Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Eveline. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Eveline. Pokaż wszystkie posty
Denko kwiecień 2016

Denko kwiecień 2016

Warsztaty Tołpy podczas Meet Beauty utwierdziły mnie, że comiesięczne rozliczenie zużytych kosmetyków jest bardzo przydatne. Do czego? Mobilizuje do otwierania jednego kosmetyku z danej "kategorii", a nie kilku na raz. Przez co zużywam cały produkt do końca - chyba, że mi ewidentnie nie służy, wtedy szukam dla niego nowego domu ;) Samo spisanie denka tutaj na blogu, mobilizuje mnie do wydania o nim opinii, którą najlepiej jednak wydać po całkowitym wykończeniu kosmetyku. Mogę go wtedy spokojnie polecić Wam i zapamiętać by sięgnąć po niego w sklepie. Bywa też i tak, że dany produkt był ok, ale będę szukać czegoś lepszego.


Spodobało mi się oznaczanie zużytych produktów kolorami, więc zastosuję to u siebie. Wyglądać to będzie tak:

kolor zielony - kupię ponownie
kolor żółty - może kupię
kolor czerwony - nie kupię 

1. Krystaliczne mydło pod prysznic i do kąpieli, Ziaja Capuacu.
 Zapach był dla mnie męczący i dałam go do zużycia narzeczonemu.

2. Mydło Yope, wersja wanilia cynamon.
Recenzję mydła możecie znaleźć TU. Bardzo polubiłam się z tymi mydłami.

3. Arbuzowy żel pod prysznic, Apis.
Pisałam o nim już recenzję - znajdziecie ją TU. Zapach był świetny!

4. Cukrowa pianka peelingująca do ciała, Organique w wersji pinacolada.
Zapach był super, bardzo przyjemnie mi się używało pianki a do tego dla mnie jest niesamowicie wydajna.


5. Upiększający olejek do ciała w sprayu, Garnier.
Dostałam go na Święta. Aplikacja dzięki sprayowi jest bardzo wygodna. Nawilżenie było przeciętne, ale za to zapach był niesamowity! 

6. Płyn mincelarny, Biolaven.
Zmywał makijaż przyzwoicie. Zapach lawendy jednak jest tu mocno dominujący, stwierdziłam, że fanem lawendy jednak nie jestem. Pienił się lekko podczas przecierania twarzy, co mnie irytowało.

7. Szampon do włosów bananowy, The Body Shop.
Zawsze chciałam go wypróbować. Zapach jest bananowy, a dokładniej jak zmiksowane banany. Zupełnie inny niż Kallos. Włosy po szamponie błyszczały i były przyjemne w dotyku. Jedynym minusem jest cena.

8. Odżywka do włosów, Isana.
Stosowałam tylko na końcówki, nie nakładałam od nasady głowy. Po użyciu łatwiej się rozczesywało włosy, jednak nie planuje powrotu do niej.

9. Oliwkowy dezodorant bez soli glinu, Ziaja.
Mam mieszane uczucia, nie wiem jak go ocenić. Zapach ma świeży i przyjemny.


10. Woda perfumowana Lolita Lempicka.
Bardzo lubię ten słodki zapach i uroczy flakon w kształcie jabłka. 

11. Pomadka do ust Eveline.
Nie zużyłam jej do końca, po prostu przyszedł już jej czas ;) Efekt porządków w kolorówce.
 Meet Beauty Conference 23 kwietnia 2016 w Warszawie

Meet Beauty Conference 23 kwietnia 2016 w Warszawie

W sobotę 23 kwietnia na Stadionie Narodowym w Warszawie odbyła się konferencja dla blogerów i vlogerów urodowych. Miałam ten zaszczyt, że zostałam na nią zaproszona! Niezmiernie się cieszę, że mój blog znalazł się wśród 300 największych vlogów i blogów w Polsce (tak jest napisane na stronie www.meetbeauty.pl ;)). Jestem pod wielkim wrażeniem takiego wielkiego przedsięwzięcia oraz organizacji, w końcu to nie byle co zorganizować tak ogromną konferencję. Była to już druga edycja i podobno będą kolejne, z czego bardzo się cieszę. Dla mnie to pierwsza konferencja, a nawet spotkanie blogerskie, dlatego tak to przeżywam :P A jak to wszystko wyszło? Już piszę!



