Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hud Salva. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hud Salva. Pokaż wszystkie posty
Minirecenzje produktów, które ostatnio zużyłam m.in. Yope, Clochee, Bielenda, Hagi + kilka niewypałów

Minirecenzje produktów, które ostatnio zużyłam m.in. Yope, Clochee, Bielenda, Hagi + kilka niewypałów

Wiem, wiem, całkiem niedawno był przecież taki wpis. Sporo z Was lubi tego typu posty, ba sama lubię czytać recenzję po całkowitym zużyciu kosmetyku. W końcu taka recenzja jest najbardziej wartościowa. Oczywiście zdarzają się wypadki kiedy po kilku użyciach stwierdzamy, że dany produkt nie jest dla nas.

Uzbierało się tego trochę, zabrałam się za porządki w kosmetykach  i na bierząco starałam się zużywać produkty. Sporo produktów poleciało też dalej, bo u mnie się nie sprawdzały lub nie odpowiadały mi ich właściwości. 


Na początek krem do twarzy marki BIOLONICA, który bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Po szczegółową recenzję zapraszam do wcześniejszego wpisu → KREM PIELĘGNACYJNY DO TWARZY Z KOMÓRKAMI MACIERZYSTYMI JABŁONI BIOLONICA

Krem na noc marki Yase otrzymałam do przetestowania w grudniu. Marka produkuje kosmetyki bez konserwantów, które zaleca się trzymać w lodówce. Zima była trochę niefortunna do tego typu zabiegów, do tego krem na noc u mnie musi być bardzo treściwy. Tutaj dostajemy konsystencje lekkiego serum, ale ciekawych składnikach → INCI: Aqua, Glycerin, Rosa Canina Fruit Oil, Squalane, Cetearyl Olivate, Sorbitan Olivate, C12-15 Alkyl Benzoate, Olivine Extract, Gluconolactone, Tocopheryl Acetate, Sodium Benzoate, Ubiquinone i zaporowej cenie 249zł. Podejrzewam, że gdybym stosowała krem na dzień w okresie wiosna-lato byłabym bardziej zadowolona. Nakładanie chłodnego kremu o poranku może fajnie odświeżyć w ciepłe dni. Niestety zimą często zapominał iść po krem do lodówki, a sama perspektywa nakładania zimnego kremu zimą była średnio zachęcająca. Według mnie produkt był średnio wydajny, a jego cena jednak skutecznie hamuje przed kupieniem kolejnego opakowania.

Lipowy płyn micelarny Sylveco jest moim ulubieńcem i nie jestem w stanie zliczyć ile opakowań już zużyłam.

Oczyszczająca maseczka dziegciowa Bania Agafi w saszetce jest moją ulubioną maseczką w tej kategorii. Świetny skład → Aqua, Dicaprylyl Ether, Butirospermum Parkii (masło shea), Organic Salvia Officinalis Leaf Extract (organiczny ekstrakt szałwii), Mel (ałtajski miód), Rapa Salt (sól rapa), Pix Liquida Betula (dziegieć brzozowy), Kaolin (glinka porcelanowa), Glyceryl Stearate, Organic Borago Officinalis Oil (organiczny sok ogórecznika ), Cetearyl Alcohol, Sorbitane Stearate, Sodium Cetearyl Sulfate, Xanthan Gum, Benzyl Alcohol, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Parfum, Citric Acid i super cena, a do tego super praktyczne opakowanie. Polecam wypróbować jeżeli chcecie dobrze oczyścić cerę bez użycia peelingów. 


Mydła w płynie to u mnie must have! Upodobałam sobie te z Yope przez ich dobrą wydajność, dobry skład i ciekawe opakowania. Moim ulubieńcem pozostaje nadal wersja Wanilia Cynamon. Seria Zimowa zapachowo mnie nie powaliła i dobrze, że była limitowana ;) Uwielbiam kremy do rąk ze Scandia Cosmetics, także podczas targów LNE i wizyty na ich stoisku kupiłam klika ich nowości m.in mydło w płynie z serii COTTON. Piękne, minimalistyczne opakowanie i bardzo dobry produkt. Jedynym minusem jest dość wysoka cena i słaba dostępność (kremy widziałam już stacjonarnie w Krakowie, niestety reszta produktów do kupienia tylko na stronie producenta).


