Minirecenzje produktów, które ostatnio zużyłam m.in. Yope, Clochee, Bielenda, Hagi + kilka niewypałów

Wiem, wiem, całkiem niedawno był przecież taki wpis. Sporo z Was lubi tego typu posty, ba sama lubię czytać recenzję po całkowitym zużyciu kosmetyku. W końcu taka recenzja jest najbardziej wartościowa. Oczywiście zdarzają się wypadki kiedy po kilku użyciach stwierdzamy, że dany produkt nie jest dla nas.

Uzbierało się tego trochę, zabrałam się za porządki w kosmetykach  i na bierząco starałam się zużywać produkty. Sporo produktów poleciało też dalej, bo u mnie się nie sprawdzały lub nie odpowiadały mi ich właściwości. 


Na początek krem do twarzy marki BIOLONICA, który bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Po szczegółową recenzję zapraszam do wcześniejszego wpisu → KREM PIELĘGNACYJNY DO TWARZY Z KOMÓRKAMI MACIERZYSTYMI JABŁONI BIOLONICA

Krem na noc marki Yase otrzymałam do przetestowania w grudniu. Marka produkuje kosmetyki bez konserwantów, które zaleca się trzymać w lodówce. Zima była trochę niefortunna do tego typu zabiegów, do tego krem na noc u mnie musi być bardzo treściwy. Tutaj dostajemy konsystencje lekkiego serum, ale ciekawych składnikach → INCI: Aqua, Glycerin, Rosa Canina Fruit Oil, Squalane, Cetearyl Olivate, Sorbitan Olivate, C12-15 Alkyl Benzoate, Olivine Extract, Gluconolactone, Tocopheryl Acetate, Sodium Benzoate, Ubiquinone i zaporowej cenie 249zł. Podejrzewam, że gdybym stosowała krem na dzień w okresie wiosna-lato byłabym bardziej zadowolona. Nakładanie chłodnego kremu o poranku może fajnie odświeżyć w ciepłe dni. Niestety zimą często zapominał iść po krem do lodówki, a sama perspektywa nakładania zimnego kremu zimą była średnio zachęcająca. Według mnie produkt był średnio wydajny, a jego cena jednak skutecznie hamuje przed kupieniem kolejnego opakowania.

Lipowy płyn micelarny Sylveco jest moim ulubieńcem i nie jestem w stanie zliczyć ile opakowań już zużyłam.

Oczyszczająca maseczka dziegciowa Bania Agafi w saszetce jest moją ulubioną maseczką w tej kategorii. Świetny skład → Aqua, Dicaprylyl Ether, Butirospermum Parkii (masło shea), Organic Salvia Officinalis Leaf Extract (organiczny ekstrakt szałwii), Mel (ałtajski miód), Rapa Salt (sól rapa), Pix Liquida Betula (dziegieć brzozowy), Kaolin (glinka porcelanowa), Glyceryl Stearate, Organic Borago Officinalis Oil (organiczny sok ogórecznika ), Cetearyl Alcohol, Sorbitane Stearate, Sodium Cetearyl Sulfate, Xanthan Gum, Benzyl Alcohol, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Parfum, Citric Acid i super cena, a do tego super praktyczne opakowanie. Polecam wypróbować jeżeli chcecie dobrze oczyścić cerę bez użycia peelingów. 


Mydła w płynie to u mnie must have! Upodobałam sobie te z Yope przez ich dobrą wydajność, dobry skład i ciekawe opakowania. Moim ulubieńcem pozostaje nadal wersja Wanilia Cynamon. Seria Zimowa zapachowo mnie nie powaliła i dobrze, że była limitowana ;) Uwielbiam kremy do rąk ze Scandia Cosmetics, także podczas targów LNE i wizyty na ich stoisku kupiłam klika ich nowości m.in mydło w płynie z serii COTTON. Piękne, minimalistyczne opakowanie i bardzo dobry produkt. Jedynym minusem jest dość wysoka cena i słaba dostępność (kremy widziałam już stacjonarnie w Krakowie, niestety reszta produktów do kupienia tylko na stronie producenta).


