Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Soap&Glory. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Soap&Glory. Pokaż wszystkie posty
Denko Luty 2017

Denko Luty 2017

Stwierdziłam, że nie będę czekać dwa miesiące by zebrać zużyte produkty do denka. Trochę się ich nazbierało i po prostu nie chciałam zagracać łazienki torbą z pustymi opakowaniami. Post z minirecenzjami opublikuje już teraz. Zobaczymy jak to będzie w marcu, jeśli zebrałoby się mało kosmetyków, poczekam z opublikowaniem denka :)

Aby ułatwić opis, używam od jakiegoś czasu oznaczenie orientacyjnego poziomu zadowolenia z produktu kolorami:

kolor zielony - kupię ponownie
kolor pomarańczowy - możliwe, że kupię
kolor czerwony - raczej nie kupię



1. Krem do twarzy Speed Plump Soap&Glory
Początkowo mnie zachwycił (był nawet w ulubieńcach) - zapach, formuła, opakowanie. Bardzo szybko się wchłaniał, nie wydawało się, żeby przesuszał moją skórę. Podejrzewam jednak, że on spowodował wysyp zaskórniaków w obrębie nosa i żuchwy. Aktualnie gdy go już nie używam cera się uspokoiła. Ostatnio miałam tak po kremie z serii manuka z Ziaji. Do tej wersji kremu nie wrócę.

2. Self Tanning Anti Age Serum Vita Liberata
Jego recenzję mogliście przeczytać w tym poście. Tak na prawdę produkt zużyłam jeszcze w zeszłym roku ;) tylko opakowanie mi się zapodziało. Podtrzymuję, że serum nie nadaje skórze opalenizny, nawet stosowane bezpośrednio na nią. Jednak po stosowaniu serum skóra jest jędrna i dobrze wygląda. Na pewno na plus jest jego formuła czyli suchy olejek, nie pozostawia tłustej warstwy. Idealny dla osób, które nie lubią oleistej warstwy na skórze. Cena produktu jest dość wysoka, a osobiście chciałabym przetestować jeszcze inne produkty. Nie mówię jednak, że nie wrócę do tego produktu.

3.Krem pod oczy All About Eyes Clinique - miniatura
Bardzo lekka formuła, miniaturowe opakowanie starczyło mi na jakiś czas. Nie było efektu wow, ale nie mogę powiedzieć, że był to zły krem.



4. Krem do ciała Organic Shop
Pisałam o nim tu i chętnie poznam inne wersje zapachowe.

5. Masło do ciała Biolove
Jak najbardziej na tak! Chętnie poznam inne wersje zapachowe tego masła.

6. Antydepresyjny żel pod prysznic, pomarańcza Jadwiga
Muszę przyznać, że pachniał na prawdę ładnie i bardzo intensywnie.


7. Żelowy tonik do twarzy z kwasem migdałowym Norel
Po pierwszym tygodniu, może dwóch moja skóra zaczęła strasznie się łuszczyć. Po tym czasie skóra stała się gładsza i w dalszym czasie używania toniku, nie zdarzyło mi się to powtórnie. Ewidentnie złuszczył się martwy naskórek. Sam tonik ma żelową konsystencję, co mi osobiście w ogóle nie przeszkadzało. Polubiłam się z nim i z chęcią do niego wrócę.

8. Micelarny żel do mycia twarzy GoCranberry
Pisałam o nim tu.

9. Woda micelarna AquaPi
Niby woda, a po jej użyciu miałam uczucie ściągnięcia skóry. Trzeba jednak przyznać, że tusz do rzęs ładnie domywała. Jednak jakoś po tej małej buteleczce nie mam na razie ochoty na kolejne spotkanie.


10. Aloesowy szampon do włosów Equilibra
Aloesowa wersja szamponu na moich prostych, cienkich włosach nie robi takiego efektu wow, jak na kręconych, grubych włosach mojego męża. Po umyciu nim głowy jego włosy były miękkie, mniej sianowate, ujarzmione. W końcu pięknie się skręciły. 

11. Szampon przeciw wypadaniu włosów Equilibra
Trudno mi było zauważyć zmniejszenie wypadania włosów, bo odkąd je obcięłam, mam wrażenie, że nie wypadają ;) Wcześniej po całym mieszkaniu widziałam moje włosy, teraz są tak krótkie, że praktycznie ich nie widzę :) Niemniej jednak jestem zadowolona z szamponu.