O produktach OlivAloe pisałam już w tym poście → KOSMETYKI OLIVALOE ORAZ OLIVEPLUS - KREM DO RĄK, BALSAM DO UST & KREM DO TWARZY. JAK SIĘ SPRAWDZIŁY? Mam milion pomadek ochronnych w każdej możliwej torebce, plecaku i kieszeni kurtki. Przy przeglądaniu garderoby znalazłam opakowanie po tym balsamie do ust. Był świetny do nawilżania ust, jak i pomocny przy ratowaniu podrażnionego od kataru nosa. Polecam bardzo, dalej do dostania na www.kreta24.pl. Krem pod oczy rozjaśniająco - energetyzujący Clochee był na mojej liście kremów do wypróbowania. Za sprawą Interendo trafił w moje posiadanie :) Niestety moja wymagająca okolica pod oczami nie polubiłam się z tym kosmetykiem. Nie nawilżał wystarczająco - na noc trzeba było go nałożyć grubą warstwą, ale to się mijało z celem, bo nie dał rady się wchłonąć całkowicie i rano miałam białą skorupę pod oczami. Rano nie polubił się z korektorami - albo się na nim rolowały, a jak już wyczułam ilość i odczekałam, aż się wchłonie to korektor wyglądał strasznie sucho. Niestety ta wersja mnie nie zachwyciła, a za cenę 129zł, osoby szukające lekkiego kremu pod oczy mogą kupić przynajmniej 2 bardzo przyzwoite. Normalizujący żel do mycia twarzy Vianek kupiłam za namową Pani ekspedientki na stoisku Sylveco podczas Ekotyków. Była to dobra edycja, żel okazał się bardzo dobry. Oczyszczał, odświeżał i był przy tym delikatny. Witaminowy krem do twarzy w wersji energetyzująco-odżywczym z Norela to mój ulubieniec do którego wracam co jakiś czas. Pięknie pachnie, dobrze nawilża i odżywia skórę, używanie go to czysta przyjemność. Aktualnie kupiłam serię Face Rejuve, ale niedługo wrócę do witaminowej serii kremów.


Hudosil był moim ulubionym kremem do rąk do czasu gdy poznałam kremy z Masłem Shea. Sam Hud Salva zostawia mocno tłustą warstwę i polecałabym go jako maska na noc. Nie ukrywam, że z Bielendą mi jakoś nie po drodze. Tym bardziej zaskoczył mnie ujędrniający olejek w kremie do ciała, bo to na prawdę fajny kosmetyk z olejkami w składzie na początku. Lekko, ale przyjemnie pachnie kokosem, dobrze się wchłania i nawilża, a do tego w przyzwoitej cenie. Kolejny balsam zapowiadał się świetnie, ale od razu przy pierwszym użyciu zepsuł się dozownik. Po kilku próbach nieudanej naprawy rzuciłam go w kąt. Swoją drogą wiecie co się dzieje z marką Iva Natura? Chyba wycofali się z polskiego rynku, a szkoda, bo ich krem pod oczy bardzo dobrze wspominam. Kosmetyki Rituals bardzo lubię, ale przeważnie obracam się w ich mini produktach, które zabieram w podróże. Żel po prysznic marki Natura Siberica nie zachwycił mnie zapachem i wylądował po męża stronie łazienki ;) Pierwszy raz miałam produkt marki Miravena. Żel do higieny intymnej był wydajny, ale coś nie tak było z dozownikiem i często butelka była cała w produkcie. 


Lubię raz na jakiś czas zrobić sobie ciepłą kąpiel. A to zimą po zamarznięciu na przystanku tramwajowym, a to po ciężkim dniu, gdy dopada ból głowy. Po wypróbowaniu pudru do kąpieli z bławatkiem marki Hagi, stwierdzam, że nie ma lepszego lekarstwa na migrenę! Faktycznie zapach jaki unosi się w łazience po wsypaniu pudru do wanny daje ukojenie. Nie dziwię się, że polecany jest dla kobiet w ciąży by zaradzić nudnością. Skład jest świetny: Sodium Bicarbonate, Citric Acid, Solanum Tuberosum (Potato) Starch, Manihot Esculenta (Tapioca) Root Starch, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Prunus Dulcis (Almond) Oil, Centaurea Cyanus (Cornflower) Petals, Salvia Lavandulaefolia (Sage) Oil, Lavandula Angustifolia (Lavender) Flower Oil, Citrus Grandis (Grapefruit) Peel Oil, Citral*, Limonene*, Linalool*, Geraniol*. Niby puder a napakowany sporą ilością olejków, po których skóra jest przyjemnie nawilżona. Kolejnym przyjemnym produktem było masło do ciała beOrganic. Bałam się zbyt mocnego zapachu szałwii, a przywitała mnie orzeźwiając nuta. Masło było treściwe, ale szybko się wchłaniało i nie pozostawiało tłustej warstwy. 200 ml kosztuje niemało bo, aż 56zł, ale skład jest imponujący. Dla tych którzy szukają dobrego nawilżenia, ale nie lubią używać mazideł do ciała, szczególnie ze względu na tłustą warstwę, którą  pozostawiają na skórze - polecam wypróbować.



