Pokazywanie postów oznaczonych etykietą L'occitane. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą L'occitane. Pokaż wszystkie posty
Mokosh, Norel, HolikaHolika i sporo innych - minirecenzje zużytych produktów czyli kwietniowe denko

Mokosh, Norel, HolikaHolika i sporo innych - minirecenzje zużytych produktów czyli kwietniowe denko

Kwietniowe denko w połowie maja i to pod koniec miesiąca- czemu nie? :) Tak się ostatnio złożyło, że na pisanie bloga miałam mało czasu. Ostatnio częściej jestem w podróży niż w domu i konsekwencją tego jest brak wpisów. Nie chcę robić niczego po łebkach, dlatego tak rzadko publikuję wpisy. Mam nadzieję, że wkrótce to się zmieni, bo pomysłów na wpisy mam całą masę. Nie przedłużając już, przedstawiam zużyte produkty i ich mini recenzje.


1. Bania Agafii, oczyszczająca maska dziegciowa do twarzy
Moja pierwsza maseczka z tej serii. Przed jej kupnem przejrzałam recenzję i zapowiadało się, że będzie dobrze. Po jej zużyciu potwierdzam, było dobrze! Wygodne opakowanie, korzystna cena do jakości. A jeżeli chodzi o działanie to musiałam pilnować jednie by maseczka nie wyschła zbyt w okolicy policzków, bo wtedy mogło wystąpić zaczerwienienie. Przy kontrolowaniu tego, efekt po użyciu był bardzo dobry. Chętnie nabędę kolejne opakowanie.
 

2. MakeMeBio, lekki krem nawilżający SPF25
Krem ten jest zupełnie inny w konsystencji niż w wersji różanej. Nazwa "lekki" nie nawiązuje do konsystencji, która jest jakby tempa a krem długo się wchłania. Zużyłam ze względu na dość wysoki filtr, ale nie zrodziła się z tego chęć kupienia kolejnego opakowania. 

3. Norel, witaminowy krem energetyzująco-odżywczy 
Kolejne zużyte opakowanie tego kremu. Marka Norel przejawia się co chwila na tym blogu, a szczególnie ten krem. Sprawuje się u mnie bardzo dobrze zarówno rano jaki wieczorem. Czasem używałam go tylko wieczorem, a rano nakładałam właśnie krem MakeMeBio. Chętnie zakupię ponownie, poczekam jednak na targi kosmetyczne, żeby nabyć go bezpośrednio na stoisku Norel w większym opakowaniu.

4. Gąbka Konjac różowa, cera wrażliwa
Stosunkowo niedawno zauważyłam ten produkt w sieci. Przeczytałam kilka pozytywnych recenzji i zaciekawił mnie ten wynalazek. Konjac to roślina, która rośnie w Azji. Nie jest to więc syntetyczny produkt, ale w pełni naturalny. Według producentów Gąbki Konjac są najbardziej delikatnym i skutecznym produktem do oczyszczania skóry, które zawierają wiele naturalnych składników. Używałam ją ponad miesiąc, myślę, że bliżej dwóch. Ciekawa forma mycia skóry twarzy. Nie wykluczam, że jeszcze jakąś wypróbuję.


5. Apis, aksamitny balsam odżywczy do rąk
Spodziewałam się, że krem będzie miał piękny migdałowy zapach, niestety się rozczarowałam. Konsystencja była dość rzadka i krem stał chwilę na półce. W końcu go wymęczyłam, ale powrotu nie planuję.

6. Mokosh, odżywczy eliksir do paznokci, żurawina
Produkt zamknięty w małej buteleczce z pędzelkiem, który ułatwia aplikację na skórki wokół paznokcia. Tak go właśnie stosowałam i dawał radę nawilżyć je w takim stopniu, że dłonie wyglądały całkiem nieźle. Jedyny minus to taki, że eliksir nazywa się żurawinowy, a w składzie żurawina nie widnieje.