Do Warszawy jechałam z Krakowa, konferencja zaczynała się o 10:00 a rejestracja możliwa była już od 9:00 - co rozładowało na pewno tłumy przed recepcją. Sprawdziłam pociągi i wyszło, że zdążę, jeśli pojadę pociągiem o 6:31 - na Dworcu Centralnym miałam być planowo 9:01. Obliczyłam, że spokojnie wyrobię się na Stadion Narodowy, więc kupiłam bilet do Warszawy i powrotny bilet na wieczór. Gdy w sobotę budzik dzwonił o 5 rano miałam pewne wątpliwości czy chcę jechać ;) ale jak już się zwlekłam z łóżka to udało mi się ogarnąć i zdążyć na pociąg, pełna energii. Podróż w pociągu umilałam sobie oglądaniem zdjęć na Instagramie, na jednym z nich zobaczyłam, że jedna z uczestniczek jedzie tym samym pociągiem co ja. Okazało się, że jadę przedział obok Juli z bloga Paznokcie w Chmurach :D Spotkałyśmy się między przedziałami. Zagadałyśmy się tak, że praktycznie w Warszawie zorientowałyśmy się, że za chwilę wysiadamy! Tym samym pociągiem na konferencje jachały również Anittkova i Rainbow above me. Na Stadion pojechałyśmy już razem komunikacją miejską, dziewczyny kupiły bilety w automacie, ja postanowiłam, że kupię w tramwaju, bo nadjechał już nasz numer. Oczywiście w środku biletomatu nie było, kierowca mnie wyśmiał jak podeszłam do niego kupić bilet i se myślę - pięknie, trzeba wysiąść, bo znając złośliwość losu, zaraz wejdzie kanar. Mówię to dziewczynom, Julia na to, że może ktoś ma bilet do sprzedania - już ją chciałam wyśmiać, że jasne, kto niby kupuje bilety na zapas, a tu nagle Pani obok się odzywa, że ona może mi sprzedać bilet :D Także, udało się! Dojechaliśmy pod Stadion i to nawet z dobrej strony! W rejestracji odebrałyśmy swoje plakietki z nazwą bloga i ... mam wrażenie, że te 8h minęło jak pstryknięcie palcem. Dobra rozgadałam się, a jeszcze nic o konferencji dokładnie nie napisała, ale już już :)
Podczas konferencji odbywały się wykłady i warsztaty - niestety jednocześnie. Na warsztaty obowiązywały wcześniejsze zapisy z powodu ograniczonej ilości miejsc. Prócz tego marki kosmetyczne na swoich stoiskach prezentowały swoje produkty. Byłam bardzo niezdecydowana co wybrać, bo najchętniej byłabym i na wykładach i na warsztatach, gdy nadszedł czas zapisów, udało mi się dostać na wszystkie 3 warsztaty. Stwierdziłam, że warsztaty to warsztaty i trudno, może się dowiem co się na wykładach dziewczyny dowiedziały ;)




Swoje stoiska na konferencji miały:
  • Lirene
  • Glov
  • Pilomax
  • Golden Rose
  • Bielenda
  • GlissKur i Got2B
  • Palmer's
  • Indigo
  • Eveline





Stoisko Glov zaprezentowało swoją nowość - kolorowe rękawice do demakijażu. Wyglądają bardzo wiosennie :) Miałam już u siebie mini rękawicę Glov, o której pisałam TU.


Obecność Golden Rose, bardzo mnie ucieszyło. Bardzo lubię tą markę, oczywiście pomacałam sobie nowe matowe pomadki, eyelinery i nowości do brwi. Już niedługo pojawi się coś a'la Gimme Brow - zapowiada się ciekawie :) Na zdjęciu widzicie jeszcze gadżet, który Golden Rose dla nas przygotowało - słodziasne długopisy w kształcie pomadki.





Stoisko Palmer's również mnie ucieszyła, bo słyszałam o ich produktach. Jak dotąd marka kojarzyła mi się z kosmetykami do pielęgnacji ciała  w trakcie ciąży. Jednak ich asortyment jest szeroki np. seria na rozstępy i blizny, produkty do twarzy i dłoni. Kokosowa seria pachnie obłędnie! Zaciekawiły mnie również pomadki, które są o zapachu czekolady, czekoladowo-wiśniowym czy czekoladowo-miętowym. Tak się nimi zachwycałam, że dostałam od Pani do testów jedną :D


Indigo miała obłędne stoisko z wielką szafą ze swoimi produktami. Jeszcze do soboty kojarzyłam markę tylko z lakierów i akcesoria do paznokci, okazało się, że ich asortyment jest o wiele bogatszy i zawiera m.in. masła i kremy do rąk, balsamy do ciała i perfumy.
 