12. Złuszczająca maska do stóp L'biotica
Recenzję przeczytacie tu.
Ulubieńcy grudnia 2016 - pielęgnacja

Ulubieńcy grudnia 2016 - pielęgnacja

W dzisiejszym poście pokrótce przedstawię ulubione w ostatnim czasie kosmetyki, przeznaczone do pielęgnacji. Niektóre używałam już wcześniej, a inne zaskarbiły moją sympatie w minionym miesiącu. Do pielęgnacji używałam jeszcze innych produktów, jednak tylko przestawione na poniższym zdjęciu są według mnie warte uwagi. Parę kosmetyków dopiero co otworzyłam i mimo, że zapowiadają się fajnie, czekam z ostateczną oceną do ich zdenkowania :)


Z pielęgnacji ciała i włosów chciałam wyróżnić trzy produkty.


Wzmacniający szampon przeciw wypadaniu włosów zawiera specjalny kompleks roślinny PHYTOSYNERGIA (aloes+ olejek Arganowy + keratyna z protein pszenicznych), który odżywia, nawilża i odbudowuje trzon włosa. Szampon stworzony do mycia delikatnych, wypadających i łamliwych włosów wymagających szczególnej pielęgnacji. Regeneruję strukturę włosa i wzmacnia go. Najlepsze efekty przynosi stosowanie szamponu w połączeniu z wzmacniającą kuracją przeciw wypadaniu włosów Equilibra.

Skład: Aqua, Ammonium Lauryl Sulfate, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Chloride, HydrolyzedWheat Protein, Argania Spinosa Kernel Extract, Camellia Sinensis Oil, retinyl palmitate, Polyquaternium 44, Coco-Glucoside, Glyceryl Oleate, Glycol Distearate, Laureth-10, Propylene Glycol, Lecithin, Maltodextrin, Nasturtium Officinale Extract, Tocopherol, Vitis Vinifera Fruti Meristem Cell Culture, Glycine, Cocamide Mea, Citric Acid, Ethylhexylglycerin, Phenoxyethanol, Fragrance (Parfum)** 

To mój pierwsze zetknięcie z marką Equilibra, możliwe, że nie będzie to ostatnie spotkanie. Szampon dobrze się pieni, przyzwoicie oczyszcza włosy, póki co nie przesusza skóry głowy. Obcięłam swoje włosy i mam wrażenie, że teraz w ogóle mi nie wypadają, więc nie umiem zweryfikować czy szampon zmniejsza tą przypadłość. W składzie szamponu już na trzecim miejscu mamy deklarowany na opakowaniu aloes, co uważam jest bardzo dobrym wynikiem.



Cosnature Naturalny odżywczy żel pod prysznic z dziką różą 250ml
Cosnature to wysokiej jakości kosmetyki naturalne produkowane przez niemiecką firmę Cosmolux. Żel pod prysznic zawiera starannie wyselekcjonowane składniki zapewniające delikatne oczyszczenie skóry oraz składniki odżywcze wspomagające  naturalne funkcje skóry i zapobiegające utracie wilgoci. Bogaty organiczny olej z nasion dzikiej róży pochodzącej  z kontrolowanych upraw ekologicznych i łagodne środki myjące zapewniają wspaniałą pielęgnację skóry podczas kąpieli i chronią ją przed wysuszeniem. Skóra jest czysta, świeża, jedwabiście gładka o eleganckim, delikatnie kwiatowym zapachu. Produkt przebadany dermatologicznie, wolny od syntetycznych substancji zapachowych, konserwantów, barwników i silikonu.  

Skład: AQUA, COCO-GLUCOSIDE, SODIUM COCO-SULFATE, SUCROSE, SODIUM CHLORIDE, BETAINE, CITRIC ACID, GLYCERYL OLEATE, TOCOPHEROL, HYDROGENATED PALM GLYCERIDES CITRATE, LECITHIN, ASCORBYL PALIMITATE, ROSA CANINA FRUIT OIL, PARFUM, LINALOOL, GERANIOL, CITRONELOOL, LIMONENE, SODIUM BENZOATE 

Nie znałam dotychczas marki Cosnature. Żel pod prysznic jest bardzo przyzwoity - myje ciało. Zapach jest specyficzny, ale przyjemny. Ma rzadką konsystencję, o czym przekonałam się za pierwszym razem, kiedy za dozowałam go za dużo na dłoń. Teraz nie mam już problemów z nalaniem odpowiedniej ilości. W zapasach mam jeszcze balsam do ciała, nie zaczęłam go jeszcze, ale już jestem go ciekawa.


Silnie nawilżające  masło do ciała na bazie masła shea wzbogacone zimnotłoczonym olejem arganowym o działaniu odżywczym i ujędrniającym. Nie zawiera: SLS, PEG, silikonów, parabenów, barwników, konserwantów, alergenów. 

