Lakiery hybrydowe Claresa Yellow Bananas oraz Pink Horse - nowa formuła

W zeszłym roku pokazywałam na swoim Instagramie produkty, które dostałam od marki Claresa. Przez całe zamieszanie z wypadkiem, a później operacją i rehabilitacją mojego męża nie miałam zbytnio głowy i czasu do malowania paznokci, robienia zdjęć i co za tym idzie regularnego blogowania. Teraz jest już lepiej, staram się więc sprężyć i nadrobić zaległe wpisy. Nie chciałabym zostawiać tematów, które wiszą napoczęte i czekają tak na dokończenie już długi czas. Po krótkim usprawiedliwieniu się zapraszam na prezentację i moją opinie na temat lakierów Claresa.


Dostałam do przetestowania lakiery w nowej formule oraz ich standardowy top i bazę, a także cleaner oraz remover. Miałam już okazję używać poprzedniej wersji lakierów marki Claresa, moje wrażenia opisywałam w poście →  LAKIERY HYBRYDOWE MARKI CLARESA - BROWN RABBIT, PINK MONKEY I PINK CROCODILE Marka dostępna jest stacjonarnie w wybranych Rossmann'ach, Auchan, widziałam je również w Tesco. W poprzednim wpisie wspominałam, że kosztują 26,99 zł, aktualnie w sklepie on-line Claresy może kupić je w cenie 19,90 zł. Nie wiem jak kształtują się ceny stacjonarnie, ale pewnie można załapać się na jakieś promocje.







Kolory, które do mnie dotarły to:
  • 004 Yellow Bananas
  • 505 Pink Horse
Yellow Bananas jest idealnym letnim lakierem, który podkreśli opaloną skórę dłoni lub/i stóp. Pink Horse to brudny fiolet, który od razu przypadł mi do gustu. Ładnie się prezentuje na paznokciach, nie jest wyzywający, spokojnie można go nosić o każdej porze roku.





Nowa formuła od poprzedniej różni się na pewno konsystencją, według mnie  jest ona teraz gęstsza i bardziej napigmentowana. Dobrze mi się z nią pracuje, łatwo kontrolować rozprowadzenie lakieru na paznokciu. Do pełnego krycia użyłam dwóch cienkich warstw, ale nie było problemu z całkowitym pokryciem paznokcia kolorem. 


Na zdjęciu powyżej użyłam bazy i topu z Claresy. Lakier na paznokciach miałam dwa tygodnie i w prawej dłoni na palcu wskazującym lekko się uszkodził przy wolnym brzegu. Przy czym większość dnia klikam na klawiaturze. Jak na 10 palców to wynik jest w porządku. Pod koniec miałam wrażenie, że top jest lekko zmatowiony, ale nie wyglądało to źle. Zdejmowanie paznokci to była chwila. Ściągam pilniczkiem wierzchnią warstwę topu, zostawiam owinięte w acetonie na mniej niż 10 minut i lakier praktycznie sam schodzi. Wystarczy lekko pomóc kopytkiem i po sprawie.


Na poniższym zdjęciu użyłam lakieru Claresy, ale baza i top z Indigo. Baza Protein Base jest jak dotąd moją ulubioną bazą. Wszystkie lakiery z nią dobrze współpracuje i po jej użyciu (i poprawnym rozprowadzeniu) jestem pewna, że mani wytrzyma tyle ile chcę. Jedynym jej minusem jest jej ściąganie. Należy dobrze spiłować paznokcie i dłużej trzymać na nich remover, żeby ją usunąć. Sam lakier Claresy wyglądał bardzo dobrze po dwóch tygodnia noszenia na każdym paznokciu. Jestem zadowolona z remover'a i cleaner Clareasa. Dodam, że ten ostatni jest perfumowany.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuje bardzo za każdy pozostawiony komentarz :)

Copyright © 2014 Not Too Serious Blog , Blogger