Niespodzianka od Indigo Nails - zestaw startowy do manicure'u hybrydowego. Przedpremierowo zestaw Gel Polish!

Niespodzianka od Indigo Nails - zestaw startowy do manicure'u hybrydowego. Przedpremierowo zestaw Gel Polish!

Do zeszłej soboty żyłam w przekonaniu, że kurierzy przesyłki dostarczają jedynie od poniedziałku do piątku. Ku mojemu zaskoczeniu, oczywiście podczas nieobecności w mieszkaniu, odbieram telefon z informacją, że pod drzwiami czeka kurier z paczką. Udało się zapanować nad sytuacją i przesyłka czekała na mnie w bezpiecznym miejscu do niedzielnego wieczora. Zżerała mnie ciekawość co jest w środku i gdy już dopadłam pudełko, zobaczyłam taśmę z logiem Indigo. Wow! Wow! Już wiedziałam co będzie w środku! 

No dobrze, to od początku. Podczas konferencji Meet Beauty poznałam markę Indigo, która w swoim asortymencie posiada lakiery do manicure hybrydowego. Miałam okazję uczestniczyć w panelu paznokciowym zorganizowanym właśnie przez Indigo Nails, na którym stylistka paznokci Kasia Zbroińska zaprezentowała nam na jednej z nas swój autorski Manicure Shea Indigo Spa czyli manicure wykonany za pomocą masła shea. Po panelu była możliwość zapisania się na warsztaty z zakresu stylizacji lakierami hybrydowymi, które organizowane był w różnych miastach Polski przez Indigo Nails.

Warsztaty opisałam szczegółowo tutaj. Bardzo się cieszę, że miałam możliwość nauczenia się krok po kroku, prawidłowej techniki zdobienia paznokci pod okiem wykwalifikowanej instruktorki. Żeby tego było mało Indigo przygotowało dla uczestniczek warsztatów wspaniałą niespodziankę, a mianowicie zestaw startowy do manicure'u hybrydowego!


"Twarzą" marki Indigo Nails jest Natalia Siwiec - zostawię to bez specjalnego komentarza. Skupię się głównie na wyglądzie zestawu. Nadmienię, że zestaw jest przedpremierowy i nie ma go jeszcze w sprzedaży. Nieznana jest jeszcze cena, na pewno zaktualizuję tą informację :)






Zestaw startowy znajduje się w sporym, białym pudełku ze złotym logiem Indigo, wysuwanym z kartonika w pastelowe kolory na którym z jednej strony widnieje zdjęcie Natalii a z drugiej reklama pyłku METAL MANIX. Całość prezentuje się elegancko i kobieco.




Po otwarciu wieczka pudełka, aż podskoczyłam :) Wszystko ma swoje miejsce i od razu widać co jest w środku, a jest na prawdę sporo. To mój pierwszy zestaw do manicure hybrydowego, nie miałam swojej lampy, ani lakierów i jestem bardzo, ale to bardzo szczęśliwa, że będę mogła teraz malować swoje paznokcie sama w domu. Dobrze, to teraz dalej opiszę co w tym cudnym pudełeczku jest dokładnie!



Ręczniczek z logiem marki.


Waciki bezpyłowe.


Folijki do zdejmowania hybryd.


Cleaner Super Shine Effect używamy go do usuwania warstwy dyspersyjnej. Lanoline Remover służy do zdejmowania lakieru hybrydowego, obecność lanoliny ma nie wysusza tak bardzo skóry.


Cleaner (5ml) nakładamy zaraz po zmatowieniu płytki,aby zwiększyć przyczepność lakierów. Acid Free Primer (5ml) dla paznokci osłabionych przez ciągłe stylizacje, który pozwala pracować nawet na bardzo zniszczonej płytce.