Skład: Butyrospermum Parkii Butter, Argania Spinosa Kernel Oil, Tocopheryl Acetate, Parfum

Tłuste masła do ciała, szczególnie masła shea lubię stosować kiedy na zewnątrz robi się zimno. Wtedy moja skóra potrzebuje mocniejszego nawilżenia. Masło z Biolove już jakiś czas leżało u mnie na półce, musiało po prostu przeczekać lato i oczekiwało na swoją kolej. Zapach jest świetny, wyczuwalna jest słodka woń wiśni - nie kojarzy mi się on z żadnym lekarstwem. Często mam taki problem, że słodkie zapachy kojarzą mi się z jakimiś syropami na gorączkę ;) i mnie odrzucają. Na zimę cięższy, słodki zapach przypominający soczyste wiśnie, jest jak znalazł :)


Z pielęgnacji twarzy mam do przedstawienia cztery kosmetyki.


Szybko się wchłaniający krem na dzień, który nawilża suchą skórę, dzięki zawartości ekstraktu z arbuza. Cera ma być jaśniejsza, gładsza, dotleniona, nawilżona i odżywiona. Nie zawiera parabenów.
 
Skład: Aqua (Water), Glycerin, Butylene Glycol, Olus Oil (Vegetable Oil), Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Dipentaerythrityl Hexacaprylate/Hexacaprate, Glyceryl Stearate, Dimethicone, Cetyl Alcohol, PEG-100 Stearate, PEG-8, Phenoxyethanol, Hydroxyethyl Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Carbomer, Squalane, Citrullus Lanatus (Watermelon) Fruit Extract, Ethylhexylglycerin, Lens Esculenta (Lentil) Fruit Extract, Chlorphenesin, Pyrus Malus (Apple) Fruit Extract, Sodium Hydroxide, Dimethiconol, Polysorbate 60, Mica, Disodium EDTA, Xanthan Gum, Parfum (Fragrance), Limonene, Sodium Lactate, Panax Ginseng Root Extract, Sorbitan Isostearate, Silica, Sodium PCA, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Gynostemma Pentaphyllum Extract, Plankton Extract, Sodium Hyaluronate, Caprylic/Capric Triglyceride, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Tin Oxide, Ascorbic Acid, Citric Acid, Rubus Idaeus Leaf Cell Culture, CI 77891 (Titanium Dioxide), CI 15985 (Yellow 6)

Skład kremu jest długi, znajdziemy tu wiele ciekawych substancji, ale i kilka substancji konserwujących. Nie mniej jednak nie ma kontrowersyjnych parabenów. Krem używam już z dużą przyjemnością codziennie rano. Bardzo szybko się wchłania, nie pozostawia tłustej warstwy na skórze, ale pozostawia ją faktycznie gładką i jędrną. Nie czuje nieprzyjemnego ściągnięcia po jego zastosowaniu, podobnie nie wystąpiło żadne podrażnienie czy uczulenie. Dobrze sprawdza się jako baza pod makijaż, podkład się nie roluje. Ma bardzo pobudzający zapach - przy pierwszej aplikacji, miałam obawy czy nie jest zbyt mocny i czy nie będzie mi przeszkadzał. Po dłuższym stosowaniu zapach nawet mi się spodobał. Sam krem nie ma filtrów UV i producent zaleca nałożyć po użyciu kremu jeszcze kosmetyk z filtrem.


Bogaty, silnie regenerujący krem dla skóry suchej, niedotlenionej, pozbawionej blasku. Pozostawia na skórze jedwabisty film, przyjemny owocowy zapach  i długotrwałe uczucie komfortu. Krem jest prawdziwą „bombą witaminową” zapewniającą skórze jędrność i elastyczność. Poprawia koloryt zmęczonej, szarej cery, zapobiega powstawaniu zmarszczek i wygładza już istniejące. Utrzymuje właściwe nawilżenie oraz nadaje cerze wyjątkową gładkość, wital-ności i blask. Bogata receptura kremu zawiera składniki znane z działania: 
  • kompleks witamin: A (retinol), B3, B6, C, E, F (NNKT), prowitamina B5 – kompleks intensyfikuje procesy naprawcze, odmładza, spowalnia ucieczkę wody z naskórka oraz zapewnia zmęczonej skórze odnowę, siłę i blask. Dodatkowo retinol, witaminy C i E zamknięte w liposomach są jeszcze skuteczniej trans-portowane w głąb skóry, a ich wysoka efektywność wiązania wolnych rodników zapewnia najwyższą ochronę antyoksydacyjną zapobiegającą fotostarzeniu;      
  • koenzym Q10, antyoksydant i stymulator procesów życiowych komórek, tj. wymiany energetycznej i tlenowej – poprawia koloryt cery i wzmacnia przeciwzmarszczkowe  działanie  kompleksu  multiwitaminowego;
  • kompleks lipidowy (olej z pestek winogron, oliwa z oliwek, masło shea) – regeneruje,  wygładza  i  nadaje  skórze  wyjątkową  miękkość;
  • ekstrakty z limonki i mandarynki – lekko rozjaśniają, stymulują i odświeżają  naskórek.

