznych, natomiast stosowane w nich układy konserwujące posiadają certyfikat ECOCERT i są rekomendowane w kosmetyce naturalnej, jako substancje „identyczne z naturalnymi”. Skuteczność receptur kosmetycznych D’ALCHEMY opiera się na hydrolach roślinnych zastępujących zwykłą wodę, olejach extra-vergin, czystych olejkach eterycznych i wyselekcjonowanych ekstraktach z roślin, uprawianych metodami organicznymi. Efekty działania kluczowych składników aktywnych potwierdzają badania kliniczne. Preparaty D’ALCHEMY sprawdzane są także pod kątem reakcji alergicznych lub zapalenia skóry. Ich wysoką biowitalność oraz stabilność mikrobiologiczną gwarantują unikatowe opakowania wykonane ze szkła biofotonicznego. 

Szacunek i troska o środowisko, organizmy żywe oraz zdrowie ludzkie sprawia, że kosmetyki D’ALCHEMY są nie tylko wolne od substancji potencjalnie szkodliwych i niedozwolonych przez organizacje certyfikujące (ECOCERT/COSMOS/NATRUE), a także wolne od jakichkolwiek składników odzwierzęcych, tj. pochodzących ze zwierząt żywych czy martwych (np. kolagen, kawior, lanolina) jak i od produktów przez zwierzęta wytwarzanych (np. miód, mleko). Ponadto żaden z preparatów D’ALCHEMY ani surowców wykorzystywanych do ich produkcji nie był nigdy testowany na zwierzętach. To wszystko sprawia, że produkty D’ALCHEMY są bezpieczne oraz w 100% przeznaczone dla Vegan oraz Wegetarian.

Więcej na stronie dalchemyskincare.com



JAKIE PRODUKTY WYBRAŁAM DO TESTÓW




TONIK NAWILŻAJĄCY

Nie ukrywam, że celowo umieściłam tonik na pierwszej pozycji przy pisaniu opinii. Już teraz zdradzę Wam, że z całej trójki jest to mój ulubieniec! A początkowo byłam mocno sceptyczna co do niego. Bo przyznajmy sobie szczerze - tonik za tą cenę powinien być wyjątkowy! Wymagałam wiele i się nie zawiodłam. Zacznijmy od zapachu - przepięknie pachnie! Połączenie olejku grejpfrutowego i róży robią swoje. Mogłabym mieć takie perfumy, albo odświeżacz powietrza. Brzmi to dziwnie, ale jak będziecie mieli okazję to koniecznie powąchajcie ten kosmetyk! Jeżeli chodzi o działanie to faktycznie fajnie przygotowuje skórę do dalszej pielęgnacji. Tutaj muszę zaznaczyć, że bardzo pozytywnie zaskoczona jestem atomizerem. Używałam wiele, ale ten rozpyla tak drobną mgiełkę! Nic nie spada tam gdzie nie powinno i podejrzewam, że przez to jest tak wydajny. Sama buteleczka jest ciężka (co może być uciążliwe w podróży), ale bardzo dobrej jakości. Szkło, z którego są wykonane opakowania marki D'ALCHÉMY to szkło biofotoniczne -  grube, ciemne, niepozwalające przechodzić wiązkom światła do środka i oddziaływać niekorzystnie na produkt.

Skład: ROSA DAMASCENA (DAMASK ROSE) FLOWER WATER, PROPANEDIOL, AQUA, GLYCERIN, POLYGLYCERYL-4 LAURATE SEBACATE, POLYGLYCERYL-6 CAPRATE/CAPRYLATE, GLUCONOLACTONE, ROSA GALLICA (FRENCH ROSE) FLOWER EXTRACT, TREHALOSE, CITRUS PARADISI (GRAPEFRUIT) PEEL OIL, SODIUM BENZOATE, ROSA DAMASCENA (DAMASK ROSE) FLOWER OIL, HYDROLYZED ALGIN, CALCIUM GLUCONATE, POTASSIUM SORBATE, SODIUM PHYTATE, CITRIC ACID, SORBIC ACID, ZINC SULFATE, ALCOHOL, CITRAL, CITRONELLOL, LIMONENE

