Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Organic Shop. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Organic Shop. Pokaż wszystkie posty
Zużyte ostatnio produkty - co polecam wypróbować a czego unikać.

Zużyte ostatnio produkty - co polecam wypróbować a czego unikać.

Przy jesiennych porządkach czas na przegląd torby z ostatnio zużytymi produktami. Co tym razem się sprawdziło, jakie produkty przewinęły się ponownie, a o czym chciałabym jak najszybciej zapomnieć dowiecie się poniżej. 


Mydła do rąk Yope  pojawiają się za każdym razem, bo bardzo mi przypadły do gustu. Ostatnio są bardzo łatwo dostępne stacjonarnie i często można je dostać w bardzo korzystnych cenach. W kwestiach zapachowych nie mam przy mydłach wersji, której nie lubię, ale zdecydowanie najchętniej sięgam po wanilię, chociaż herbata też jest przyjemna. 

Wrzucam tu płyn do naczyń Yope, bo głupio mi robić osobny post o chemii kuchennej, a jednak warto wspomnieć o tym produkcie. Płyny Yope są szalenie wydajne, przyjemnie pachną (wszystkie trzy wersje zapachowe) i radzą sobie z tłustymi zabrudzeniami. Jednym słowem gary są czyste, a dłonie niezmasakrowane. Polecam wypróbować :)


Z żelami pod prysznic Yope mam już problem jeżeli chodzi o zapachy. Na razie jestem w stanie używać tylko wersji Dziurawiec. 

Produkt do kąpieli Organic Shop to dla mnie rozczarowanie roku. Mam wrażenie, że ten pojemnik stał na wannie wieki. Kupując go myślałam - o wow! Produkt na miarę Lush'a. Wygląda jak malinowy budyń, po odkręceniu przyjemnie pachnie (ponoć watą cukrową) i ma dawać pianę. Wyobrażałam sobie   wypełnioną po brzegi wannę z różową wodą i gęstą pianą, a dookoła unoszący się słodki zapach. Niestety nic bardziej mylnego. Zacznę od tego, że próbując nabrać dłonią produkt z opakowania natrafiamy na problem. To tak jakbyśmy chcieli nabrać surowe ciasto z dzierży. Po wrzuceniu takiej grudy do wody, leci ona prosto na dno. Natomiast jeśli spróbujemy rozpuścić ją pod bieżącą wodą, dostajemy tylko kilka marnych baniek. I tak widać, że nie wszystko ulega rozpuszczeniu i część grudek pływa dalej. Również z koloru i efektu gęstej piany nici. Jednak największym rozczarowaniem był dla mnie kompletny brak zapachu. O ilu w opakowaniu jest odrobinę wyczuwalny, tak po wrzuceniu do wody nie czuć zupełnie nic. Podsumowując - nie polecam!


Kokosowy krem do rąk Palmer's. Dla fanek intensywnej woni kokosa będzie to strzał w dziesiątkę. U mnie zapach jest jak najbardziej na plus. W nawilżeniu skóry nie przebił jednak mojego ulubieńca z Scandia Cosmetics. Wielkość idealna do torebki.

Serum antycelulitowe SPA FIND wypróbowałam raz. Skóra po nałożeniu produktu zaczęła mnie piec, więc odłożyłam go na półkę. Później sobie o nim przypomniałam i sprawdziłam skład. Bodajże na drugim miejscu był alkohol (w sumie czuć to było odrazu po otworzeniu kosmetykach) co na pewno powodowało u mnie podrażnienie. 

Aloesowy szampon przeciw wypadaniu włosów Equilibra. To któreś z kolei zużyte opakowanie. Moje włosy (i nie tylko moje ;)) lubią się z tym produktem.

Antyperspirant Vichy. Przeważnie sięgam po niebieską wersję, ale ta biała dla delikatnej skóry również jest w porządku.


Podczas wizyty w Sephorze na podczas Beauty Classes (o tym kiedy indziej) nakładałam na twarz podkład Clinique even better glow. W październiku wystartowała akcja promocująca ten podkład. Można było dostać próbkę podkładu Clinique do przetestowania w domu. Udało mi się wyskrobać z mini słoiczka produktu na dwa nałożenia i stwierdziłam, że jednak jak dla mnie szału nie ma. 

Maskara do rzęs Burberry. Ładnie wyglądała po nałożeniu na rzęsy, niestety po kilku godzinach robiła się panda pod okiem, bo tusz się osypywał.

Lakiery Claresa idą do kosza, bo niestety rozwarstwiły się. 


Chłodzący stick pod oczy Tony Moly. Niestety mimo przeuroczego opakowania ta formuła mi nie odpowiada. Przeciągając produktem skórę pod oczami, naciągała się bardzo. Sam kosmetyk nie nawilżał, faktycznie dawał lekkie uczucie chłodu. Podsumowując produkty Tony Moly to dla mnie średnie kosmetyki, zamknięte w uroczych i pomysłowych opakowaniach.

Isehan Kiss Me Sunkiller Water Essence SPV50. Filtr kupiony w Japonii. Szukałam takiego, który nie ma w składzie alkoholu. Niestety większość filtrów UV zawiera go w składzie (udało mi się znaleźć tylko trzy filtry alkohol free). Filtr nakładałam na krem a przed nałożeniem podkładu - zazwyczaj były to minerały. Twarz faktycznie uchroniła się przed letnią opalenizną. 

Lipowy płyn micelarny Sylveco - co tu dużo pisać, jak pojawia się praktycznie w każdym tego typu wpisie. Po prostu, polecam wypróbować!

Maska pod oczy Japońska Czereśnia Orientana. Zaskoczyło mnie to, że opakowaniu znajdują się dwie pary płatków pod oczy. Byłam przekonana, że to jednorazowa kuracja. Stosowałam maskę (no dobra tylko dwa razy, ale jednak) rano. Po zdjęciu maski z okolic oczu, skóra była napięta i wyglądała dobrze. Nałożony po chwili korektor pod oczy wyglądał dobrze. 