Rzecz, która mnie najbardziej ucieszyła czyli lampa LED 9W w kształcie tzw. mostka z logo INDIGO NAILS LAB. Dołączony był do niej zasilacz. Posiada dwa czasy pracy: 30 i 60 sekund, Zawiera 6 sztuk dual LED, pasmo światła: 360-415 nM, jej żywotność to 50 000 godzin, napięcie 5V DC, wymiary: 14,5x4,5 cm,  waga to 46g. Jednorazowe kliknięcie ustawia lampkę na 30 sekund, naciśnięcie i przytrzymanie włącznika przez ok. 2 s. ustawia lampkę na 60 sekund.



Te maleństwa to pyłki: efekt syrenki, srebrny Metal Manix, złoty Metal Manix i Metal Manix Multi Chrome czyli tzw. tafla lustra - nowość na rynku :)







Aplikator do pyłków. Jestem ciekawa jak z nim będzie przebiegać aplikacja pyłków, dotychczas do tego służył mi opuszek palca ;)


Pilniki o gradacji 100/180 i polerka o gradacji 220/280.


Indigolicious oliwka do skórek w pipecie 8 ml


Gel Brush White 5ml, nadaje się do french'a i jako podkład pod lakiery mało kryjące.


Crystal Top Coat nadaje paznokciom efekt błyszczącej tafli szkła, jest rozpuszczalny w Removerze i trzeba przetrzeć do Cleanerem. Dry Top Coat Super Shine nie posiada warstwy dyspersyjnej (nadaje się do pyłków) Nie trzeba przemywać go Cleanerem po utwardzeniu, ale trzeba pamiętać, że ten produkt nie rozpuszcza się w Removerze i należy go spiłować przed zdejmowaniem lakieru.


Protein Base baza, którą możemy przedłużyć paznokcie. Usztywnia paznokcie, odżywia i wzmacnia płytkę, jest rozpuszczalna w Removerze.


A na koniec oczywiście trzy odcienie lakierów hybrydowych, każdy po 5ml. Pierwszy kolor to Vitamin C czyli neonową pomarańczą. Chic Nude niby nudziak, ale dla mnie to bardziej brudny róż.


Na koniec lakier z kolekcji by Natalia Siwiec. Cała kolekcja utrzymana jest w pastelowych tonacjach. Ibiza Chill, który znalazł się w zestawie jest delikatną brzoskwinią, która na pewno pięknie podkreśli letnią opaleniznę.


Od lewej Ibiza Chill, Chic Nude, Vitamin C.





W zestawie są również drewniane patyczki, ale zapomniałam je sfotografować ;) Jestem bardzo szczęśliwa, że zestaw Gel Polish trafił w moje ręce! Jeszcze raz bardzo dziękuje Indigo Nails! Na wzorniku jak widzicie jest jeszcze sporo miejsca, które na pewno w przyszłości zapełni się nowymi kolorami i efektami, a na blogu powstaną paznokciowe posty.


Jak Wam się podoba starter Gel Polish od Indigo Nails? :)
KIKO Milano Volume Top Coat - by mieć rzęsy jak z obrazka :)

KIKO Milano Volume Top Coat - by mieć rzęsy jak z obrazka :)

O KIKO dowiedziałam się jakieś trzy lata temu, jest to włoska marka, która posiada w swoim asortymencie przekrój przez wszystkie produkty do makijażu oraz akcesoria. Niestety jest to dość trudno dostępna do kupienia stacjonarnie, z tego co kojarzę salony są w Warszawie i Wrocławiu. Od jakiegoś czasu działa na terenie Polski sklep internetowy, który znajdziecie pod adresem www.kikocosmetics.com/pl-pl.

Udało mi się być w salonie w KIKO w Arkadii w Warszawie. Kupiłam tam kilka rzeczy, które wkrótce Wam pokaże w ogólnym poście dotyczącym nowości. W tym wpisie natomiast chciałam przedstawić ciekawy produkt jakim jest Top Coat do rzęs.


W KIKO znajdziemy top coat Volume&Definition, który zwiększa objętość rzęs i wyrazistość kształtu oka, Curling, która zwiększa podkręcenie rzęs, Glitter, top z brokatem, Building Base, biała baza pod tusz (pisałam o niej TU) oraz Volume top coat, która widzicie na zdjęciach. Wszystkie kosztują 35zł i z tego co wiem to nie są objęte promocjami i wyprzedażami.