Toskańska maska do włosów Planeta Organica na moich niskoporowatych włosach niestety się nie sprawdziła. Polecam ją jednak dla włosów wysokoporowatych, na nich pokazała swoją siłę. Podobnie myślę sprawdzi się na włosach mocno zniszczonych. Próbki masek Anwen, kupiłam już swoje pełne opakowanie dla włosów niskoporowatych. Rosyjski szampon do włosów, otrzymałam od znajomej u której zrobił po użyciu siano na włosach. U mnie też się nie sprawdził. Polecam za to serię szamponów Lavera, a szczególnie ten do włosów cienkich i delikatnych! Kolejne opakowanie odżywki Jantar za mną. Bardzo lubię robić sobie nią kurację co jakiś czas. 


Jeszcze nie zrobiłam wpisu o zakupach w Japonii, a już niektóre rzeczy zużywam. Plastry na nos marki Biore, podobne znajdziecie w marce Marion. Czasem lubię je użyć. Marka Veoli Botanical zaciekawiła mnie podczas targów Ekotyki i chętnie poznam ich produkty. Seria marki Norel Antisress idealnie matuje skórę. Zużyty wosk Heart & Home jest dla mnie idealnym odpowiednikiem mojego ulubionego zapachu Pink Sand od Yankee Candle.


Udało mi się zdenkować podkład mineralny z Annabelle Minerals w odcieniu Golden Fair z serii matującej. Aktualnie mam ten odcień w wersji rozświetlającej i jestem nim zachwycona! Wykończyłam również kredkę do brwi z Golden Rose. Więcej o niej możecie przeczytać → PORÓWNANIE KREDEK DO BRWI - NABLA KONTRA GOLDEN ROSE.


A teraz kilka gagatków, które poszły w świat. Podkład Ideal Match AA Wings, którym zaraz po nałożeniu się zachwycałam. Niestety bardzo ciemniał w ciągu dnia i zaczął się odznaczać. Pomadka Retro Luxe Makeup Revolution po nałożeniu zamieniła się w skorupę, która baaardzo brzydko i nierównomiernie schodziła. Miałam wielkie oczekiwania odnośnie minerałów z Lorigine, w końcu są łatwo dostępne, bo można je kupić w Rossmannie. Niestety rozświetlacz to sam brokat, którym moim zdaniem można wysmarować tylko ciało i to ewentualnie na imprezę nad morzem lub karnawał. A róż do ma niestety zbyt intensywny kolor i u mnie na pewno się nie sprawdzi. Zostawiłam sobie jeszcze podkład do testów, zobaczymy jak on sobie poradzi, bo do najtańszych nie należy.


Baza rozświetlająca AA Wings leżała sobie grzecznie w półce i gdy nagle naszło mnie, żeby jej w końcu użyć, z tubki wyleciała tłusta ciecz... Niestety baza się rozwarstwiła i moim zdaniem tak nie powinno się stać. Serum do ciała z Regenerum byłam ciekawa. Nie ukrywam, że za smarowaniem się balsamami zbytnio nie przepadam. Walczę z tym, ale kiedy widzę, że można to zrobić szybciej i prościej to od razu kusi by wypróbować. Serum w spray'u brzmi kusząca, niestety po naciśnięciu dozownika serum jest wszędzie... Na koniec olejek arganowy Indigo. Jak uwielbiam ich produkty do stylizacji paznokci, tak produkty SPA są średnie. Początkowo byłam zachwycona zapachami, ale już po trzecim razie człowiek zdaje sobie sprawę, że pachną zbyt mocno. Jedyne co mogę dalej używać to Masło Shea, ale dalej tylko do paznokci. 
34 Międzynarodowy Kongres i Targi Kosmetyczne LNE, Spotkanie blogerów Beauty Flash

34 Międzynarodowy Kongres i Targi Kosmetyczne LNE, Spotkanie blogerów Beauty Flash

Targi LNE w Krakowie odbywają się dwa razy do roku - jesienią w listopadzie i na wiosnę w kwietniu. W tej edycji padł rekord, jeżeli chodzi o liczbę wystawców - ponad 200 stoisk zmusiło organizatorów do wynajęcia drugiej sali. Wcześniej wszyscy mieścili się w jednym pomieszczeniu, podczas tych targów rozdzielono wystawców na "paznokciowych" i resztę. Pomimo tego przedsięwzięcia przechodzić między stoiskami było ciężko, kupujących było na prawdę sporo.