Skład: Aqua, Vitis Vinifera Seed Oil, Olea Europaea Fruit Oil, Glycerin, Cetaeryl Alcohol, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Cetearyl Olivate, Sorbitan Olivate, Glyceryl Linoleate, Glyceryl Linolenate, Glyceryl Oleate, Panthenol, Triisostearin, Ascorbyl Tetraisopalmitate, Niacinamide, Pyridoxine HCL, Uibiquinone, Allantoin, Retinol, Ethylhexyl Olivate, Cetyl Palmitate, Sorbitan Palmitate, Sorbitan Oleate, Decyl Cocoate, Xanthan Gum, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Dimethicone, PEG-8, Pentylene Glycol, Lecithin, Alcohol, Ascorbyl Palmitate, Tocopherol, Retinol, Polysorbate 20, Potassium Phosphate, Ascorbic Acid, Citric Acid, Parfum.

To kolejne duże opakowanie (150ml) kremu, które kupiłam podczas Targów LNE. Krem znalazłam się już w ulubieńcach kwiatnia. Jedyna równica jest taka, ze aktualnie używam go jako krem na noc. Sprawdza się w tym równie bardzo dobrze. Uwielbiam jego zapach, to jak szybko się wchłania. 


Sylveco Lipowy płyn micelarny 
Wyjątkowo delikatny i jednocześnie skuteczny, hypoalergiczny preparat, który dokładnie oczyszcza skórę. Zawiera ekstrakt z kwiatów lipy szerokolistnej, który wykazuje działanie nawilżające i osłaniające, zwiększa elastyczność i sprężystość oraz odporność skóry na utratę wody. Ponadto wyciąg ten polecany jest w pielęgnacji oczu, łagodzi podrażnienia i koi zaczerwienioną skórę. 

Skład: Aqua, Tilia Platyphyllos Flower Extract, Decyl Glucoside, Glycerin, Panthenol, Allantoin, Hydrolyzed Oats, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Lactic Acid, Phytic Acid, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid. 

To kolejne opakowanie tego płynu micelarnego, nie mogę póki co znaleźć lepszego dla siebie - patrząc oczywiście na skład jak i na działanie. Opisywałam go w TYM poście.  


Norel Renew Extreme - 10% VC Vitamin C - Serum rozświetlające
Jedwabiste, skoncentrowane serum na bazie naturalnych olejków dla skóry narażonej na przyspieszone starzenie. Zawiera stabilną, lipidową formę witaminy C najnowszej generacji, w stężeniu 10%, zapewniającą doskonałą przenikalność przez  naskórek.  
Witamina  C:
  • Reguluje melanogenezę – wybiela przebarwienia posłoneczne i „starcze” oraz rozświetla  zmęczoną, szarą  cerę.    
  • Chroni skórę przed fotostarzeniem oraz  uszkodzeniem komórek przez promieniowa-nie  UVA  i  UVB.
  • Wspomaga syntezę kolagenu oraz  chroni go przed degradacją.
  • Skutecznie wzmacnia naczynka krwionośne oraz wspomaga syntezę lipidów międzykomórkowych, głównie ceramidów, które zapobiegają suchości naskórka.
  • Pielęgnuje cerę tłustą – blokuje utlenianie składników sebum, co ogranicza tendencje do powstawania zaskórników.  Bazę serum stanowi odżywczy i lekki  Plantasens®Mink Oil oraz oleje z pestek winogron, sojowy i tocotrienole. Zapewniają one aksamitną gładkość i miękkość, bez efektu tłustości. Rozjaśniona, pełna blasku cera odzyskuje wyraźnie młodszy i zdrowszy wygląd.
Skład: Glycine Soja Seed Oil, Vitis Vinifera Seed Oil, Ascorbyl Tetraisopalmitate, Macademia Ternifolia Seed Oil, Gossypium Herbaceum Seed Oil, Squalane, Tocotrienols, PEG-8, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Ascorbic Acid

Serum kupiłam z myślą o wzmocnieniu naczynek krwionośnych, ale tak jak widać z powyższego opisu ze strony norel.pl, witamina C ma bardzo szerokie zastosowanie. Wit C jest silnym antyoksydantem, który oczyszcza komórki z obecności wolnych rodników, czyli substancji, których nasza skóra nie lubi. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona działaniem serum. Stosuję na noc 3-4 krople na twarz, a następnie nakładam jeszcze odżywczy krem Norel. Żaden kosmetyk nie usunie już pękniętych naczynek, ale myślę, że to serum poradzi sobie z ochroną skóry, by nie dopuścić do uszkodzenia kolejnych. 


