Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kosmetyczka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kosmetyczka. Pokaż wszystkie posty
Nowości w marcu 2016 cz. 2

Nowości w marcu 2016 cz. 2

Dziś druga część postu odnośnie nowości marca. :) Trochę się tego nazbierało i postanowiłam nie robić tasiemca, tylko podzielić to na dwie części.Na pierwszy ogień herbata z QBox kupiona podczas targów Slow Fashion. Jestem herbaciarą i nie wyobrażam sobie dnia bez kubka herbaty (kawa oczywiście też musi być). Opakowania QBoxa przyciągają wzrok, ale gdy powąchałam ich mieszanki to przepadłam. Miałam też okazję popróbować różnych odmian herbat, ostatecznie zdecydowałam się na Rooibos z suszonymi owocami. Pachnie nieeezieeemskoo! W poście dotyczącym boxów subskrypcyjnych pisałam o SubClubie, w którym można sobie zamówić QBox. 


Na Slow Fashion stoisko miało Mokosh. Markę poznam dzięki glince, którą dostałam w JoyBoxie. Skusiłam się na ich odżywczy eliksir do paznokci oraz mini wersję oleju Jojoba. Już niedługo napiszę o nich coś więcej :)



W marcu ubrałam w końcu mój telefon :) Czy te case'y nie są cudowne? Wcześniej kupiłam byle jaki, przeźroczysty, silikonowy (gumowy?) case za chyba 5zł, żeby mieć jakąkolwiek ochronę przed porysowaniem telefonu. Na samym początku nosiłam go w skarpetce :D Obchodziłam się z nim jak z jajkiem, w końcu to był/jest mój nowy telefon :P Nie mogłam się jednak oprzeć tym uroczym case'om z Yeah Bunny.



Na mój model telefonu dostępne są obudowy z twardego plastiku. Niektórzy mogą marudzić, że nie są giętkie jak te silikonowe - dla mnie to mega plus! Przekonałam się o tym jak telefon spadł mi na kafelki w kuchni. Zrobiło mi się ciemno przed oczami, a w głowie tylko myśl, że na pewno się potłukł. Na szczęście był ubrany w case'a i nic mu się nie stało, podobnie jak case'owi - żadnego zadrapania, ułamania czy pęknięcia! Uwielbiam nazwy produktów Yeah Bunny :D Podlinkuje je Wam - ta kwiecista to Holy Garden a z tymi słodziasami to Dogs Attack.



Nie mogłam się również oprzeć przeźroczystej kosmetyczce "I have nothing to hide". Jest idealna do pomieszczenia kolorówki na wyjazd. Dodatkowo świetnie się sprawdzi jako kosmetyczka do samolotu, wszystko jest widoczne i nie trzeba będzie kombinować z woreczkami strunowymi, żeby się spakować swoje kosmetyki. Uwielbiam ją! Bez problemu można ją przetrzeć, jeżeli coś się odkręciło i ubrudziło środek (lub zewnętrzną część - tak jestem, aż tak zdolna, żeby ubabrać z każdej strony). 



Dostałam prezent, z amerykańskiego LUSH'a :D :* Och jak to cudeńko pięknie pachnie - a raczej pachniało, bo nie mogłam się powstrzymać i wrzuciłam ją już do wanny! Woda była zabarwiona na różowo, a po powierzchni pływały drobne serduszka. Do tego w całej łazience pięknie pachniało, relaks murowany!



Na początku marca dostałam jeszcze prezent urodzinowy (ale fajnie mieć urodziny cały miesiąc :D). Miałam nie lada niespodziankę, bo kompletnie się tego nie spodziewałam - dziękuje jeszcze raz! Zawsze chciałam wypróbować bananową serię do włosów od The Body Shop - i tu nagle ją dostałam :) Już nie długo pojawi się recenzja szamponu i odżywki.