O produktach OlivAloe pisałam już w tym poście → KOSMETYKI OLIVALOE ORAZ OLIVEPLUS - KREM DO RĄK, BALSAM DO UST & KREM DO TWARZY. JAK SIĘ SPRAWDZIŁY? Mam milion pomadek ochronnych w każdej możliwej torebce, plecaku i kieszeni kurtki. Przy przeglądaniu garderoby znalazłam opakowanie po tym balsamie do ust. Był świetny do nawilżania ust, jak i pomocny przy ratowaniu podrażnionego od kataru nosa. Polecam bardzo, dalej do dostania na www.kreta24.pl. Krem pod oczy rozjaśniająco - energetyzujący Clochee był na mojej liście kremów do wypróbowania. Za sprawą Interendo trafił w moje posiadanie :) Niestety moja wymagająca okolica pod oczami nie polubiłam się z tym kosmetykiem. Nie nawilżał wystarczająco - na noc trzeba było go nałożyć grubą warstwą, ale to się mijało z celem, bo nie dał rady się wchłonąć całkowicie i rano miałam białą skorupę pod oczami. Rano nie polubił się z korektorami - albo się na nim rolowały, a jak już wyczułam ilość i odczekałam, aż się wchłonie to korektor wyglądał strasznie sucho. Niestety ta wersja mnie nie zachwyciła, a za cenę 129zł, osoby szukające lekkiego kremu pod oczy mogą kupić przynajmniej 2 bardzo przyzwoite. Normalizujący żel do mycia twarzy Vianek kupiłam za namową Pani ekspedientki na stoisku Sylveco podczas Ekotyków. Była to dobra edycja, żel okazał się bardzo dobry. Oczyszczał, odświeżał i był przy tym delikatny. Witaminowy krem do twarzy w wersji energetyzująco-odżywczym z Norela to mój ulubieniec do którego wracam co jakiś czas. Pięknie pachnie, dobrze nawilża i odżywia skórę, używanie go to czysta przyjemność. Aktualnie kupiłam serię Face Rejuve, ale niedługo wrócę do witaminowej serii kremów.


Hudosil był moim ulubionym kremem do rąk do czasu gdy poznałam kremy z Masłem Shea. Sam Hud Salva zostawia mocno tłustą warstwę i polecałabym go jako maska na noc. Nie ukrywam, że z Bielendą mi jakoś nie po drodze. Tym bardziej zaskoczył mnie ujędrniający olejek w kremie do ciała, bo to na prawdę fajny kosmetyk z olejkami w składzie na początku. Lekko, ale przyjemnie pachnie kokosem, dobrze się wchłania i nawilża, a do tego w przyzwoitej cenie. Kolejny balsam zapowiadał się świetnie, ale od razu przy pierwszym użyciu zepsuł się dozownik. Po kilku próbach nieudanej naprawy rzuciłam go w kąt. Swoją drogą wiecie co się dzieje z marką Iva Natura? Chyba wycofali się z polskiego rynku, a szkoda, bo ich krem pod oczy bardzo dobrze wspominam. Kosmetyki Rituals bardzo lubię, ale przeważnie obracam się w ich mini produktach, które zabieram w podróże. Żel po prysznic marki Natura Siberica nie zachwycił mnie zapachem i wylądował po męża stronie łazienki ;) Pierwszy raz miałam produkt marki Miravena. Żel do higieny intymnej był wydajny, ale coś nie tak było z dozownikiem i często butelka była cała w produkcie. 


Lubię raz na jakiś czas zrobić sobie ciepłą kąpiel. A to zimą po zamarznięciu na przystanku tramwajowym, a to po ciężkim dniu, gdy dopada ból głowy. Po wypróbowaniu pudru do kąpieli z bławatkiem marki Hagi, stwierdzam, że nie ma lepszego lekarstwa na migrenę! Faktycznie zapach jaki unosi się w łazience po wsypaniu pudru do wanny daje ukojenie. Nie dziwię się, że polecany jest dla kobiet w ciąży by zaradzić nudnością. Skład jest świetny: Sodium Bicarbonate, Citric Acid, Solanum Tuberosum (Potato) Starch, Manihot Esculenta (Tapioca) Root Starch, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Prunus Dulcis (Almond) Oil, Centaurea Cyanus (Cornflower) Petals, Salvia Lavandulaefolia (Sage) Oil, Lavandula Angustifolia (Lavender) Flower Oil, Citrus Grandis (Grapefruit) Peel Oil, Citral*, Limonene*, Linalool*, Geraniol*. Niby puder a napakowany sporą ilością olejków, po których skóra jest przyjemnie nawilżona. Kolejnym przyjemnym produktem było masło do ciała beOrganic. Bałam się zbyt mocnego zapachu szałwii, a przywitała mnie orzeźwiając nuta. Masło było treściwe, ale szybko się wchłaniało i nie pozostawiało tłustej warstwy. 200 ml kosztuje niemało bo, aż 56zł, ale skład jest imponujący. Dla tych którzy szukają dobrego nawilżenia, ale nie lubią używać mazideł do ciała, szczególnie ze względu na tłustą warstwę, którą  pozostawiają na skórze - polecam wypróbować.