Warsztaty na których byłam:
  • 10:30 - 12:00 Indigo. Stylistka paznokci Kasia Zbroińska zaprezentowała nam na jednej z nas swój autorski Manicure Shea Indigo Spa czyli manicure wykonany za pomocą masła shea. Następnie omówiła problemy w stylizacji hybrydowej, ta część była raczej wykładowa, mimo to dowiedziałam się wiele interesujących rzeczy. Sama nie posiadam jeszcze lampy ani lakierów hybrydowych, ale poważnie się nad tym zastanawiam. Na paznokciach miałam już hybrydy i niestety lakier z dwóch paznokci mi zszedł praktycznie zaraz - teraz już mam kilka podejrzeń dlaczego się tak stało. Przed warsztatami myślałam, że będą to bardziej praktyczne zajęcia. Indigo pomyślało o tym i mogłyśmy zapisać się na szkolenia z zakresu stylizacji lakierami hybrydowymi, które organizowane będą w różnych miastach Polski przez Indigo Nails właśnie. Oczywiście zapisałam się! :)
  • 12:30 - 14:00 Tołpa. Tutaj nie wiem czy można to nazwać warsztatem, ponieważ menadżerka firmy - Lidia Łodzińska-Szafrańska wygłosiła wykład na temat "Jak kupować mniej kosmetyków". Prezentacja składała się z siedmiopunktowego przewodnika jak mądrze kupować kosmetyki. Na warsztaty spóźniłam ponad 20min i powiem szczerze, że nie żałuję - zdążyłam w tym czasie dostać się w końcu do obleganego stoiska Palmer's. Nie jest też tak, że prezentacja Tołpy mi się w ogóle nie podobała - zgadzam się z tym o czym Pani Lidia mówiła całkowicie. Na blogu co miesiąc publikuje wpis z denkiem, właśnie dlatego by wykończyć dany kosmetyk do końca. Staram się nie zaczynać kilku kosmetyków do tego samego na raz, a przed zakupami robię listę tego co potrzebuję. A co z kosmetykami, które mi nie spasowały? Staram się posłać dalej w świat, może u kogoś innego się sprawdzą :) Nie mniej jednak, wolałabym w tym czasie skorzystać ze stoisk i atrakcji, które dla nas przygotowano (malowanie paznokci, badanie skóry głowy, makijaż czy stylizację włosów) a na które nie starczyło mi czasu.
  • 15:00 - 16:30 Lirene. Podczas tego panelu zostały nam przedstawione nowości marki - podkład No Mask, fluid Perfect Ton i mgiełkę Fix up Make up. Wizażystka Anna Orłowska wykonała produktami Lirene makijaż na jednej z nas. Dziewczyna której wykonała makijaż moim zdaniem miała dobrany zbyt ciemny podkład (Pani Ania nałożyła najciemniejszy. Nadmienię, że podkład No Mask występuje w trzech odcieniach 01, 02 i 03.) Nie jestem oczywiście żadnym ekspertem, ale ja bym wybrała na pewno jaśniejszy kolor, przyznam, że na zdjęciach wyglądała dobrze, ale na żywo widać było, że jest to nienaturalny odcień dla niej. Same produkty Lirene zapowiadają się ciekawie :)


Na prawdę nie wiem kiedy minął ten czas! Organizacja była przednia, ale było tyle atrakcji, że chcąc skorzystać z wszystkiego to na prawdę trzeba było się sprężyć, a i tak nie dało się rady. Na panelu Tołpy zaczęło mi już burczeć w brzuchu, ale organizatorzy zadbali o poczęstunek i to do tego ciepły! Pyszne zupy, kanapki a na deser ciacho ;) Nadmienię, że przez cały czas trwania konferencji mieliśmy zapewnioną kawę, herbatę i wodę. Nie udało mi się zbadać skóry głowy, ani dostać do stoiska Eveline, malowanie paznokci też było bardzo kuszące, ale kolejki były ogromne, no jak za czasów kartek z PRL. W trakcie stania w jednej z nich poznałam Ewelinę Dimpedię (wariat z Ciebie :P) oraz Ankę Zjemciklapki - przepadłam jak usłyszałam nazwę bloga :D W tłumie udało mi się wyłowić Evelyns50shadesofred. Na panelu Indigo poznałam Karolinę bizarre-case. Moim problemem przy poznawaniu ludzi był fakt, że mam straszną pamięć do imion i nazw. Za to mam fotograficzną pamięć :P Gdyby na plakietkach były nagłówki blogów to z łatwością bym przyporządkowała nazwę do bloga. Czasem miałam problem z dojrzeniem plakietki a głupio było zapytać - ej, Ty! Skąd klikasz? ;) 


