Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pierre Rene. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pierre Rene. Pokaż wszystkie posty
IV edycja Konferencji MEET BEAUTY - relacja, sponsorzy, wrażenia

IV edycja Konferencji MEET BEAUTY - relacja, sponsorzy, wrażenia


W miniony weekend miałam przyjemność uczestniczyć w IV edycji konferencji Meet Beauty, która odbyła się w Warszawie w Hotelu Lord. Impreza zorganizowana przez Blog Media oraz portal zBLOGowani dla 300 influencerów w tematyce beauty. 

To już moja trzecia edycja tego wydarzenia i z perspektyw czasu muszę przyznać, że każda konferencja jest inna od poprzedniej. W tym roku postawiono na elegancję i prezencję samego miejsca. Do naszej dyspozycji pozostawiono cały poziom -1 hotelu, na którym znajdowały się stanowiska marek, a także sale konferencyjne, w których odbywały się wykłady i warsztaty. Miałyśmy zapewniony stały dostęp do kawy, herbaty, napojów oraz przepysznych słodkich przekąsek. Zaserwowano wystawny obiad oraz desery, którym nie dało się oprzeć. 

Nie samym jedzeniem człowiek żyje i nie ono było głównym celem konferencji ;)  Przyjechałyśmy w końcu poznać nowinki kosmetyczne, nauczyć się przydatnych  w blogowaniu/vlogowaniu rzeczy. Wszystkie stoiska marek były od razu mocno oblegane, udało mi się na szczęście zapoznać z większością w tzw. międzyczasie. Osobiście największe wrażenie wywarło na mnie przygotowanie Annabelle Minerals i ich pomysłowa aranżacja do zdjęć - patrzcie zdjęcie poniżej.



Marka paznokciowa Neess przygotowała pokaz swoich pędzli do makijażu oraz nowość - bazę Peel Off, ale o niej będzie za chwilę.




Pięknie prezentowało się stoisko Pierre Rene, gdzie przechodząc się między ich standami czułam się jak na prywatnym pokazie. Mimo tak pięknie przygotowanej oprawy Pierre Rene zawiodło mnie pod względem obsługi. Przez większość czasu nikogo tam nie było (oczywiście wtedy kiedy ja byłam przy stoisku i to moje odczucia), a jak już kogoś tam zastałam to nie był zbyt zainteresowany rozmową. Przed standami znajdowały się dwa stanowiska do malowania, z których korzystałyśmy chętnie. Niestety dostępny był tylko jeden zestaw pędzli i to mocno okrojony :( Niemniej jednak przy malowaniu Kasi miałam ogromną frajdę i taki sposób spędzenia czasu podczas konferencji uznaję za bardzo owocny. Tak na prawdę takie warsztaty, podczas których same malowałybyśmy się na wzajem pod okiem instruktora byłby dla mnie idealne! 


Będąc już przy warsztatach to poniżej zamieszczam harmonogram konferencji. Wykłady były ogólnodostępne, a na warsztaty obowiązywały wcześniejsze zapisy. Pierwszym wykładem na którym byłam to "Przepis na udane zdjęcia na Instagram" Agnieszki. Fotografii zawsze mnie ciekawi i fajnie, że się pojawia na Meet Beauty. Mocno trzymam kciuki za pojawienie się warsztatów z tej tematyki.



Pierwszym warsztatem w którym uczestniczyłam był Annabelle Mineralls. Bardzo lubię produkty mineralne, a zwłaszcza podkład. Mam wrażenie, że nie są one jeszcze doceniane, szczególnie przy wykonywaniu mocniejszych, wieczorowych makijaży. Mocno liczyłam na pokaz tzw. potencjału minerałów. Mimo uroku wizażystki i całej sympatii dla niej, z warsztatów wyszłam z niedosytem. Wykonany makijaż był lekkim dzienniaczkiem, a w sposobie jego prezentacji zabrakło mi świateł i kamery, z której obraz rzucony byłby na ekran. Przy 50 osobach ciężko zobaczyć co dzieje się na twarzy modelki i nie sposób stać w kłębowisku obok modelki. Niemniej jednak wizażystka AM zdradziła nam kilka trików, podzieliła się spostrzeżeniami i historiami z jakimi miała do czynienia w życiu zawodowym. Tutaj przytoczę jedną - wyobraźcie sobie, że są/były osoby, które nie myły swoich pędzli do nakładania pudru mineralnego ponad rok! (?) i były zdziwione, że pędzle należy myć przynajmniej raz w tygodniu.