W tym roku po raz pierwszy (odkąd ja pamiętam) równolegle z targami odbyło się spotkanie blogerów Beauty Flash, organizowane przez serwisuroda.pl. Cieszę się bardzo, że zostałam na nie zaproszona, dodatkowo każdy z blogerów dostał dwudniowy karnet na Targi. W sobotę zebraliśmy się o 9:50 przed szatnią. Rozpoczęcie miało być o 10:00, niestety z powodu problemów organizacyjnych był mały poślizg. 


Przywitali nas Małgorzata Waszczyk-Cocińska, manager ds. marketingu, reprezentująca LNE oraz Sebastian Tatarek, kierownik ds. projektów i komunikacji, portal SerwisUroda.pl. Niestety niedogodnością był brak nagłośnienia, a miejsce, w którym się zebraliśmy było fatalne, jeżeli chodzi o akustykę. Od sal targowych w których przeprowadzane były pokazy (z nagłośnieniem) odgradzała nas jedynie kurtyna. Organizator przepraszał nas za to bardzo, tłumacząc się, że został źle poinformowany o wyglądzie pomieszczenia. Musieliśmy bardzo wytężyć słuch, aby cokolwiek usłyszeć, a osoby z dalszych rzędów przesuwały swoje krzesła do przodu. Niemniej jednak atmosfera była miła, była okazja do poznania nowych osób i ponarzekania na zaistniałą sytuację ;)


Pierwszy wykład prowadziła Monika z bloga Candymona, która opowiedziała o blogowaniu ze swojego doświadczenia. Szczegółowo opisała m.in. proces robienia ładnych zdjęć, zdradzając swoje sposoby - oświetlenie, sprzęt, tła. 


Firma Nails Company zaprezentowała swoje produkty. Wykładu niestety praktycznie nie słyszałam, ale za to przypatrywałam się jak stylistka zdobiła paznokcie modelki. Opisywała każdy krok, zwracając uwagi na ważne aspekty - takie jak zachowanie higieny pracy. Robiąc manicure innym osobą, nawet znajomy, należy dezynfekować sprzęt, a patyczki czy pilniczki powinny być używane tylko przez nas. 
Bardzo ładnie prezentowały się lakiery magnetyczne. Nowością dla mnie była seria lakierów ONE STEP, czyli jeden lakier 3w1 bez warstwy dyspersyjnej. Produkt po nałożeniu na paznokcie utwardza się w lampie, a zdejmuje standardowo remowerem. Zaleca się stosowanie tego typu lakierów na krótkie paznokcie. Od marki dostałam próbki ich kosmetyków pielęgnacyjnych oraz oliwkę do skórek.



Firma Ikor zaprezentowała makijaż wykonany w całości swoimi produktami. Dzięki pomocny męża Moniki mogliśmy wszystko na ekranie monitora, a na koniec znalazł się i mikrofon. Ikor to przede wszystkim produkty, które zawierają wyłącznie czyste mineralne składniki takie jak: tlenek cynku, dwutlenek tytanu, mika i tlenki żelaza, dlatego doskonale sprawdza się w przypadku wszystkich rodzajów cer, nawet tych najbardziej problemowych. Nie podrażnia i nie zatyka ujść gruczołów łojowych. Dodatkową zaletą produktu jest wysoki współczynnik ochrony przeciwsłonecznej. Firma zapewnia, że można nakładać minerały nawet na podrażnioną skórę. Do wypróbowania od firmy dostałyśmy pigment mineralny, pierwotnie dostał mi się kolor turkusowy. Niespecjalnie bym go używała, więc dzięki uprzejmości IKOR mogłam go wymienić na Beige White.


W ostatniej części spotkania przeprowadzone zostały warsztaty. Należało wykonać kosmetyków z produktów dostępnych w kuchni, na stoliku znalazłyśmy m.in. mleko, miód, cytryny, olej. Zostaliśmy podzieleni na cztery grupy. Każda musiała wybrać swojego lidera, który oddelegowany do stanowiska z różnymi produktami mógł wybrać tylko cztery, na bazie których następnie zespół miał stworzyć kosmetyk. Nie powiem, wielką frajdą było pracować w grupie i miałyśmy z tego wielki ubaw.