7. Salco au Naturel mleko do kąpieli
Cudo! Dorwałam je w Grocie solnej i na pewno kupię ponownie. Jest jeszcze kilka innych wersji zapachowych i chętnie je wypróbuje.

8. L'occitane, krem do rąk wanilia
Miniaturka, którą kiedyś dostałam. Uroczy gadżet, który wygląda jak farbka, pięknie pachnie i dużo kosztuje. Odkąd poznałam polską firmę Scandnia Coasmetics, szkoda mi kasy na L'occitane.

9. Etja, olej ze słodkich migdałów
Niestety jest to olejek rafinowany. Zużyłam go do ciała. 

10. Ministerstwo Dobrego Mydła, półkula do kąpieli nagietek
Bardzo lubię kule do kąpieli. Te z MDM mają bardzo dużo olejków w sobie, wiec po kąpieli skóra jest już nawilżona. 

11. Radełko do usuwania skórek
Kupiłam cążki do skórek, radełko już się stępiło.


12. Lavera, pasta do zębów
Pasta o naturalnym składzie. Dla mnie jej smak nie był jednak do przejścia - zużył ją mąż.

13. Pilomax, maska do włosów ciemnych
W większości zużyłam ją kiedy miałam jeszcze długie włosy. Aktualnie przy krótkich nie chciałam ją nakładać przy skórze głowy, by nie obciążać zbytnio włosów. Efekt przy długich włosach był bardzo widoczny - włosy nie elektryzowały się, były dociążone.

14. L'oreal tusz do rzęs So Couture So Black
Moim faworytem dotychczas była klasyczna wersja - So Couture. So Black też jest bardzo fajna i podobnie jak podstawowa wersja, im starszy tym lepiej mi się nim malowało. 

15. Holika Holika, żel aloesowy 99%
Moim pierwszym żelem aloesowym był ten ze Skin79 - jego recenzję możecie znaleźć klikając → Żel Aloesowy od Skin79 - Aloe Aqua Smoothing Gel 99%. Prócz opakowaniem te dwa produkty nie różniły się dla mnie. Opakowanie w formie liścia jest mniej praktyczne jeżeli chodzi o wydobywanie produktu, ale jest za to bardziej higieniczne niż odkręcane opakowanie do którego za każdym razem wkładamy paluchy.  

16. Estee Lauder, woda perfumowana Pure White Linen Light Breeze
Baardzo oszczędzam ten zapach, to moja druga butelka. Kojarzy mi się z wiosną i w tym okresie używałam go najintensywniej. Jeżeli tylko go znajdę to kupię ponownie, bo dobrze mi się kojarzy. 

17. Nivea,  pomadka ochronna Fruity Shine
Już wiele razy podkreślałam, że pomadek ochronnych u mnie nigdy na wiele. Wiem, że składy pomadek Nivea nie powalają, ale mam do nich sentyment. Ta wpadła do koszyka przy jakieś Rossmannowej promocji.


Jeżeli macie pytania odnośnie jakiegoś produktu, śmiało zostawicie je w komentarzu! Postaram się na nie odpowiedzieć :)
Denko Listopad 2015

Denko Listopad 2015

Denko czyli kosmetyki, które dobiły dna. Niby głupie zbierać puste opakowania, ale nauczyłam się, że dzięki temu mam podgląd na to jak szybko zużywam dany produkt. W trakcie opisywania denka mogę wydać pełną ocenę czy dany kosmetyk sprawdził się u mnie i co ważniejsze, czy mam ochotę używać go znowu :) 

Na poniższym zdjęciu znajdują się listopadowe "pustaki" :)


1. Luksja Care Pro - kupiona głownie dla darmowego biletu do kina ;) Samo mleczko pod prysznic było w porządku, wiadomo na początku SLS, ale nie wysuszył mi skóry. Nie wiem czy sięgnę po niego znowu, no chyba, że dla darmowego biletu ;)

2. Mleczko pod prysznic Balea w wersji wanilia i kokos - tani i ładnie pachnący, nie wysuszył mi skóry. Jeżeli będę w drogerii DM chętnie poznam kolejne zapachy.


