Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bioderma. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bioderma. Pokaż wszystkie posty
Zużyte ostatnio produkty - co polecam wypróbować a czego unikać.

Zużyte ostatnio produkty - co polecam wypróbować a czego unikać.

Przy jesiennych porządkach czas na przegląd torby z ostatnio zużytymi produktami. Co tym razem się sprawdziło, jakie produkty przewinęły się ponownie, a o czym chciałabym jak najszybciej zapomnieć dowiecie się poniżej. 


Mydła do rąk Yope  pojawiają się za każdym razem, bo bardzo mi przypadły do gustu. Ostatnio są bardzo łatwo dostępne stacjonarnie i często można je dostać w bardzo korzystnych cenach. W kwestiach zapachowych nie mam przy mydłach wersji, której nie lubię, ale zdecydowanie najchętniej sięgam po wanilię, chociaż herbata też jest przyjemna. 

Wrzucam tu płyn do naczyń Yope, bo głupio mi robić osobny post o chemii kuchennej, a jednak warto wspomnieć o tym produkcie. Płyny Yope są szalenie wydajne, przyjemnie pachną (wszystkie trzy wersje zapachowe) i radzą sobie z tłustymi zabrudzeniami. Jednym słowem gary są czyste, a dłonie niezmasakrowane. Polecam wypróbować :)


Z żelami pod prysznic Yope mam już problem jeżeli chodzi o zapachy. Na razie jestem w stanie używać tylko wersji Dziurawiec. 

Produkt do kąpieli Organic Shop to dla mnie rozczarowanie roku. Mam wrażenie, że ten pojemnik stał na wannie wieki. Kupując go myślałam - o wow! Produkt na miarę Lush'a. Wygląda jak malinowy budyń, po odkręceniu przyjemnie pachnie (ponoć watą cukrową) i ma dawać pianę. Wyobrażałam sobie   wypełnioną po brzegi wannę z różową wodą i gęstą pianą, a dookoła unoszący się słodki zapach. Niestety nic bardziej mylnego. Zacznę od tego, że próbując nabrać dłonią produkt z opakowania natrafiamy na problem. To tak jakbyśmy chcieli nabrać surowe ciasto z dzierży. Po wrzuceniu takiej grudy do wody, leci ona prosto na dno. Natomiast jeśli spróbujemy rozpuścić ją pod bieżącą wodą, dostajemy tylko kilka marnych baniek. I tak widać, że nie wszystko ulega rozpuszczeniu i część grudek pływa dalej. Również z koloru i efektu gęstej piany nici. Jednak największym rozczarowaniem był dla mnie kompletny brak zapachu. O ilu w opakowaniu jest odrobinę wyczuwalny, tak po wrzuceniu do wody nie czuć zupełnie nic. Podsumowując - nie polecam!


Kokosowy krem do rąk Palmer's. Dla fanek intensywnej woni kokosa będzie to strzał w dziesiątkę. U mnie zapach jest jak najbardziej na plus. W nawilżeniu skóry nie przebił jednak mojego ulubieńca z Scandia Cosmetics. Wielkość idealna do torebki.

Serum antycelulitowe SPA FIND wypróbowałam raz. Skóra po nałożeniu produktu zaczęła mnie piec, więc odłożyłam go na półkę. Później sobie o nim przypomniałam i sprawdziłam skład. Bodajże na drugim miejscu był alkohol (w sumie czuć to było odrazu po otworzeniu kosmetykach) co na pewno powodowało u mnie podrażnienie. 

Aloesowy szampon przeciw wypadaniu włosów Equilibra. To któreś z kolei zużyte opakowanie. Moje włosy (i nie tylko moje ;)) lubią się z tym produktem.

Antyperspirant Vichy. Przeważnie sięgam po niebieską wersję, ale ta biała dla delikatnej skóry również jest w porządku.


Podczas wizyty w Sephorze na podczas Beauty Classes (o tym kiedy indziej) nakładałam na twarz podkład Clinique even better glow. W październiku wystartowała akcja promocująca ten podkład. Można było dostać próbkę podkładu Clinique do przetestowania w domu. Udało mi się wyskrobać z mini słoiczka produktu na dwa nałożenia i stwierdziłam, że jednak jak dla mnie szału nie ma. 

Maskara do rzęs Burberry. Ładnie wyglądała po nałożeniu na rzęsy, niestety po kilku godzinach robiła się panda pod okiem, bo tusz się osypywał.

Lakiery Claresa idą do kosza, bo niestety rozwarstwiły się. 


Chłodzący stick pod oczy Tony Moly. Niestety mimo przeuroczego opakowania ta formuła mi nie odpowiada. Przeciągając produktem skórę pod oczami, naciągała się bardzo. Sam kosmetyk nie nawilżał, faktycznie dawał lekkie uczucie chłodu. Podsumowując produkty Tony Moly to dla mnie średnie kosmetyki, zamknięte w uroczych i pomysłowych opakowaniach.