W paczce znalazłam również tusz L'oreal So Couture So Black - extra! Mam wersję zwykłą tej maskary i bardzo się cieszę, że będę mogła ją porównać z wersją So Black. O słodyczach nie będę wspominać, bo zniknęły w tempie ekspresowym ;)

5 kosmetyków do makijażu, których nie chciałabym, aby wycofano ze sprzedaży

5 kosmetyków do makijażu, których nie chciałabym, aby wycofano ze sprzedaży

Niedawno opisałam 5 kosmetyków do pielęgnacji, których nie chciałabym, aby wycofano ze sprzedaży. Dziś chciałam przedstawić taką 5 kosmetyków do makijażu :) Muszę przyznać, że w tej kategorii miałam problem ze zdecydowaniem się na tylko pięć produktów. Spokojnie mogłabym umieścić tutaj trzy razy tyle kosmetyków, jednak chciałam trzymać się zasady "złotej piątki". Wybrałam te, które moim zdaniem zaskakują stosunkiem jakości do ceny. Wiadomo, że można by zamieścić w tym wpisie sporo innych kosmetyków. Skupiłam się jednak na tych, których polubiłam i bardzo by mnie zasmuciło, gdyby je wycofali ze sprzedaży. 


1. Pierwszym produktem jest puder do brwi z Golden Rose. Mam odcień 104 i pasuje do moich brwi idealnie. W asortymencie marki jest aż 7 odcieni, myślę, że każda znajdzie odpowiedni do swojego naturalnego koloru brwi. Cena to ok 11zł, więc na prawdę trzymam kciuki, żeby tego kosmetyku nie wycofano ze sprzedaży :)


2. Rozświetlacz z Lovely. Mam go w odcieniu Gold, jest jeszcze wersja Silver. Cena ok 10zł a w promocji można go upolować w Rossmannie za niecałe 5zł. Opakowanie nie jest może idealne, moje jest już pęknięte i do tego zawartość mi się pokruszyła. Nie zmienia to jednak faktu, że produkt pięknie rozświetla nasza twarz złotą taflą bez widocznych brokatowych drobinek. Porównywalny jest to kultowego rozświetlacza z TheBalm, więc jeżeli mogę mieć zamiennik za 5zł to trzymam kciuki, aby dalej można było go kupić ;)


3. Korektor Lasting Perfection z Collection. Używam najjaśniejszego odcienia do maskowania cieni pod oczami i powiem szczerze nie wiem co bym zrobiła gdyby go wycofali! Minusem jest słaba dostępność, ponieważ produkt można kupić w drogerii Boots oraz SuperDrug w UK w cenie ok 4 funtów. Jednak dostępny jest też na allegro, oczywiście cena jest wyższa, ale warto! Korektor sprawdza się również jako baza na powiekę pod cienie, więc mamy produkt 2w1 ;)


4. Krem BB Skin79. Ten produkt można by podciągnąć też pod pielęgnację, ponieważ posiada bardzo wysoki filtr UV. Posiadam wersję Dream Girls, ale oferta marki SKIN79 jest bardzo pokaźna i każda znajdzie krem BB odpowiedni dla siebie. Mam nadzieje, że koreańskie kremy BB nie znikną z naszego rynku :)


5. Na koniec pomadka Velvet Matte od Golden Rose. Za ok 12zł dostajemy świetną pomadkę! Dostępne są z tego co mi wiadomo 33 odcienie, więc do wyboru do koloru. Posiadam kolor numer 18 i chciałabym powiększyć swoją kolekcję, dlatego mam nadzieję, że nie znikną ze stoisk Golden Rose :)


Uff było ciężko wybrać tą piątkę:) 
Jestem ciekawa jak wyglądałaby Wasz 5 kosmetyków do makijażu, których nie chcielibyście, aby wycofano ze sprzedaży! Dajcie koniecznie znać :)
Primarkowe zakupy i czy warto się tam wybrać.

Primarkowe zakupy i czy warto się tam wybrać.