Warsztaty marki Neess na których mogłyśmy wypróbować nową bazę Peel off. Bardzo ciekawe rozwiązanie polegające na położeniu na płytkę paznokcia dwóch warstw lakieru, odczekaniu by wyschły, a następnie położeniu warstwy lakieru i utwardzenie go w lampie UV/LED i topu, który również utwardzamy w lampie. Nie zaleca się używania topów typu no wipe, bo może zbyt ściągać lakier i bazę. Innowacyjność bazy polega na tym, że można ją ściągnąć przez podważenie patyczkiem i nie trzeba piłować i moczyć w acetonie. Faktycznie na warsztatach udała nam się ta sztuczka. Jestem ciekawa jak długo baza będzie utrzymać zrobione mani na paznokciach. Na pewno już niedługo będą testy :)



W niedziele konferencję zaczęłam wykładem "Hejt i jego oblicza". Bardzo ciężki temat do którego rozważania zaproszono trzech gości, ale tak na prawdę wszyscy obecni w sali byli pochłonięci dyskusją (mniej lub bardziej aktywnie).


Pokaz makijażowy Klaudii Owczarek podczas panelu Pierre Rene był już przygotowany profesjonalnie. Niespodzianką było to, że za mną siedziała Ewka Red Lipstick Monster. Ewa słusznie zauważyła, że najfajniejszym pomysłem byłoby to gdybyśmy dostali tą paletkę, którą był wykonywany makijaż oka  byśmy same mogły później odtworzyć wykonywany makijaż. Dokładnie tego mi zabrakło jak i samego nazywania cieni po kolei, które były używane do tworzenia tego kolorowego oka.


Podczas warsztatów marki Natura Siberica mogłyśmy zrobić samodzielnie peeling do ciała. Była to bardzo fajna forma spędzenia czas i faktycznie zaangażowała nas do zrobienia czegoś samodzielnie. 




Czytając swoją relację, praktycznie wszędzie mam jakieś ale ;) absolutnie nie jest to złośliwość z mojej strony. Po prostu chciałam wyrazić swoją opinię i dać feedback organizatorom warsztatów/spotkania jakie są moje odczucia. Jestem zadowolona, że mogłam uczestniczyć w wybranych przez siebie panelach i cieszę się, że z każdego wyniosłam nabytą wiedzę. 

Poniżej sponsorzy IV edycji konferencji, a także upominki jakie każda z nas dostała. 



















Na koniec własnoręcznie zrobiony podczas warsztatów z Natura Siberica - peeling cukrowy z płatkami róż. 


Chciała bardzo podziękować za zaproszenie na IV edycję Meet Beauty. Dziękuję również dziewczynom za miło spędzony czas w trakcie i po konferencji :) W gronie 300 osób, mimo wszystko ciężko jest dojrzeć znajome twarze, a czasem nazwy blogów, które śledzi się w internecie. Mimo tego udało się znaleźć chwilę by chociaż na moment z kimś zamienić kilka zdań lub po prostu się przywitać. 

Kasia, Alicja - wasze poczucie humoru jest zarażające :D Blanka, Agata, Dominika, Marzena, Mariola, Patrycja, Aneta mam nadzieję, że będzie jeszcze okazja pogadać dłużej niż te parę chwil ;)
Odkrycia kosmetyczne 2017 roku - makijaż