Isehan Kiss Me Sunkiller Water Essence SPV50. Filtr kupiony w Japonii. Szukałam takiego, który nie ma w składzie alkoholu. Niestety większość filtrów UV zawiera go w składzie (udało mi się znaleźć tylko trzy filtry alkohol free). Filtr nakładałam na krem a przed nałożeniem podkładu - zazwyczaj były to minerały. Twarz faktycznie uchroniła się przed letnią opalenizną. 

Lipowy płyn micelarny Sylveco - co tu dużo pisać, jak pojawia się praktycznie w każdym tego typu wpisie. Po prostu, polecam wypróbować!

Maska pod oczy Japońska Czereśnia Orientana. Zaskoczyło mnie to, że opakowaniu znajdują się dwie pary płatków pod oczy. Byłam przekonana, że to jednorazowa kuracja. Stosowałam maskę (no dobra tylko dwa razy, ale jednak) rano. Po zdjęciu maski z okolic oczu, skóra była napięta i wyglądała dobrze. Nałożony po chwili korektor pod oczy wyglądał dobrze. 

Płyn micelarny Bioderma przydał się w podróży. Mała buteleczka zmieściła się w bagażu podręcznym. W działaniu nie mam mu nic do zarzucenia. Jedynie skład może budzić pewne "ale", bo nie jest to produkt w pełni naturalny. 

Żurawinowy krem do twarzy Norel. Bardzo lubiłam nakładać go w porannej pielęgnacji. Miał bardzo przyjemny zapach, konsytencję i fajnie się wchłaniał. Tym dużym opakowaniem dzielę się z mamą, która również bardzo lubi ten krem.

Żurawinowy Lift Norel. To seria profesjonalna marki i stosowałam ten kosmetyk jak serum. Przyznaję, że po nałożeniu na skórę czuło się efekt wygładzenia, mimo lekkiej konsystencji. Zapewne wrócę do niego. 

Krem do twarzy Ruby Vine marki Bartos. Produkt ma wzmacniać, rozjaśniać i poprawić kondycję skóry naczynkowej. Stosowałam go na dzień. Muszę zaznaczyć, że krem wchłania się błyskawicznie, co przeważyło o używaniu go rano, a podczas wieczornej pielęgnacji - kiedy lubię nałożyć coś ciężkiego, tłustego, co będzie chwilę na skórze. Szybkie wchłanianie miało swój plus - przy bieganiu bez makijażu po domu nie świeciłam się jak przy stosowaniu innych kremów. Przyznaję, że jestem zadowolona z działania kosmetyku. Jeżeli szukacie szybko wchłaniającego się kremu, który nie zostawia tłustej warstwy na skórze a dodatkowo posiada dobry skład to spokojnie możecie się nim zainteresować. Doczepić mogę się do wydajności - produkt starczył mi na około miesiąc stosowania. Sposób aplikacji był ciekawy - słoiczek airless, który zapobiega napowietrzaniu się kosmetyku. Pompka nie jest jednak usytuowana standardowo, aby wydobyć krem, należy nacisnąć całą powierzchnię słoiczka. Niestety dla mnie średnio praktyczne było zbieranie wyciśniętego produktu. Resztki kremu osadzały się po powierzchni, co wymuszało przetarcie jej po każdym użyciu.

FUNDAY BOX TRAVEL EDYCJA CZERWIEC 2018

FUNDAY BOX TRAVEL EDYCJA CZERWIEC 2018

Znacie markę Yeah Bunny? Jeżeli tak, to wiecie, że stworzyli comiesięczne pudełko FUNDAY BOX. Jeżeli pierwszy raz o tym słyszycie, koniecznie zobaczcie wpis → FUNDAY BOX - NOWE PUDEŁKO NA RYNKU! OPENBOX KWIETNIOWEJ EDYCJI. Wczoraj kurier dostarczył do mnie czerwcową edycję, która w tym miesiącu jest utrzymana w kolorze niebieskim o tematyce travel. Na pudełku widnieje okno samolotu nawiązując do motywu przewodniego. Zobaczymy czy w środku pudełka znajdziemy fun.



Po otwarciu wieczka, na wierzchu zobaczymy paczuszkę z muszelką i kodem zniżkowym na rezerwacje hotelu przez booking.com. Bardzo fajny pomysł, który przyda się w planowaniu wakacji.


Tak jak w poprzednich edycjach, cała zawartość jest opisana w pięknie wykonanym katalogu z ręcznie wypisanym imieniem. Jeżeli chcemy mieć niespodziankę, lepiej odłóżmy go na bok, zanim zaczniemy odpakowywać pudełko. 



Travel lista dołączona do pudełka to fajna ściąga by sprawdzić swoją walizkę przed jej zamknięciem. Sama robię takie zestawienie przed każdym wyjazdem, ale przeważnie zapominam najbardziej oczywistych rzeczy ;) 



Kolejna karteczka to zestawienie marek znajdujących się w boxie, wraz z ich adresami sklepów internetowych, social media i zniżkami. Jeżeli macie ochotę  którąś wykorzystać to śmiało, są ogólnodostępne.