Płyn micelarny Bioderma przydał się w podróży. Mała buteleczka zmieściła się w bagażu podręcznym. W działaniu nie mam mu nic do zarzucenia. Jedynie skład może budzić pewne "ale", bo nie jest to produkt w pełni naturalny. 

Żurawinowy krem do twarzy Norel. Bardzo lubiłam nakładać go w porannej pielęgnacji. Miał bardzo przyjemny zapach, konsytencję i fajnie się wchłaniał. Tym dużym opakowaniem dzielę się z mamą, która również bardzo lubi ten krem.

Żurawinowy Lift Norel. To seria profesjonalna marki i stosowałam ten kosmetyk jak serum. Przyznaję, że po nałożeniu na skórę czuło się efekt wygładzenia, mimo lekkiej konsystencji. Zapewne wrócę do niego. 

Krem do twarzy Ruby Vine marki Bartos. Produkt ma wzmacniać, rozjaśniać i poprawić kondycję skóry naczynkowej. Stosowałam go na dzień. Muszę zaznaczyć, że krem wchłania się błyskawicznie, co przeważyło o używaniu go rano, a podczas wieczornej pielęgnacji - kiedy lubię nałożyć coś ciężkiego, tłustego, co będzie chwilę na skórze. Szybkie wchłanianie miało swój plus - przy bieganiu bez makijażu po domu nie świeciłam się jak przy stosowaniu innych kremów. Przyznaję, że jestem zadowolona z działania kosmetyku. Jeżeli szukacie szybko wchłaniającego się kremu, który nie zostawia tłustej warstwy na skórze a dodatkowo posiada dobry skład to spokojnie możecie się nim zainteresować. Doczepić mogę się do wydajności - produkt starczył mi na około miesiąc stosowania. Sposób aplikacji był ciekawy - słoiczek airless, który zapobiega napowietrzaniu się kosmetyku. Pompka nie jest jednak usytuowana standardowo, aby wydobyć krem, należy nacisnąć całą powierzchnię słoiczka. Niestety dla mnie średnio praktyczne było zbieranie wyciśniętego produktu. Resztki kremu osadzały się po powierzchni, co wymuszało przetarcie jej po każdym użyciu.

Minirecenzje zużytych produktów m.in. Biolove, Yope, Dr G, Norel

Minirecenzje zużytych produktów m.in. Biolove, Yope, Dr G, Norel

Opakowania po zużytych produktach "wychodziły" już z torby w łazience, czas więc przestawić ich krótkie podsumowanie z mini recenzjami. Niektóre z przedstawionych produktów doczekały się wcześniej pełnej recenzji, zostawię więc do nich link, gdyby ktoś jeszcze ich nie czytał.


1. Żele pod prysznic BIOLOVE
W poprzednim denku pokazywałam wersję kaktusową i migdałową. Z dotychczas zużytych żeli Biolove, moją ulubioną była wersją gruszkowa. Pachniała jak rozkrojone, soczyste owoce! Brzoskwinia również była przyjemna, ale już nie tak intensywna jak gruszka. Kiwi było przyzwoite, ale nie zrobiło na mnie dużego wrażenia. Żele można upolować w bardzo atrakcyjnych promocjach w drogerii Kontigo. Cena do jakości jest bardzo dobra, także wypróbuje chętnie pozostałe wersje przy nadarzającej się okazji.


2. Masło do ciała be Organic szałwia muszkatołowa & miłorząb japoński
Nie jestem osobą, która lubi smarować się mazidłami do ciała. Zimą niestety moja skóra cierpi z powodu mrozów i robi się ekstremalnie suchą. Obawiałam się masła z szałwią, że będzie mocno ziołowe i nie będzie mi z nim po drodze podczas wieczornej pielęgnacji. Ku mojemu zaskoczeniu masło okazało się niesamowicie przyjemnym produktem. Zapach był świeży, ale niezbyt intensywny. Konsystencja bogata, ale po aplikacji nie pozostawiał tłustego filmu na skórze.

3. Mydło w płynie Yope Herbata & Mięta
Bardzo lubię produkty Yope i ich mydła bardzo często goszczą u mnie na blogu. Mydła herbata mięta pojawia się jednak po raz pierwszy. Nie wiem czego dokładnie oczekiwałam od tej wersji, ale w mojej głowie uwiła się myśl, że jest to wersja de lux, w końcu jest droższa od pozostałych. Nie powiem, żeby mnie rozczarowała - nie, ale nie pobiła mojej ulubionej wersji wanilia cynamon. Nie mniej jednak gdybym zobaczyła promocję na Yope, pewnie sięgnęłabym po tą wersję :)


4. Maska do włosów Organic Shop Organic Avocado & Honey
Produkty do włosów marki Organic Shop są przyzwoite, a cena bardzo przystępna.  Ich peelingi do ciała również bardzo lubię. Ich proste opakowania są łatwe w obsłudze. Szybko można wziąć odpowiednią ilość produktu. 

5. Serum oczyszczające do skóry głowy Bionigree
Skład serum: aqua, potassium oleate, potassium cocate, glycerin, potassium citrate, citric acid, ethyl linolenate, ethyl linoleate, ethyl oleate, ethyl palmitate, ethyl stearate, ethyl alcohol, menthol, bilberry fruit extract, sugar cane extract, orange fruit extract, lemon fruit extract, sugar maple extract, rosmarinus officinalis oil, parfum.
Nie mam problemów ze skórą głowy. Produkt stosował mój mąż, którego skóra głowy jest bardzo wrażliwa i miewa problemy z miejscowym zaczerwieniem skóry głowy. Serum ma mocno mentolowy zapach, posiada dozownik w postaci zakraplacza. Po zużyciu całego opakowania skóra głowy nie wyglądała gorzej niż przed kuracją. Nie zauważyłam jednak spektakularnego zmniejszenia zaczerwienienia skóry. 

6. Odżywka do włosów suchych INSIGHT
Odżywkę stosowałam na końcówki włosów, aby zapobiec ich odwijaniu się w każdą stronę. Zimą mam również problem z elektryzowaniem się włosów - w czasie używania odżywki włosy nie elektryzowały się, były ładnie dociążone i błyszczące. 