Jury, w skład którego wchodzili – Monika, autorka bloga Candymona; Michał, autor bloga Twoje Źródło Urody oraz Sebastian Tatarek, reprezentujący portal SerwisUroda.pl wyróżnili nasz produkt - kawowy peeling do ciała :)


W sobotę nie miałam czasu przejść się po stoiskach. Skorzystałam z karnetu i przyjechałam w niedziele z całą listą do kupienia - większość rzeczy była oczywiście dla znajomych :)


Zaopatrzyłam się w cążki, które idealnie sprawdzają się do pozbywania się zadziorów ze skórek przy paznokciu.


Idealny krem - maść do dłoni na noc. Sprawdza się u mnie też jako krem do stóp.


Moje odkrycie tego roku - kremy marki Scandia Cosmetics! Super skład i do tego piękne zapachy :)


Produkty marki Norel podczas targów można kupić w pojemnościach "salonowych" i z dużymi zniżkami. Krem Witaminowy 150ml był tańszy niż dostępne w Douglasie 50ml. To kolejne opakowanie tej wersji kremu. Skusiłam się także na serum z witaminą C. Żałuję teraz, że nie kupiłam sobie kremu pod oczy, będę musiała poczekać do następnej edycji targów.


Produkty, które dostałam w targowych torbach - krem do rąk z Bielendy. Odżywkę do paznokci i pigment IKOR opisywałam powyżej.


Tak zachwalałam produkty Norela, że miałam nie małe zamówienie na ich kosmetyki :) Z Kryolanu kupiłam (nie dla mnie) maskary do rzęs - pogrubiającą i wodoodporną. Ciekawe jak się sprawdzą.


Wpadła też nowy kolor hybrydy, tym razem Neo Nail w odcieniu Light Beige.


Spore wakacyjne denko w mini recenzjach

Spore wakacyjne denko w mini recenzjach

Polubiłam formę opisywania zużytych produktów z dłuższego czasu. Poprzednim razem też połączyłam denko z dwóch miesięcy i tak wydaję się być lepiej - przynajmniej jest o czym pisać ;) Przy okazji ostatniego konkursu dowiedziałam się od Was, że lubicie czytać post w których opisuje się zużyte kosmetyki i pokrótce się je recenzuje. Sama lubię pisać tego typu posty, ale postaram się rozbudować opinię o zużytych produktach. 

Aby ułatwić opis, wprowadziłam oznaczenie poziomu zadowolenia z produktu kolorami:
 
kolor zielony - kupię ponownie
kolor pomarańczowy - może kupię
kolor czerwony - nie kupię 


1. Żurawinowy krem pod oczy Face Rejuve - Norel Dr. Wilsz 
Krem zużyłam na początku lipca, ale był z tym pewien problem. Dozownik z pompką nie pozwolił na zużycie produktu do końca. Otwór opakowania był za mały by móc wydobyć resztki produktu palcem, więc mozolnie denkowałam krem patyczkami do uszu. Recenzję kosmetyku przeczytać możecie TU. Jedyną rzeczą, która mnie irytowała w tym kremie to opakowanie, więc dlatego pewnie nie kupię drugi raz tego produktu.

2. Głęboko nawilżający Krem-serum do twarzy na noc 50ml - Ec Lab
Pierwszy raz miałam krem do twarzy z tej marki jak i ogólnie z kosmetyków rosyjskich. Skusił mnie naturalny skład, w którym dopatrzyć się można m.in. odwar z liści winogron, olej ze słodkich migdałów, organiczne masło shea, organiczny olej arganowy, kwas hialuronowy. Krem dobrze się wchłaniał, miał konsystencję lekkiego żelu. Zapach przyjemny, ale na tyle delikatny, że nie przeszkadzał w aplikacji. Skóra po użyciu była faktycznie nawilżona i przyjemna w dotyku, ewidentnie polubiła się z tym produktem :) Dodatkowy plus za opakowanie - tubka jest zawsze bardziej higieniczna niż słoik. Za krem zapłaciłam 29zł.

3. Lekki krem BB Dream Girls
dla młodej cery - Skin79 
W końcu dobił dna ;) Lubiłam ten krem BB, nie uczulił mnie, nie podrażnił. Krycie ma lekkie, ale to wszystko opisałam w jego recenzji - TU. Aktualnie testuję teraz krem BB z Holika Holika.