Tak jak w poprzednich wersjach, tak i w tej znajdują się naklejki. Zabierając w podróż mini zestawy produktów, odlewanych z pełnowymiarowych kosmetyków, często nie można się połapać, która buteleczka co zawiera. Naklejki mogą ułatwić nam tą zagwostkę i problem umycia głowy odżywką i nałożenia po umyciu szamponu na włosy zniknie :D


W niebieskiej kopercie znajdziemy sporo ulotek, voucher do sklepu Yeah Bunny, socialdruk. Jest też jednorazowy kod zniżkowy na przejazd mytaxi, z którego z miłą chęcią skorzystam. 


W końcu ukazuje się niebieska bibułka zabezpieczona naklejką. Czas sprawdzić co znajduje się w środku.



Mamy tutaj:

- wspominane wcześniej naklejki Yeah Bunny
- transparentna kosmetyczka Yeah Bunny z nadrukowanymi różowymi samolotami
- niebieski lakier hybrydowy Mistero Milano
- spray ałunowy z werbeną Maroko Sklep
- Bioderma mały micel wraz z mini kremami z serii Hydrabio
- świeca Aroma Home Caribbean Breeze
- maseczka oczyszczająca Zielone Laboratorium
- ciasteczka Oreo i batonik Milka
- ChaiKola Zero
- Dmuchany jednorożec z miejsce na drinka
- naklejki socialdruk (30% zniżki na naklejki i magnesy z kodem: YhB1n8Y)


Tak prezentuje się cała zawartość. Czy był fun? Dla mnie tak - słodycze już znikły, napój chłodzi się w lodówce, z kodów za pewne skorzystam, a mini produkty wezmę ze sobą w najbliższy wyjazd na weekend. Jednorożec kojarzy mi się z amerykańskim obrazkiem przydomowych basenów, gdzie młodzież robi pool party.  Muszę jeszcze nadmienić, że bardzo podoba mi się szata graficzna pudełka. Wszystko jest spójne i estetyczne.

Box można zamawiać na stronie → www.fundaybox.pl. Lipcowe pudełko, widzę już się wyprzedało. System jest taki, że zaraz po wysłaniu danej edycji FUNDAY BOX, na stronie pojawia się możliwość zamówienia kolejnej edycji - pojedynczo lub w 3 miesięcznym pakiecie. Ilość jest ograniczona zarówno w jednym jak i w drugim przypadku. Na Instagramie FUNDAY BOX ujawniono już temat przewodni edycji lipcowej. Jeżeli jesteście ciekawi, koniecznie sprawdźcie :)
Denko maj - czerwiec 2016, ale się tego nazbierało ;)

Denko maj - czerwiec 2016, ale się tego nazbierało ;)

W czerwcu nie opublikowałam denka, ponieważ moje majowe zużycia były bardzo skromne. Postanowiłam zrobić zbiorczy post z dwumiesięcznego zbierania pustych opakowań po kosmetykach, nabierało się tego całkiem sporo. Lubię tego typu wpisy, bo z czystym sumieniem mo stwierdzić czy dany produkt sprawdził się u mnie i czy na daną chwilę chciałabym go mieć u siebie ponownie. Wiadomo, że kobieta zmienną jest i jak zobaczy na sklepowej półce jakąś nowość to pewnie po nią sięgnie ;) Jednak dobrze prowadzić taki "kosmetyczny pamiętnik", żeby móc zerknąć na jak dany kosmetyk mnie zadowolił.

Ostatnio wprowadziłam oznaczenie poziomu zadowolenia kolorami.
 
kolor zielony - kupię ponownie
kolor żółty - może kupię
kolor czerwony - nie kupię



1. Szampon Aleppo z Planeta Organica - recenzja Tu. Bardzo jestem zadowolona z tego szamponu. Mam w szafce szampon Pilomaxu, ale na pewno kupię Aleppo.

2. Szampon Finnish z Planeta Organica - szamponu używał narzeczony, ale raz czy dwa mu podebrałam mu go. Podobny w działaniu do Aleppo, może ciut delikatniejszy. Delikatna skóra głowy mojego narzeczonego przestała się buntować, po używaniu tego szamponu. Jeżeli chodzi o włosy to ja mam cienkie i proste, a on kręcone i grube, ale po umyciu zarówno moje, jak i jego były miłe w dotyku.

3. Żel pod prysznic Energy oraz Velvet Skin z Ec Lab - moje odkrycie w śród żeli pod prysznic. Bardzo fajny skład, ładne zapachy, chociaż winogronowy chyba bardziej przypadł mi do gustu.

4. Suchy szampon, wersja Cherry, Batiste - małe opakowanie suchego szamponu jest u mnie zawsze w kosmetyczce, idealne na wyjazd. Wersja Cherry pachnie pięknie i po raz kolejny zakupiłam już kolejne opakowanie.

5. Peeling do ciała Lilla Mai - peeling dostałam w pudełku ShinyBox, mała pojemność zamknięta w szklanym opakowaniu. Jako zdzierak był w porządku, po spłukaniu zostawiał skórę nawilżoną. Przeszkadzał mi jednak mocno ziołowy zapach. Dostępnych jest tyle pięknie pachnących peelingów, że na tą wersję już się nie zdecyduję.



6. Balsam do ciała odżywczy z Vianek - opisywałam go już dokładnie TU. Jeżeli w najbliższym czasie nie kupię tej wersji, to chętnie sięgnę po inną serię Vianka.