Nowości październik 2016

Nowości październik 2016

Opisywane w tym wpisie nowości to w głównej mierze prezenty i zakupy z podróży. Tak się zdarzyło, że w październiku wzięłam ślub, a następnie pojechaliśmy z mężem w tak zwaną podróż poślubną. Wybraliśmy Pragę, tak wiem, jest to mało tropikalne miejsce. Oczywiście bardziej fancy byłoby jechać na jakąś karaibską wyspę, szczególnie w piździerniku, kiedy w Polsce jest 5 stopni. Byliśmy jednak zbyt zmęczeni przygotowaniami do ślubu, żeby pomyśleć wcześniej o zorganizowaniu sobie egzotycznego wyjazdu. Po ślubie mieliśmy wreszcie chwilę odprężenia, sprawdziliśmy pociągi, zarezerwowaliśmy hotel i na drugi dzień rano byliśmy już w podróży do stolicy Czech. Praga jest piękna, na prawdę polecam, żeby ją zobaczyć. Udało nam się, że podczas naszego pobytu zaświeciło słońce i zrobiło się ciepło - jak na październik oczywiście. Miałam okazję sprawdzić swój język, mówiąc wszędzie po czesku.Dobrze, dobrze, ale wróćmy już do kosmetyków ;)



Dostaliśmy na prezent ślubny między innymi, a bardziej ja dostałam, bo mąż raczej nie będzie używał ;) paczkę w której znajdowały się kosmetyki z UK. Dzięki Cooler :* Marka Soap&Glory jest bardzo trudno dostępna w Polsce. Błyszczyk Sexy Mother Pucker, który po nałożeniu powoduje lekkie mrowienie ust. Nawilżający krem do twarzy Speed plump ma świetny zapach, no i to retro opakowanie! Pomadki ochronne Burt's Bees uwielbiam, a pomadek do ust nigdy dość ;) Do tego jeszcze mydełko Yardley London, która bardzo intensywnie pachnie lawendą. Dostaliśmy również bajecznie pachnącą dużą świece z Bath&Body Works - zapomniałam jej sfotografować, ale na pewno jeszcze pojawi się na blogu!




Nie mogłam nie wykorzystać faktu, że w Pradze znajduje się salon LUSH. Jest dużo mniejszy niż ten, który widziałam w Londynie, mimo to zaopatrzony był zadowalająco. Ja wpadłam w wir wąchania i próbowania wszystkiego po kolei, a mąż się ze mnie oczywiście śmiał, no przecież nie na co dzień mogę chodzić po LUSHu. Zdecydowałam się w końcu na słynny Comforter, czyli kulę do kąpieli, która pachnie cudnie (to już moja druga sztuka, kupiłam ją też w Londynie). Spokojnie starcza na 2 - 3 kąpiele. Chciałam wypróbować w końcu świeżą maseczkę do twarzy. Dostępne są w dwóch pojemnościach mała 50g i duża chyba 125g. Kupiłam ostatecznie małą, ponieważ trzeba ją zużyć w przesięgu niecałego miesiąca, a dodatkowo należy ją trzymać w lodówce. Padło na Rosy Cheeks, maskę z olejkiem różnym i czerwoną glinką. W LUSH bardzo mnie intrygowały szampony w kostce, oczywiście trudno było mi się zdecydować, który wybrać. Prócz składu i działania, ważny był dla mnie zapach, wybrałam w końcu cytrusowy Montalbano. Dokupiłam do szamponu metalowe opakowanie, w którym się go trzyma po użyciu i wyschnięciu.



Na Duraline z Inglota zdecydowałam się jeszcze przed ślubem. To był mój ostatni zakup do makijażowego kuferka Panny Młodej. Potrzebowałam go, żeby odświeżyć mój eyeliner w żelu, który zaschnął. Duraline przywrócił mu konsystencje, a do tego przedłużył jego trwałość. Nic się nie rozmazało, ani nie skruszyło. Można go również użyć do zaschniętej maskary do rzęs, albo zrobić sobie eyeliner z pokruszonego cienia do powiek.


Robiąc zakupy w Tesco, zauważyłam półkę z kosmetykami Organic Shop. Nie mogłam przejść obojętnie i wróciłam z masłem do ciała o zapachu liczi. Za 250ml zapłaciłam ok 9zł. Ostatnio bardzo polubiłam się z tą marką. Żele pod prysznic i mydła do rąk mają bardzo fajne.