4. Krem witaminowy energizująco-odżywczy MultiVitamin - Norel
Krem kupiłam podczas targów kosmetycznych, dlatego posiadam pojemność 150ml, w sklepie internetowym marki można kupić jedynie wersję 50ml. Bardzo się polubiłam z tym produktem, stosowałam go codziennie rano. Szybko się wchłaniał, miał piękny zapach, który w ogóle mi nie przeszkadzał, wręcz przeciwnie - pobudzał. Idealnie współgrał z kremem BB czy podkładem, nic nie się rolowało, a cera wyglądała promiennie i świeżo. 

4. Aloe Aqua Smoothing Gel Łagodzący żel aloesowy 99% - Skin79
Produkt godny polecenia - pełną recenzję przeczytać możecie TU. Aktualnie używam żelu aloesowego z Holika Holika i jest bardzo podobny do tego ze Skin79. 

5. Płyn micelarny do mycia twarzy i oczu dermo face - Tołpa
Zużyłam ten produkt, ale jest to tzw. kosmetyk "meh". Nie jest najgorszym micelem, jednak przy zmywaniu makijażu radzi sobie średnio. Cieszyłam się gdy opakowanie dobiło już dna.

6. Olej Jojoba - Mokosh
Mini buteleczka z zakraplaczem z ciemnego szkła. Olej jojoba pomógł mi przy uczuleniu, które dostałam na twarzy. Zrobiłam sobie nim też kurację skóry głowy. Z problemami skórnymi radzi sobie idealnie. 


7. Krem pod oczy Creamy Eye Treatment with Avocado - Kiehl's
Próbkę kremu otrzymałam w sklepie stacjonarnym w Warszawie. Chciałam sprawdzić o co chodzi z tym produktem, że jest o nim tak głośno. Ma śmieszną masełkowatą konsystencję, pani ekspedientka zaleciła mi rozgrzać krem między palcami przed nałożeniem pod oczy. Próbka starczyła mi na 5 dni używania i zaciekawiła mnie na tyle, że kiedyś pewnie skuszę się na pełne opakowanie :) 

8. Pielęgnacyjny koncentrat na noc Midnight Recovery Concentrate - Kiehl's
Podobnie jak z kremem pod oczy, próbkę dostałam przy okazji wizyty w sklepie stacjonarnym. Starczyła mi na tydzień, ponieważ na jedną aplikację wystarczyło najwyżej 2-3 krople serum. Zaskoczył mnie zapach - bardzo intensywna woń lawendy. Jeżeli nie lubicie tego zapachu, zapewne nie polubicie się z serum. Skóra po użyciu kosmetyku była gładka i miękka w dotyku. Może skuszę się kiedyś na pełne opakowanie.

9. Podkład Double Wear Light Intensity 2.0 - Estee Lauder
Po nałożeniu na twarz podkładu, nie czułam go w ciągu dnia, a przez cały dzień na niej był ;) Nie ścierał się, nie zrolował się. Może się na niego kiedyś skusze.

10. Podkład  Double Wear - Estee Lauder
Jak dla mnie bardzo ciężki podkład, daje mat absolutny. Faktycznie czuje się maskę na twarzy, ale jest ona nie do zdarcia. Niestety po zmyciu miałam uczucie przesuszenia. 

11. Tusz do rzęs In Extreme Dimension 3D Black Lash - Mac Cosmetics
To chyba najbardziej kontrowersyjny tusz ever ;) Znalazłam go w JoyBoxie jakiś czas temu. Cena tuszu to ok 100zł, więc mało to nie jest. Byłam z niego zadowolona, efekt jaki nim uzyskiwałam podobał mi się. Sam tusz się nie osypywał a szczoteczka była wygodna. Znalazłam tusz z L'oreala, który jest świetny i z trzy razy tańszy, także pewnie do MACowego nie wrócę. Niemniej jednak lubiłam tan produkt.

12. Rozświetlający krem pod oczy MultiVitamin - Norel
Obiecująca próbka - muszę sprawdzić w jakim jest sprzedawanym opakowaniu.

13. Maska Peel - off z aktywnym węglem - Pilaten
Zaciekawiona szumem na temat czarnej maski, kupiłam saszetkę. Stosowałam ją tylko w okolicy nosa i jak dla mnie nie różni się działaniem od plastrów. No dobrze, różni się kolorem ;)


16. Żel pod prysznic - Ec Lab
Bardzo lubię żele z tej marki. Fajny naturalny skład, przyjemny zapach i opakowanie cieszące oko :) To moje kolejne opakowanie żelu Ec Lab, ta wersja pachnie delikatnie kwiatowo. Nie przesusza skóry.