7. Ziołowy płyn do płukania jamy ustnej, Sylveco - może nie jest to kosmetyk :P, ale myślę, że warto o nim wspomnieć. Naturalny, ziołowy płyn do płukania ust jest rzadkością na sklepowych półkach. Kupiłam kolejne opakowanie :)

8. Mydło kuchenne, wersja mineralne, YOPE - od stycznia używam mydła YOPE w łazience - pisałam o nim TU. Kuchennego mydła zaczęłam używać zamiast płynu do mycia naczyń, który strasznie przesuszał i podrażniał moją skórę rąk. Naczynia są czyste, a dłonie są w lepszej formie, na półce już stoi kolejne opakowanie :)


9. Żel do mycia twarzy, Biolaven - zużyłam 2 lub 3 butelki tego żelu. U mnie sprawdzał się dobrze, zapach w przeciwieństwie do płynu micelarnego z tej serii ma winogronowy. Aktualnie używam tymiankowego żelu z Sylveco, ale możliwe, że powrócę do Biolaven.

10. Lipowy płyn micelarny, Sylveco - porównywałam go już do płynu z Biolaven, przeczytać możecie o tym TU. Bardzo się z nim polubiłam. Mam w szafce zapas tego typu produktów, ale z pewnością po niego sięgnę ponownie.

11. Płyn micelarny Bioderma - długo miałam napoczętą wersję mini, służyła mi głównie w trakcie wyjazdów. Płyn ten jest chyba najsłynniejszym micelem i w sumie w cale się nie dziwię. Jest dobry, usuwa każdy makijaż, nie podrażnia. Jedynie cena i skład skłoniły mnie do sięgnięcia po produkty naturalne, które równie dobrze (jak dla mnie) usuwają makijaż.

12. Peeling do twarzy, Huygens - dostałam go w pudełku Birchbox i oszczędzałam jak mogłam ;) Miał piękny zapach, mi przypominał trawę cytrynową. Mimo, że na twarz nie powinnam używać mocnych zdzieraków, to stosowałam go tylko na strefę T. Świetnie się sprawdzał, było widać różnicę po jego użyciu. Szkoda, że ta marka nie jest dostępna w Polsce :/

13. Różny krem do twarzy Garden Rose z Make Me Bio - bardzo się z nim polubiłam. Latem jednak postanowiłam używać czegoś innego. Pewnie wrócę do niego jesienią/zimą.

14. Masełko do ust, soczysta malina z Bielenda - zapach był przyjemny, minusem było opakowanie. Jednak pomadki w sztyfcie są wygodniejsze i bardziej higieniczne.


15. Balsam - olejek do demakijażu twarzy, Tołpa - leżał u mnie długo, użyłam go raz, ale nie przypadł mi taki sposób demakijażu.

16. RedBlocker, serum punktowe - dziwny produkt. Rolował się strasznie na skórze, ma jasno brązowy kolor i dziwnie to wyglądało na skórze. Z kolei gdy poparzyłam sobie twarz maseczką z glinki (za długo trzymałam ją na twarzy) to po nałożeniu RedBlockera na cała prawie twarz ukoił ją bardzo szybko.

17. Masełko do skórek - znalazłam je w szafce, niestety nie przeżyło upałów i zmieniło swoją konsystencję.

18. Winter Care, krem tłusty z Flos Lek - podobnie jak powyżej, znalezisko z szuflady po nie wiadomo której zimie ;) Nawet nie pamiętam jak działał.

19. Kule do kąpieli - kule, które dostałam w paczce od MultiSub. Kule od Bomb Cosmetics - Kremowa babeczka do kąpieli Dzióbek oraz Kremowa kuleczka do kąpieli DZIKA RÓŻA były fajnymi umilaczami.  Markiza do kąpieli – Czekoladowe Niby Nic była w porządku, ale nie wyczuwałam peelingującego efektu.

20. Próbki - balsam od Palmer's ma świetny zapach. Krem Norel multiwitaminowy stosuję w pełnej wersji, a próbkę zabrałam na wyjazd a próbki z Organique zawsze fajne ;)
Denko Grudzień 2015

Denko Grudzień 2015

Długo mnie tu nie było...koniec roku był bardzo intensywny. Jednak nie oznacza to, że nie zaglądałam tutaj w ogóle ;) Wyjazd na Święta do domu, pomaganie w przygotowaniach, sprzątanie i takie tam. Myślę, że dla większości był to bardzo pracochłonny czas. W Nowym Roku nadrobię ilość postów, mam sporo pomysłów (zaległości ;) w pisaniu również). Chciałam zacząć od opisania moich grudniowych zużyć. Niektóre z produktów nie dobiły dna, jednak postanowiłam się ich pozbyć z różnych względów, które zaraz opiszę.


1. AA Glamour Bronzing - balsam brązujący Light. Dostałam go rok temu i spróbowałam raz. Nie do przejścia jest dla mnie jego zapach - charakterystyczny dla wszystkich samoopalaczy. Konsystencja jest bardzo rzadka i wolno się wchłania. Postawiłam na półce i stał tak rok. Postanowiłam go w końcu wyrzucić. Nie kupię ponownie!