Na sam koniec poproszono nas o zejście na stadion - w sensie ten właściwy stadion, na zrobienie sobie wspólnego, pamiątkowego zdjęcia. Świetnie było zobaczyć to miejsce "na żywo"! Proszono nas o nie robienie zdjęć murawie... bo nie było trawy, więc zrobiłam zdjęcie dachu ;)


Padnięta, ale mega zadowolona wychodziłam z konferencji, obładowana sitami pełnymi kosmetyków, które pokaże Wam w osobnym wpisie, bo zrobiłby się totalny tasiemiec :)
Denko Październik 2015

Denko Październik 2015

Początek listopada, więc czas na podsumowanie zeszłego miesiąca. Nie jest tego dużo, poprzednie denko było bardziej obfite. Lubię tego typu posty, bo po całościowym zużyciu można powiedzieć czy dany kosmetyk się sprawdził i czy do niego wrócimy. 


Na początek kule do kąpieli :)

1. The Comforter z Lush'a - pisałam o niej tu. Co mogę o niej powiedzieć, pachnie cudnie słodko, owocowo. Barwi wodę na różowo i dodatkowo świetnie nawilża skórę. Kula nie musowała tak mocno jak np. te z Organique, ale za to wytworzyła pianę :) Jeżeli będę mieć okazję kupię ponownie!

2. Kula do kąpieli Stenders wersja "Sex" - to mój pierwszy użyty produkt z tej firmy i jestem bardzo zadowolona. Lubię kąpielowe umilacze i chętnie sięgnę po kulę z Strnders.


3. Mydło w płynie z Bath&Body Works - moje pierwsze mydło z BBW, bardzo polubiłam to, że zamiast zwykłego mydła z dozownika na dłonie wychodzi pianka. Do tego ten piękny zapach! Będę polować na promocje w BBW i jak będę w stolicy to chętnie nabędę kolejne.


4. Szampon Dove Nourishing Oil Care - mój stały ulubieniec do włosów. Poluję na niego zawsze kiedy jest w promocji, w szafce już stoi w zapasie kolejne opakowanie.


5. Mleczko do ciała do skóry bardzo suchej Ziaja - lubię je, dobrze nawilża, wygodne opakowanie z dozownikiem z pompką. To nie pierwsze i nieostatnie moje opakowanie tego produktu :)

6. Olejek Power Fruit Evree - świetnie nawilża, ładnie pachnie. Widziałam, że aktualnie jest na promocji w Rossmannie, także polecam :) Sama mam jeszcze wersję Slim, ale na pewno nabędę ponownie.


Z kolorówki pozbyłam się zalegających produktów do ust z Eveline.

7. Błyszczyk z Eveline - nie przepadam za błyszczykami i w sumie nie wiem skąd ten się znalazł u mnie. Użyłam go parę razy, bo ma ładny zapach, ale leżał już za długo w kosmetyczce. 

8. Pomadka Eveline - tej serii już nie ma w szafach Eveline. Trzeba przyznać, że ma eleganckie opakowanie, dobrze nawilżała usta i była mocno napigmentowana.  Lubiłam ją, ale podobnie jak błyszczyk, była u mnie już zbyt długo.




9. Tonik Kueshi - dostałam go w pudełko beGlossy. Sam tonik był w porządku, miał różowy kolor - nie wiem dlaczego czy to jakiś barwnik? W każdym razie widziałam zachwyty na temat jego zapachu, że słodki, owocowy a dla mnie to był zapach syropu dla dzieci na grypę - pamiętacie go? Taki zapach sztucznej truskawki - nie jest to dla mnie ulubiony aromat, ale nie był na tyle intensywny, żeby nie mogła używać tego toniku. Nie wiem czy można kupić go stacjonarnie - chyba beGlossy kiedyś uruchomia sprzedaż tego produktu na swojej stronie. W każdym razie ja go ponownie nie kupię.