100 ml / Cena 129 zł


PRZECIWSTARZENIOWY KREM 

W przypadku kremu mam ciężki orzech do zgryzienia, jeżeli chodzi o wydanie werdyktu. Fakty są takie, że podobnie jak tonik, krem zamknięty jest w bardzo dobrym jakościowo słoiczku ze szkła biofotonicznego. Konsystencja jest bogata, gęsta, ale po rozprowadzeniu na twarzy, nie pozostawia tłustej warstwy. Dominującym zapachem kremu są zioła - szczególnie wyczuwam rozmaryn. Na szczęście znika on chwilę po nałożeniu. Po zużyciu całego słoiczka kremu przyznaję, że był on dla mnie przyjemniejszy do nakładania na dzień niż na noc. Pod makijaż nadawał się bardzo dobrze, a w wieczornej pielęgnacji lubię jak na skórze pozostaje uczucie otulenia jej grubą warstwą. Teraz nasuwa się pytanie czy warto jest wydać na niego 170 zł? Spójrzcie na skład  kremu poniżej. Jeżeli przejrzymy składy polecanych kremów wysokopółkowych w Perfumeriach, znajdziemy na pierwszym miejscu (czyli ten składnik występuje jako dominujący, w największej ilości, procentowo) parafinę, glicerynę czy wodę - składniki, które są bardzo tanie. Czyli wychodzi, że płacimy głównie za markę. W przypadku tego kremu, składniki są imponujące i dobrane w ciekawych proporcjach.


Skład: ROSA DAMASCENA (DAMASK ROSE) FLOWER WATER, HAMAMELIS VIRGINIANIA (WITCH HAZEL) LEAF WATER, PROPANEDIOL, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, GLYCERYL STEARATE, SQUALANE, LINUM USITATISSIMUM (LINSEED) SEED OIL, CETEARYL ALCOHOL, ARGANIA SPINOSA (ARGAN) KERNEL OIL, BUTYROSPERMUM PARKII (SHEA) BUTTER, SHOREA STENOPTERA SEED BUTTER, ORYZA SATIVA (RICE) STARCH, ACACIA SENEGAL GUM, STEARIC ACID, GLYCERYL STEARATE CITRATE, AQUA, ISOPROPYL ISOSTEARATE, TREHALOSE, SODIUM STEAROYL, GLUTAMATE, PYRUS MALUS (APPLE) JUICE, PRUNUS PERSICA (PEACH) JUICE, TRITICUM VULGARE (WHEAT) SEED EXTRACT, HORDEUM VULGARE (BARLEY) EXTRACT, ROSA MOSCHATA (MUSK ROSE) SEED OIL, COCOS NUCIFERA (COCONUT) OIL, MAURITIA FLEXUOSA (BURITI) FRUIT OIL, ROSA DAMASCENA (DAMASK ROSE) FLOWER OIL, ROSMARINUS OFFICINALIS (ROSEMARY) OIL, SANTALUM ALBUM (SANDALWOOD) WOOD OIL, CITRUS RETICULATA (TANGERINE) PEEL OIL, LAVANDULA ANGUSTIFOLIA (LAVENDER) OIL, EUGENIA CARYOPHYLLUS (CLOVE) BUD OIL, LAVANDULA STOECHAS (LAVENDER) EXTRACT, CROCUS CHRYSANTHUS BULB EXTRACT, GARDENIA TAHITENSIS FLOWER EXTRACT, TOCOPHEROL, PANAX GINSENG ROOT EXTRACT, SODIUM PHYTATE, BENZYL ALCOHOL, SALICYLIC ACID, SORBIC ACID, SODIUM HYDROXIDE, BETA-SITOSTEROL, SQUALENE, SODIUM BENZOATE, GLUCONOLACTONE, CALCIUM GLUCONATE, CITRIC ACID, ALCOHOL, POTASSIUM SORBATE, GLYCINE SOJA (SOYBEAN) OIL, GLYCERIN, GLYCERYL CAPRYLATE, GLYCERYL UNDECYLENATE, CITRAL, CITRONELLOL, EUGENOL, FARNESOL, GERANIOL, LIMONENE, LINALOOL

Pojemność 50 ml / Cena 170 zł




PEELING

Na koniec zostawiałam sobie peeling. Jest on na bazie białej glinki i pudru ryżowego. Ten ostatni wykazuje właściwości trące, powodujące mechaniczne usuwanie martwego naskórka poprzez masowanie skóry. Przyznam szczerze, że unikam tego typu peelingów, ale ten skład mnie skusił. Mam na niego taki sposób, że nakładam go jak maseczkę na twarz, a masuję nim tylko strefę T, omijając wrażliwe policzki. Stosowany w ten sposób, maksymalnie raz w tygodniu daje dobre efekty.