2. I love...Raspberry & Blackberry, masło do ciała. Wygrałam go w rozdaniu, bardzo się ucieszyłam, ponieważ marki nie znałam a jest słabo dostępna w Polsce. Spodziewałam się pięknego zapachu, niestety dla mnie jest strasznie chemiczny, wręcz odrzucający. Nie mogłam się przemóc, aby go używać, dlatego muszę się go pozbyć. Jestem ciekawa czy pozostałe produkty tej marki mają podobny zapach. Tego masła nie kupię ponownie.

3. Balea, żel pod prysznic Tropical Sunshine. Bardzo przyjemny zapach, tani - najlepszy drogeryjny żel pod prysznic. Jeżeli chodzi o skład to wiadomo jest mocno przeciętny. Jednak jego cena to w przeliczeniu niecałe 4zł, dlatego nie można chcieć wiele ;)

4. Olejek do ciała Super Slim od Evree. Bardzo go lubiłam, fajnie nawilżał i ujędrniał skórę. Jeżeli ktoś spodziewa się, że schudnie, dzięki kosmetykowi to...go podziwiam ;) Jednak wiadomo, że na ujędrnienie i elastyczność na pewno takie smarowidła mogą już wpłynąć. Akurat w tej wersji trzeba uważać, żeby sobie nie wetrzeć tego olejku do oka, ponieważ w składnie jest pieprz cayenne i chili.


5. Kula do kąpieli Avobath z Lush. Awokadowa kula do kąpieli, która pięknie pachnie trawą cytrynową. Zabarwiła wodę, tak jak widzicie poniżej. Skóra po kąpieli była nawilżona. Oj jak ja lubię takie kąpielowe umilacze ;) Chętnie poznam inne zapachy lushowych kul :)


6. Antyperspirant UltraDry Garniera - chyba mój faworyt jeżeli chodzi o tą kategorie. Mam kolejne opakowanie. Skład nie jest idealny, niby nie zawiera alkoholu i parabenów, jednak zawiera kontrowersyjne sole glinu.

7. Bioderma Sensibio H2O, płyn micelarny. Idealny jeżeli chodzi o zmywanie makijażu oczu. Kupuję go tylko w promocji, ponieważ jego standardowa cena jest mocno przesadzona. Kolejne opakowanie już w użyciu.

8. Krem z kawasem migdałowym Bandi - dostałam go w pudełku beGlossy najlepsze kosmetyki 2014 roku - wpis o tym pudełku to mój pierwszy post :D Używałam go tylko zimą i teraz jesienią. Krem sprawdził się bardzo dobrze i teraz już, wiem, że spróbuję jeszcze innych kremów z kwasami.

9. Krem BB Mixa w odcieniu jasnym. Dla mnie był w porządku, pisałam już o nim kilka razy. Jest dość tłusty, więc sprawdzi się tylko dla osób ze suchą skórą. Poznałam już sporo kremów BB, w tym słynne koreańskie kremy, dlatego na razie nie będę do niego wracać.

10. Plastry do oczyszczania na nos z Marion - lubię je i to już któreś opakowanie ;)

11. Cień do oczy z Sephory. Używałam go rozświetlania łuku brwiowego i pozbywam się go tylko ze starości.


Chciałam przy okazji życzyć wszystkim Szczęśliwego Nowego Roku! :)
5 kosmetyków do pielęgnacji, których nie chciałabym, aby wycofano ze sprzedaży!

5 kosmetyków do pielęgnacji, których nie chciałabym, aby wycofano ze sprzedaży!

Lubię czytać posty tego typu u innych. Sama wcześniej nie napisałam takiego, więc weszłam do łazienki i zastanowiłam się, które kosmetyki pielęgnacyjne mogłyby znaleźć się na liście 5 kosmetyków pielęgnacyjnych, których nie chciałabym, aby wycofano ze sprzedaży. Powiem szczerze, że nie sądziłam, że będzie to tak trudne zadanie. Na prawdę chwilę trzeba się zastanowić i wybrać faktycznie te, które sprawdzają się bardzo dobrze. Po dłuższym namyśle wytypowałam piątkę ulubieńców :)

1. Balsam do ust EOS
Mój ulubiony balsam do ust, szczególnie dzięki temu, że posiada naturalny skład. Na razie miałam wersję Sweet Mint i Vanilla Mint. Mam nadzieję, że nie przestaną produkować tych słodkich jajeczek. Czekam, aż wprowadzą wersję bananową :)


2. Balsam do ciała z masłem SHEA Organique 
Nic tak dobrze nie nawilża mojej skóry jak ten balsam, szczególnie zimą nie wyobrażam sobie używać innego balsamu. Wersja mleczna pachnie cudownie, ale z chęcią wypróbuję inne wersje.


3. Krem do skóry suchej i wrażliwej Garden Roses Make Me Bio
Moje odkrycie tego roku w pielęgnacji skóry twarzy. Krem jest jak masło gęsty i treściwy. Idealnie nawilża i koi skórę. Teraz gdy za oknem zimno i mokro, krem idealnie chroni moją cerę. Chętnie wypróbuję też wersję z pomarańczą, ale mam nadzieję, że różnego kremu nie wycofają!