W ostatnim poście napisałam, że pokarzę mój Primark'owy zakup, z którego jestem bardzo zadowolona. Nigdy wcześniej w Primark'u nie byłam, ale słyszałam sporo. Od opinii, że jest to raj na ziemi, gdzie opłaca się kupować wszystko garściami po opnie, że nie warto tam wchodzić, bo jest gorzej niż w lumpeksie. Takie skrajności lubię sama sprawdzić osobiście :) 

W pierwszy dzień pobytu w Londynie udało mi się wejść do Primark'u w Wembley. Nie była to ogromna kilku piętrowa hala, ale przyznam sklep był pokaźnych rozmiarów. Nie miałam zbyt wiele czasu na oglądanie, bo byłam z dwoma marudami, którzy mnie ponaglali ;) Do środka weszłam z zamiarem kupna dużej kosmetyczki, potrzebowałam też ciepłego szala no i wiadomo, chciałam z grubsza pooglądać asortyment. 

Na dziale z akcesoriami wisiało sporo kosmetyczek - kufrów. Trudno było mi się zdecydować, która wziąć, więc postawiłam na rozmiar i zabrałam największą ;)




Każda kosztowała £5, więc nie było nad czym się zastanawiać. Przeciętnie zwykła kosmetyczka kosztuje ok 100zł. Jestem z niej bardzo zadowolona, jest bardzo pojemna, spokojnie spakuję do niej wszystkie kosmetyki na większy wyjazd.


Skusiłam się jeszcze na ciepły, "kocowaty" szal w odcieniach szarości i różu. On również kosztował £5. W ręce wpadła mi jeszcze koszulka termalna na fitness - tak zwykła czarna, też kosztowała £5. Podobały mi się płaszcze i swetry, ładne były piżamki. O bieliźnie słyszałam wiele dobrego, pooglądałam i wyglądały na porządne. Tyle tylko, że nie miałam czasu na przymierzanie tego wszystkiego :(



Teraz mogę wydać swoją opinię o Primark'u :) Z przymrużeniem oka traktowałam opowieści, że można tam kupić za grosze wspaniałe rzeczy. Na pewno jednak się nie zraziłam, bo trzeba przyznać, że wybór jest ogromny a co do cen to nawet jak na mega drogi Londyn, były przystępne. Wszystko zależy kto co szuka a i pewnie same Primaki mogą się od siebie różnić. W każdym razie z chęcią weszłabym tam jeszcze raz!


Kosmetyczek nigdy za dużo ;) i teraz jestem na etapie szukania takiej małej, wąskiej do torebki. Chciałam w niej mieć (w jednym miejscu a nie po całej torebce) najpotrzebniejsze rzeczy.
Zapachy sierpnia :)

Zapachy sierpnia :)

Aaaaa dziś ostatni dzień sierpnia! Jutro już wrzesień, który kojarzy się z powrotem do szkoły, wrzosami, jesienią. Oczywiście, że jesień jest piękna! Tylko ta złota, ciepła - szare, zimne i mokre dni są okropne :/ Powróćmy jeszcze do lata, bo za oknem ponad 30 stopni i piękne słońce :) 

W tak gorące dni nie paliłam wosków często, jednak były wieczory kiedy miałam ochotę na jakiś ładny zapach w mieszkaniu. Xkeylimex podarowała mi kiedyś kilka kawałków wosków do wypróbowania, dziś będzie mini recenzja trzech z nich :)


Pierwszy z nich to Soft Blanket z Yankee Candle. Ćwiartkę tego wosku dostałam w woreczku strunowym i mimo, że był zamknięty to zapach był bardzo wyczuwalny. Przez dłuższy czas miałam włożony ten zapach (wosk w woreczku) włożony w szufladzie w komodzie ;) Zapach można opisać jako pięknie pachnące pranie, które suszyło się w ogrodzie na wsi :) Mogę go wąchać ciągle! Po zapaleniu w kominku zapach robi się mocniejszy, ale dalej jest bardzo przyjemny.
Kolejnym zapachem jest Beach Holiday z Yankee Candle. Piękny, delikatny zapach, wg mnie jest mniej mocny niż Soft Blanket, po rozpaleniu w kominku.  Idealny na letnie wieczory!