Skład: HAMAMELIS VIRGINIANA (WITCH HAZEL) LEAF WATER, KAOLIN, CITRUS LIMON (LEMON) PEEL WATER, ORYZA SATIVA (RICE) POWDER, LAVANDULA ANGUSTIFOLIA (LAVENDER) FLOWER WATER, LIPPIA CITRIODORA (VERBENA) LEAF WATER, PROPANEDIOL, VITIS VINIFERA (GRAPE) SEED OIL, DICAPRYLYL CARBONATE, ISOPROPYL PALMITATE, GLYCERYL STEARATE, CETEARYL GLUCOSIDE, CETEARYL ALCOHOL, AQUA, GLYCERIN, LAVANDULA ANGUSTIFOLIA (LAVENDER) OIL, EUGENIA CARYOPHYLLUS (CLOVE) BUD OIL, PYRUS MALUS (APPLE) JUICE, PRUNUS PERSICA (PEACH) JUICE, TRITICUM VULGARE (WHEAT) SEED EXTRACT, HORDEUM VULGARE (BARLEY) EXTRACT, PANAX GINSENG ROOT EXTRACT, SANTALUM ALBUM (SANDALWOOD) WOOD OIL, CINNAMOMUM ZEYLANICUM (CINNAMON) BARK OIL, ROSMARINUS OFFICINALIS (ROSEMARY) OIL, PUNICA GRANATUM (POMEGRANATE) FRUIT EXTRACT, BENZYL ALCOHOL, CITRUS GRANDIS (GRAPEFRUIT) FRUIT EXTRACT, CARICA PAPAYA FRUIT EXTRACT, SODIUM STEAROYL GLUTAMATE, CITRIC ACID, XANTHAN GUM, ROSA GALLICA (FRENCH ROSE) FLOWER EXTRACT, ROSA DAMASCENA (DAMASK ROSE) FLOWER OIL, POTASSIUM SORBATE, SODIUM BENZOATE, SODIUM PHYTATE, TOCOPHEROL, BETA-SITOSTEROL, ALCOHOL, SQUALENE, GLUCONOLACTONE, CALCIUM GLUCONATE, HYDROLYZED ALGIN, ZINC SULFATE, SALICYLIC ACID, SORBIC ACID, LINALOOL, EUGENOL, CINAMAL

50 ml / Cena 109 zł





Poniżej możecie zobaczyć drobinki po lekkim roztarciu peelingu.


Nowości polskiej marki Efektima - myjący mus i peelingi cukrowe do ciała

Nowości polskiej marki Efektima - myjący mus i peelingi cukrowe do ciała

Właśnie mija maj, a ja nie napisałam w tym miesiącu żadnego postu. Niestety tak się sprawy miały, że nie miałam na bloga ani czasu, siły, a tym bardziej ochoty.  Zawzięłam się jednak, że nie może to tak dalej wyglądać i choć ostatniego dnia sprężę się i napisze recenzje kosmetyków, które jakiś czas temu dostałam od marki Efektima. Przetestowałam dwa peelingi i myjący mus do ciała - są to nowości, które dostaniecie np. w Rossmannie. Jak się u mnie sprawdziły i czy sięgnę po nie ponownie? Zapraszam dalej!