4. Krem do rąk Hud Salva Naturemedicine
Moje dłonie bardzo szybko się wysuszają a do tego często pojawiają się na nich równego rodzaju uczulenia. Krem Hud Salva idealnie sprawia się jako maska na dłonie i ratuje je. Zmieniona już szatę graficzną tego kremu, mam nadzieję, że nie zmienią jego składu ;)


5. Płyn Micelarny Sensibio Bioderma
Nic tak jak on nie zmywa u mnie makijażu. Poradzi sobie z każdym tuszem i najbardziej trwałą, matową pomadką. Nie szczypie w oczy, nie podrażnia skóry, jest bezzapachowy i nie pozostawia na skórze tłustej warstwy. Tak, jest drogi, ale można znaleźć go w promocji - ostatnio w SuperPharmie widziałam 2 butelki 250ml za 24zł. Bardzo bym nie chciała, żeby w nim coś zmienili!



Jestem ciekawa jak wyglądają Wasza 5 kosmetyków do pielęgnacji?
Napiszcie w komentarzu lub jeżeli prowadzicie bloga to chętnie przeczytam taki wpis u Was! :)
Ulubieńcy do pielęgnacji twarzy październik 2015

Ulubieńcy do pielęgnacji twarzy październik 2015

Pielęgnacja twarzy jest dla mnie bardzo ważna. Nie wyobrażam sobie, żebym mogła pójść się położyć bez zmycia makijażu i nałożenia kremu, podobnie rano. To tak jakby wyjść z domu bez umytych zębów. Twarz mamy odkrytą cały rok, narażona jest na działanie promieni słonecznych, wiatr, mróz i niestety na zanieczyszczenia, które są w powietrzu. Jesienią i zimą kiedy jest minusowa temperatura twarz narażona jest na podrażnienia. Podobnie jak i latem, kiedy narażeni jesteśmy znowu na poparzenia słoneczne. Pielęgnację twarzy dostosowuję do pory roku, w zależności od temperatury używam kremu z wysokim filtrem UV, bardziej natłuszczającego skórę lub mniej. 

Każdy z nas ma inną cerę - suchą, bardzo suchą, mieszaną, tłustą. Do tego jedni mają problemy z wypryskami, naczynkami lub innymi dolegliwościami. Ważne jest, żeby dostosować pielęgnację skóry twarzy do jej typu i potrzeb. Nie wszystko co u jednej osoby sprawdzi się u innej. Niemniej jednak można patrzeć pod kątem typu skóry jeżeli szukamy produktów do pielęgnacji. Wiadomo to co dobre do cery tłustej z trądzikiem nie będzie dobre dla cery suchej naczynkowej. Oczyszczanie, nawilżanie skóry jest ważne w każdym typie cery, trzeba to jednak robić odpowiednimi produktami/składnikami. Warto jest zwrócić uwagę na skład kosmetyków i na to, czy nie znajdują się w nich składniki, które nie tylko nie poprawią stanu naszej skóry, ale wręcz czasem mogą go pogorszyć. Do najpopularniejszych składników z tej grupy, występujących powszechnie należą:
  • Parafina (w opisach kosmetyków występuje pod nazwą: parafinum liquidum, parafinum, mineral oil)
  • Silikony (w składzie kosmetyków występują pod nazwą dimethicone i w nazwach z końcówkami –methicone oraz -siloxane)
  • Laurylosiarczan sodu (w opisie kosmetyku występuje pod nazwą: sodium laurate sulfate)
  • Parabeny (w opisie składu podaje się  je pod nazwami: ethylparaben, propylparaben, methylparaben i butyloparaben)


Do oczyszczania skóry używam od dłuższego czasu trzech produktów. Do demakijażu oczu uwielbiam płyn micelarny Biodarma Sensibio. Nie miałam innych wersji tego płynu, ale ta wydaję się dla mnie idealna. Świetnie zmywa każdy tusz do rzęs, oczy nie są podrażnione a na skórze nie ma efektu ściągania po jego użyciu. Nie ma zapachu, ale jest to dla mnie wielki plus, bo nie chciałabym przecierać oczu pachnącym płynem. Idealnie radzi sobie z usuwaniem trwałych pomadek z ust. Codziennie myję twarz żelem do mycia twarzy. Do niedawana był to żel Biolaven z Sylveco, skończył mi się, więc wyciągnęłam z zapasów Emulsję micelarną do mycia Cetaphil. Delikatny produkt, który zmywa z twarzy brud i resztki makijażu. Raz na 2 tygodnie stosuję peeling przeważnie enzymatyczny, ale odkąd mam peeling francuskiej firmy Huygens to stosuje go. Dostałam go w pudełku Birchbox, jest to miniatura 10ml, ale jest bardzo wydajny - więcej na jego temat możecie przeczytać TU.