17. Żel pod prysznic, Organic Olive - Planeta Organica
Podobnie jak wyżej, a do tego dozownik z pompką, który ułatwia sprawę. Zapach jest neutralny, przyjemny. Nie przesusza skóry.

18. Mydło kuchenne, Goździk - YOPE
To już któreś z kolei opakowanie tego produktu. Co prawda wersja goździkowa nie podeszła mi tak jak wersja mineralna, ale zapach jest kwestią gustu. Kolejne opakowanie stoi w szafce.

19. Mydło w płynie, Figa Naturel - YOPE
Nie wiem, które już to opakowanie. Mydło jest bardzo wydajne, a opakowanie 500ml starcza na długi czas.


20. Żel do higieny intymnej - Biolaven
Na temat żelu do higieny intymnej nie będę się specjalnie rozpisywać, był w porządku.

21. Szampon głęboko oczyszczający PURE WAX - Pilomax
Bardzo dobrze oczyszczał włosy z olejów. Miał przyjemny zapach, dobrze się pienił. Byłam do niego trochę sceptycznie nastawiona, ale pozytywnie się zaskoczyłam. Po jego użyciu włosy nie przetłuszczały się szybciej, spokojnie mogłam myć głowę co trzy dni.

22. Odżywka do włosów BANANA - The Body Shop
Jej zapach to pocięte, dojrzałe banany, podobnie jak kolor. Nakładałam ją na włosy unikając kontaktu ze skóra głowy. Po użyciu włosy łatwo się rozczesywało i delikatnie pachniały bananem ;)


Postanowiłam zużyć w końcu resztki kremów, które leżały po całym mieszkaniu ;)

23. Krem HAND FOOD - Soap&Glory
To produkt na którym się najbardziej zawiodłam. Naczytałam się jaki to ten krem nie ma cudownego zapachu, więc gdy byłam w Londynie kupiłam go. Marka Soap&Glory dostępna jest tylko w drogeriach w UK. Przed pierwszym użyciem wyobrażałam sobie, że krem będzie miał tak cudowny zapach, że nie będę chciała oderwać nosa od moich dłoni. Rozczarowałam się... zapach nie jest brzydki, ale jak dla mnie mocno przeciętny. Nawilżenie jakie dawał było ok, ale zagłębiając się w skład to nic rewelacyjnego poza słodkim opakowaniem krem nie reprezentuje. Może spróbuje innych produktów z tej marki, ale do tego kremu raczej nie wrócę.

24. Krem do rąk Hud Salva - Hudosil
To bardziej maść niż krem, mocno natłuszczająca, regeneruje skórę dłoni. Lubiłam go używać na noc w formie maski na ręce i pozostawiając do wchłonięcia. Krem nie posiada zapachu. Pewnie na okres jesienno zimowy sprawię sobie kolejne opakowanie

25. Krem do rąk melonowy - Scania Cosmetics
Moje odkrycie podczas targów LNE. Świetny skład - aż 25% masła shea, cudowny zapach - tak jakbyśmy rozkroiły dojrzałego melona. Szybko się wchłania i pozostawia skórę miękką, nawilżoną i pachnącą melonem. Opakowanie wygodne, pozwala na całkowite zużycie kremu. W serii jest jeszcze kilka innych wersji zapachowych, które z chęcią wypróbuję. 

26. Krem na popękane pięty - Compeed
Bardzo dobry krem, który radzi sobie z pękającymi piętami. To, że tak długo go miałam wynika z faktu, że zapominam kremować stóp. Po prostu jest to ta czynność, która nie jest dla mnie oczywista. Muszę nad tym popracować ;) 

27. Zmywacz do paznokci - Sensique
Swoją podstawową funkcję spełniał. Miał być o zapachu magnolii, dla mnie śmierdział jak każdy inny zmywacz do paznokci. Kosztował parę groszy, więc specjalnie narzekać na niego nie będę. 


27. Mini mgiełka do ciała Japanese cherry blossom - Bath&Body Works
Zapach bardzo mi się podobał. Jak na mgiełkę to zapach dość długo się na mnie utrzymywał. Mini wersja jest dobrą opcją na podróż, bo opakowanie jest lekkie i nie ma możliwości, żeby się rozbiło. Mgiełki w BBW opłaca się kupować w promocji, a pojawiają się dość często - sezonowe sale (czerwiec i grudzień), a także co jakiś czas promocje w stylu 2+2 gratis 

28. Próbki perfum DKNY i Narciso Rodriguez
Lubię próbki perfum, bo na spokojnie można wypróbować czy dany zapach nam przypadł do gustu i jak zachowuje się w ciągu dnia. Te dwa zapachy były przyjemne DKNY to słynne zielone jabłko - świeży, lekko cytrusowy zapach. Narciso natomiast to mocno pudrowy zapach. Raczej nie skuszę się na pełne opakowania perfum.