Toskańska maska do włosów Planeta Organica na moich niskoporowatych włosach niestety się nie sprawdziła. Polecam ją jednak dla włosów wysokoporowatych, na nich pokazała swoją siłę. Podobnie myślę sprawdzi się na włosach mocno zniszczonych. Próbki masek Anwen, kupiłam już swoje pełne opakowanie dla włosów niskoporowatych. Rosyjski szampon do włosów, otrzymałam od znajomej u której zrobił po użyciu siano na włosach. U mnie też się nie sprawdził. Polecam za to serię szamponów Lavera, a szczególnie ten do włosów cienkich i delikatnych! Kolejne opakowanie odżywki Jantar za mną. Bardzo lubię robić sobie nią kurację co jakiś czas. 


Jeszcze nie zrobiłam wpisu o zakupach w Japonii, a już niektóre rzeczy zużywam. Plastry na nos marki Biore, podobne znajdziecie w marce Marion. Czasem lubię je użyć. Marka Veoli Botanical zaciekawiła mnie podczas targów Ekotyki i chętnie poznam ich produkty. Seria marki Norel Antisress idealnie matuje skórę. Zużyty wosk Heart & Home jest dla mnie idealnym odpowiednikiem mojego ulubionego zapachu Pink Sand od Yankee Candle.


Udało mi się zdenkować podkład mineralny z Annabelle Minerals w odcieniu Golden Fair z serii matującej. Aktualnie mam ten odcień w wersji rozświetlającej i jestem nim zachwycona! Wykończyłam również kredkę do brwi z Golden Rose. Więcej o niej możecie przeczytać → PORÓWNANIE KREDEK DO BRWI - NABLA KONTRA GOLDEN ROSE.


A teraz kilka gagatków, które poszły w świat. Podkład Ideal Match AA Wings, którym zaraz po nałożeniu się zachwycałam. Niestety bardzo ciemniał w ciągu dnia i zaczął się odznaczać. Pomadka Retro Luxe Makeup Revolution po nałożeniu zamieniła się w skorupę, która baaardzo brzydko i nierównomiernie schodziła. Miałam wielkie oczekiwania odnośnie minerałów z Lorigine, w końcu są łatwo dostępne, bo można je kupić w Rossmannie. Niestety rozświetlacz to sam brokat, którym moim zdaniem można wysmarować tylko ciało i to ewentualnie na imprezę nad morzem lub karnawał. A róż do ma niestety zbyt intensywny kolor i u mnie na pewno się nie sprawdzi. Zostawiłam sobie jeszcze podkład do testów, zobaczymy jak on sobie poradzi, bo do najtańszych nie należy.


Baza rozświetlająca AA Wings leżała sobie grzecznie w półce i gdy nagle naszło mnie, żeby jej w końcu użyć, z tubki wyleciała tłusta ciecz... Niestety baza się rozwarstwiła i moim zdaniem tak nie powinno się stać. Serum do ciała z Regenerum byłam ciekawa. Nie ukrywam, że za smarowaniem się balsamami zbytnio nie przepadam. Walczę z tym, ale kiedy widzę, że można to zrobić szybciej i prościej to od razu kusi by wypróbować. Serum w spray'u brzmi kusząca, niestety po naciśnięciu dozownika serum jest wszędzie... Na koniec olejek arganowy Indigo. Jak uwielbiam ich produkty do stylizacji paznokci, tak produkty SPA są średnie. Początkowo byłam zachwycona zapachami, ale już po trzecim razie człowiek zdaje sobie sprawę, że pachną zbyt mocno. Jedyne co mogę dalej używać to Masło Shea, ale dalej tylko do paznokci. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuje bardzo za każdy pozostawiony komentarz :)

Copyright © 2014 Not Too Serious Blog , Blogger