Następnym ważnym punktem w pielęgnacji twarzy jest nawilżanie. Mam cerę suchą z tendencją do czerwienienia z nielicznymi naczynkami. Latem używam innych kremów niż zimą, gdy jest mocne słońce używam wysokich filtrów UV. Zimą i jesienią gdy nie ma mocnego słońca używam kremów BB z filtrem a kremy pielęgnacyjne staram się wybierać bardziej natłuszczające. Moim odkryciem jest różany krem Make Me Bio. Moja skóra twarzy go pokochała, wspaniale nawilża i zabezpiecza twarz przed zimnym wiatrem (mimo, że mrozów jeszcze nie było, to także myślę, że ochroni twarz przed minusową temperaturą) dzięki zawartości różnego rodzajów olej(k)ów roślinnych. Krem opisywałam już w tym poście :)


Przy pochmurnych dniach mogę sobie pozwolić na stosowanie na noc kremu Bandi z kwasem migdałowym. Cera po zastosowaniu tego kremu jest promienna i wygładzona. Moja skóra polubiła też wyciąg z rokitnika, który znajduję się w lekkim kremie Sylveco. Stosuję go na noc zamiennie z kremem z Bandi i jedynym minusem jaki mogę mu zarzucić jest jego kolor. Widać na zakrętce jak brudzi, podobnie wyglądają moje koszulki do spania :/ Na szczęście jak użyje się odplamiacza to żółty kolor schodzi. Na koniec jeszcze pielęgnacja okolicy oczu o której nie powinno się zapominać. Skóra wokół oczu jest delikatniejsza i cieńsza, dlatego zdecydowałam się na osobny krem. Moim faworytem jest krem dyniowy Organique. Świetnie nawilża przez co mam wrażenie skóra jest bardziej naprężona (nie mylić ze ściąganiem) i wypoczęta. 


Tak wygląda moja podstawowa pielęgnacja twarzy. Staram się też, chociaż bardzo nieregularnie stosować maseczki i glinki. Zdarza mi się również użyć plastrów na nos, aby oczyścić pory w tym rejonie twarzy. Mam też serum z Regenerum do cery naczynkowej, którego używam po zmyciu glinki.


Jestem ciekawa czy jak pielęgnacja twarzy wygląda u Was? :)
Denko Kwiecień 2015

Denko Kwiecień 2015

Koniec miesiąca, więc czas na Denko! W tym miesiącu dalej pielęgnacja, kolorówka nie chce się kończyć ;) Większość tych rzeczy używałam dłużej niż miesiąc, ale po prostu zdenkowałam je w kwietniu.


1. Złote serum wyszczuplająco modelujące Slim Exreme 4D Eveline. Cena produktu ok. 20zł/250ml.
Kupiłam go kiedy, był na promocji baaardzo dawno temu i trochę go męczyłam. Jakoś nie zauważyłam przy wyborze, że w środku są złote drobinki. Bardzo nie lubię kosmetyków do ciała, które takie zawierają. Zapach był taki sobie, efekt chłodzenia jest przyjemniejszy jak jest ciepło niż w ziemie. Pewnie dlatego też tak długo stał w łazience. Efektów jako tako nie zauważyłam. Nie kupię już tego kosmetyku.


2. Balsam do ciała Vaseline. Cena produktu ok. 15zł/200ml.
Balsam dostałam w beGlossy (Pisałam o nim TU). Konsystencja zwarta przez co przy aplikacji nie rozlewa się po całej łazience tylko zostaje na skórze i łatwo się rozprowadza. Po aplikacji szybko się wchłania i zostawia przyjemne uczucie nawilżenia. Chętnie kupię jeszcze raz :)


3. Żel pod prysznic biała brzoskwinia i nektaryna La Petit Marseillais. Cena produktu ok. 9zł/250ml.
Żel dostałam w JOYBox (pisałam o nim TU). Ładnie pachnie, nie wysusza skóry. Pierwszy raz miałam ten produkt, więc się cieszę, że mogłam go wypróbować. Cena do jakości przyzwoita. Widziałam, że są dostępne większe pojemności i różne wersje zapachowe. Chętnie wypróbuje w przyszłości.


4. Suchy olejek do ciała Purely Pampering Dove, wersja o zapachu pistacji i magnolii. Cena produktu ok. 37zł/150ml.
Również dostałam go w JOYBox. Olejek dobrze się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy, nie brudzi ubrań. Zapach jest bardzo przyjemny i utrzymuje się długo na skórze. Cena trochę odstrasza, więc nie wiem czy kupię następne opakowanie. Na pewno nie w regularnej cenie. 



5. Płyn miceralny Bioderma sebium H2O. Cena produktu ok. 36zł/250 ml.
Udało mi się dorwać ten płyn w promocji w SuperPharm za 19,90zł. Było to moje pierwsze opakowanie tego kultowego płynu. Trzeba przyznać, że jest za co go chwalić :) Jest delikatny, oczyszcza dobrze skórę i jest bardzo wydajny. Jedyny minus to cena. Jeżeli zobaczę go gdzieś w dobrej cenie na pewno kupię kolejne opakowanie :)


6. Krem Serum Vegetal Yves Rocher. Cena produktu 75zł/59ml. 
Próbkę kremu o pojemności 10ml dostałam w marcowym beGlossy (opis TU). Czytałam opinię, że krem uczula. Mnie na szczęście nie uczulił, stosuję go na dzień i skóra po nim jest rozświetlona. Konsystencja jest dla mnie dobra - lubię gęste kremy, a zapach jest przyjemny. Cena jest zbyt wysoka, więc na razie nie planuję kupić tego kremu.