Na stronie KIKO przeczytamy o Volume Top Coat: Tusz do rzęs "top coat" zwiększający objętość. Po nałożeniu na zwyczajowo stosowany tusz zwiększa objętość rzęs o 75%*. Sceniczny efekt sztucznych rzęs, w unikalnym tuszu do rzęs, który pozwala na uzyskanie nadzwyczajnych rezultatów. Jego formuła, wyjątkowo elastyczna i o zmiennej intensywności krycia, opracowana została z myślą o nakładaniu na inny tusz do rzęs, aby podkreślić jego efekt, nie obciążający przy tym rzęs i nie tworząc grudek. Dzięki specjalnemu kompleksowi sferycznych cząsteczek kolagenu i wosku ryżowego, rzęsy zwiększają swoją objętość w zupełnie nieoczekiwany sposób, pozostając przy tym jednocześnie miękkie i lekkie. Innowacyjna szczoteczka sferyczna, ze sztywnymi włóknami o różnej długości i lekko zaokrąglonym czubkiem, chwyta i modeluje rzęsy pokryte wcześniej innym tuszem. Zwiększona długość i objętość rzęs nadaje im wyjątkowy wygląd glamour. Dla rezultatu, który sprosta zadaniu również w nocy.
    * w porównaniu do rzęs pokrytych jedynie tuszem. Test kliniczny i instrumentalny.


    Przetestowany okulistycznie.


SKŁAD: AQUA (WATER/EAU), PARAFFIN, SYNTHETIC BEESWAX, GLYCERYL STEARATE, STEARIC ACID, BUTYLENE GLYCOL, ACACIA SENEGAL GUM, PALMITIC ACID, POLYBUTENE, ORYZA SATIVA CERA (ORYZA SATIVA (RICE) BRAN WAX), VP/EICOSENE COPOLYMER, AMINOMETHYL PROPANOL, PHENOXYETHANOL, HYDROXYETHYLCELLULOSE, PENTAERYTHRITYL TETRAISOSTEARATE, SILICA DIMETHYL SILYLATE, PENTYLENE GLYCOL, TROPOLONE, SODIUM CHONDROITIN SULFATE, ATELOCOLLAGEN; CI 77499 (IRON OXIDE). 


Top Coat zapakowany jest w czarny kartonik, w którym znajdziemy ulotkę. Opakowanie jest fioletowe z metalicznym połyskiem. Co do szczoteczki jest ona szersza na końcu, węższa u nasady. Gdy po raz pierwszy odkręciłam top coat i zobaczyłam taką dziwną końcówkę, pomyślałam, że musi to być bardzo niepraktyczne i umaziam sobie wszystko tylko nie rzęsy. Wspomnę jeszcze o konsystencji produktu, niby jest to tusz, ale nie do końca. Gdyby pomalować nim rzęsy bez uwczesnego nałożenia na nie tuszu efekt byłby mocno średni, nie jest to zamiennik tuszu. Top nakłada się na wcześniej już umalowane rzędy tuszem.


Na zdjęciu powyżej moje rzęsy po dwukrotnym umalowaniu tuszem L'oreal So Couture. Przy okazji wspomnę, że jest to mój ulubiony rusz i czym dłużej go używam tym bardziej go lubię. Mam wrażenie, że czym jest starszy tym ładniej pokrywa rzęsy. Do tego co najważniejsze jeszcze nigdy nie osypał mi się w ciągu dnia. Nie jest wodoodporny, więc gdy umaluję nim również dolne rzęsy, a mam atak alergii, który objawia się łzawieniem oczu (alergia nie na kosmetyk, ale niestety na pyłki i inne śmieszne rzeczy, które mogą uczulić) to potrafi się lekko rozmazać, ale tak jak pisałam wcześniej - to nie jest produkt wodoodporny.




