Korektor pod oczy Maybelline Instant Anti-Age - czy da radę ukryć moje podkowy pod oczami?

Gdybym miała możliwość zmienienia jednej rzeczy w swojej twarzy, to bez wahania wybrałabym pozbycia się cieni pod oczami. Dla jasności nie mam typowych cieni pod oczami, a raczej duże zapadnięte podkowy, które mają ewidentnie cieńszą skórę, przez którą widać każdą żyłkę. Taki stan rzeczy utrzymuje się niezależnie czy przespałam całą noc jak dziecko czy zarwałam noc. Oczywiście zmęczenie podkreśla wtedy każdą mini zmarszczkę i pogarsza sytuację. Jedyne co mi pozostaje, aby nie słyszeć co krok pytania w stylu - Jesteś zmęczona? Nie wyspałaś się? - to znalezienie dobrego korektora, który ukrył by cienie i nie obciążył skóry pod oczami. 

Z perspektywy czasu widzę, że używałam w głównej mierze korektorów drogeryjnych dostępnych w Polsce. Niestety nie spełniły one moich podstawowych oczekiwań. Zainwestowała w droższy korektor Make Up For Ever z którego jestem bardzo zadowolona. Jedak dalej chciała znaleźć korektor w niższej cenie, którego mogłabym używać na co dzień. Postanowiłam wypróbować rozsławiony Anti Age z Maybelline.
 

Korektor Maybelline Anti Age jest bardzo popularny na świecie. Można go znaleźć pod nazwą Maybelline Eraser Eye Concealer lub Maybelline Age Rewind, a także Maybelline, Age Instant Rewind, w zależności z jakiego kraju był sprowadzony.

Niestety nie znajdziemy go stacjonarnie w szafach Maybelline w Polsce. Oczywiście da się go kupić on-line, ale ciężko jest z dostępnością najjaśniejszych odcieni. Ma to się jednak zmienić. Rossmann zapowiada, że od października korektor będzie dostępny stacjonarnie u nich. Jestem ciekawa jaka będzie jego cena i ile odcieni będzie w sprzedaży. 

W UK korektor dostępny jest w 4 odcieniach i kosztuje ok. £9, w Niemczech widziałam 2 odcienie w cenie ok. 9€, a w USA korektor kosztuje ok. 8$ i dostępnych jest bodajże 6 odcieni. 


Swój egzemplarz mam z UK. Jeszcze raz dzięki Cooler ;) Jest to odcień Light, najjaśniejszy odcień jaki znalazłam, dostępny w Europie. W USA jest dostępny odcień Fair, który ma być bardziej porcelanowy w stosunku do Light oraz Brightener, który wygląda na korektor z różowymi podtonami. Najczęściej widywałam odcień Light oraz Medium. 


Zacznijmy od opakowania. 
Korektor ma pojemność 6,8ml (w niektórych sklepach widziałam, że 6ml, nie wiem dlaczego). Jest zakończony miękką gąbeczką, nigdzie wcześniej nie widziałam takiego rozwiązania. Przeważnie korektory posiadają pędzelek lub aplikator np. taki jak w pomadkach. Gąbeczka jest dość kontrowersyjna. Niby wygodnie się nią aplikuje korektor pod oczami, jednak jest dość mocno niehigieniczne. Producent zaleca przecieranie gąbeczki czystą chusteczką, jednak dalej trudno jest zdejmować i myć tą końcówkę za każdym razem.


Aby użyć korektora wystarczy dwa razy przekręcić główką i korektor jest już na gąbeczce, a następnie rozprowadzić korektor pod oczami. Samą gąbeczką trudno mi rozprowadzić równomiernie korektor na skórze. Pomagam sobie więc palcami lub Beauty Blenderem wklepując go dokładnie.




Po przeglądnięciu swatchy oraz przejrzeniu opinii w internecie, zdecydowałam się na odcień Light. Kolor ten jest z typowo żółty, ma lekko pomarańczowe tony, które po nałożeniu na skórę znikają. Odcień wzięłam w ciemno, ale miło mnie zaskoczył. Ładnie wtapia się w skórę. Po nałożeniu jest mokry, ale po chwili wchłania się, a co trzeba podkreślić, nie przesusza przy tym skóry.


Poniżej zdjęcia porównujące jak korektor wygląda pod okiem. Na twarzy i pod oczami mam nałożony krem. Po lewej stronie na zdjęciu cienie zakryłam cienką warstwą korektora, po prawej stronie korektora nie używałam. Tutaj możecie zobaczyć całą prawdę :) W tym jak bardzo mam podkrążone oczy, mimo, że przysięgam, że byłam wyspana.



Na prawdę jestem pozytywnie zaskoczona jak korektor poradził sobie z zakryciem cieni. Oczywiście przy krawędzi oczodołu i w kącikach można by dołożyć większe krycie, ale efekt wygląda bardzo naturalnie. Korektor jest lekko rozświetlający, nawet po zaschnięciu, a dokładniej chodzi o odbijanie światła. Nie ściąga skóry, nie wchodzi w zmarszczki. Dla mnie jest to idealny korektor na co dzień, gdy używam lekkiego podkładu, pudru mineralnego czy kremu BB. A nawet dobrze wygląda solo, bez makijażu, bo stapia się z moją skórą i nie odznacza, przez co wygląda prawie jak druga skóra.


Jestem ciekawa jak korektor przyjmie się w Polsce. Widziałam, że przez chwile był dostępny na w drogerii internetowej ezebra, ale szybko się wyprzedał. Można co prawda dostać go na allegro, ale skoro już niedługo ma być stacjonarnie  w Rossmannie, myślę śmiało można go wypróbować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuje bardzo za każdy pozostawiony komentarz :)

Copyright © 2014 Not Too Serious Blog , Blogger