7. Krem pod oczy It's protect! Benefit. Cena produktu 129zł/14g. Pojemność produktu w pudełku 3g, cena ok. 28zł.
Krem dostałam w pudełku beGlossy Chciałam przetestować ten krem i cieszy mnie, że dostałam go w beGlossy (KLIK). Byłam zadowolona z tego kremu. Łatwo się go wklepuje pod oczy. Dobrze nawilża, a czy likwiduje cienie pod oczami? Mam tak bardzo podkrążone oczy, że nie widzałam spektakularnych efektów. Jednak widoczna była różnice w naprężeniu skóry i łatwiej aplikowało mi się korektor pod oczy. Do tego opakowanie tego kremu jest urocze :) Czy kupiłabym go? Cena jest przeszkodą, ale jeżeli dostałabym miniaturę z chęcią stosowałabym dalej ;)


Tyle tego w tym miesiącu było ;)

Ulubieńcy Luty 2015

Ulubieńcy Luty 2015



Moimi ulubionymi kosmetykami w lutym były następujące produkty :)
 

Bioderma Sensibio H2O woda micelarna do skóry suchej i bardzo suchej.
Kupiłam ją w SuperPharm w promocyjnej cenie 19,90zł/250ml. Cena za taką pojemność dochodzi nawet do 50zł, dlatego stwierdziłam, że kupię i wypróbuję. Słyszałam dużo pochlebnych opinii o tym produkcie, jednak cena skutecznie odstrasza. Po dłuższym stosowaniu muszę przyznać, że woda micelarna dobrze oczyszcza twarz. Po zastosowaniu czuję się takie lekkie mrowienie co można odebrać, że twarz jest oczyszczona. Przemywam twarz wieczorem, po zmyciu makijażu płynem do demakijażu Ziaja.



Krem z kwasem migdałowym i polihydroksykwasami Bandi. 
O tym kremie pisałam już W poście unboxing beGlossy oraz w recenzji tego pudełka. Dlatego nie mogło go zabraknąć w ulubieńcach. Odkąd go dostałam stosuje go codziennie wieczorem na oczyszczoną skórę.




Krem Tołpa Green naczyńka.
Na stronie Tołpy krem ten kosztuje ponad 27zł, udało mi się kupić ten krem w Biedronce za 19,90zł. O ile się nie mylę, Biedronka na stałe ma w swojej ofercie niektóre kosmetyki z Tołpy. Co do samego kremu bardzo dobrze nawilża, zapachu nie ma co dla mnie ma duży plus. Konsystencja jest ok i do tego ma zielonkawy odcień co mi odpowiada, ponieważ stosuję go rano i dzięki temu maskuje czerwone niedoskonałości ;)


Mixa BB Krem łagodzący przeciw zaczerwienieniom.
Nie lubię podkładów, pudrów. Na co dzień stosuję krem BB, który wystarczająco kryje a do tego wgląda naturalnie. Nie trzeba go specjalnie równomiernie rozprowadzać jak to się ma do podkładów. Idealnie dopasowuje się do koloru skóry.



Krem pod oczy Benefit it's protect!
Krem opisywałam już Tu.
Codziennie rano i wieczorem stosuje krem pod oczy. Krem z Benefitu jest moim ulubieńcem.


Korektor Collection Lasting Perfection
Używam go jako korektor pod oczy. Bardzo dobrze kryje i w końcu mogę zakryć moje podbite i podkrążone oczy. Produkt ten odkryłam na którymś z blogów, gdzie dziewczyny chwaliły ten korektor i do tego jest tani. Kosztuje jakieś 4funty. Można go nabyć na allegro, albo w drogeriach Boots lub w SuperDragu w UK.


Używam odcień 1 Fair., jest to najjaśniejszy odcień.

 

Tusz do rzęs Benefit they're Real! 
Tusz opisałam Tu


 



EOS Balsam do ust SWEET MINT
Kupiłam ten balsam na allegro, teraz widzę, że jest dostępny w wielu sklepach internetowych. Lubię ten balsam za to, że zawiera tylko składniki naturalne. Po nałożeniu na ustach pachnie miętowo i daje uczucie mrowienia na ustach.


Dove suchy olejek
Dostałam go w JoyBoxie (opis Tu). Zawsze po kąpieli muszę nawilżyć skórę, bo niestety mam ją bardzo suchą. Olejek ma piękny zapach i dobrze się go rozprowadza.

 

Krem do rąk L'occitane róża i wanila
Kremiki odebrałam w akcji promocyjnej L'occitane za darmo. Są to dwa kremiki po 10ml każdy. Pięknie pachną, mają gęstą konsystencję i dobrze nawilżają. Zawsze można mieć, któryś pod ręką w kurtce czy torebce :)

Copyright © 2014 Not Too Serious Blog , Blogger
Icons made by Freepik from www.flaticon.com is licensed by CC 3.0 BY