Z nowości mogę jeszcze nadmienić o Instax Mini. Śmieszny, mały aparacik, który chyba wszyscy kojarzą z instagramowych zdjęć. Przyznam, że jest to świetny gadżet! Naciskasz przycisk, wyskakuje kartonik wielkości karty kredytowej, czekasz 30 sekund i jest zdjęcie. Za każdym razem towarzyszy temu wielkie oczekiwanie -  wyjdzie czy nie wyjdzie? O nie! Pewnie będę mieć zamknięte oczy, albo lepiej ktoś mi uciął głowę, albo włożył palec przed obiektyw. Zabawa jak kiedyś z aparatem na film, emocje gwarantowane :) Instax został kupiony z myślą o weselu, postawiliśmy go na stoliku obok Księgi Gości. Każdy mógł się sfotografować i wkleić do niej swoje zdjęcie, a my na drugi dzień mogliśmy już oglądać swój album z wesela :)

Spore wakacyjne denko w mini recenzjach

Spore wakacyjne denko w mini recenzjach

Polubiłam formę opisywania zużytych produktów z dłuższego czasu. Poprzednim razem też połączyłam denko z dwóch miesięcy i tak wydaję się być lepiej - przynajmniej jest o czym pisać ;) Przy okazji ostatniego konkursu dowiedziałam się od Was, że lubicie czytać post w których opisuje się zużyte kosmetyki i pokrótce się je recenzuje. Sama lubię pisać tego typu posty, ale postaram się rozbudować opinię o zużytych produktach. 

Aby ułatwić opis, wprowadziłam oznaczenie poziomu zadowolenia z produktu kolorami:
 
kolor zielony - kupię ponownie
kolor pomarańczowy - może kupię
kolor czerwony - nie kupię 


1. Żurawinowy krem pod oczy Face Rejuve - Norel Dr. Wilsz 
Krem zużyłam na początku lipca, ale był z tym pewien problem. Dozownik z pompką nie pozwolił na zużycie produktu do końca. Otwór opakowania był za mały by móc wydobyć resztki produktu palcem, więc mozolnie denkowałam krem patyczkami do uszu. Recenzję kosmetyku przeczytać możecie TU. Jedyną rzeczą, która mnie irytowała w tym kremie to opakowanie, więc dlatego pewnie nie kupię drugi raz tego produktu.

2. Głęboko nawilżający Krem-serum do twarzy na noc 50ml - Ec Lab
Pierwszy raz miałam krem do twarzy z tej marki jak i ogólnie z kosmetyków rosyjskich. Skusił mnie naturalny skład, w którym dopatrzyć się można m.in. odwar z liści winogron, olej ze słodkich migdałów, organiczne masło shea, organiczny olej arganowy, kwas hialuronowy. Krem dobrze się wchłaniał, miał konsystencję lekkiego żelu. Zapach przyjemny, ale na tyle delikatny, że nie przeszkadzał w aplikacji. Skóra po użyciu była faktycznie nawilżona i przyjemna w dotyku, ewidentnie polubiła się z tym produktem :) Dodatkowy plus za opakowanie - tubka jest zawsze bardziej higieniczna niż słoik. Za krem zapłaciłam 29zł.

3. Lekki krem BB Dream Girls
dla młodej cery - Skin79 
W końcu dobił dna ;) Lubiłam ten krem BB, nie uczulił mnie, nie podrażnił. Krycie ma lekkie, ale to wszystko opisałam w jego recenzji - TU. Aktualnie testuję teraz krem BB z Holika Holika.

4. Krem witaminowy energizująco-odżywczy MultiVitamin - Norel
Krem kupiłam podczas targów kosmetycznych, dlatego posiadam pojemność 150ml, w sklepie internetowym marki można kupić jedynie wersję 50ml. Bardzo się polubiłam z tym produktem, stosowałam go codziennie rano. Szybko się wchłaniał, miał piękny zapach, który w ogóle mi nie przeszkadzał, wręcz przeciwnie - pobudzał. Idealnie współgrał z kremem BB czy podkładem, nic nie się rolowało, a cera wyglądała promiennie i świeżo. 

4. Aloe Aqua Smoothing Gel Łagodzący żel aloesowy 99% - Skin79
Produkt godny polecenia - pełną recenzję przeczytać możecie TU. Aktualnie używam żelu aloesowego z Holika Holika i jest bardzo podobny do tego ze Skin79. 

5. Płyn micelarny do mycia twarzy i oczu dermo face - Tołpa
Zużyłam ten produkt, ale jest to tzw. kosmetyk "meh". Nie jest najgorszym micelem, jednak przy zmywaniu makijażu radzi sobie średnio. Cieszyłam się gdy opakowanie dobiło już dna.