7. Suchy szampon dla brunetek Batiste
Moja ulubiona wersja suchego szamponu, który mam zawsze na tak zwaną czarną godzinę ;) Używam go tylko wtedy gdy włosy nie wyglądają już świeżo, a nie mam czasu myć głowy. W czasie zimy jest to częstsze, gdy głowę trzeba otulać ciepłą czapką. 


8. Mask Sheet Dr G Aqua Collagen Mask
Bardzo przyjemna maska, która ma nawilżać, odżywiać, rozjaśniać i usuwać suche skórki. Skóra po użyciu maski była na widocznie nawilżona, ukojona i sprężysta.

9. Regeneracyjna maska do stóp SHEFOOT
Maska do stóp w postaci nakładanych skarpet. Lekko chłodziły skórę, mam wrażenie, że sprawdzą się idealnie latem w celu odświeżenia stóp. Osobiście zapominam o kremowaniu stóp, przyznam szczerze - nie jest to moja ulubiona czynność. Nałożenie skarpet z odżywczą maską i pozostawienie ich na pół godziny jest wygodnym rozwiązaniem. Po kąpieli biorę książkę, nakładam skarpety, po pół godzinie zdejmuję skarpety, wmasowuję resztę produktu i idę spać :)

10. Collagen eye mask Beauty Face 
Płatki położone na opuchnięte o poranku okolice wokół oczu dają uczucie niesamowitego ukojenia. Nie trzeba ich nawet dawać wcześniej do lodówki, by położone na skórze dały efekt chłodzenia. 


11. Żel pod prysznic Scandia Cosmetics Mango Papaya
Cudownie pachnący słodkimi owocami żel pod prysznic, który był bardzo wydajny. Miał w sobie zatopione małe drobinki, które na szczęście nie zostawały na skórze czy wannie.  Bardzo lubię produkty Scandia Cosmetics i ten żel mnie nie zwiódł.

12. Olejek do kąpieli Isana 
Niezastąpiony produkt do domywania gąbeczek do makijażu.


13. Podkład Helthy Mix Bourjois
Moje pierwsze opakowanie tego podkładu. Miałam do niego ogromne oczekiwania i powiem tak - jak podkład na codzień jest w porządku. Jest komfortowy w noszeniu, ale nie daje dużego krycia, wręcz tylko lekko wyrównuje koloryt. Nie utrzymuje się długo na skórze - w strefie T bardzo szybko znika. Kolor nr 51 jest na prawdę jasny i nie ciemniał na mojej skórze. 

14. Korektor Maybelline Instant Anti-Age

15. Tusz do rzęs L'oreal So Couture
Mój ulubiony i jak na razie niezastąpiony tusz do rzęs! Nie znalazłam jak dotąd lepszego - cena (szczególnie na promocji) to nie całe 30zł a rzęsy są pięknie rozczesane, pogrubione i wydłużone. Do tego nie osypuje się! 

16. Oliwka do skórek Indigo
Bardzo fajna odżywka w pomysłowym opakowaniu z pędzelkiem a'la korektor pod oczy. Po przekręceniu końcówki na pędzelku pojawia się produkt, którym precyzyjnie możemy pokryć skórki. 


17. Krem pod oczy Vis Plantis
Próbowałam go użyć kilka razy, ale za każdej aplikacji miałam wrażenie, że bardziej wysusza moją skórę pod oczami. Niestety to nie krem dla mnie.

18. BIO krem pod oczy Make Me Bio

19. Witaminowe koktajl pod oczy IOSSI

20. Krem do twarzy Mandelic Acid 
Seria z kwasem migdałowym Norel jest mi znana dzięki tonikowi Mandelic Acid. Używałam go w zeszłym roku, postanowiłam prócz toniku zakupić i krem z tej serii. Bardzo przyjemny krem, który używam wieczorem. Kwasy ewidentnie służą mojej cerze. Może skuszę się na jakieś mocniejsze - w końcu zima jeszcze trwa :)

21. Serum do twarzy Sensitive Norel
Wodniste serum, które nie pozostawiało na skórze tłustej warstwy. Dawało uczucie ukojenia zaczerwienionej skórze twarzy. Zużyłam z przyjemnością.


Próbki - kremy Norel Antistress to seria produktów dla cery mieszanej i wrażliwej, który świetnie sprawdził się w dzień. Sprawił, że cera się nie świeciła i była nawilżona. Z kolei wieczorem seria Sensitive ładnie uspokoiła cerę. Na oby dwa kremy mam ochotę i chętnie się w nie zaopatrzę. Z Resibo zaciekawił mnie ich balsam do ciała - jego cena trochę odstrasza, ale produkt jest bardzo zachęcający.

Denko czyli zużyte kosmetyki w minirecenzjach - sierpień 2017 m.in. Resibo, Bielenda, Bandi, OlivePlus

Denko czyli zużyte kosmetyki w minirecenzjach - sierpień 2017 m.in. Resibo, Bielenda, Bandi, OlivePlus

W sierpniu nie zużyłam wielu produktów, postanowiłam się mimo to rozliczyć z denka. Na bierząco zużywam otwarte kosmetyki, dzięki temu mogę napisać o nich rzetelną, oczywiście mocno subiektywną opinię. Tym razem sama pielęgnacją.


1. Krem do rąk z aloesem OlivePlus 150ml
W skrócie - byłam z niego zadowolona. Pełną recenzję znajdziecie w tym wpisie → KOSMETYKI OLIVALOE ORAZ OLIVEPLUS - KREM DO RĄK, BALSAM DO UST & KREM DO TWARZY. JAK SIĘ SPRAWDZIŁY?

2. Maska do włosów OlivePlus 200g
Na jej temat pojawi się jeszcze osobny post. Mogę już jednak zdradzić, że bardzo dobrze się sprawdzała i na moich suchych cienkich włosach, jak i na grubych kręconych.

3. Żel pod prysznic brzoskwiniowy Fitokosmetik 350ml
Absolutny faworyt wśród żeli pod prysznic. Uwielbiam zapach brzoskwini i ten żel nimi pachnie. Dojrzałymi brzoskwiniami, nie jakimś chemicznym lekiem, jak to często ma miejsce. Skład i jakość w stosunku do ceny jest bardzo dobry.