29. Antyperspirant roll-on przeciw poceniu - Pharmacy Laboratories
Użyłam kilka razy i jak dla mnie nie ma żadnego efektu. Były momenty, że nawet podrażnił skórę. Rozstaje się z nim bez wyrzutów sumienia. 


30. Pomadka do ust Cocoa Butter Formula Moisturising Lip Balm - Palmer's
Za każdym razem kiedy użyłam pomadki czułam takie dziwne mrowienie na ustach. Nie takie jak przy miętowych pomadkach, powiedziałabym, że bardziej pieczenie. Ewidentnie mnie coś uczulił, bo tygodniu używania pojawiła się wysypka wokół ust. Pomadka powędrowała dalej, bo zapach ma bardzo przyjemny. Nawilzajacy balsam do ciała-coconut oil Palmer's sprawdził się u mnie świetnie, nie wiem dlaczego pomadka mnie uczuliła. Miałyście kiedyś taki problem? 
5 kosmetyków do pielęgnacji, których nie chciałabym, aby wycofano ze sprzedaży!

5 kosmetyków do pielęgnacji, których nie chciałabym, aby wycofano ze sprzedaży!

Lubię czytać posty tego typu u innych. Sama wcześniej nie napisałam takiego, więc weszłam do łazienki i zastanowiłam się, które kosmetyki pielęgnacyjne mogłyby znaleźć się na liście 5 kosmetyków pielęgnacyjnych, których nie chciałabym, aby wycofano ze sprzedaży. Powiem szczerze, że nie sądziłam, że będzie to tak trudne zadanie. Na prawdę chwilę trzeba się zastanowić i wybrać faktycznie te, które sprawdzają się bardzo dobrze. Po dłuższym namyśle wytypowałam piątkę ulubieńców :)

1. Balsam do ust EOS
Mój ulubiony balsam do ust, szczególnie dzięki temu, że posiada naturalny skład. Na razie miałam wersję Sweet Mint i Vanilla Mint. Mam nadzieję, że nie przestaną produkować tych słodkich jajeczek. Czekam, aż wprowadzą wersję bananową :)


2. Balsam do ciała z masłem SHEA Organique 
Nic tak dobrze nie nawilża mojej skóry jak ten balsam, szczególnie zimą nie wyobrażam sobie używać innego balsamu. Wersja mleczna pachnie cudownie, ale z chęcią wypróbuję inne wersje.


3. Krem do skóry suchej i wrażliwej Garden Roses Make Me Bio
Moje odkrycie tego roku w pielęgnacji skóry twarzy. Krem jest jak masło gęsty i treściwy. Idealnie nawilża i koi skórę. Teraz gdy za oknem zimno i mokro, krem idealnie chroni moją cerę. Chętnie wypróbuję też wersję z pomarańczą, ale mam nadzieję, że różnego kremu nie wycofają!


4. Krem do rąk Hud Salva Naturemedicine
Moje dłonie bardzo szybko się wysuszają a do tego często pojawiają się na nich równego rodzaju uczulenia. Krem Hud Salva idealnie sprawia się jako maska na dłonie i ratuje je. Zmieniona już szatę graficzną tego kremu, mam nadzieję, że nie zmienią jego składu ;)


5. Płyn Micelarny Sensibio Bioderma
Nic tak jak on nie zmywa u mnie makijażu. Poradzi sobie z każdym tuszem i najbardziej trwałą, matową pomadką. Nie szczypie w oczy, nie podrażnia skóry, jest bezzapachowy i nie pozostawia na skórze tłustej warstwy. Tak, jest drogi, ale można znaleźć go w promocji - ostatnio w SuperPharmie widziałam 2 butelki 250ml za 24zł. Bardzo bym nie chciała, żeby w nim coś zmienili!



Jestem ciekawa jak wyglądają Wasza 5 kosmetyków do pielęgnacji?
Napiszcie w komentarzu lub jeżeli prowadzicie bloga to chętnie przeczytam taki wpis u Was! :)
Copyright © 2014 Not Too Serious Blog , Blogger
Icons made by Freepik from www.flaticon.com is licensed by CC 3.0 BY