Top Coat nakładam na jeszcze mokry tusz, bo wtedy jak dla mnie aplikacja jest najprostsza, a efekt najładniejszy. Producent opisuje, że top można również nałożyć już na wyschnięty tusz np. w ciągu dnia, ale mi nie podoba się już taki sposób. Szczoteczka topu nie sunie tak ładnie po rzęsach, a nawet mam wrażenie, że je trochę skleja. Gdy tusz jest jeszcze lekko mokry top wygodnie można nałożyć na całe rzęsy.



Ilość warstw nałożonego topu na rzęsy zależy od preferencji i efektu jaki chcemy uzyskać. Na zdjęciu powyżej nałożyłam jedną warstwę. Rzęsy robią się ciemniejsze i grubsze. Myślę, że efekt zwiększenia objętości deklarowany przez producenta jest spełniony. Nie używam topu codziennie, mam go w kosmetyczce na tzw. większe wyjścia ;) Chętnie po skończeniu tego opakowania sięgnę jeszcze po pozostałe wersje - no może jedynie wersję z brokatem sobie daruję ;)
Brow Color Tinted Eyebrow Mascara - Przyciemniająca mascara do brwi Golden Rose

Brow Color Tinted Eyebrow Mascara - Przyciemniająca mascara do brwi Golden Rose

Przyciemniająca maskara do brwi z Golden Rose to stosunkowo nowy produkt na rynku. Produkt tego typu do brwi kojarzy mi się tylko z marką Benefit, a szczególnie z Gimme Brow, którego oglądałam już kilka razy w perfumerii Sephora. Przed zakupem tego produktu hamowała mnie cena ponad 100zł. Gdy zobaczyłam Brow Color Tinted z Golden Rose i to za cenę dziesięciokrotnie niższą od Gimme Brow, wiedziałam, że chcę go przetestować. 

Do wyboru mamy, aż 7 odcieni mascary do brwi. Polecam Wam serdecznie zajrzeć do wpisu agwerblog, gdzie znajdziecie porównanie i swatche wszystkich dostępnych kolorów Brow Color. Zdecydowałam się na numer 04, według mnie najbardziej neutralny kolor (ani ciepły, ani zimny kolor brązu).



Na stronie goldenrose.pl możemy przeczytać, że:
Przyciemniająca mascara do brwi to połączenie szybkoschnącego żelu i kremowej konsystencji, co pozwala na uzyskanie określonego kształtu i koloru brwi, zapewniając im jednocześnie naturalny wygląd.Formuła zawierająca specjalne włókna uwydatnia brwi i nadaje im elegancki, gładki wygląd bez sklejania i grudek. Sprawia, że oko staje się wyraziście podkreślone. Produkt dostępny w 7 różnych odcieniach.

Skład: aqua, glycerin, silica, polypropylene, glyceryl stearate, peg-100 stearate, polyacrylamide, magnesium aluminum silicate, glyceryl aprylate, phenoxyethanol, c13-14 isoparaffin, tetrasodium disuccinoyl cystine, polyethylene terephthalate, potassium sorbate, sodium benzoate, laureth-7, panthenol, ethylhexylglycerin, pantolactone, może zawierać: mica,ci 77891,ci 77491,ci 77492,ci 77499,ci 15850 


Maskara zakończona jest malutką precyzyjną szczoteczką, która nabiera odpowiednią ilość produktu. Nie zdarzyło mi się jeszcze, żebym musiała ją wycierać przed użyciem. Sam produkt wydaję się dość gęsty i bardzo szybko zastyga. Łatwo aplikuje się go na brwi, precyzyjnie otula każdy włosek. Gdy mocniej dociśniemy go do skóry, może ją zabarwić. Czy jest wodoodporny? Miałam go na sobie podczas upałów, ćwiczeń i nie ścierał się, ani nie rozmazywał. Był na brwiach tak długo, dopóki go nie zmyłam płynem micelarnym. Mascarą można szybko przeczesać włoski lub precyzyjnie skupić się na tym, żeby idealnie "wytuszować" każdy włosek na brwiach. 