4. Peeling cukrowy do ciała wersja mango Organic Shop 250ml
Uwielbiam mango! I w tym peelingu na prawdę było je czuć. Peelingi Organic Shop są tanie i na prawdę dobre. Prosty skład, proste opakowanie, fajne zapachy.

5. Bazyliowy szampon przeciw wypadaniu włosów Basil Elemnt Vis Plantis 300ml
Szampon nie miał intensywnego bazyliowego zapachu - to dla tych, którzy boją się ziołowych zapachów w kosmetykach. Dobrze oczyszczał skórę głowy i włosy zarówno u mnie jak i u męża. Co do efektu zmniejszenia wypadania włosów - to jest to bardzo ogólne stwierdzenie i trudno stwierdzić to po jednym zużytym opakowaniu. Na pewno skóra głowy była w dobrej kondycji, a to na pewno ma wpływ na zmniejszenie wypadania włosów. 

6. Aloesowy szampon do włosów Equilibra 250ml
Mój faworyt jak na razie jeżeli chodzi o szampony. Aloes bardzo dobrze sprawdza się w roli nawilżacza. Włosy po użyciu tego szamponu są błyszczące.

7. Wybielająca pasta do zębów Elgydium.
Zamieściłam tutaj tą pastę, ponieważ po zabiegu wybielania zębów polecił mi ją stomatolog. Nie od dziś wiadomo, że pasty do zębów nie mają "mocy" wybielającej zębów. Nie mniej jednak potrafią dobrze usuwać przebarwienia, które pozostają na naszych zębach po zjedzeniu posiłku czy wypiciu kawy/herbaty czy wina. W tym wypadku ta pasta radzi sobie bardzo dobrze.


8. Olejek do demakijażu Resibo 150ml
O tym produkcie najtrudniej wyrazić mi opinię. Byłam go szalenie ciekawa, bo wszyscy o nim mówili. Chyba wyobraziłam sobie, że jest to magiczny eliksir i spodziewałam się po nim nie lada cudów. Produkt ten kupiłam pod koniec zeszłego roku. Używałam intensywnie w pierwszej połowie tego roku. I tak jak napisałam w jego recenzji - OLEJEK DO DEMAKIJAŻU MARKI RESIBO - HIT CZY KIT? CZY SIĘ U MNIE SPRAWDZIŁ? nie lubiłam go używać do demakijażu oczu. Resztka tego produktu leżała kilka miesięcy na półce i w końcu wylądował w denku. 

9. Multi Essence 4w1 esencja do pielęgnacji cery mieszanej Bielenda 200ml
To drugi produkt, zaraz po brzoskwiniowym żelu, który jest moim odkryciem w tym denku. Produkt dostałam na Meet Beauty Conference, w pierwszej chwili pomyślałam to kosmetyk nie dla mnie - na pewno w składzie jest alkohol. Jednak po rzuceniu okiem na skład, alkoholu nie było, za to wysoko znajduje się filtrat z drożdży. Stwierdziłam spróbuję. Stosowałam esencje tak jak płyn micelarny do oczyszczania twarzy. Zaniechałam przemywania nim oczu, bo jednak trochę je podrażniał. Do reszty skóry sprawdzał się na prawdę dobrze. Czuć było, że skóra jest czysta i sprężysta. 

10. Żel do mycia oczu i twarzy Tołpa 195ml
Dla mnie to dziwny kosmetyk. Po jego użyciu miałam wrażenie, że buzia nie jest wcale umyta. Po przetarciu twarzy wacikiem nasączonym esencją Bielendy fakt ten się potwierdzał. Żel był bardzo delikatny, faktycznie nie podrażniał oczy, ale nie radził sobie z tuszami.

11. Golden Collagen Eye Pads GlySkinCare
Kolagenowe płatki pod oczy ze złotem. Miały śmieszną żelową konsystencję, po nałożeniu na skórę pod oczami był wyczuwalne chwilowe ochłodzenie. Jednak po chwili temperatura się wyrównywała. Miałam wrażenie, że płatki są słabo nasączone produktem. Po ich zdjęciu i tak nałożyłam krem pod oczy, bo mimo, że skóra wyglądała ładnie, to brakowało mi mocnego nawilżenia.

12. Hydrolat różany Ministerstwo Dobrego Mydła 50ml
Mój pierwszy tonik (bo tak używałam hydrolatu) w spreyu. Codziennie rano i wieczorem używałam go po oczyszczeniu twarzy, a przed nałożeniem kremu. Forma rozpylenia bardzo przypadła mi do gustu, miałam wrażenie, że dzięki temu produkt był wydajniejszy, niż nalewanie go na wacik, czy bezpośrednio na dłoń.

13. Krem do twarzy intensywnie nawilżający Hydro Care Bandi 30ml
Mini wersja pełnowymiarowego kremu. Stosowałam go rano pod makijaż. Miał lekką, jakby żelową konsystencję, która dość szybko się wchłaniała. Skóra była dostatecznie nawilżona.


Próbki i miniaturki. 
Próbkę kremu pod oczy z Vianka już miałam i podobnie jak wcześniej teraz też stwierdzam, że jest dla mnie zbyt lekki. CosNature zapowiada się dobrze, szczególnie, że próbka 5ml starcza na jakiś czas. Suchy olejek Nuxe pachnie obłędnie.
Nowości kosmetyczne ostatnich miesięcy - zakupy w drogerii Cocolita, Pigment, przesyłki

Nowości kosmetyczne ostatnich miesięcy - zakupy w drogerii Cocolita, Pigment, przesyłki

Zauważyłam, że ostatni wpis z nowościami opublikowałam początkiem czerwca. Trochę się tego ostatnio nazbierało, więc postanowiłam zaprezentować jakie kosmetyki pojawiły się u mnie przez ten czas. Na pierwszy ogień idzie zamówienie z drogerii internetowej Cocolita.pl. Dzięki takiej jednej kusicielce ;) która udostępniła mi kod rabatowy skusiłam się na kilka produktów, które od dłuższego czasu chodziły mi po głowie - Bath foam od Organic Shop, podkład Helthy Mix od Bourjois czy krem pod oczy Make Me Bio z marakują. Miałam już wersję z ogórkiem, o którym pisałam → BIO KREM POD OCZY Z WITAMINĄ E I EKSTRAKTEM Z OGÓRKA MARKI MAKE ME BIO. Kupiłam w końcu suchy szampon Batiste w wersji dla brunetek. Jeżeli chodzi o uzupełnienie zapasów to kupiłam kolejne opakowanie odżywki do włosów z Jantar, mydło o zapachu brzoskwiniowym Organic Shop, które pachnie bardzo przyjemnie. Do tego zapas mydła w płynie Yope, oczywiście mojej ulubionej wersji zapachowej - wanilia cynamon. 