10. Krem Tołpa Green naczynka - to moje drugie lub trzecie opakowanie tego kremu. Dobrze się wchłaniał, nawilżał, miał przyjemny zapach. Pewnie do niego wrócę.


Znacie któryś z zużytych przeze mnie produktów? :)

Którym lakierem pomalować dziś paznokcie? Jak sobie ułatwić wybór :)

Którym lakierem pomalować dziś paznokcie? Jak sobie ułatwić wybór :)

Wiem, ilość lakierów, które posiadam nie jest imponująca ;) Na swoje usprawiedliwienie do niedawna w pracy nie mogłam mieć pomalowanych paznokci. Nie zmienia to faktu, że nawet przy kilku lakierach można mieć problem z wyborem koloru na jaki chce się pomalować swoje paznokcie.

Ostatnio robiąc zakupy na allegro zauważyłam, że sprzedający u którego kupowałam w swojej ofercie ma wzorniki do lakierów. Koszt pojedynczego to ok. 2zł. Wzięłam jeden na próbę i pomalowałam każdy "paznokieć" wzornika na inny kolor. Tak oto powstał wzornik z moimi lakierami :) DO wyboru były dwa wzorniki - bezbarwny, który mam oraz mleczny. 


Zamiast wyciągać całe pudło i szukać, przebierać, którym lakierem chce pomalować w danej chwili paznokci, wyciągam wzornik i mam od razu podgląd na kolory :) W przypadku kiedy nie mam wielu lakierów, nie numerowałam płytek, bo wiem który kolor odpowiada danemu lakierowi. Jeżeli macie setki lakierów to na pewno przyda się oznaczenie kolorów numerami.


Widzicie cztery puste miejsca, właśnie się zastanawiam jakich odcieni lakierów potrzebuję do zapełnienia swojego wzornika. Może więcej zieleni? Nie mam brązów, fiolet jest jeden z KIKO. Kolory jesienne na pewno się przydadzą w tej palecie barw :) Trudno mi jest uchwycić kolor czerwony i różowy, żeby odzwierciedlić ich prawdziwy odcień. Niestety jest troszkę przekłamany, ale na prawdę się starałam!




Co myślicie o takim wzorniku? :)
Denko Kwiecień 2015

Denko Kwiecień 2015

Koniec miesiąca, więc czas na Denko! W tym miesiącu dalej pielęgnacja, kolorówka nie chce się kończyć ;) Większość tych rzeczy używałam dłużej niż miesiąc, ale po prostu zdenkowałam je w kwietniu.


1. Złote serum wyszczuplająco modelujące Slim Exreme 4D Eveline. Cena produktu ok. 20zł/250ml.
Kupiłam go kiedy, był na promocji baaardzo dawno temu i trochę go męczyłam. Jakoś nie zauważyłam przy wyborze, że w środku są złote drobinki. Bardzo nie lubię kosmetyków do ciała, które takie zawierają. Zapach był taki sobie, efekt chłodzenia jest przyjemniejszy jak jest ciepło niż w ziemie. Pewnie dlatego też tak długo stał w łazience. Efektów jako tako nie zauważyłam. Nie kupię już tego kosmetyku.


2. Balsam do ciała Vaseline. Cena produktu ok. 15zł/200ml.
Balsam dostałam w beGlossy (Pisałam o nim TU). Konsystencja zwarta przez co przy aplikacji nie rozlewa się po całej łazience tylko zostaje na skórze i łatwo się rozprowadza. Po aplikacji szybko się wchłania i zostawia przyjemne uczucie nawilżenia. Chętnie kupię jeszcze raz :)


3. Żel pod prysznic biała brzoskwinia i nektaryna La Petit Marseillais. Cena produktu ok. 9zł/250ml.
Żel dostałam w JOYBox (pisałam o nim TU). Ładnie pachnie, nie wysusza skóry. Pierwszy raz miałam ten produkt, więc się cieszę, że mogłam go wypróbować. Cena do jakości przyzwoita. Widziałam, że są dostępne większe pojemności i różne wersje zapachowe. Chętnie wypróbuje w przyszłości.


4. Suchy olejek do ciała Purely Pampering Dove, wersja o zapachu pistacji i magnolii. Cena produktu ok. 37zł/150ml.
Również dostałam go w JOYBox. Olejek dobrze się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy, nie brudzi ubrań. Zapach jest bardzo przyjemny i utrzymuje się długo na skórze. Cena trochę odstrasza, więc nie wiem czy kupię następne opakowanie. Na pewno nie w regularnej cenie. 