Odkrycia kosmetyczne 2017 roku - makijaż

Druga połowa stycznia już za nami, dlatego najwyższy czas na post z odkryciami  kosmetycznymi zeszłego roku. Zacznę od produktów do makijażu, których najcześciej i najchętniej używałam w roku 2017. W minionym roku pojawiło się u mnie sporo nowości. Szukałam produktów by wykonać szybki dzienny makijaż, ale i trochę poeksperymentować. Był to także czas malowania innych i uczenie się jak dany kosmetyk sprawdzi się na danej cerze. Wracając do kosmetycznych odkryć to chciałam podkreślić, że są to moje subiektywne odczucia. Jeżeli nie ma tutaj kosmetyku, którego wcześniej zachwalałam, nie znaczy to wcale, że już go nie lubię :)


Miniony rok często malowałam kreski na oku. Bardzo przydatnym produktem do tego był eyeliner Royal Liner od Pierre Rene. Mocno czarny, wodnisty eyeliner, który szybko zasycha na oku i trzyma się na swoim miejscu cały dzień. Pędzelek jest bardzo precyzyjny, nie jest ani sztywny ani giętki - coś pośrodku. Namalowana kreska na oku jest lekko błyszcząca. Przy niektórych makijażach trochę mi to przeszkadzało, wystarczyło jednak zmatowić ją czarnym cieniem. Bardzo dobry produkt w dobrej cenie!


Rozświetaczy mam sporo. Spokojnie mogę stwierdzić, że pewnie nie ma szans ich wszystkich zużyć. Co z tego! Produktem po którego najczęściej sięgałam i jest zdecydowanie okryciem jest rozświetlacz norweskiej marki Makeup Mekka w odcieniu Glitz. Porównując go do klasyka theBalm Mary-Lou Manizer (który oczywiście dalej bardzo lubię) to Mekka jest bardziej ciepłym rozświetlaczem - jest różowym złotem, gdy Mary ma kolor szampański. Oby dwa są drobniutko zmielone, bez widocznych drobinek. Mekka jest bardziej "mokra" w konsystencji niż Mary.


Markę HEAN znam już długo i jak na drogeryjną półkę ich kosmetyki są bardzo przyzwoitej jakości. Osobiście najwięcej używam trio Sculpting Facial Palette. Sprezentowałam taką również mamie, która również bardzo ją lubi. Przedstawiałam ją już na blogu, także odsyłam was do wpisu → KOSMETYKI HEAN - EYEBROW SET, GLAM HIGHLIGHTER POWDER, SCULPTURE FACIAL PALETTE CZYLI COŚ DO KONTUROWANIA TWARZY I PODKREŚLENIA BRWI by zobaczyć swatche. Dodam jeszcze, że set do brwi z HEAN bardzo lubię do podkreślania brwi u innych. Szczególnie środkowy kolor fajnie sprawdza się u blondynek.


Dwa pudry, które kupiłam pod koniec roku z myślą o utrwaleniu korektora pod oczami i strefy T. Z obu jestem zadowolona, ale każdy daje inny efekt na skórze. Przyznam, że Estee Lauder jest specyficznym pudrem - jest jedwabisty w dotyku, niesamowicie drobno zmielony, ale widoczne są w nim świecące drobinki. Idealnie wygładza skórę pod oczami i przedłuża trwałość korektora, a drobinki w świetle dziennym są praktycznie niewidoczne. Laura Mercier jest również drobno zmieniona, niestety nie jest już tak jedwabista w dotyku jak Estee Lauder. Nie posiada drobinek, dobrze utrwala. W jej przypadku zauważyłam, że mniej znaczy więcej. Kupiłam ją w grudniu, także jeszcze uczę się z nią pracować. Niemniej jednak jest moim odkryciem kosmetycznym :)



Uwielbiam matowe cienie! Sposób jak można się nimi bawić, łączyć, budować, rozcierać. Najbardziej używaną paletą minionego roku była paleta theBalm Meet Matt(e) Trimony, którą można stworzyć lekki jaki i mocno wieczorowy makijaż. Chciałam wybrać jedną paletę cienim, ale jak teraz się zastanawiam to nie mogę nie wspomnieć o paletce AFFECT Naturally Matt → PALETKA CIENI DO OCZU AFFECT NATURALLY MATT - SWATCHE I PRZYKŁADOWY MAKIJAŻ, którą również w minionym roku lubiłam używać.


Odkryciem w kategorii brązer jest słodko pachnący czekoladą brązer Milk Chocolate Soleil Too Faced. Używanie tego produktu to czysta przyjemność!