W Drogerii Pigment skorzystałam z promocji na wszystkie kosmetyki z aloesem i postawiłam na markę Equilibra. Uzupełniłam zapas ulubionego jak dotąd szamponu z aloesem. Do tego do koszyka trafił żel, pasta do zębów i chusteczki do twarzy, wszystkie z aloesem.


Będąc na chwilę w Niemczech weszłam do tamtejszego Rossmanna i kupiłam żel pod prysznic Lavera. Skończył mi się antyperspirant, więc w SuperPharmie na promocji zaopatrzyłam się w kolejną sztukę Vichy. Od marki Vita Liberata dostałam do testów ich nowy produkt Ten Minute Tan.


W salonie KIKO skusiłam się na matową pomadkę do ust z serii Velvet Passion Matte. W Gdańsku natknęłam się na pop-up store NYX, weszłam i znalazłam w nim pomadkę Soft Matte Lip Cream w odcieniu Prague, którą chciałam kupić w Krakowie (kiedy był rozstawiony pop-up store) a ciągle była wyprzedana. Skończyło się tak, że w końcu ją kupiłam. Nowością u mnie jest korektor Anti Age Maybelline, który przyleciał do mnie z Londynu. 


Niesamowitą niespodziankę zrobiły mi dziewczyny z Sweet Bath, które wysłały mi pięknie zapakowaną paczkę. W środku znalazłam pięknie pachnące, a do tego niesamowicie apetycznie wyglądające kąpielowe umilacze. Kule do kąpieli a raczej mufinki i lizak do kąpieli, które są małymi dziełami sztuki oraz sól do kąpieli, która się pieni! Już nie mogę się doczekać aromatycznych kąpieli z wykorzystaniem produktów Sweet Bath.


Denko maj - czerwiec czyli minirecenzje zużytych produktów

Denko maj - czerwiec czyli minirecenzje zużytych produktów

W dzisiejszym wpisie chciałabym po krótce opisać produkty, które wykończyłam (zdenkowałam) przez ostatnie dwa miesiące. Odkładałam puste opakowania do torby w łazience i w końcu po jej wypełnieniu postanowiłam się podzielić z Wami moją opinią na ich temat. Oczywiście jak zwykle udało mi się zużyć praktycznie samą pielęgnację, a z kosmetykami kolorowymi jest ten problem, że skończyć się nie chcą. Przejrzałam swoją kosmetyczkę i musiałam się pozbyć jednej rzeczy, która do końca nie była zużyta, ale była ze mną stanowczo zbyt długo. 


1. Żel pod prysznic Organic Shop wersja Organic Rose & Mellow, 280ml

Bardzo lubię żele ten marki, dobra jakość za przystępną cenę. Mają przyjemne zapachy. Do tego wszystkiego poręczne opakowanie, lubię kiedy opakowanie posiada dozownik z pompką. Pewnie sięgnę po nie znowu.

2. Kawowy scrub do ciała Mr. Scrubber wersja Chocolate

Dostałam go w prezencie. To mój pierwszy peeling kawowy. Byłam bardzo ciekawa tego produktu, o co rusz słyszy się o tego rodzaju kosmetyku. Zapach kawy dla mnie mocno dominował i nuty czekoladowe trudno było wyczuć. Peeling lubiłam zrobić po przyjściu z ćwiczeń, jeszcze za dnia, żeby faktycznie pobudził. Późno wieczorem, kiedy marzyłam tylko o przyłożeniu głowy do poduszki sięgałam po inne produkty do mycia. Ciężko dostać akurat ten wariant peelingu kawowego, ale nie mówię tym produktom nie i w przyszłości chętnie sięgnę po tego typu kosmetyk.

3. Krem do stóp 5w1 Lirene Stop pękającym piętom, miniatura

Przyznaję, że produkty do pielęgnacji stóp nie schodzą u mnie łatwo. Stoją zazwyczaj na stoiku nocnym i zwyczajnie o nich zapominam. Ten krem dostałam na zeszłorocznym Meet Beauty i w końcu zmobilizowałam się, aby go zużyć. Przyznam, że pozytywnie mnie zaskoczył i ładnie nawilżył pięty i szybko się wchłaniał. 

4. Balsam do ciała EOS wersja Berry Blossom, 200ml

Dotychczas używałam wyłącznie balsamów do ust EOS. Balsam dostałam w prezencie i bardzo się ucieszyłam, że mam możliwość przetestowanie kolejnego kosmetyku marki. Opakowanie, które jest bardzo sztywne i czasem nie pomagało w dozowaniu balsamu, pięknie prezentowało się w łazience. Zapach bardzo przyjemny, lekko pudrowy, słodkawy zapach. Nawilżenie nie było ekstremalne, ale dawał ukojenie mojej suchej skórze.

5. Żel myjący-energetyzujacy Lirene C+D pro Vitamin Energy, 200ml

Dostałam go do testów. Jego przeznaczenie to mycie twarzy, jednak dla mnie nie był to dobry pomysł i zużyłam go do mycia ciała. Mało poręczne opakowanie, z którego ciężko było wydobyć produkt, mocno chemiczny zapach i średni skład.

6. Żel po prysznic Acentra Frou Frou Sugared Violet

Żel dostałam w prezencie. Można się rozpływać nad opakowaniem, które jest przeurocze - małe dzieło sztuki. Mógłby robić za ozdobę łazienki, bo funkcja żelu jest mocno przeciętna. Odkręcana tubka z mocno płynna konsystencją nie jest dobrym rozwiązaniem.