U mnie kształt brwi po wyregulowaniu jest na tyle naturalny, że nie muszę dorysowywać pojedynczych włosków. Lubię za to je trochę przyciemnić, żeby wyglądały na gęstsze. Brow Color Tinted sprawdza się do tego idealnie. Jeżeli chodzi o trzymanie włosków w rydzach, żeby nie odstawały, to ten produkt nie jest od utrwalania brwi. Powiedziałabym nawet, że nie czuć go w ogóle na brwiach, co akurat dla mnie jest wielkim plusem. Do ułożenia brwi polecałabym specjalne żele do utrwalania z Benefitu czy Golden Rose.




Makijaż brwi przy pomocy Brow Color jest najszybszy w porównaniu do pudru czy kredki. Oczywiście zdarza się, że łącze te trzy sposoby. Wszystko zależy jakie efekt chcę otrzymać i jak dużo czasu mam do wyjścia ;)



A powyżej jak wygląda jedna brew pomalowana w porównaniu do niepomalowanej. Jestem ciekawa jak wygląda u Was makijaż brwi i czego używacie do ich stylizacji? :)

Rozdanie z okazji przekroczenia 300 obserwatorów! Do wygrania 5 kosmetyków pełnowymiarowych!

Rozdanie z okazji przekroczenia 300 obserwatorów! Do wygrania 5 kosmetyków pełnowymiarowych!

Liczba obserwatorów przekroczyła 300! Gdy zakładałam bloga nie spodziewałam się, że tyle osób będzie tutaj zaglądać - jest mi z tego powodu niezmiernie miło i motywuje mnie to do dalszego pisania. Chciałabym w niedalekiej przyszłości zmienić układ i szatę graficzną bloga, a także postarać się pisać częściej :) Na prawdę chcę popracować nad wyglądem bloga, żeby podobało się tutaj Wam i mi ;) Wielką radość sprawia mi czytanie Waszych komentarzy, każda Wasza wizyta cieszy mnie ogromnie!

Postanowiłam zorganizować rozdanie dla moich czytelników. Nagrody są przedstawione poniżej, podobnie jak regulamin. Serdecznie zapraszam do wzięcia udziału :)


 Do wygrania są:
  • Maska do włosów Serum Deep Repair, GlissKur
  • Fluid matujący MATT Make-Up Academie, naturalny, Bielenda
  • Physio-micelarny żel do oczyszczania twarzy z błękitną algą, Lirene
  • BB krem upiększający, Tołpa
  • Nawilżający balsam pod prysznic z morską algą, Lirene


Aby wziąć udział w rozdaniu należy być Obserwatorem bloga - co to znaczy? Wystarczy posiadać pocztę gmail i wtedy kliknąć "Obserwuj" w gadżet "Obserwatorzy", który znajduję się na prawym pasku na blogu (Zdjęcie poniżej pokazuje czego szukać po prawej stronie bloga :)).



Odpowiedzieć krótko na pytanie - jaki rodzaj wpisów na blogu interesuje Cię najbardziej i dlaczego? (Recenzje, Denko, Nowości, Tutorial, itp.)

Zostawić e-mail, jeżeli chcesz być poinformowany o wygranej mailowo.

Będzie mi miło jeżeli udostępnisz informację o rozdaniu np.fb/instagram/G+/blog 

Wzór zgłoszenia:
Obserwuję blog jako:
Odpowiedź na pytanie:
E-mail:
Udostępnienie: TAK(link)/NIE 


Regulamin
Konkurs trwa od 8 sierpnia do 21 sierpnia 2016, po tym terminie do 7 dni wyłonię zwycięzcę.  Poinformuję o tym na blogu i FB, a także jeżeli uczestnik pod e-mail - mailem.  Na dane do wysyłki czekam 5dni, po czym jeżeli ich nie otrzymam - wybieram kolejną osobę. Koszt wysyłki Pocztą Polską na terenie Polski pokrywam ja. Wszystkie produkty w Rozdaniu są nowe i  nieużywane.