Korektor Maybelline to mój hit wśród drogeryjnych korektorów. Bardzo cieszę się, że wszedł na stałe do polskich sklepów. Recenzję możecie przeczytać → KOREKTOR POD OCZY MAYBELLINE INSTANT ANTI-AGE - CZY DA RADĘ UKRYĆ MOJE PODKOWY POD OCZAMI? Uprzedzam, że korektor dał sobie radę z ukryciem cieni, ale nie jest to pełne krycie. Daje bardzo naturalny efekt, który mi na codzień bardzo odpowiada. Po przypudrowaniu go pudrem (oby dwa były tu opisane) wygląda na prawdę bardzo dobrze i sprawia, że okolica pod oczami wygląda na bardziej wypoczętą.


W odkryciach roku nie może zabraknąć produktów do ust. W tej kategorii mam sporo produktów, bo nowych pomadek nigdy za wiele ;) Nie mogłam się zdecydować kogo umieścić w tym miejscu, bo kilka nowych pomadek w 2017 kupiłam. Stwierdziłam, że muszę tu wspomnieć o płynnych matowych pomadkach od Golden Rose. Mimo, że poznałam ją już hoho dawno, to jednak po nią sięgałam najczęściej.


Idealnym produktem do podkreślania brwi i moje odkrycie zeszłoroczne jednocześnie to Longstay Precise Browliner z Golden Rose. Bardzo praktyczne połączenie wykręcanej konturówki do brwi z spiralką do wyczesywanie nadmiaru produktu. Produkt pozwala bardzo precyzyjne podkreślić brwi - uzupełnić brakujące włoski, zagęścić je. 

Ulubione produkty do makijażu i pielęgnacji lato 2017

Ulubione produkty do makijażu i pielęgnacji lato 2017

Bardzo długo nie opisywałam swoich ulubieńców, ostatni taki wpis pojawił się w maju → ODŻYWKA JANTAR, SZAMPON OLIVALOE CZY BEAUTYBLENDER CZYLI KWIETNIOWI ULUBIEŃCY KOSMETYCZNI! Postanowiłam to nadrobić i opisać produkty, które lubiłam używać i dobrze się u mnie sprawdzały w trakcie ciepłych dni (które niestety są już za nami).


Na początek produkt, który pojawił w minionym poście dotyczącym ulubieńców - odżywka Jantar. Aktualnie używam jej miej więcej raz w tygodniu. Mam wrażenie, że po kuracji Jantarem stale pojawiają się na głowie nowe włosy, co mnie bardzo cieszy. W letnie dni idealnie mieć pod ręką suchy szampon - u mnie  Batiste. Tym razem postawiłam na wersję dla brunetek, która okazała się strzałem w dziesiątkę. Początkowo bałam się, że szampon będzie brudził wszystko dookoła przy aplikacji. Podczas ćwiczeń czy upału brązowe strużki potu na skroniach, to ostatnia rzecz o której bym marzyła. 

Produkty do pielęgnacji twarzy to przede wszystkim produkty marki Ministerstwo Dobrego Mydła. Ha! I to wcale nie mydła, tyko hydrolat różany i olej z pestek malin. Hydrolat to pierwszy tonik do twarzy w spreyu, który miałam (oprócz wody odświeżającej). Bałam się, że produkt będzie rozpylany wszędzie, tylko nie na twarzy. Obawy były niepotrzebne, aplikacja była sprawna i przyjemna. Jeżeli chodzi o olej, to nakładam go na twarz wieczorem, w zależności od potrzeb - czasem solo, a bywało również tak, że na olej nakładałam jeszcze krem. Dział on jak opatrunek - po obudzeniu skóra była promienna i gładka w dotyku. 

Na zdjęciu nie ma jeszcze esencji do twarzy Multi Essence z Bielendy, maski do włosów OlivePlus oraz brzoskwiniowego żelu pod prysznic FitoKosmetik które zużyłam i pokazałam w ostatnim denku→ DENKO CZYLI ZUŻYTE KOSMETYKI W MINIRECENZJACH - SIERPIEŃ 2017 M.IN. RESIBO, BIELENDA, BANDI, OLIVEPLUS, a warto o nich wspomnieć. Tak jak wspominałam, były to odkrycia tamtego denka. 