7. Szampon do włosów Planeta Organica wersja prowansalska, 280ml

Ten szamon już się przewijał w moich zużytych produktach. Głównie zużywa go mój mąż, którego wysokoporowate włosy dobrze na niego reagują.

8. Wzmacniający szampon do włosów przeciw wypadaniu Olivaloe, 200ml

Nie miałam jeszcze takiego szamponu jak ten. Włosy po jego użyciu były całkowicie inne, bardziej błyszczące, gładkie, ale nie oklapnięte. Bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. W połączeniu z kuracją Jantar faktycznie zauważyłam mniejsze wypadanie włosów i wysyp tzw. babyhair czyli zagęszczenie włosów, szczególnie w okolicy skroni.                                            

9. Odżywka w sprayu Jantar, 100ml

Bardzo dużo słyszałam o tej odżywce, ale jakoś nigdy mi nie było z nią po drodze. Do tego codzienne spryskiwanie nasady włosów i zostawianie tego bez spłukiwania wydawało mi się bardzo uciążliwe. Zważywszy, że głowę myję co drugi dzień, myślałam, że włosy będą się szybciej przetłuszczać i będą oklapnięte. Powiem Wam, że bardzo się myliłam, a zauważalne efekty zachęciły mnie do dalszej kuracji. Tak w ruch poszło kolejne opakowanie.

10. Ziołowy szampon do włosów przeciw wypadaniu włosów Bioxsine, 300ml

Wydawało mi się, że włosy po nim były strasznie szorstki. Do tego miał brunatny kolor i bardzo brudził wszystko dookoła. Zużył go w końcu mój mąż. Czy spowodował zmniejszenie wypadania włosów? Trudno mi ocenić, na pewno go nie zwiększył.

11. Wybielająca pasta do zębów Rapid White 75ml

Pasty do zębów też wrzucam do denka, a co! Nie znałam wcześniej tej pasty, a była całkiem ok. Czy wybielała zęby? Pasta do zębów nie wybieli nam zęby, może jedynie usunąć nalot z kawy, herbaty, jedzenia, ewentualnie papierosów. Ta radziła sobie z tym całkiem dobrze. 


12. 13. Lipowy płyn micelarny Sylveco

Co tu dużo pisać. Jak widzicie w dwa miesiące dwa opakowanie. Mój ulubiony produkt do zmywania makijażu.


14. Płyn micelarny do demakijażu Bishojo, 200ml

Byłam bardzo ciekawa tego produktu, zapowiadał się bardzo dobrze. Przyjemny skład, ładne opakowanie. Niestety dla mnie pachnie on zbyt intensywnie i nie jestem w stanie go używać. Pójdzie on w inne ręce i mam nadzieję, że tam się sprawdzi.

15. Tymiankowy żel do mycia twarzy Sylveco, 150ml

Polubiłam się z tym żelem i kolejna zdenkowane opakowanie już za mną. Mimo specyficznego zapachu tymianku, który kojarzy mi się z kuchnią, a nie z łazienką, przyzwyczaiłam się do niego.

16. Krem na dzień nawilżająco-ochronny BeautyOil, 50ml

Krem zużyłam początkiem maja. Pełną recenzję znajdziecie w tym wpisie → KREM NA DZIEŃ NAWILŻAJĄCO-OCHRONNY BEAUTYOIL - NATURALNY PRODUKT POLSKIEJ MARKI

17. Krem pod oczy Make Me Bio wersja z ogórkiem, 15ml

Krem był bardzo wydajny i zużyłam go ponad pięć miesięcy, stosując codziennie rano. Jego pełną recenzję napisałam tu → BIO KREM POD OCZY Z WITAMINĄ E I EKSTRAKTEM Z OGÓRKA MARKI MAKE ME BIO



18. Maseczka w płachcie Collagen & Hyaluronic Acid Mask Rau Cosmetics 

Maseczka zawierała aloes, alantoninę, kwas hialuronowy, pantenol, kolagen. Po zdjęciu jej z twarzy po 30 minutach, skóra była bardzo przyjemna w dotyku, odżywiona i napięta. 

19. Płatki pod oczy Rau Cosmetics

Płatki były śmiesznie, bo nie tylko na okolicę pod oczy, ale tak jakby i na powiekę. Możecie zobaczyć dokładnie na stronie producenta → www.rau-cosmetics.pl. Dla mnie było to nie wygodne, więc złożyłam na pół i umieściłam tylko na skórze pod okiem. Efekt był bardzo przyjemny, lekko chłodzący. Zabieg zrobiłam wieczorem i rano skóra pod oczami wyglądała na prawdę dobrze. Szkoda tylko, że cena jest tak wysoka za jedno opakowanie.

20. Oczyszczający plaster na nos Let Me Out Mizon

Skusił mnie, żeby go kupić, ale szału nie ma. Szczególnie za tą cenę. Chyba lepiej zrobić sobie samemu z węgla taki oczyszczający rytuał. Wypróbuję i opiszę na pewno na blogu!

21. Eyeliner do kresek Sephora

Schował się na tym zdjęciu, ale jest tam :) To on jest tym rodzynkiem z kolorówki w tym denku. Na początku byłam nim zachwycona, ale później tak jakby zasechł lekko. Pojawiły się inne eyelinery w mojej kosmetyczce i ten się po prostu kurzył, a latka mu leciały. Bez skrupułów wylatuje do kosza. 