Nawilżający balsam do ciała Coconut Oil Palmer's - kokosowy raj!

Nawilżający balsam do ciała Coconut Oil Palmer's - kokosowy raj!

Markę Palmer's miałam okazję poznać podczas Konferencji Meet Beauty. Nie wiedziałam, że asortyment tej firmy jest tak pokaźny, wcześniej kojarzyłam ich kosmetyki jedynie z produktami do pielęgnacji dla kobiet w ciąży. Mocno zdziwiłam się, gdy na stoisku zobaczyłam ogromną różnorodność, a w szczególności balsamy, kremy i olejki z olejkiem kokosowym. Po pierwszym powąchaniu serii kokosowej, przepadłam! Zapach jest tak apetyczny, zupełnie jak prawdziwy kokos! Do przetestowania dostałam nawilżający balsam do ciała.


Opis producenta: Nawilżający balsam do ciała zawiera naturalne proteiny i kwasy tłuszczowe, które są niezbędne w utrzymaniu zdrowego i promiennego wyglądu skóry. Dzięki zawartości naturalnych olejków: kokosowego, monoi z płatków kwiatów gardenii tahitańskiej oraz ze słodkich migdałów, zmiękcza nawilża i koi wymagającą skórę ciała.

Działanie i cechy produktu:
  • głębokie nawilżenie skóry
  • zapobieganie podrażnieniom i zaczerwienieniom
  • przyjemny naturalnie kokosowy zapach
  • produkt nie zawiera: parabenów, ftalanów, oleju mineralnego, glutenu, siarczanów i barwników
  • olejek kokosowy został pozyskany w sposób zrównoważony w ramach Sprawiedliwego Handlu


Skład balsamu na zdjęciu poniżej. Znajdziemy tam między innymi: organiczny olejek kokosowy, olejek monoi z płatków kwiatów gardenii tahitańskiej, witamina E, olejek ze słodkich migdałów, woda kokosowa, mleko kokosowe, olejek z orzechów makadamia, masło shea, masło kakaowe.


Przesyłka dotarła do mnie zapakowana bardzo estetycznie i kawałkiem skorupki koksu, która wycięta została w kształt serca. Do paczuszki dołączony był odręcznie napisany liścik - bardzo miły akcent ze strony firmy. Gdy tylko rozpakowałam przesyłkę od razu czuć było wokół zapach kokosa!



A teraz krótki opis produktu i moje wrażenia.
Balsam jest zamknięty w półprzeźroczystym, plastikowym opakowaniu o pojemności 250ml, przez który widać ile produktu zużyliśmy. Wygodna zakrętka z zatrzaskiem, pozwala na łatwe otwieranie, dozowanie określonej ilości balsamu jest dość proste. 
Kolor balsamu jest śnieżnobiały, konsystencja jest zwarta, balsam po zaaplikowaniu na skórę nie rozlewa się, ale bardzo łatwo rozprowadza się po ciele. Przy niewielkiej ilości balsam od razu wchłania się w skórę, jeżeli nałożymy grubszą warstwę chwilę musimy wsmarowywać go, jednak nie jest to czasochłonne. Poziom nawilżenia jest naprawdę dobry, moja sucha skóra po zaaplikowaniu na nią balsamu wygląda na zdrową i nawilżoną. Największym atutem kosmetyku jak dla mnie jest oczywiście jego zapach. Nie miałam jeszcze tak intensywnie pachnącego kokosem produktu. Aromat na skórze, a nawet na piżamie utrzymuje się bardzo długo:) Jeżeli chodzi o wydajność to tutaj nie mogę się przyczepić, jest zadowalająca.


Jeżeli jesteście fanami zapachu kokosowego to ten balsam będzie strzałem w dziesiątkę :D
Copyright © 2014 Not Too Serious Blog , Blogger
Icons made by Freepik from www.flaticon.com is licensed by CC 3.0 BY