Na początku o peelingach - są to saszetki o pojemności 30 ml a cena regularna to 6,99 zł. 
Przyznam się szczerze, że za peelingami nie przepadam. Nie jest to kosmetyk, po który sięgam często, zdecydowanie wolę delikatniejszą rękawice peelingującą Jeżeli już się na jakiś skuszę to musi być to peeling cukrowy - tych solnych nie lubię. Jak widzicie otrzymałam do testów peelingi cukrowe wersję z olejem z czarnuszki oraz peeling z olejem kokosowym. W pierwszej chwili byłam zaskoczona tak małą pojemnością kosmetyku, ale powiem Wam, że są super do podróżnej kosmetyczki! Po co wozić ze sobą duże opakowanie kosmetyku, kiedy można wziąć małą saszetkę. Peelingi zużyłam do domowego pedicure'u i sprawdziły się bardzo fajnie. Zdecydowanie wygrywa u mnie wersja kokosowa - przepięknie pachnie! Bardzo chętnie kupię sobie kolejne opakowanie.




Kolejnym kosmetykiem, który wypróbowałam jest myjący mus do ciała z wyciągiem z limonki & olej z awokado. Pojemność musu to 200 ml i kosztuje on w regularnej cenie 19,99 zł. Dostępna jest jeszcze wersja musu z ekstraktem z malin & olejku ryżowego.

Przy produktach do mucia ciała najważniejszy dla mnie jest ich zapach. Tutaj jest on przyjemny, lekko cytrusowy, niezbyt mocny. Nie utrzymuje się na skórze po spłukaniu wody. Na uwagę na pewno zasługuje konsystencja musu jest jak pianka, bardzo delikatna. Oczywiście ma to swoje konsekwencje w szybszym zużywaniu produktu. Niemniej jednak przyjemnie się ją stosowało. Sama wolę jednak formułę żelu i to jeszcze najlepiej zamkniętym w opakowaniu z dozownikiem by ułatwić szybsze umycie się. 





Moja opinia jest szczera i fakt otrzymania kosmetyków nie wpłynął na nią w żaden sposób.
Isana Young Egg White pianka I peeling do twarzy. Co o nich myślę?

Isana Young Egg White pianka I peeling do twarzy. Co o nich myślę?

Post miał być napisany i opublikowany już jakiś czas temu, ale brakowało mi czasu i weny. Po ponad miesięcznej przerwie od blogowania wracam z dobrą energią. Na prawdę brakowało mi regularnego pisania i dzielenia się swoimi kosmetycznymi spostrzeżeniami z innymi. Co prawda doradzałam na żywo i wykonywałam kilka makijaży, ale dalej pisanie tutaj daje mi ogromną satysfakcję. Nie przedłużając, przechodzimy do głównego wątku postu, czyli przedstawienie dwóch produktów marki Isany, które otrzymałam do testów podczas spotkania Meet Bloggers od Drogerii Rossmann.

Dokładnie chodzi o serię Isana Young Egg White, z której mam piankę i peeling do twarzy. Zaznaczę jeszcze od razu, że dopisek Young nie oznacza, że produkty są wyłącznie dla osób młodych. Nie należy się martwić, że nie będą odpowiednie dla skóry dojrzalszej - tutaj lepszym wskaźnikiem jest patrzenie na skład kosmetyku. Egg White czyli białko jaja kurzego skrywa się w składzie pod nazwą Albumen. Posiada ono właściwości oczyszczające i ściągające. W edycji Young Egg White oprócz przedstawionych na zdjęciach pianki i peelingu, znajdziemy jeszcze maskę i krem do twarzy. Wszystkie produkty do kupienia są wyłącznie w Drogerii Rossmann i z tego co widzę do 7 marca są na promocji. Zaraz się przekonamy czy polecam (i komu) po nie sięgnąć.


Na początek pianka oczyszczająca do mycia twarzy. 

ISANA YOUNG Pianka oczyszczająca z białkiem jaja 100 ml. Do wszystkich rodzajów skóry. Z zastosowaniem technologii micelarnej.

Działanie pielęgnacyjne: Pozwól swojej skórze dać się oczyścić wspaniale miękką pianką. Zastosowana  w piance technologia micelarna powoduje, że również cząstki zanieczyszczeń pochodzących z otoczenia oraz makijaż są jakby magnesem odciągane ze skóry. Pianka zapobiega wysuszeniu skóry. Tolerancja przez skórę potwierdzona dermatologicznie.

SKŁADNIKI

Aqua, Coco-Glucoside, Glycerin, Sodium, Coco-Sulfate, Glyceryl Oleate, Decyl Glucoside, Citric Acid, Panthenol, Parfum, Sodium Benzoate Albumen, Potassium Sorbate, Tocopherol, Hydrogenated Palm Glycerides Citrate.