Pomadki ochronne w każdym możliwym miejscu to moja specjalność. Ostatnio moją ulubioną pomadką w kieszeni to Burt's Bees w wersji kokosowej. Mini krem w torebce musi być zawsze. Ostatnio polubiłam się z tym maluchem - Alma K. Nie jest to może tłusty krem na bazie masła shea, bardziej mleczko, które szybko się wchłania i daje ukojenie suchym dłoniom.

Dzięki hybrydom udaje mi się mieć zadbane paznokcie. Latem najdłużej na moich paznokciach gościły lakiery Indigo - m.in. Lady Lion, mocny róż i piękny odcień brązu z fioletem Peggy Brown. 

Mimo, że latem staram się przeważnie wybierać lekkie cytrusowe nuty, to całe lato pachniałam Si.


Kolorówka latem jest okrojona, przynajmniej dla mnie. Na twarz często wędrował tylko podkład mineralny i nic więcej. Przy muśniętej słońcem skórze dobrze wyglądał odcień Golden Fair Annabelle Minerals, który bardzo dobrze nakłada mi się pędzlem Kabuki od Vita Liberata. Parę razy przejadę tym puchaczem twarz i gotowe. Nie drapie, łatwo się go czyści. Co prawda wypadło kilka włosków, ale nie straciła na tym swojej objętości. Pod oczy lądował korektor z Maybelline, o którym pisałam tu → Korektor pod oczy Maybelline Instant Anti-Age. 

Bywały dni kiedy podkreślałam brwi i wtedy niezastąpiona była kredka do brwi z Golden Rose. Przeczesywałam je również miniaturką Gimmy Brow od Benefitu. Z pomadek katowałam płynną matową pomadkę do ust Golden Rose w numerze 03. Rzęsy to od dłuższego czasu So Couture z L'oreal, która idealnie daje efekt jak po luksusowym produkcie. Przy większej okazji wykonywałam pełen makijaż oka - matowe cienie TheBalm pięknie wyglądały na powiece. Kreska eyelinerem z Pierre Rene dopełniała całość. Musze przyznać, że zaskoczyła mnie trwałość tego eyelinera. Przy zmywaniu trzeba się na prawdę przyłożyć, żeby ją usunąć. Do konturowania używałam bronzer Bahama Mama oraz rozświetlacz Mary Lou.

Znacie te produkty? Chętnie poznam Wasze typy :)
Odżywka Jantar, Szampon Olivaloe czy Beautyblender czyli kwietniowi ulubieńcy kosmetyczni!

Odżywka Jantar, Szampon Olivaloe czy Beautyblender czyli kwietniowi ulubieńcy kosmetyczni!

Pisałam już w poprzednim poście, że kwiecień był dla mnie miesiącem pod znakiem podróży. Walizkę praktycznie przepakowywałam będąc w domu i dalej w drogę. W trakcie tego miesiąca zużyłam sporą ilość próbek, ale nie zobaczyliście ich w denku, bo zwyczajnie nie chciało mi się zwozić śmieci do mieszkania ;) W kosmetyczce starałam się prócz próbek i miniaturek wozić najbardziej potrzebne produkty. Tak więc poniżej zaprezentuje Wam moich ulubieńców minionego miesiąca.


Pielęgnacja
W kwietniu kupiłam odżywkę Jantar do włosów. W poprzedniej wersji nie miała dozownika i wcierało się ją bezpośrednio po wylaniu na dłoń w skórę włosów. Od niedawna została wprowadzona modyfikacja w postaci spraya, co jest bardzo wygodne i praktyczne. Bałam się, że po użyciu wieczorem odżywki, rano włosy będą nieświeże. Ku mojemu zdziwieniu nic takiego nie nastąpiło. Szampon, który przez ostatni czas testowałam to Olivaloe zmniejszający wypadanie włosów. Muszę przyznać, że jest to świetny szampon dla mnie. Włosy po nim nie są przyklapnięte, są za to ładnie uniesione, a do tego pięknie błyszczą. Z wypadaniem ostatnio mam mniejszy problem, myślę, że dzięki kompleksowemu działaniu szamponu i odżywki. Dodatkowo zauważyłam wysyp tzw. baby hair :) Czupryna się zagęszcza, a włosy są na tyle długie, że mogę je w końcu wiązać. 