3. Mydło do rąk z Bath & Body Works - moje pierwsze mydło z BBW, dozuje się w postaci pianki, pachnie nieziemsko! Cena z kosmosu, ale jeżeli trafię na promocję w ich salonie w Warszawie chętnie nabędę kolejne.


4. Żel do mycia twarzy Biolaven - to już drugie opakowanie tego żelu i na pewno nie ostatnie. Mimo intensywnego zapachu - dla mnie jest to zapach soku winogronowego, żel bardzo dobrze myje twarz. Świetnie radzi sobie też z domywaniem pędzli. 

5. Krem do rąk Delawell 50ml - Krem Pielęgnacyjny i Ochronny przeznaczony jest do pielęgnacji domowej lub na koniec zabiegu w gabinecie kosmetycznym. Jego działanie przeciwbakteryjne i przeciwgrzybiczne ma zastosowanie u osób narażonych na zakażenia (pracownicy salonu kosmetycznego, fryzjerskiego, służby zdrowia, osoby korzystające z basenu itp.), a także w profilaktyce u osób po leczeniu np. grzybicy. Oprócz działania ochronnego krem posiada właściwości pielęgnacyjne, działając na naskórek odżywczo, regeneracyjne i łagodząco. Krem ten miał bardzo specyficzny zapach, przyjemny, ale specyficzny. Kojarzył mi się z czymś, ale nie mogłam skojarzyć z czym. Krem miałam w torebce, szybko się wchłaniam i dobrze nawilżał. Chętnie do niego wrócę :)

6. L'occitane żel pod prysznic werbena - próbka była dołączona do gazety ELLE. Nie powalił mnie, zapach jednak nie mój, rzadka konsystencja i bardzo wysoka cena pełnowartościowego produktu.


7. Odżywka do rzęs FEG - niby kultowy produkt, zawiera kontrowersyjną substancję Bimatoprost. Miałam do niej trzy podejścia i za każdym razem po jej użyciu moje oczy bardzo mnie piekły. Leżała tak chwilę i postanowiłam, że jednak się jej pozbędę, bo nie będę cierpieć dla rzęs dłuższych o parę mm. Nie kupię!

8. Tusz It's Real Benefit - miniatura tuszu, którą dostałam w pudełku beGlossy. Polubiłam tą maskarę, szczególnie w podróży :) Nie osypywała się i miała wygodną szczoteczkę. Chętnie przygarnęłabym taką miniaturę tego tuszu.

9. Tusz do rzęs Extra Super Lash Waterproof Rimmel - zaczął się już osypywać, więc wyrzucam. Co do efektu to nie był on powalający a szczoteczka nie była moją ulubioną. Nie wrócę do niego.

10. Tusz Kate Moss Rimmel - dostałam od znajomej, niestety strasznie się osypuje i wylatuje. Ma bardzo dziwną szczoteczkę. Nie planuję powrotu do tego tuszu.


Tak prezentują się szczoteczki opisywanych wyżej maskar.


W listopadzie nie zużyłam zawiele próbek. Próbki kremów BB ze Skin79 poszły w ruch oraz krem nawilżający z Norel. Wersja Gold chyba bardziej mi pasuje niż Pink a Norel przyjemnie nawilżył skórę.


Zobaczymy jak wyjdzie denko grudniowe :)

Co można znaleźć w mojej wyjazdowej kosmetyczce.

Co można znaleźć w mojej wyjazdowej kosmetyczce.