PRZYGOTOWANIE I STOSOWANIE

Rano i wieczorem nanieść małą ilość pianki oczyszczającej na lekko zwilżoną skórę, delikatnie wmasować, po czym spłukać ciepłą wodą.

Cena regularna: 12,99 PLN


Polecam Wam zajrzeć do analizy poszczególnych substancji znajdujących się w składzie pianki, którą wykonały → piggypeg.pl. Pianka ma bardzo prosty skład, bez zbędnych zapychaczy czy konserwantów. Sama przed pierwszym użyciem miałam lekkie obiekcje do zapachu kosmetyku, który wydał mi się bardzo mocny, mocno słodki. Nie lubię kiedy produkty do pielęgnacji twarzy mocno pachną (w przeciwieństwie do kosmetyków do pielęgnacji ciała i makijażu). Nie mniej jednak po kilku użyciach zapach stał się dla mnie akceptowalny. Pompka naciśnięta jednorazowo dawała odpowiednią porcję do umycia całej buzi. Sama pianka była bardzo delikatna, nie powodowała nieprzyjemnego uczucia na twarzy. Wieczorem przed jej użyciem, stosowałam do demakijażu olejek i płyn micelarny, następnie używałam właśnie piankę, a później tonik i krem. 


Peeling do twarzy

Peeling z białkiem jaja. Do wszystkich rodzajów skóry. Usuwa nadmiar sebum i obumarłe fragmenty naskórka. Poprawia strukturę skóry.

Działanie pielęgnacyjne: Rozkoszuj się tym, jak ziarenka mineralne uwalniają Twoją skórę od obumarłych fragmentów naskórka. Twoja twarz jest znowu lśniąca i emanuje świeżością, a jego skóra jest delikatna. Kompleks zawierający srebro pomaga zapobiegać powstawaniu niedoskonałości na skórze. Skóra jest wyczuwalnie gładsza. Tolerancja przez skórę: Potwierdzona dermatologicznie.

SKŁADNIKI
Aqua, Glycine Soja Oil, Pumice, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Stearic Acid, Helianthus Annuus Seed Oil, Cetyl Alcohol, Hydrogenated Starch Hydrolysate, Sodium Cetearyl Sulfate, Phenoxyethanol, Magnesium Aluminum Silicate, Albumen, Parfum, Sodium Benzoate, Xanthan Gum, Lauryl Glucoside, Citric Acid, Limonene, Lactic Acid, Citral, Lecithin, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Glyceryl Stearate, Glyceryl Oleate, Disodium Phosphate, Silver Citrate, Potassium Phosphate.

PRZYGOTOWANIE I STOSOWANIE
1-2 razy w tygodniu nanieść na zwilżoną skórę twarzy. Delikatnie wmasować okrężnymi ruchami. Omijać obszar wokół oczu. Spłukać ciepłą wodą.

Cena regularna: 9.99 PLN


Peeling niestety posiada drobinki ścierające, których unikam ze względu na to, że posiadam wrażliwą, płytko u naczynioną cerę. Stosuję wyłącznie peelingi enzymatyczne. Peeling oddałam w dobre ręce, także na pewno się nie zmarnuje. Piankę do mycia twarzy polecam natomiast wszystkim. Młodszym i starszym, szczególnie z wrażliwą skórą, którzy szukają delikatnej pielęgnacji i zwracają uwagę na składniki zawarte w kosmetyku. Cena jest bardzo przystępna, bo na promocji pianka kosztuje 9,99zł. 
Peeling kawowy marki Skin Team - Waniliowe Cappuccino. Jak się u mnie sprawdził?

Peeling kawowy marki Skin Team - Waniliowe Cappuccino. Jak się u mnie sprawdził?

Nie jestem fanem mocnych peelingów do ciała, a tym bardziej do twarzy. Niemniej jednak raz na jakiś czas warto pozbyć się martwego naskórka i dodatkowo pobudzić krążenie przez masaż ciała. Jeżeli do tego jeszcze dodam, że dobra kawa nie jest zła, może powstać z tego o opisu coś ciekawego. Czy w takim razie peeling marki Skin Team, który dostałam do testów podczas spotkania Meet Bloggers, jest ciekawym produktem?  