6. Olej Jojoba - Mokosh
Mini buteleczka z zakraplaczem z ciemnego szkła. Olej jojoba pomógł mi przy uczuleniu, które dostałam na twarzy. Zrobiłam sobie nim też kurację skóry głowy. Z problemami skórnymi radzi sobie idealnie. 


7. Krem pod oczy Creamy Eye Treatment with Avocado - Kiehl's
Próbkę kremu otrzymałam w sklepie stacjonarnym w Warszawie. Chciałam sprawdzić o co chodzi z tym produktem, że jest o nim tak głośno. Ma śmieszną masełkowatą konsystencję, pani ekspedientka zaleciła mi rozgrzać krem między palcami przed nałożeniem pod oczy. Próbka starczyła mi na 5 dni używania i zaciekawiła mnie na tyle, że kiedyś pewnie skuszę się na pełne opakowanie :) 

8. Pielęgnacyjny koncentrat na noc Midnight Recovery Concentrate - Kiehl's
Podobnie jak z kremem pod oczy, próbkę dostałam przy okazji wizyty w sklepie stacjonarnym. Starczyła mi na tydzień, ponieważ na jedną aplikację wystarczyło najwyżej 2-3 krople serum. Zaskoczył mnie zapach - bardzo intensywna woń lawendy. Jeżeli nie lubicie tego zapachu, zapewne nie polubicie się z serum. Skóra po użyciu kosmetyku była gładka i miękka w dotyku. Może skuszę się kiedyś na pełne opakowanie.

9. Podkład Double Wear Light Intensity 2.0 - Estee Lauder
Po nałożeniu na twarz podkładu, nie czułam go w ciągu dnia, a przez cały dzień na niej był ;) Nie ścierał się, nie zrolował się. Może się na niego kiedyś skusze.

10. Podkład  Double Wear - Estee Lauder
Jak dla mnie bardzo ciężki podkład, daje mat absolutny. Faktycznie czuje się maskę na twarzy, ale jest ona nie do zdarcia. Niestety po zmyciu miałam uczucie przesuszenia. 

11. Tusz do rzęs In Extreme Dimension 3D Black Lash - Mac Cosmetics
To chyba najbardziej kontrowersyjny tusz ever ;) Znalazłam go w JoyBoxie jakiś czas temu. Cena tuszu to ok 100zł, więc mało to nie jest. Byłam z niego zadowolona, efekt jaki nim uzyskiwałam podobał mi się. Sam tusz się nie osypywał a szczoteczka była wygodna. Znalazłam tusz z L'oreala, który jest świetny i z trzy razy tańszy, także pewnie do MACowego nie wrócę. Niemniej jednak lubiłam tan produkt.

12. Rozświetlający krem pod oczy MultiVitamin - Norel
Obiecująca próbka - muszę sprawdzić w jakim jest sprzedawanym opakowaniu.

13. Maska Peel - off z aktywnym węglem - Pilaten
Zaciekawiona szumem na temat czarnej maski, kupiłam saszetkę. Stosowałam ją tylko w okolicy nosa i jak dla mnie nie różni się działaniem od plastrów. No dobrze, różni się kolorem ;)


16. Żel pod prysznic - Ec Lab
Bardzo lubię żele z tej marki. Fajny naturalny skład, przyjemny zapach i opakowanie cieszące oko :) To moje kolejne opakowanie żelu Ec Lab, ta wersja pachnie delikatnie kwiatowo. Nie przesusza skóry.

17. Żel pod prysznic, Organic Olive - Planeta Organica
Podobnie jak wyżej, a do tego dozownik z pompką, który ułatwia sprawę. Zapach jest neutralny, przyjemny. Nie przesusza skóry.

18. Mydło kuchenne, Goździk - YOPE
To już któreś z kolei opakowanie tego produktu. Co prawda wersja goździkowa nie podeszła mi tak jak wersja mineralna, ale zapach jest kwestią gustu. Kolejne opakowanie stoi w szafce.

19. Mydło w płynie, Figa Naturel - YOPE
Nie wiem, które już to opakowanie. Mydło jest bardzo wydajne, a opakowanie 500ml starcza na długi czas.


20. Żel do higieny intymnej - Biolaven
Na temat żelu do higieny intymnej nie będę się specjalnie rozpisywać, był w porządku.

21. Szampon głęboko oczyszczający PURE WAX - Pilomax
Bardzo dobrze oczyszczał włosy z olejów. Miał przyjemny zapach, dobrze się pienił. Byłam do niego trochę sceptycznie nastawiona, ale pozytywnie się zaskoczyłam. Po jego użyciu włosy nie przetłuszczały się szybciej, spokojnie mogłam myć głowę co trzy dni.