5. Płyn miceralny Bioderma sebium H2O. Cena produktu ok. 36zł/250 ml.
Udało mi się dorwać ten płyn w promocji w SuperPharm za 19,90zł. Było to moje pierwsze opakowanie tego kultowego płynu. Trzeba przyznać, że jest za co go chwalić :) Jest delikatny, oczyszcza dobrze skórę i jest bardzo wydajny. Jedyny minus to cena. Jeżeli zobaczę go gdzieś w dobrej cenie na pewno kupię kolejne opakowanie :)


6. Krem Serum Vegetal Yves Rocher. Cena produktu 75zł/59ml. 
Próbkę kremu o pojemności 10ml dostałam w marcowym beGlossy (opis TU). Czytałam opinię, że krem uczula. Mnie na szczęście nie uczulił, stosuję go na dzień i skóra po nim jest rozświetlona. Konsystencja jest dla mnie dobra - lubię gęste kremy, a zapach jest przyjemny. Cena jest zbyt wysoka, więc na razie nie planuję kupić tego kremu.


7. Krem pod oczy It's protect! Benefit. Cena produktu 129zł/14g. Pojemność produktu w pudełku 3g, cena ok. 28zł.
Krem dostałam w pudełku beGlossy Chciałam przetestować ten krem i cieszy mnie, że dostałam go w beGlossy (KLIK). Byłam zadowolona z tego kremu. Łatwo się go wklepuje pod oczy. Dobrze nawilża, a czy likwiduje cienie pod oczami? Mam tak bardzo podkrążone oczy, że nie widzałam spektakularnych efektów. Jednak widoczna była różnice w naprężeniu skóry i łatwiej aplikowało mi się korektor pod oczy. Do tego opakowanie tego kremu jest urocze :) Czy kupiłabym go? Cena jest przeszkodą, ale jeżeli dostałabym miniaturę z chęcią stosowałabym dalej ;)


Tyle tego w tym miesiącu było ;)

Moje skromna kolekcja lakierów do paznokci

Moje skromna kolekcja lakierów do paznokci

My small nail polish collection

Mam niewiele lakierów do paznokcie, ze względu na moją poprzednią pracę. Nie mogłam tam malować paznokci, nawet odżywką - wiem dla nie których z Was musi to być straszne ;)
Niedawno zrobiłam też porządek i powyrzucałam stare, zaschnięte lakiery. 


Próbowałam wiele ujęć i niestety kolor czerwony i niebieski są przekłamane. W rzeczywistości niebieski to bardziej chabrowy a czerwień bardziej krwista. Jak widać dominują lakiery Eveline, dla mnie cena do jakości jest bardzo dobra. Moim ulubieńcem jest czerwień 6w1 lakier z odżywką. Niestety przy tej marce trzeba nałożyć przynajmniej 2 warstwy lakieru, żeby krycie było dobre.
Druga firma lakierów to Revlon, edycja Parfumerie. Uwielbiam te lakiery za to, że po pomalowaniu na prawdę paznokcie przynajmniej przez 2 dni pachną! Oczywiście kolory też są urocze mam różowy - ginger melon oraz morelowy - apricot nectar. Krycie jest średnie, bo trzeba nałożyć 3 warstwy, ale dla efektu pachnących paznokci jestem w stanie się poświęcić i malować 3 razy ;) Do tego same buteleczki lakierów są przeurocze!

Muszę się w końcu wybrać na stoisko Golden Rose i pooglądać ich lakiery. Tyle się naczytałam o nich dobrego, że jestem ciekawa. Interesują mnie Golden Rose Color Expert numer 18, 76, 47, 50. 

Miałyście lakiery Golden Rose?

Szukam też dobrej odżywki do paznokci bez formaldehydu. Tu też chyba pomyśle o Golden Rose.
Podobają mi się też lakiery KIKO, ale niestety nie mam gdzie ich zobaczyć na żywo :( no chyba, że wybiorę się w końcu do stolicy :)

Polecanie lakiery KIKO?

No i oczywiście marzy mi się wypróbować lakier ESSIE, który jest zachwalany za wszystko: wybór kolorów, krycie, trwałość i urocze opakowanie :)

Tu chyba nie muszę pytać czy polecacie ;)


Copyright © 2014 Not Too Serious Blog , Blogger
Icons made by Freepik from www.flaticon.com is licensed by CC 3.0 BY