Udało mi się zużyć kilka próbek. Nawilżająca seria do włosów z Joico wypadła dobrze i może sięgnę po pełne opakowanie. Czarna maska z IVA NATURA bardzo fajnie oczyszczała twarz, ale jej zmywanie to koszmar - cała łazienka była czarna ;) Skończył mi się krem pod oczy z Make Me Bio, co mogliście zobaczyć kilka zdjęć wyżej, więc powoli sięgam po próbki kremów pod oczy - Norel MultiVitmin jaki i Cosnature z ekstraktem z granatu były w porządku. Próbki kremów BB z DrG zużyłam, aby sprawdzić ich kolor - jeden był nawet ładnie żółtawy. Wzięło mnie też przy czytaniu książki o Chanel na poznanie jej flagowych zapachów, dlatego znajdują się tu próbki perfum z Sephory. Jak klasyczna Nº5 nie przekonuje mnie do siebie, tak Mademoiselle czy Chance już bardziej. 
Denko Luty 2017

Denko Luty 2017

Stwierdziłam, że nie będę czekać dwa miesiące by zebrać zużyte produkty do denka. Trochę się ich nazbierało i po prostu nie chciałam zagracać łazienki torbą z pustymi opakowaniami. Post z minirecenzjami opublikuje już teraz. Zobaczymy jak to będzie w marcu, jeśli zebrałoby się mało kosmetyków, poczekam z opublikowaniem denka :)

Aby ułatwić opis, używam od jakiegoś czasu oznaczenie orientacyjnego poziomu zadowolenia z produktu kolorami:

kolor zielony - kupię ponownie
kolor pomarańczowy - możliwe, że kupię
kolor czerwony - raczej nie kupię



1. Krem do twarzy Speed Plump Soap&Glory
Początkowo mnie zachwycił (był nawet w ulubieńcach) - zapach, formuła, opakowanie. Bardzo szybko się wchłaniał, nie wydawało się, żeby przesuszał moją skórę. Podejrzewam jednak, że on spowodował wysyp zaskórniaków w obrębie nosa i żuchwy. Aktualnie gdy go już nie używam cera się uspokoiła. Ostatnio miałam tak po kremie z serii manuka z Ziaji. Do tej wersji kremu nie wrócę.

2. Self Tanning Anti Age Serum Vita Liberata
Jego recenzję mogliście przeczytać w tym poście. Tak na prawdę produkt zużyłam jeszcze w zeszłym roku ;) tylko opakowanie mi się zapodziało. Podtrzymuję, że serum nie nadaje skórze opalenizny, nawet stosowane bezpośrednio na nią. Jednak po stosowaniu serum skóra jest jędrna i dobrze wygląda. Na pewno na plus jest jego formuła czyli suchy olejek, nie pozostawia tłustej warstwy. Idealny dla osób, które nie lubią oleistej warstwy na skórze. Cena produktu jest dość wysoka, a osobiście chciałabym przetestować jeszcze inne produkty. Nie mówię jednak, że nie wrócę do tego produktu.

3.Krem pod oczy All About Eyes Clinique - miniatura
Bardzo lekka formuła, miniaturowe opakowanie starczyło mi na jakiś czas. Nie było efektu wow, ale nie mogę powiedzieć, że był to zły krem.



4. Krem do ciała Organic Shop
Pisałam o nim tu i chętnie poznam inne wersje zapachowe.

5. Masło do ciała Biolove
Jak najbardziej na tak! Chętnie poznam inne wersje zapachowe tego masła.

6. Antydepresyjny żel pod prysznic, pomarańcza Jadwiga
Muszę przyznać, że pachniał na prawdę ładnie i bardzo intensywnie.


7. Żelowy tonik do twarzy z kwasem migdałowym Norel
Po pierwszym tygodniu, może dwóch moja skóra zaczęła strasznie się łuszczyć. Po tym czasie skóra stała się gładsza i w dalszym czasie używania toniku, nie zdarzyło mi się to powtórnie. Ewidentnie złuszczył się martwy naskórek. Sam tonik ma żelową konsystencję, co mi osobiście w ogóle nie przeszkadzało. Polubiłam się z nim i z chęcią do niego wrócę.

8. Micelarny żel do mycia twarzy GoCranberry
Pisałam o nim tu.

9. Woda micelarna AquaPi
Niby woda, a po jej użyciu miałam uczucie ściągnięcia skóry. Trzeba jednak przyznać, że tusz do rzęs ładnie domywała. Jednak jakoś po tej małej buteleczce nie mam na razie ochoty na kolejne spotkanie.


10. Aloesowy szampon do włosów Equilibra
Aloesowa wersja szamponu na moich prostych, cienkich włosach nie robi takiego efektu wow, jak na kręconych, grubych włosach mojego męża. Po umyciu nim głowy jego włosy były miękkie, mniej sianowate, ujarzmione. W końcu pięknie się skręciły. 

11. Szampon przeciw wypadaniu włosów Equilibra
Trudno mi było zauważyć zmniejszenie wypadania włosów, bo odkąd je obcięłam, mam wrażenie, że nie wypadają ;) Wcześniej po całym mieszkaniu widziałam moje włosy, teraz są tak krótkie, że praktycznie ich nie widzę :) Niemniej jednak jestem zadowolona z szamponu.


12. Złuszczająca maska do stóp L'biotica
Recenzję przeczytacie tu.
Denko styczeń 2017 m.in. Norel, Vianek, Biolove, Lush

Denko styczeń 2017 m.in. Norel, Vianek, Biolove, Lush

W styczniu nazbierało się tyle pustych opakowań, że postanowiłam opublikować jednomiesięczne podsumowanie zużytych kosmetyków, a nie tak jak zazwyczaj, po dwóch miesiącach. Zwyczajnie nie pomieściłam bym się chyba na zdjęciach z tym wszystkim, nie mówiąc już o magazynowaniu tego w mieszkaniu :)

Aby ułatwić opis, używam od jakiegoś czasu oznaczenie orientacyjnego poziomu zadowolenia z produktu kolorami:

kolor zielony - kupię ponownie
kolor pomarańczowy - możliwe, że kupię
kolor czerwony - raczej nie kupię


1. Kojący żel do higieny intymnej z ekstraktem z liści borówki brusznicy, Vianek 300ml
Był w porządku, naturalny skład, nie mam zastrzeżeń. 

2. Mineralne mydło kuchenne, YOPE 500ml
Nie wiem, które to już opakowanie tego mydła zużyłam. Wersję mineralną lubię chyba najbardziej z serii mydeł kuchennych.