Przyjrzyjmy się najpierw co o produkcie pisze producent.

Peeling w odsłonie WANILIOWE CAPPUCCINO 100g
otuli Twoją skórę nieziemsko słodkim aromatem kawy i wanilii
Ponadto aktywnie zadba o piękno i zdrowie Twojej skóry:


  • skutecznie usuwa martwy naskórek, wygładza, odżywia i ujędrnia skórę – do każdego rodzaju skóry
  • na bazie oleju z pestek winogron, powszechnie znanego z właściwości ochronnych przed działaniem czynników zewnętrznych, hamującego procesy starzenia skóry
  • daje zastrzyk energii komórkom skóry, zawiera witaminy młodości (D,E, A)
  • dzięki zawartości kofeiny pomaga redukować cellulit i rozstępy
  • zawiera sól himalajską, która poprawia krążenie krwi oraz wspomaga usuwanie toksyn z organizmu
  • dzięki olejowi ze słodkich migdałów pomaga łagodzić pozostałości po zmianach skórnych (w tym blizn potrądzikowych), wyrównuje koloryt skóry
  • poprawia wchłanialność innych kosmetyków, wzmacnia ich działanie
  • relaksuje skórę po treningu lub ciężkim dniu
INCI: COFFEA ROBUSTA,SUCROSE, SODIUM CHLORIDE, RICINUS COMMUNIS OIL, VITIS VINIFERA SEED OIL, PRUNUS AMYGDALUS DULCIS OIL, MACADAMIA TERNIFOLIA SEED OIL, ARGANIA SPINOSA OIL,BUTYROSPERMUM PARKII BUTTER, TOCOPHERYL ACETATE , PARFUM, HEXYL CINNAMAL, BUTYLPHENYL METHYLPROPIONAL, CITRONELLOL, ROSE KETONES, GERANIOL, HYDROXYISOHEXYL 3-CYCLOHEXENE CARBOXALDEHYDE, CITRAL.

Nie testowany na zwierzętach.
Polski produkt, w 100% wyprodukowany w Polsce.

Cena za 100 g 34,90 zł


Nie znałam wcześniej marki Skin Team i przy pierwszym zetknięciu z opakowaniem peelingu, pomyślałam, że jest to coś w rodzaju odżywki białkowej lub koktajlu odchudzającego. Mocno kojarzy się z produktami fit i siłownią. Do kosmetyku dołączona była drewniana łyżeczka. Osobiście projekt opakowania nie przypadł mi do gustu i powiem szczerze, że nie przykuł by mojej uwagi na sklepowej półce. Pewnie sięgnęłabym po inny peeling kawowy w bardziej estetycznym (w moim odczuciu) opakowaniu. 

Wybrałam wersję zapachową Waniliowe Cappuccino, nie bez powodu - uwielbiam ładnie pachnące produkty podczas kąpieli. Niestety po otworzeniu opakowania, zapach mnie rozczarował. Był mdły, mało intensywny, nie przypominał wanilii. Może winą był termin przydatności - na opakowaniu widać, że peeling został wyprodukowany początkiem 2017, a ja otworzyłam opakowanie dwa miesiące przed upływającym terminem przydatności.

Kosmetyk mogę uznać za mocny zdzierak, na skórze wyraźnie czuć drobinki kawy i soli. Po zmyciu wodą produktu, na skórze pozostają brązowe plamki, które musiałam umyć jeszcze raz żelem. Na skórze nie czułam tłustej warstwy olejków, czym przyznam czuje się trochę zawiedziona.



Podoba mi się, że peeling został wyprodukowany w Polsce, a także, że nie był testowany na zwierzętach. Skład również jest bardzo przyjemny i nie mam do czego się przyczepić. Co do ceny - na rynku możemy znaleźć i droższe i ciut tańsze peelingi kawowe. Oczywiście, że produkt tego typu można przyrządzić samemu w domu. Jednak większości pewnie się nie chce i woli sięgnąć po gotowy produkt. Nie będę ukrywać, że jestem właśnie jedną z tych osób. Niemniej jednak po mocne peelingi sięgam niezwykle rzadko i częściej używam po prostu rękawicy KESSA do masażu.