22. Odżywka do włosów BANANA - The Body Shop
Jej zapach to pocięte, dojrzałe banany, podobnie jak kolor. Nakładałam ją na włosy unikając kontaktu ze skóra głowy. Po użyciu włosy łatwo się rozczesywało i delikatnie pachniały bananem ;)


Postanowiłam zużyć w końcu resztki kremów, które leżały po całym mieszkaniu ;)

23. Krem HAND FOOD - Soap&Glory
To produkt na którym się najbardziej zawiodłam. Naczytałam się jaki to ten krem nie ma cudownego zapachu, więc gdy byłam w Londynie kupiłam go. Marka Soap&Glory dostępna jest tylko w drogeriach w UK. Przed pierwszym użyciem wyobrażałam sobie, że krem będzie miał tak cudowny zapach, że nie będę chciała oderwać nosa od moich dłoni. Rozczarowałam się... zapach nie jest brzydki, ale jak dla mnie mocno przeciętny. Nawilżenie jakie dawał było ok, ale zagłębiając się w skład to nic rewelacyjnego poza słodkim opakowaniem krem nie reprezentuje. Może spróbuje innych produktów z tej marki, ale do tego kremu raczej nie wrócę.

24. Krem do rąk Hud Salva - Hudosil
To bardziej maść niż krem, mocno natłuszczająca, regeneruje skórę dłoni. Lubiłam go używać na noc w formie maski na ręce i pozostawiając do wchłonięcia. Krem nie posiada zapachu. Pewnie na okres jesienno zimowy sprawię sobie kolejne opakowanie

25. Krem do rąk melonowy - Scania Cosmetics
Moje odkrycie podczas targów LNE. Świetny skład - aż 25% masła shea, cudowny zapach - tak jakbyśmy rozkroiły dojrzałego melona. Szybko się wchłania i pozostawia skórę miękką, nawilżoną i pachnącą melonem. Opakowanie wygodne, pozwala na całkowite zużycie kremu. W serii jest jeszcze kilka innych wersji zapachowych, które z chęcią wypróbuję. 

26. Krem na popękane pięty - Compeed
Bardzo dobry krem, który radzi sobie z pękającymi piętami. To, że tak długo go miałam wynika z faktu, że zapominam kremować stóp. Po prostu jest to ta czynność, która nie jest dla mnie oczywista. Muszę nad tym popracować ;) 

27. Zmywacz do paznokci - Sensique
Swoją podstawową funkcję spełniał. Miał być o zapachu magnolii, dla mnie śmierdział jak każdy inny zmywacz do paznokci. Kosztował parę groszy, więc specjalnie narzekać na niego nie będę. 


27. Mini mgiełka do ciała Japanese cherry blossom - Bath&Body Works
Zapach bardzo mi się podobał. Jak na mgiełkę to zapach dość długo się na mnie utrzymywał. Mini wersja jest dobrą opcją na podróż, bo opakowanie jest lekkie i nie ma możliwości, żeby się rozbiło. Mgiełki w BBW opłaca się kupować w promocji, a pojawiają się dość często - sezonowe sale (czerwiec i grudzień), a także co jakiś czas promocje w stylu 2+2 gratis 

28. Próbki perfum DKNY i Narciso Rodriguez
Lubię próbki perfum, bo na spokojnie można wypróbować czy dany zapach nam przypadł do gustu i jak zachowuje się w ciągu dnia. Te dwa zapachy były przyjemne DKNY to słynne zielone jabłko - świeży, lekko cytrusowy zapach. Narciso natomiast to mocno pudrowy zapach. Raczej nie skuszę się na pełne opakowania perfum.


29. Antyperspirant roll-on przeciw poceniu - Pharmacy Laboratories
Użyłam kilka razy i jak dla mnie nie ma żadnego efektu. Były momenty, że nawet podrażnił skórę. Rozstaje się z nim bez wyrzutów sumienia. 


30. Pomadka do ust Cocoa Butter Formula Moisturising Lip Balm - Palmer's
Za każdym razem kiedy użyłam pomadki czułam takie dziwne mrowienie na ustach. Nie takie jak przy miętowych pomadkach, powiedziałabym, że bardziej pieczenie. Ewidentnie mnie coś uczulił, bo tygodniu używania pojawiła się wysypka wokół ust. Pomadka powędrowała dalej, bo zapach ma bardzo przyjemny. Nawilzajacy balsam do ciała-coconut oil Palmer's sprawdził się u mnie świetnie, nie wiem dlaczego pomadka mnie uczuliła. Miałyście kiedyś taki problem? 
Copyright © 2014 Not Too Serious Blog , Blogger
Icons made by Freepik from www.flaticon.com is licensed by CC 3.0 BY