Lubię oglądać  tego typu posty u Was, sama wcześniej takiego nie opublikowałam. Pomyślałam, że najwyższy czas - wakacje to przecież ciągłe wyjazdy i pakowanie :)

Nie ważne czy wyjeżdżam na jeden dzień czy na cały tydzień zawartość mojej kosmetyczki jest podobna :) No może różni się ilością wziętych wacików do demakijażu ;) Czasem zamiast wacików biorę nawilżające chusteczki a ostatnio do testów czeka rękawiczka Glove. Gdy wyjazd jest na prawdę długi wtedy rozdzielam kosmetyki na dwie grupy i do jednej kosmetyczki trafia kolorówka a do drugiej pielęgnacja. W każdym razie chciałam się z Wami podzielić zawartością mojej kosmetyczki - tej podstawowej :)


Zacznę może od samej kosmetyczki - moja jest z Yeah Bunny, możecie znaleźć ją TU. Uwielbiam ją! Jest bardzo pojemna, w środku wyścielona folią, dzięki czemu nawet jeśli coś się wyleje to nie przemoknie na zewnątrz! Do tego ten piękny psiakowy print :))


Co do samej zawartości kosmetyczki, to na wstępie dlaczego nie widać tu cieni do powiek i lakierów. Otóż latem jak są upały nie lubię malować powiek, czasem mi się zdarza, ale raczej nie. Co do lakierów to przeważnie maluję je w domu i po prostu nie zabieram ze sobą.

Dobra a teraz krótki opis co jest czym:

1) woda tonizująca z Ziaji - opisana w ulubieńcach, latem obowiązkowo w kosmetyczce.
2) Krem BB z Skin79 - opisany TU.
3) Suchy szampon Batiste - opisany już wiele razy m.in. w ulubieńcach  
4) Szczotka do włosów Tangle Teezer - nie zamienię na inną :)
5) Cień do brwi z Golden Rose -  opisany w ulubieńcach.
6) Rozświetlacz z Lovely opisany w ulubieńcach.
7) Pomadka Balea - zawsze muszę mieć pod ręką coś do nawilżenia ust.
8) Miniatura perfum - tutaj Lolita.
9) Antybakteryjny żel do rąk B&BW - latem trzeba mieć go pod ręką.
10) Kolorowa pomadka - tutaj moja ulubiona w kredce z Astora.
11) Krem do twarzy - do kosmetyczki biorę jeden, ktróego używam i w dzień i w nocy. 
12) Tusz do rzęs - najlepiej na wyjazdach sprawdza się miniatura z Benefitu (w sumie na wyjazdach najlepiej brać ze sobą miniatury;)).
13) Balsam do demakijażu z Tołpy - miniaturka.
14) Antyperspirant z Ziaji.
15) Pędzel.
16) Olejek do ciała z Dove.
17) Żel pod prysznic z L'occitane - był dołączony do ELLE, w sumie nadal go widuję na półkach z gazetami, jeżeli ktoś by jeszcze chciał się załapać :) 
18) Maska do włosów z Biovaxu - jest mała i poręczna.
19) Miniatura szamponu REF.


Sporo się tego uzbierało, ale wszystko się zmieściło do kosmetyczki :)
Zapomniałam tu jeszcze umieścić płatków kosmetycznych.

A jak wyglądają Wasze wyjazdowe kosmetyczki? :)

  
 
Jaki prezent na Dzień Matki?

Jaki prezent na Dzień Matki?

Nie wiem jak Wy, ale ja mam zawsze problem co kupić mamie w dniu jej święta. Najchętniej podarowałabym jej wszystko :) Jednak wiadomo, że tak się nie da i oczywiste jest też to, że prezenty nie zastąpią pamięci i troski.


Do dnia matki jeszcze trochę czasu, ale postanowiliśmy już pomyśleć o tym i zaopatrzyliśmy się już w prezent dla jednej mamy :)


L'occitane ma eleganckie i pięknie pachnące kosmetyki. Krem Cherry Blossom ma obłędny zapach i wygląda jak farbka :) Krem został zapakowany w firmową torebeczkę (dlatego zdjęcie kremu pochodzi ze strony L'occitane, bo nie chciałam rozpakowywać torebki).


Dodatkowo dostałam próbkę kultowego kremu do rąk z masłem shea.