Czekoladowy peeling Salco Au Naturel

Czekoladowy peeling Salco Au Naturel

Prezentowany peeling dostałam już jakiś czas temu. Była to wygrana w zabawie organizowanym przez Grotę Solną. Widziałam, że w sprzedaży mają spory asortyment marki Salco Au Naturel. Dziewczyny z groty poinformowały mnie, że peeling pachnie obłędnie czekoladą i uwielbiają tą serię. Przeczekałam lato, bo w upalne dni wolę świeże, lekkie zapachy i zostawiłam sobie czekoladowy peeling na chłodniejszą pogodę. 


Nie słyszałam wcześniej o marce Salco Au Naturel. Okazało się, że jest to polska marka, która istnieje już od 2009 roku i  należy do rodziny bocheńskich preparatów leczniczych. W swoim asortymencie mają nie tylko peelingi, ale i masła, maski, balsamy w różnych wersjach zapachowych oraz mleko do kąpieli i solanki.

Na stronie www.salcoaunaturel.pl o peelingu przeczytamy:
Wygładzający, drobno ziarnisty peeling solny, opracowany na bazie Bocheńskiej Soli Jodowo-Bromowej, o wyjątkowym, pobudzającym zmysły aromacie. Peeling oczyszcza skórę, złuszcza warstwę rogową i odświeża skórę, a także wzmacnia tkankę łączną i ujędrnia. Zastosowane w recepturze 100% kakao, bogate w cenne biopierwiastki, a także składniki o działaniu pobudzającym, kosmetyk stymuluje produkcję endorfin skórnych odpowiedzialnych za nasze dobre samopoczucie. 

Skład: Sodium Chloride, Prunus Amygdalus Dulcis, Glycerin, Butyrospermum Parkii (Ecocert), Simmondsia Chinensis (Ecocert), Cera Alba, Theoborma Cacao (Cocoa) Seed Powder, Parfum. 




Peeling ma duże drobinki soli, jest porządnym ździerakiem. Lubię peelingi cukrowe, ale dla mnie ich wadą jest to, że szybko rozpuszczają się pod wpływem wody w przeciwieństwie do peelingów solnych. Skład produktu jest bardzo przyjemny, mamy tu olej ze słodkich migdałów, olej jojoba, masło shea i wosk pszczeli. Po zastosowaniu peelingu na skórze pozostaje cienka powłoka, skóra nie jest tłusta, mam wrażenie jakbym używała kosmetyku 2w1. Skóra jest pozbawiona martwego naskórka i od razu nawilżona. Dodatkowo w składzie znajdziemy drobinki kakao - i to ona odpowiada za zapach kosmetyku. Peeling pachnie jak prawdziwa czekolada! Żeby poczuć ten zapach, wyobraźcie sobie, że odpakowujecie właśnie tabliczkę dobrej gorzkiej czekolady.



Cieszę się, że miałam okazję poznać kosmetyk polskiej marki Salco Au Naturel. Dobrze, że zostawiłam sobie czekoladowy peeling na teraz, bo umila mi zimowe kąpiele.


Bania Agafii Nagietkowy Peeling do Twarzy - Cera Sucha i Wrażliwa 100ml

Bania Agafii Nagietkowy Peeling do Twarzy - Cera Sucha i Wrażliwa 100ml

Od jakiegoś czasu szukałam peelingu dla siebie. Nie chciałam kupować peelingu enzymatycznego, miałam ochotę na taki z drobinkami. Po użyciu takich zdzieraków od razu czuć, że buzia jest czysta. Niestety posiadam cerę wrażliwą, naczynkową. Mocne peelingi nie są u mnie wskazane, mimo to nadal szukałam odpowiedniego - oczyszczającego i delikatnego zarazem. Teoretycznie te dwie rzeczy się wykluczają, ale jednak udało mi się znaleźć ciekawy produkt. Nagietkowy peeling do twarzy do cery suchej i wrażliwe z Bania Agafii. Rosyjskie (a może bardziej ogólnie wschodnie) kosmetyki zaskakują mnie co raz to bardziej, oczywiście jak najbardziej pozytywnie!