Dla przypomnienia zostawiam link do wpisu → FUNDACJA PRZYJAŹNI WEGIRLS, w którym pokazałam ścięcie moich długich włosów.

Co do pielęgnacji twarzy to moim stałym ulubieńcem w demakijażu jest Lipowy płyn micelarny z Sylveco. Polubiłam się z kremem na dzień Beauty Oil. Pod makijaż sprawdza mi się krem pod oczy z Make Me Bio, a na wieczór lubię cięższy, masełkowy krem z Iva Natura. Mam całą masę pomadek ochronnych, które walają się po kieszeniach i torebkach. EOS jednak ma swoje miejsce w łazience na półce. Bardzo lubię tą różową wersje.


Makijaż
Podkład Clarins w odcieniu 108 Sand stał się dla mnie minimalnie zbyt ciemny. Stwierdziłam, że spróbuję go wymieszać z kremem BB, który mam z HolikaHolika. Po wymieszaniu finalny odcień był jaśniejszy. Podkład minimalnie stracił jednak na trwałości, pod koniec dnia był już starty z okolic nosa. No cóż wiosenny katar na pewno temu pomógł. Zyskałam za to wyższe SPF i lżejszą formułę. Wróciłam do korektora Lasting Perfection. Do utrwalenia korektora pod oczami i podkład używałam pudru ryżowego z Ecocery. Nadal męczę bronzer z Kobo Nubian Desert, który świetnie sprawdza się do konturowania twarzy. Jak rozświetlacz męczyłam HighBeam z Benefit - męczyłam dlatego, że chciałam skończyć tą miniaturkę. W kwietniu lubiłam robić kreskę na oku i tu świetnie się sprawdzał eyeliner z Pierre Rene. Ma precyzyjny pędzelek, którym łatwo rysowało się kreski. Sam eyeliner szybko zastygał na powiece i był niebywale trwały, do tego stopnia, że na prawdę ciężko było go zmyć. W kwietniu testowałam Bazę pod tusz do rzęs Lash Primer z Golden Rose, którą nakłada się na rzęsy, a następnie na jeszcze mokrą bazę nakłada się maskarę do rzęs. Do kompletu dostałam tusz Lash Plumping Mascara, która ma dla mnie jednak zbyt dużą szczoteczkę i zawsze się wysmaruję tuszem po powiece. Niby miałam ograniczać miejsce w kosmetyczce, ale nie mogłam się powstrzymać przed testowaniem   tej nowości od Golden Rose :)  Brow Color Tinted zdominował moje brwi. Pisałam o niej już jakiś czas temu → BROW COLOR TINTED EYEBROW MASCARA. Na ustach dominowała płynna matowa pomadka z Golden Rose w kolorze 03.


Akcesoria do makijażu
Nakładania podkładu stało się o wiele szybsze i przyjemniejsze dzięki gąbeczce Beautyblender. Domywanie jej przy pomocy olejku Isany to teraz łatwizna. Jedyne czym się martwię to to, że pojawiły się na gąbeczce pierwsze pęknięcia. Mam nadzieję, że jeszcze chwilę mi posłuży. Do pudru lubię używać pędzel z Zoeva 101. Konturowanie to zadanie dla Hakuro H15. A najprzyjemniej używa się pędzla Maxi czy MBrush 03, którym mogę nałożyć rozświetlacz, róż i rozetrzeć bronzer, jeżeli zrobiłam za mocną krechę H15 przy konturowaniu. Nie zamieściłam pędzli do cieni, bo w kwietniu nie miałam zbytnio czasu na pełny makijaż. 
Copyright © 2014 Not Too Serious Blog , Blogger
Icons made by Freepik from www.flaticon.com is licensed by CC 3.0 BY