A Wy macie już pomysł na prezent dla mam? :)
Ulubieńcy Luty 2015

Ulubieńcy Luty 2015



Moimi ulubionymi kosmetykami w lutym były następujące produkty :)
 

Bioderma Sensibio H2O woda micelarna do skóry suchej i bardzo suchej.
Kupiłam ją w SuperPharm w promocyjnej cenie 19,90zł/250ml. Cena za taką pojemność dochodzi nawet do 50zł, dlatego stwierdziłam, że kupię i wypróbuję. Słyszałam dużo pochlebnych opinii o tym produkcie, jednak cena skutecznie odstrasza. Po dłuższym stosowaniu muszę przyznać, że woda micelarna dobrze oczyszcza twarz. Po zastosowaniu czuję się takie lekkie mrowienie co można odebrać, że twarz jest oczyszczona. Przemywam twarz wieczorem, po zmyciu makijażu płynem do demakijażu Ziaja.



Krem z kwasem migdałowym i polihydroksykwasami Bandi. 
O tym kremie pisałam już W poście unboxing beGlossy oraz w recenzji tego pudełka. Dlatego nie mogło go zabraknąć w ulubieńcach. Odkąd go dostałam stosuje go codziennie wieczorem na oczyszczoną skórę.




Krem Tołpa Green naczyńka.
Na stronie Tołpy krem ten kosztuje ponad 27zł, udało mi się kupić ten krem w Biedronce za 19,90zł. O ile się nie mylę, Biedronka na stałe ma w swojej ofercie niektóre kosmetyki z Tołpy. Co do samego kremu bardzo dobrze nawilża, zapachu nie ma co dla mnie ma duży plus. Konsystencja jest ok i do tego ma zielonkawy odcień co mi odpowiada, ponieważ stosuję go rano i dzięki temu maskuje czerwone niedoskonałości ;)


Mixa BB Krem łagodzący przeciw zaczerwienieniom.
Nie lubię podkładów, pudrów. Na co dzień stosuję krem BB, który wystarczająco kryje a do tego wgląda naturalnie. Nie trzeba go specjalnie równomiernie rozprowadzać jak to się ma do podkładów. Idealnie dopasowuje się do koloru skóry.



Krem pod oczy Benefit it's protect!
Krem opisywałam już Tu.
Codziennie rano i wieczorem stosuje krem pod oczy. Krem z Benefitu jest moim ulubieńcem.


Korektor Collection Lasting Perfection
Używam go jako korektor pod oczy. Bardzo dobrze kryje i w końcu mogę zakryć moje podbite i podkrążone oczy. Produkt ten odkryłam na którymś z blogów, gdzie dziewczyny chwaliły ten korektor i do tego jest tani. Kosztuje jakieś 4funty. Można go nabyć na allegro, albo w drogeriach Boots lub w SuperDragu w UK.


Używam odcień 1 Fair., jest to najjaśniejszy odcień.

 

Tusz do rzęs Benefit they're Real! 
Tusz opisałam Tu


 



EOS Balsam do ust SWEET MINT
Kupiłam ten balsam na allegro, teraz widzę, że jest dostępny w wielu sklepach internetowych. Lubię ten balsam za to, że zawiera tylko składniki naturalne. Po nałożeniu na ustach pachnie miętowo i daje uczucie mrowienia na ustach.


Dove suchy olejek
Dostałam go w JoyBoxie (opis Tu). Zawsze po kąpieli muszę nawilżyć skórę, bo niestety mam ją bardzo suchą. Olejek ma piękny zapach i dobrze się go rozprowadza.

 

Krem do rąk L'occitane róża i wanila
Kremiki odebrałam w akcji promocyjnej L'occitane za darmo. Są to dwa kremiki po 10ml każdy. Pięknie pachną, mają gęstą konsystencję i dobrze nawilżają. Zawsze można mieć, któryś pod ręką w kurtce czy torebce :)

Copyright © 2014 Not Too Serious Blog , Blogger
Icons made by Freepik from www.flaticon.com is licensed by CC 3.0 BY