Informacje ze strony cocolita.pl

Bania Agafii Nagietkowy Peeling do Twarzy - Cera Sucha i Wrażliwa 100ml:
  • produkt przeznaczony do pielęgnacji cery suchej i wrażliwej,
  • peeling zawiera liczne składniki aktywne: Nagietkowy peeling, Olej z nasion marchwi, Organiczny wosk pszczeli,
  • produkt delikatnie oczyszcza skórę,
  • peeling nie podrażnia skóry, nawilża ją.

Sposób użycia: Niewielką ilość peelingu nanieść na oczyszczoną skórę twarzy, wmasować a następnie zmyć wodą.


Pojemność: 100ml

Kosmetyki z serii „Bania Agafii” można stosować w bani (rosyjski odpowiednik sauny), w warunkach domowych,  w salonach kosmetycznych,  w ośrodkach SPA. Produkty zostały stworzone według starych syberyjskich receptur. Kosmetyki zawierają naturalne olejki eteryczne, napary, nalewki i  ekstrakty. Seria zawiera produkty do pielęgnacji włosów, ciała i twarzy.  

Skład: Salt, Glycerin, Butyrospermum Parkii (masło shea), Cocamidopropyl Betain, Calendula Officinalis Flower (kwiaty nagietka), Macadamia Ternifolia Seed Oil (olej makadamii), Daucus Carota Seed Oil (olej z nasion marchwi), Organic Cera Alba (organiczny wosk pszczeli), Tocopherol (witamina E), Parfum 




 
Produkt zamknięty jest w płaskim słoiczku. Wieczko jest zakręcane, więc nie ma obawy, że się otworzy samo. Całość zapakowana była w kartonik z nalepioną informacją o produkcie. Zapach peelingu jest specyficzny, kojarzy mi się z miodem. Nie jest nieprzyjemna woń, przy używaniu nie przeszkadza mi w ogóle. Kolor jest marchewkowy, intensywny pomarańcz z widocznymi drobinkami (płatkami nagietka). Konsystencja jest zbita, tępa - zawiera masło shea, które za pewnie na to wpływa.  






Aplikacja jest prosta, nabieramy ze słoika tyle produktu ile uważamy za potrzebne. W moim mniemaniu wystarczy na prawdę niewielka ilość, aby ładnie wypeelingować buzię. Stopień zdzierania jest wyczuwalny, czuć ścieranie. Prócz drobinek soli jest to również zasługa płatków nagietka. Nie ma aż takiego poślizgu przy rozprowadzaniu peelingu po skórze, masło shea jest dość tępe i dopiero pod wpływem ciepła dłoni konsystencja staje się bardziej rzadka. Dla mnie jest to zaletą, bo daję to wrażenie, że mam kontrolę nad kosmetykiem. Ze zmywaniem nie ma większego problemu, łatwo pozbyć się drobinek. Po osuszeniu buzi, skóra nie jest podrażniona - przy peelingach o mocniejszych właściwościach zdzierania miałam mocno zaczerwienione policzki. Nie odczuwam ściągania, suchości, wręcz przeciwnie! Zawarte olejki i masło shea nie pozwoliły na przesuszenie skóry. Jeżeli chodzi o masło czyste masło shea, to jego właściwości chronią skórę m.in. przed wiatrem, zimnem, ostrym słońcem oraz wspomaga w znacznym stopniu leczenie ran i oparzeń. Stymuluje aktywność komórek, walczy z efektem ich starzenia i naprawia starą, zniszczoną i stwardniałą skórę.







Staram się używać peeling raz w tygodniu. Po zmyciu go z twarzy, przecieram twarz tonikiem z kwasem migdałowym, po czym aplikuję serum, a następnie krem. Bardzo polubiłam się z tym produktem, jest bardzo przyjemnym zdzierakiem, który zarazem jest delikatny i nawilżający. Wspomnę jeszcze o wydajności. Na zdjęciach widać zużycie po ponad dwóch miesiącach, nie zużyłam nawet połowy opakowania. Po zdenkowaniu, chętnie sięgnę po niego jeszcze raz :)


Copyright © 2014 Not Too Serious Blog , Blogger
Icons made by Freepik from www.flaticon.com is licensed by CC 3.0 BY