Ostatnim woskiem była kostka wosku WoodWick w wersju Fresh Flowers. Delikatny, świeży zapach, idealny na ciepłe dni. Nie miałam wcześniej wosków tej marki, ale nie mam im nic do zarzucenia :) Łatwiej je dzielić niż woski z Yankee Candle.


A jakie woski są waszymi faworytami w ciepłe dni? :)
Co można znaleźć w mojej wyjazdowej kosmetyczce.

Co można znaleźć w mojej wyjazdowej kosmetyczce.

Lubię oglądać  tego typu posty u Was, sama wcześniej takiego nie opublikowałam. Pomyślałam, że najwyższy czas - wakacje to przecież ciągłe wyjazdy i pakowanie :)

Nie ważne czy wyjeżdżam na jeden dzień czy na cały tydzień zawartość mojej kosmetyczki jest podobna :) No może różni się ilością wziętych wacików do demakijażu ;) Czasem zamiast wacików biorę nawilżające chusteczki a ostatnio do testów czeka rękawiczka Glove. Gdy wyjazd jest na prawdę długi wtedy rozdzielam kosmetyki na dwie grupy i do jednej kosmetyczki trafia kolorówka a do drugiej pielęgnacja. W każdym razie chciałam się z Wami podzielić zawartością mojej kosmetyczki - tej podstawowej :)


Zacznę może od samej kosmetyczki - moja jest z Yeah Bunny, możecie znaleźć ją TU. Uwielbiam ją! Jest bardzo pojemna, w środku wyścielona folią, dzięki czemu nawet jeśli coś się wyleje to nie przemoknie na zewnątrz! Do tego ten piękny psiakowy print :))


Co do samej zawartości kosmetyczki, to na wstępie dlaczego nie widać tu cieni do powiek i lakierów. Otóż latem jak są upały nie lubię malować powiek, czasem mi się zdarza, ale raczej nie. Co do lakierów to przeważnie maluję je w domu i po prostu nie zabieram ze sobą.

Dobra a teraz krótki opis co jest czym:

1) woda tonizująca z Ziaji - opisana w ulubieńcach, latem obowiązkowo w kosmetyczce.
2) Krem BB z Skin79 - opisany TU.
3) Suchy szampon Batiste - opisany już wiele razy m.in. w ulubieńcach  
4) Szczotka do włosów Tangle Teezer - nie zamienię na inną :)
5) Cień do brwi z Golden Rose -  opisany w ulubieńcach.
6) Rozświetlacz z Lovely opisany w ulubieńcach.
7) Pomadka Balea - zawsze muszę mieć pod ręką coś do nawilżenia ust.
8) Miniatura perfum - tutaj Lolita.
9) Antybakteryjny żel do rąk B&BW - latem trzeba mieć go pod ręką.
10) Kolorowa pomadka - tutaj moja ulubiona w kredce z Astora.
11) Krem do twarzy - do kosmetyczki biorę jeden, ktróego używam i w dzień i w nocy. 
12) Tusz do rzęs - najlepiej na wyjazdach sprawdza się miniatura z Benefitu (w sumie na wyjazdach najlepiej brać ze sobą miniatury;)).
13) Balsam do demakijażu z Tołpy - miniaturka.
14) Antyperspirant z Ziaji.
15) Pędzel.
16) Olejek do ciała z Dove.
17) Żel pod prysznic z L'occitane - był dołączony do ELLE, w sumie nadal go widuję na półkach z gazetami, jeżeli ktoś by jeszcze chciał się załapać :) 
18) Maska do włosów z Biovaxu - jest mała i poręczna.
19) Miniatura szamponu REF.


Sporo się tego uzbierało, ale wszystko się zmieściło do kosmetyczki :)
Zapomniałam tu jeszcze umieścić płatków kosmetycznych.

A jak wyglądają Wasze wyjazdowe kosmetyczki? :)

  
 
Copyright © 2014 Not Too Serious Blog , Blogger
Icons made by Freepik from www.flaticon.com is licensed by CC 3.0 BY