3. Organiczne mydło do rąk Rose & Peach, Organic Shop 500ml
Żel wygrałam u Ani na blogu, razem z innymi fajnymi kosmetykami (pisałam o nich w nowościach wakacyjnych). Wcześniej używałam namiętnie mydeł marki YOPE. Z Organic Shop nie miałam mydła do rąk, widziałam je tylko on-line, a nie mogłam dostać nigdzie stacjonarnie. Mydło miało bardzo przyjemny zapach i było wydajne.  


4. Nawilżający żel do mycia ciała,  Oillan Balnce 100ml
Seria Balnce jest przeznaczona dla osób z problemami skórnymi jak alergie, AZS, łuszczyca. Produkt był w porządku, jak na tego typu produkt nie posiadał zapachu. Opakowanie 100ml jest jednak bardzo małe i starczyło mi zaledwie na tydzień.

5. Naturalny odżywczy żel pod prysznic z dziką różą, Cosnature 250ml
Przyjemny żel o fajnym składzie, nie mam do niego żadnych zarzutów. Może tylko wypróbowałabym inną wersję zapachową. Różana była w porządku, ale wolałabym coś bardziej owocowego np. wersję z granatem.

6. Aloesowy żel pod prysznic, Ec Lab 350ml
Lubię te żele pod prysznic, wersja aloesowa pachniała bardzo delikatnie i dałam ją mężowi. Do tego mamy tu aż 350ml przy czym butelka jest wysoka i smukła przez co zajmuje bardzo mało miejsca.

7. Odżywczy szampon Aleppo do włosów, Planeta Organica 280ml
To moje kolejne opakowanie tego szamponu. Przy długich włosach sprawdzał się bardzo dobrze. Teraz przy krótszych też niczego sobie.

8. Ałun Organique
Napalił,am się na ten produkt bardzo, szukając naturalnego antyperspirantu. Wszystko ładnie wygląda, obietnice, że produkt starczy na lata i nie pozwala się rozwijać zarazkom, które powodują, że pot nieprzyjemnie pachnie. Nie liczyłam więc, że będzie chronił przed potem, ale chociaż ochroni przed zapachem. Niestety nie zrobił tego. Wyczytałam gdzieś, że ałun stosowany jest do szybszego gojenia ranek, zadrapań skórnych - tutaj też nie zauważyłam niczego spektakularnego. Stał na półce i teraz nie wiem co z nim zrobić - trochę mi szkoda go wyrzucać, ale nie mam na niego pomysłu. Może Wy macie?

9. Balsam dezodorujący Melisa i Szałwia, Alterra 50ml
Na drugim składzie ma aloes, więc fajnie, ale na trzecim już alkohol. Nie posiada soli aluminium, więc dlatego się na niego skusiłam. Niestety nie sprawdził się u mnie w ogóle. Do tego jego zapach nie kojarzy mi się ze świeżością i drażnił mnie.


10. Maseczka w płachcie After taking a trip, Holika Holika
Maseczki w płachcie poznałam niedawno, ale jest to bardzo przyjemny wynalazek. Taki chwilowy, nawilżający opatrunek dla twarzy. Nie wiem czy tą wersję, ale chętnie poznam się z innymi.

11.Wiśniowe masło do ciała, Biolove 100ml
Masło kupiłam latem, ale czekało do zimy. Dlaczego? Po prostu zimą lubię mocniejsze, cięższe, słodsze zapachy. Wiśniowe masło pachnie obłędnie, ma się ochotę je zjeść. Chętnie poznam inne wersje zapachowe Biolove, szkoda tylko, że dostępni są tylko w Warszawie.

12. Tonik do twarzy Norel
Początkowo zdenerwowałam się na ten tonik, bo myślałam, że strasznie przesuszył mi skórę. Okazało się jednak, że po prostu udało mu się złuszczyć martwy naskórek. Po tym skóra była gładka i przyjemna w dotyku.

13. Pieniąca kula do kąpieli Comforter, Lush
Bardzo lubię kąpielowe umilacze, a te z Lusha cieszą chyba wszystkie zmysły. Kultowy Comforter sprawia, że mamy różową, pachnąca kąpiel pełną piany. Kulę można oczywiście dzielić i ja oszczędzałam ja jak tylko się dało...;)

14. Mgiełka z wodą różaną i ekstraktem z dzikiej róży, Apis
Mgiełkę używałam latem, fajnie odświeżała, ale nie zdążyłam jej zużyć całej. Stała tak w łazience, aż postanowiłam się w końcu jej pozbyć. Chciałabym teraz wypróbować hydrolat różnany, więc pewnie do tej nie wrócę.

15. Pomadka Intensiv, Balea
Pomadek u mnie nigdy dosyć, ta miała fajny zapach, ale nie nawilżała ust specjalnie. 

16. Pomadka Malibu Lip Care
Dostałam ją od koleżanki, opakowanie i zapach ma świetny. Z nawilżaniem było już średnio. 

17. Podkład No Mask, Lirene
Podkład dostałam do testów podczas Meet Beauty Conference. Jego recenzję możecie przeczytać TUTAJ. Co mogę do niej dodać? Podkład ściemniał w butelczce i jest teraz bardziej pomarańczowy. Teraz na mojej bladej twarzy jego kolor wygląda mocno pomarańczowo. Jak latem był w porządku, tak teraz leżał nie używany. Nie wiem czy do niego wrócę- gdyby miał bardziej żółte tony to chętnie, bo formuła bardzo mi odpowiadała. 

18. Krem - żel pod oczy All About Eyes, Clinique 5ml
Miniaturka z SephoraBox. Niby tylko 5 ml, ale przy kremie pod oczy taka pojemność starcza na jakiś czas. Konsystencja lekkiego żelu, przyjemnie się go stosowało. Nawilżał dobrze, nakładałam go na noc. Jedyne co mnie hamuje przed kupnem pełnego opakowania to cena - 175zł na 15ml.


Próbki: Lavera mnie bardzo ciekawi i chętnie poznam się z ich pielęgnacją. Norel, akurat ten krem nie jest dla mnie, trochę mi łzawiły oczy po nim. A podkład Cinique bardzo fajny, tyle, że kolor akurat był dla mnie za ciemny.

Copyright © 2014 Not Too Serious Blog , Blogger
Icons made by Freepik from www.flaticon.com is licensed by CC 3.0 BY